5 latek z zadatkiem na wagarowicza

23.04.09, 15:27
Mój jeszcze 5-latek (od lipca już 6-latek) zaczyna mi coraz częściej
porannie symulować. Po obudzeniu twierdzi np., że ma katar i nie
może iść do przedszkola, podczas, gdy widzę, że go nie ma i czuję w
jego zachowaniu, że jest trochę naciągane.

Dziś np. miał poważniejszą wymówkę, bo wczoraj na przedszkolnym
podwórku odniósł kontuzję, przez którą już dziś oczywiście nie mógł
znowu pójść do przedszkola. Poświęciłam się zatem i poszłam z nim
rano do lekarza, żeby pokazać mu, że nie lekceważę jego problemów,
ale jednocześnie, by nauczyć go, że nie można sobie tak po prostu
nie pójść do przedszkola, bo jest to dla niego taka sama praca jak
moja przecież (tak mu się staram to tłumaczyć). Po wizycie u lekarza
i potwierdzeniu, że problem jednak nie jest poważny, zaprowadziliśmy
naszego niezadowolonego malca do przedszkola.

Oj, coś widzi mi się, ża mam przyszłego wagarowicza w domuwink Czy są
jakieś domowe sposoby, żeby działając już dziś zminimalizować ten
problem na przyszłość?
    • oldrena1 Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 23.04.09, 16:25
      mama_dominika napisała:

      > Mój jeszcze 5-latek (od lipca już 6-latek) zaczyna mi coraz częściej
      > porannie symulować. Po obudzeniu twierdzi np., że ma katar i nie
      > może iść do przedszkola, podczas, gdy widzę, że go nie ma i czuję w
      > jego zachowaniu, że jest trochę naciągane.

      Co się dzieje w przedszkolu, że synek nie chce do niego chodzic?
      • semi-dolce Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 23.04.09, 17:32
        No własnie, co?
        • epreis Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 28.04.09, 23:35
          a musi się coś dziać konkretnego?
          mojemu po prostu nie jest lepiej niż w domu, a tam dodatkowo za mną tęskni (jak twierdzi) więc z dwojga złego woli być z wiecznie zmęczoną,poirytowaną mamą i zaborczą i zazdrosna siostrą które go BARDZO kochają ;ppp
    • yula Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 23.04.09, 17:36
      raczej zastanowiłam sie nad przyczyną tego zachowania. 5-latek jeszcze za mały
      by wymyslać to ot tak sobie. Raczej popytaj go i przedszkolanki co może być
      powodem takiego zachowania.
      • kasiak37 Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 23.04.09, 18:26
        cos jest nie tak w przedszkolu.
        • verdana Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 23.04.09, 19:46
          Masz w domu nie "przyszlego wagarowicza", ale dziecko, ktore
          wykazuje reakcje nerwicowe na myśl o pójsciu do przedszkola. A Ty,
          zamiast zastanowic się "dlaczego" przypisujesz natychmiast winę
          dziecku i jego zlemu charakterowi. To moze być przyczyna nerwicy.
          • kckk Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 10.05.09, 19:43
            Od Ciebie się nauczył big_grin Twój mały, podobnie jak mój 4 latek, dobrze zna
            mechanizm przyczynowo-skutkowy smile katarek, kaszelek, temperaturka 36,9 -> mogę
            coś zarządzić smile
            Jego dzisiejszy, dopiero co obmyślony plan dnia wcale nie musiał dotyczyć
            kiszenia się w przedszkolu, gdzie oczywiście o burę nietrudno wink

            Namaszczone proroctwa o dzieciach krzywdzonych w przedszkolach proponuję odłożyć
            na wyższą półkę
            • yula Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 11.05.09, 09:54

              > Namaszczone proroctwa o dzieciach krzywdzonych w przedszkolach proponuję odłoży
              > ć
              > na wyższą półkę

              mój był krzywdzony i to bardzo, płakał mi że nikt go nie lubi, pani przy mim
              mówiła że jest niegrzeczny, że dzieci mają sie z nim nie bawić. Dopiero w tym
              roku przy pomocy psychologa do nich dotarło że jednak że on nie jest źle
              wychowany i że ma problemy (przedszkole integracyjne, dziecko też) teraz jest w
              porządku i w chętnie chodzi do przedszkola.
              • polsz Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 11.05.09, 09:56
                dziecko integracyjne? Co to za novum?
                • yula Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 11.05.09, 16:04
                  skrót myślowy, oznaczający że to jest dziecko niepełnosprawne dla ktorych
                  tworzone są te grupy.
            • amaretta30 Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 11.05.09, 11:31
              Nie koniecznie masz rację, zdarzają się fatalne przedszkolanki,
              takie co tam trafiły, bo nigdzie indziej ich nie chciano. Złe,
              rozgoryczone osoby, które wyżywają się na dzieciach za własne braki
              i niepowodzenia. Spotkałam się z tym. Zresztą ogólnie mówiąc,
              nauczyciele to najczęściej różni nieudacznicy, którzy są
              nauczycielami z przypadku a nie z rzeczywistego powołania.
      • amaretta30 Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 11.05.09, 11:26
        Też jestem zdania, że coś musi być nie tak w przedszkolu. Dziecko
        nie zawsze powie w czym problem, może po prostu dlatego, że samo nie
        wie, że nie potrafi tego opisać, opowiedzieć, że czuje się źle ale
        nie potrafi sprecyzować przyczyny. Porozmawiaj z wychowawczynią,
        zapytaj jak Twoje dziecko czuje się wśród rówieśników, czy się bawi,
        czy chętnie je. Od tego bym zaczęła. Potem podpytaj personel
        pomocniczy przedszkola (dyskretnie). Mam córkę w wieku Twojego
        synka, miałam z nią podobne problemy, okazało się po prostu (właśnie
        od pań sprzątających się tego dowiedziałam), że wychowawczyni
        krzyczy na dzieci, że jest niemiła i niesprawiedliwa. Kiedy moje
        dziecko poszło od nowego roku szkolnego do innej grupy, problem
        znikł, teraz lubi przedszkole.
    • smerfeta7 Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 25.04.09, 16:56
      mama_dominika nie martw sie, ma prawo mieć gorszy dzien.
      Moja corka spakowala plecak, wzięła paszport i pieniadze, oraz
      poinformowala nas, że wyjezdża z tego kraju i wraca do dziadków, że
      nie chce chodzic do szkoly w ktorej nie ma czego sie uczyc, że nie
      podoba jej się polska szkola i wiele, wiele innych powodów.
      Zrobila to powaznie, a my powaznie pozwoliliśmy jej na to,
      odprowadzając na lotnisko.
      Poplakala się i stwierdziła, że bez nas nie pojedzie, ale nie chce
      już tu mieszkać, chodzić do szkoły i że juz nigdy nie chce widzieć
      pani psycholog i pedagog z poradni.
      Widzisz moja córka woli wagary w gorszym wydaniu niz twój syn.
      Kilka jej zyczeń możemy spełnić jezeli chodzi o poradnię, bow iemy
      dlaczego, ale pozostałych narazie nie. Więc wagary mogą nas czekać
      częściej niz ciebie.

      • lolinka2 Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 29.04.09, 13:14
        smerfeta, ostro pograłaś. Moja, obawiam się, nie odpuściłaby i co
        najmniej do pociągu wsiadła (do samolotu nikt jej nie wpuści).
        Ja bym nie ryzykowała smile
        Ale: znasz dziecko, wiesz co skutkuje.
        • smerfeta7 Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 30.04.09, 02:39
          lolinka2 napisała:

          > smerfeta, ostro pograłaś. Moja, obawiam się, nie odpuściłaby i co
          > najmniej do pociągu wsiadła (do samolotu nikt jej nie wpuści).
          > Ja bym nie ryzykowała smile
          > Ale: znasz dziecko, wiesz co skutkuje.

          To była jedyna metoda, jaka mozna bylo zastosowac, ponieważ miala
          takie argumenty, że trudno juz bylo z nia dyskutowac.
          Ryzyko było duże, ale czasami nalezy zaryzykowac smile
          Teraz tylko czeka na moment, kiedy wyjedziemy, przeliczyla dni do
          konca roku szkolnego i wykresla z kalendarza, twierdzac, że już nie
          wróci. Zastanawiam sie czy wyjechac, bo jak znam corkę, to róznie
          może być z tym powrotem.
          To bardzo stanowcza i konkretna osobka.
          Ale lolinko podziwiam odwagę twojej corki, to także bardzo konkretne
          dzieckosmile
          Witam w gronie malych wagarowiczow.
    • aduerin Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 27.04.09, 14:14
      synek ewidentnie nie ma ochoty isc do przedszkola, bo zle sie w nim
      czuje. Moze ni epasuje mu pani, moze dzieci z grupy. Moze wydarzylo
      sie cos niemilego, ze dzieci sie z niego smialy i teraz nie chce
      chodzic. Sprobuj go delikatnie podpytac, nie pytaj: czemu nie chcesz
      isc do przedszkola, tylko np popros, zeby ci opowiedzial jak dzis
      bylo, albo zeby opowiedzial 1 mile zdarzenie i 1 niemile, jakie mu
      sie przytrafilo. Spytaj, ktore dzieci, pania lubi, ktore nie. itp
      itd.
    • katrio_na Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 27.04.09, 19:10
      5 latek to naprawde jeszcze male dziecko.
      Ono ma jeszcze czas aby nauczyc sie, ze jest jedna srubeczka w
      wielkim mechanizmie i ze codziennie musi wykonywac okreslona
      niezmienne zadania wink

      Po pierwsze posluchaj swojego dziecka - w przedszkolu cos sie dzieje
      i ty musisz sie dowiedziec co powoduje, ze Maluch nie chce tam
      chodzic?

      Po drugie jesli zrobicie sobie od czasu do czasu "wagary" to
      naprawde wiele sie nie stanie a gwarantuje Ci, ze Maly zapamieta to
      doskonale jako najfajniejsze wspomnienie.

      • pam_71 Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 28.04.09, 14:51
        W zasadzie dziewczyny wszystko już napisały wink
        Ja tylko dodam jak było z moim Dużym. W przedszkolu zawsze było "pod
        górkę" - od nielubianej Pani po brak kolegów do zabaw ... Jeszcze w
        zerówce zdarzały mu się "wilgotne oczy" o poranku .. mimo że potem
        jakoś sie rozkrecał i było ok. Szkoła jawiła się jako wielka
        niewiadoma i ogromne wyzwanie ...
        Dzisiaj (IIIkl) już od 7:00 pogania swoja siostrę (Ikl) żeby tylko
        nie spóźnili się na lekcję. Uwielbia swoja Panią i w tym roku został
        wybrany pierwszym wiceprzewodniczącym klasy (ale był dumny wink). Sam
        przyznaje, że nie lubił chodzić do przedszkola bo "dzieci go nie
        lubiły" ... teraz ma całkiem spore grono kolegów i koleżanek wink
        Jest b. obowiązkowy i chyba ostatnia rzeczą na jaką by się zdobył to
        byłyby wagary.

    • nessska Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 28.04.09, 15:10
      Może jakieś nieinwazyjne dla organizmu, ale nie najprzyjemniejsze w smaku
      "lekarstwo"? Oczywiście jako placebo, np. tran - nie szkodzi, a można dobrać
      taki, który ma dość paskudny smak. To powinno oduczyć dziecko symulowania
      choroby, a nie zaszkodzi - przy tym oszust nie czuje, że jego problemy są
      ignorowane, bo przecież dajesz "lekarstwo" na symulowaną chorobę.
      • mariefurie Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 28.04.09, 15:36
        nessska napisała:
        "lekarstwo"? Oczywiście jako placebo, np. tran - nie szkodzi, a można dobrać
        taki, który ma dość paskudny smak. To powinno oduczyć dziecko symulowania
        choroby, a nie zaszkodzi - przy tym oszust nie czuje, że jego problemy są
        ignorowane, bo przecież dajesz "lekarstwo" na symulowaną chorobę.

        Tiaaa. wlej w dziecko litr tranu, udając "troskliwa" matkę, bo przeciez przed
        toba jest oszust pełna gębą i z krwi i kości. oszusta karzemy - tranem i
        kopniakiem wywalamy do szkoły nie wnikając w szczegóły dziecięcej fobii
        szkolnej. Tak trzymać. A dziecko z tej radości w podskokach do szkoły będzie
        zapierniczać przez kolejne x lat. powodzenia.
        • nessska Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 28.04.09, 23:30
          Wiesz, jeszcze kilka la temu leserstwa nie nazywało się fobią szkolną, a wszyscy
          mali oszuści szybko przestawali symulować, jak ich kłamstwa wychodziły na jaw. I
          jakoś nawet szkoły pokończyli...
          • mariefurie Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 29.04.09, 00:10
            No wiesz, jeżeli małe dziecko, które ma kłopot nazywać oszustem i leserem, to
            matkę która podaje dziecku tran w celu "wyleczenia" dziecka z tzw.leserstwa,-
            nazwać można dręczycielką. Bo dzis mu poda tran, a za 5 lat co? zastosuje
            placebo w postaci pasa?
            Powinna nie podawać tranu, tylko umiec porozmawiać z dzieckiem, jak tego nie
            umie, to powinna pojsc do przedszkola/szkoły i sie dowiedzieć w czym problem.
            Jak i tego nie potrafi, to dobra matką z pewnością nie jest.
            • nessska Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 29.04.09, 15:00
              Ta, pilnowanie, żeby nieletni przestrzegał obowiązku szkolnego to faktycznie sadyzm.
              • mariefurie Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 29.04.09, 16:02
                nessska napisała:

                > Ta, pilnowanie, żeby nieletni przestrzegał obowiązku szkolnego to faktycznie
                sadyzm.

                Jeśli mam jaśniej powiedzieć, to proszę:
                o sposób chodzi, o sposób. Nie o sam fakt pilnowania przestrzegania obowiązku
                szkolnego przez dziecko.
                Sposób jeden jest taki: ty oszuście jeden, przecież wiem, że łżesz. marsz do szkoły!
                drugi: czy coś się stało, ze nie chcesz iść do przedszkola? czy ktoś cię skrzywdził?
                itd itp i różne wariancje na ten temat.

                Czujesz różnicę?
                Mam nadzieje.
                ps. poza tym, przedszkole nie jest obowiązkowe. TO też robi różnicę.
                • verdana Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 29.04.09, 16:46
                  Piecioletni maloletni, którego zadaniem jest przestrzegać obowiązku
                  szkolnego - toz to absurd przecież.
                  I dzieci, ktore byly "leserami" w dawnych czasach bardzo często
                  uciekaly po prostu ze szkoly , albo i z domu. A nie grzecznie
                  chodzily po zaaplikowaniu stosownego lania.
                  Ew. konzyly w sanatorium dla "dzieci nerwowo chorych".
              • sir.vimes nie zachodzi. 29.04.09, 23:05
                Uczęszczanie do starszaków nie ma NIC wspólnego z obowiązkiem szkolnym.
                • twojabogini Re: nie zachodzi. 11.05.09, 09:05
                  Niestety ma, nauczanie 6-latków jest obowiązkowe, czy to w szkole,
                  czy w przedszkolu.
              • twojabogini Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 11.05.09, 09:04
                nessska napisała:

                > Ta, pilnowanie, żeby nieletni przestrzegał obowiązku szkolnego to
                faktycznie sadyzm.

                W takim wydaniu jak proponujesz - jak najbardziej. Oznacza przyjęcie
                jako wartości nadrzędnej frekfencji szkolnej, ponad dobro i poczucie
                bezpieczeństwa dziecka.

                Pięcioletni chłopiec nie ogarnie mentalnie "obowiązku szkolnego".
                Wie natomiast, że ma chodzić do szkoły. Jeśli się tam źle czuje,
                podejmuje działnia obronne, na miarę swoich możliwości.
                Brak rozbudowanego słownictwa, a często również wczesniejsze
                doświadczenia z dorosłymi (nie teraz, później, skoro pani krzyczy to
                penie ma rację, musisz byc twardy, musisz chodzić do szkoły)
                uniemożliwiają przekazanie jasnego komunikatu, że coś w szkole
                dzieje się źle. Dziecko z doświadczenia wie natomiast, że dorośli
                natychmiast się zainteresują, jeśli uda chorobę.
                Rygor, trany itp. nic tu nie pomogą. Może i dziecko
                zostanie "złamane", będzie chodzić do szkoły, ale nie liczyłabym na
                dobre wyniki, czy uśmiech na jego buzi.
                Dzieci to nie potwory, które kombinują, jak tu iść na wagary czy
                okłamać dorosłych, tylko małe istoty, które potrzebują naszej
                troski, miłości i uwagi.
          • mshyde Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 10.05.09, 16:23
            Otoz to, dzieci szkoly nie lubily jak swiat swiatem i nikt sie z
            tym, za przeproszeniem, tak nie sral jak teraz. Moj brat przez cale
            przedszkole walczyl ze wstawaniem, wychodzeniem, zdarzyly mu sie
            nawet calodniowe wagary w wieku 5 latwink A z kontaktami rowiesniczymi
            problemu nie mial jakos. ja tez marudzilam ale zadnych glupot nie
            robilam, a zawsze bylam odstajacym wyrzutkiem, aspolecznym i zyjacym
            we wlasnym swiecie. Tyle, ze moze czasy byly takie, ze dziecko mialo
            pojsc do przedszkola, potem do szkoly i to nie tam, gdzie chcieliby
            moze rodzice, tylko tam, gdzie przydzielili. Po prostu w
            spoleczenstwie rzadza pewne zasady i niestety jednostka musi sie im
            podporzadkowac.
            Sprobuj moze z syna delikatnie wydusic zeznania, jesli rzeczywiscie
            jest jakis problem to zadzialaj, ale jesli mlody po prostu marudzi
            bo marudzi, to powiedz, ze trudno, rodzice do pracy chodza a dzieci
            do przedszkola, koniec tematu. Nie chowajcie tak tych dzici w wacie,
            bo kiedy rzeczywistosc spadnie na nie jak tona cegiel to dopiero
            zaczna sie im problemy, fobie, depresje...
    • kasiak1004 Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 28.04.09, 16:29
      jak to czytam to mi sie brat kolezanki przyomina. mial to samo
      zawsze rano cos sie znalazlo zeby nie isc do przedszkola. okazalo
      sie dziecko nie mialo tam kolegow nie umialo sie przystosowac,
      chociaz w domu opowiadal ja sie bawi z dziecmi.to samo bylo w
      zerowce, jak poszedl do pierwszej klasy i juz umial cos napisac
      pisal petycje-tak to nazywal- ze dzis nie idzie do szkoly bo ma zly
      kolor sznurowek, bo plecak jest za ciezki, bo nie bedzie pisal
      niebieskim dlugopisem, bo w telewizji bedzie jego ulubiona bajka.
      zostawial to rano na stole i wychodzil i uciekal za dom.albo poszedl
      niby do szkoly ale rozbolala go noga i musial wrocic bo
      niedoszedlby. mnostwo tego wymyslal. w koncu postanowili ze
      przeniosa go do innej klasy gdzie mial kolege z podworka i tam
      powoli jakos przestal protestowac.ale z tego co pamietam byli z nim
      chyba u psychologa.
      powodzenia
    • stypkaa Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 30.04.09, 11:10
      Mam podobny problem z 4-latkiem. Zaczął chodzi do przedszkola we
      wrześniu. Potem sporo siedział w domu, bo chorował. Może nie jakoś
      poważnie, ale z katarem też go nie posyłam. I trochę się to obróciło
      przeciwko nam, bo teraz tylko jakikolwiek katarek to mały od razu
      mówi, ze jest chory i nie idzie do przedszkola wink
      Ale generalnie po ok. 2-3 m-cach trudnych na początku zaczął chodzić
      do przedszkola bez porannych histerii. Nie w podskokach, ale tego to
      nie wiem czy się kiedyś doczekam. Ale chociaż bez lania łez. I
      ostatnio, po tygodniowym pobycie w domu (przeziębienie) w
      poniedziałek była histeria. Taka jakiej dawno nie było. Myślę sobie,
      ok, może się odzwyczaił. Ale jutro będzie lepiej. Wtorek - to samo.
      Środa - też. Zapaliła mi się lampka, porozmawiałam z Panią
      wychowawczynią. I co? Dowiedziałam sie, że nic szczególnego się
      ostatnio nie wydarzyło. Ale mój syn jest BARDZO UPARTY. W związku z
      czym bardzo trudno jest mu dostosować się do zasad panujących w
      przedszkolu. Podała konkretne sytuacje, np. wszyscy wychodzą na
      dwór, on nie chce, chce zostać. Albo rysują coś konkretnego, on
      rysuje to co akurat chce (tu Pani wykazała rozsądek i powiedziała że
      ok, na razie jeszcze może sobie na taką dowolność pozwolić). To jest
      prawda, że moje dziecko ma silny charakter i lubi stawiać na swoim.
      Ja w domu mam więcej możliwości negocjowania z nim, ale też mamy
      ustalone jasne granice i generalnie się tego trzyma, choć czasem
      sprawdza czy nadal ja się też trzymam smile
      Poza tym u nas dochodzi jeszcze kwestia tego, ze w domu zostaje
      młodszy synek, w dodatku z babcią. Więc jak Starszak ma do wyboru
      iść do przedszkola gdzie musi się dostosować do grupy a zostać w
      domu z bratem i babcią i robić sobie to na co ma ochotę (w sensie
      zabawy na która akurat ma ochotę, a nie w sensie w ogóle pozwalania
      mu na wszystko) to wiadomo co woli smile) Dla niego wybór jest prosty.

    • alpepe Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 10.05.09, 17:33
      nie zauważyłam, by którakolwiek z poprzedzających wypowiedzi dotyczyła
      stanowiska matki.
      Moja znajoma, sama nauczycielka, miała b. złe zdanie o przedszkolu, a to, że
      panie tam wietrzą, by przeziębić maluchy i przez to mieć mniej podopiecznych, a
      to, coś znów innego. Do tego jeszcze jej rozpieszczona do granic wytrzymałości
      córka stale chorowała.
      Skutek: dziecko nienawidzi przedszkola, a matka się dziwi.
      Mnie zaś to nie dziwi wcale. Skoro dziecko wie, co o przedszkolu myśli matka, to
      i bardziej naciska na wagary.
      Ja bym tam nie upatrywała winy w przedszkolu, bardziej w Tobie, niestety. Może
      Twój syn nie potrafi się bawić z innymi dziećmi i w Twoim domu to on rządzi?
      • wejscie.smoka Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 10.05.09, 18:03
        Wina - slowo na wyrost

        Dziecko nie lubi przedszkola ma prawo. Z przyszlymi wagarami tez nie sadze zeby
        to mialo cos wspolnego. Tez uwazam ze warto spr przedszkole: Panie, personel i
        jak radzi sobie w kontaktach z rowiesnikami. A nie od razu zakładać że to z
        dzieckiem jest coś nie tak.

        Osobiście znam pracoholika która w pewnym okresie życia pracował w takiej firmie
        (okropna atmosfera) ze marzył zeby nie pojsc do pracy.

    • kruk51 Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 10.05.09, 18:01
      Uważam, że przyczyna zachowania malucha leży w Was rodzicach. Zwróć
      cie Państwo uwagę, czy przy dziecku nie opacznie nie mówicie sobie; nie
      poszedłem tam bo : nie zrobiłem tego bo: nie powiedziałem bo, itd.
      A teraz spróbujcie: muszę koniecznie załatwić tę sprawę, w pracy czeka
      nowa robota, byłem umówiony więc idę itd. Nie pobłażajcie sobie sami a
      i dziecko wyrobi w sobie samodyscyplinę. Maluch jest sprytny i obserwuje.
      Dla czego ma nie uprościć sobie życia skoro Wy to robicie ?
    • roz_darty Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 11.05.09, 08:53
      Tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć! wink
    • twojabogini Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 11.05.09, 09:27
      Tak jak napisało tu już wiele mam, koniecznie trzeba zobaczyć, co
      dzieje się w przedszkolu. Jest jeszcze jedna ewentualność, której
      nie można wykluczyć. Problemy natury fizycznej: np. wada wzroku
      (dzieku trudno pracować, rysować, dojrzeć co pani pokazuje itp., nie
      wie dlaczego i jest besztane za "niegrzeczność"). Wielu "słabym
      uczniom" czy "niegrzecznym dzieciom" poprawia się stosunek do
      przedszkola czy szkoły, gdy dostaną dobrze dobrane okulary. Dziecku
      należy też wykonać badania ogólne. Potem, na podstawie obserwacji,
      wykonać badania kierunkowe u specjalistów. Jeśli dziecko mruży oczy
      i wykazuje zaburzenia widzenia - u okulisty; jeśli mprzeszedł
      zapalenie ucha, piszczy mu coś w uszach, albo słuchając muzyki
      podkręca głośność - otolaryngolog, jesli miewa alergie, unika
      biegania, dostaje zadyszek, alergolog i badania w kierunku astmy.
      Wiele problemów dzieci wynika z niewykrytych problemów zdrowotnych.
      Otaczając je własciwie dobraną opieka medyczną, z "leserów"
      i "tępaków" wyczarowuje się małych zdolnych i chętnych do nauki
      ludzi. Widziałam takie "cuda" już wiele razy w życiu.
      Pozdrawiam.
    • wieczna-gosia Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 11.05.09, 09:35
      On po prostu stara ci sie powiedziec ze nie chce isc do przedszkola bo nie. A ze
      dorosli potrzebuja argumentow "dlaczego" to kombinuje na jego poziomie.

      Ja na skutek krecenia wyladowalam w szpitalu i mialam operacje. Symulowalam z
      miesiac.

      Nie wiem dlaczego nie mozna powiedziec dziecku ze do przedszkola pojsc musi- bo
      nie ma kto z nim zostac, bo w domu bedzie sie nudzil, bo bedzie (wymieniamy imie
      kolegi). A moze czasami wlasnie moze zostac w domu- bo my akurat mamy wolne, bo
      babcia jest chetna?

      Moja mama pamietam ze usprawiedliwiala mi wszystkie nieobecnosci jak leci,
      dopoki mialam dobre oceny. Pozniej poznalam blogoslawienstwo ITS i bylo cudnie smile

      Ja robie dokladnie to samo- jak dziecko przychodzi i mowi ze nie ma sily to nie
      mowie ze wagarowanie jest zle tylko negocjuje0 czy jest jakas klasowka, jakie sa
      tego dnia lekcje, czy jest powod dodatkowy, czy po prostu jest zmeczone. Dzieci
      odwzdzieczaja sie blyskawicznym odrabianiem zaleglosci i brakiem jakiejs
      straszliwej sciemy. Mi tez czasami nie chce sie isc do pracy. Lecz na ogol ide,
      jakos sie zmuszam i motywuje. Ale jak wiem ze to bedzie siedzenie na tylku i
      nicnierobienie- tez wole zostac. Wazne by wiedziec kiedy, by nikogo chwilowym
      lenistwem nie skrzywdzic i by jak najszybciej zlikwidowac skutki uboczne.
      • lolinka2 Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 11.05.09, 12:01
        o tak, ITS to błogosławieństwo
        mnie wszystko bolało na myśl o pójściu do szkoły w dzieciństwie...
        autentycznie szczerze bolało i równie szybko mijało, tuż po 8mej...

        rozwiązanie było następujące: zaangażowałam się w robienie programów
        tv dla dzieci na półtora roku, było to na tyle daleko od domu, że 2
        dni nie było mnie w szkole (pon i pt), przez kolejne 3 dni miałam do
        obrobienia gazetkę i kabaret które sama założyłam plus oczywiście
        lekcje. No i działo się - nie nudziłam się, świetnie bawiłam, dobre
        wspomnienia mam.

        W LO miałam z mamą dżentelmeński układ: dostawałam na każdy semestr
        plik usprawiedliwień in blanco. Wystarczyło wstawić datę. Były w
        wersji "w dniu", "w dniach", "z ostatniej godziny lekcyjnej", "z 3
        ostatnich...", "na pierwszej godzinie lekcyjnej...", "na dwóch
        pierwszych...". Każda wersja w dwóch egzemplarzach. I miały
        wystarczyć na nieobecności nie z powodu choroby. Wystarczały. Biłam
        rekordy nieobecności, uczyłam się najlepiej w klasie...

        Na studiach (obu kierunkach) miałam ITS. Cuuuuudoooo smile

        Moje dziecko chodzi do szkoły, mniej lub bardziej chętnie, choć
        często z bolącym brzuchem. Tudzież przysypia na lekcjach (nuda, mamo,
        nuda po prostu). O dziwo, brzuch w domu nie boli.
    • fantazjuje Re: 5 latek z zadatkiem na wagarowicza 11.05.09, 11:47
      W przedszkolu wcale nie musi dziać się nic złego, a chęć zostania w
      domu też nie musi być zapowiedzią przyszłych problemów z wagarami
      syna.
      Będąc w wieku przedszkolnym też wymyślałam różne powody, żeby tylko
      zostać w domu. W przedszkolu nie miałam żadnych problemów- ani z
      dorosłymi, ani z rówieśnikami, wręcz przeciwnie - byłam lubiana i
      bardzo dobrze radziłam sobie z przyswajaniem wiedzy.
      W domu jest fajniej, bo po pierwsze można się wyspać, po drugie robi
      się to, na co ma się akurat ochotę (oczywiście w granicach rozsądku,
      ale jednak).
Pełna wersja