mariefurie
22.04.09, 14:32
Obserwuję u swojego 12-ltniego dziecka od dawna , (w nasileniu - od momentu pojscia do szkoly) coś, co nie wiem jak zidentyfikować i nazwać. a skoro nie jestem pewna czym "to" jest, to tez nie jestem pewna, w jaki sposób "to" powinnam traktować i reagować ( i czy w ogóle powinnam reagować, a jeśli tak, to w jaki sposób?)
Żeby nie lać wody, to podam konkretne przyklady.
Dziecko ma do odrobienia np. matmę. (szósta klasa podstawówki). Siedzi, niby cos robi. Mija pół godziny, godzina. I nic.
Wreszcie zerkam, jak mu tam idzie. I co widzę? dziecko zamiast rozwiązywać zadania, siedzi i układa swoje. I potem męczy się i je rozwiązuje.
Trzeba przyznać, ze układa zadania bardzo sensowne, logiczne i o niebo trudniejsze, niż to co miał zadane i rozwiązałby je w 10 min.
Zadanie z polskiego. to samo. Jest jakies proste zadanie do zrobienia (temat jakiś opisowy), a ten potrafi siedzieć ddwie-trzy godziny, wymyslać jakies abstrakcyjne rzeczy do tego z rysunkami, grafikami jakimiś itp.
Problem z mojego p. widzenia jest w tym, ze on nie wykonuje tego, co sie wymaga od niego, tylko robi to, co sam sobie wymyśli.
I to mnie trochę nurtuje, taka swego rodzaju "niesubordynacja".
Co z tym fantem robić?
I czy w ogóle cokolwiek robić?