naminutke
09.04.09, 19:52
Moj syn jest dobrym chlopcem. Ma trzy latka, jest bardzo
samodzielny. Jedenym problemem jest to, ze nie potrafi sie opanwac w
sytuacji gdy nasze plany zmieniaja sie w skutek jego niewlasciwego
zachowania.
Dzisiejsza sytuacja sprzed kilku godzin, ktorej ja jestem chyba
najwieksza negatywna bohaterka, bo uzylam argumentu, ktory tak
naprawde argumentem nie jest a tylko oznaka slabosci - dalam klapsy
dwa i chyba przestraszylam syna bardzo swoim zachowaniem.
Nie wiem, w ktorym momencie zawiodlam. Prosze pomozcie mi zrozumiec,
dlaczego doszlo do eskalacji tej niewinnej sytuacji.
Moja przyjaciolka, syn i ja wychodzimy do parku na plac zabaw. Syn
sie cieszy. Nagle mowi: Ania to kupa (o mojej kolezance) i wie, co
mowi, bo nie raz mielismy rozmowy na ten temat, patrzy sie
rozesmiany jakie beda nasze reakcje.
Ja reaguje ze spokojem i mowie, ze na plac zabaw nie pojdziemy, bo
sie obrazliwie wyrazil. W tym momencie zaczyna sie eskalacja: syn
pluje na podloge, na moja prosbe wyjscia do swojego pokoju uderza
mnie (symbolicznie, ale jednak) i zaczyna histerycznie krzyczec i
plakac.
Ja zachowuje spokoj i mowie mu zeby pozostal w pokoju dopoki sie nie
wykrzyczy. Syn trzaska z calej sily drzwiami ryzykujac a)zepsute
drzwi, b) przyjscie sasiadow z kolejna skarga (tak, syn krzyczy
czesto jak sie denerwuje). W tym momencie nie wytrzymuje, wpadam do
pokoju i podnosze syna, daje mu dwa klapsy i przez zacisniete zeby,
z furia na twarzy mowie mu, ze jesli jeszcze raz tymi drzwiami
trzasnie to bedzie zle. Widze, ze dziecko sie przestraszylo takiej
mojej reakcji.
Przykro mi, ze zawiodlam ale nie wiedzialam jak to zatrzymac, jak
madrzej zareagowac.
Wychowuje synka sama i jestem w 9 miesiacu ciazy - to nie jest
usprawiedliwienie, bo i bez ciazy syn byl mnie w stanie wyprowadzic
z rownowago krzykiem i trzaskaniem drzwiami.
Prosze powiedzcie mi, patrzac na ciag przedstawionych zdarzen...w
ktorym miejscu, Waszym zdaniem, popelnilam blad? Chce uniknac
przemocy