Przedszkole bez posiłków-możliwe?

24.04.09, 09:59
Dowiedziałam się właśnie że moje dziecko dostało się do przedszkola. Jest
jednak problem, ponieważ jest alergikiem-chodzi o uczulenie na pokarmy.
Niestety jest tego dużo-wszystko co zawiera sztuczne dodatki. Lista jest długa
i zawiera m.in. pieczywo(polepszacze), galaretki, przyprawy. Z pokarmówki się
wyrasta ale co będzie jak za pół roku, we wrześniu dalej nie będzie mogła
wszystkiego jeść?
PYTANIE- czy ktoś z was miał dziecko w przedszkolu i przynosił własne
jedzenie? Co wtedy z opłatami za posiłki?
    • alabama8 Re: Przedszkole bez posiłków-możliwe? 24.04.09, 13:15
      Lepiej leć do przedszkola i się dopytaj czy pozwolą na
      takie "widzimisie" wink Mogą kręcić nosem, część z placówek wogóle
      nie wyobraża sobie żywienia alergików.
      Mój młody (też alergik) chodził do przedszkola rok z własnym
      wyżywieniem. Akurat przedszkole nie robiło problemów. Tak więc za
      wyżywienie nie płaciliśmy nic. Rano zjadał przyniesione z domu
      kanapki, dostawał własne picie i jakoś sobie radził. Obiad też mu
      gotowałam sama, o 5 rano żeby miał co jeść. Zawsze był to posiłek
      jednodaniowy - albo bardzo gęsta zupa albo drugie danie. Nie wiem
      jak wyglądał w praktyce podgrzewanie takiego obiadu. Panie
      twierdziły że dają ciepły, młody czasem mówił że był zimny. Panie
      twierdziły że obiad od 7 rano do pory obiadowej jest przechowywany w
      lodówce, ale nie pozwalały żeby obiad zanieść bezpośrednio do
      kuchni, tylko kazały zostawiać w sali na parapecie.
      • renifren1 Re: Przedszkole bez posiłków-możliwe? 24.04.09, 20:38
        Bardzo dziękuję za odpowiedź, mam taki lęk przed pójściem do przedszkola i
        podpytaniem się-a jak skreślą dzieciaka z listy?
        Jakoś to się ułoży-w ostateczności mogę płacić za jedzenie a dawać swoje małej
        do zjedzenia domowe, chyba na tyle uprzejmości będę mogła liczyć, ludzie to nie
        potwory bez serca...
        • pam_71 Re: Przedszkole bez posiłków-możliwe? 11.08.09, 15:02
          Młoda przez pół roku po przebytej Mononukleozie była na diecie wątrobowej
          (ogólnie - lekkostrawna, bez potraw smażonych), Pani Kucharka starała się jak
          mogła (gotowana parówka zamiast smażonej kiełbasy, mięso gotowane w sosie etc.)
          - zdarzały się posiłki w stylu chleba z masłem czy samych ziemniaków, ale
          ogólnie dało się. Generalnie w naszym państwowym Przedszkolu nie przyjmowano
          jedzenie z domu(podobno wymóg Sanepidu ?!) ... ale modyfikacje(eliminacje)
          posiłków robiono. Z resztą w każdej sali wisiała lista imienna czego które
          dziecko nie może jeść wink
          Najlepiej porozmawiaj z Dyrektorką jakie maja możliwości.
    • mak-111 Re: Przedszkole bez posiłków-możliwe? 24.04.09, 21:43
      u nas w p-lu nie robia problemu-panie w kuchni podgrzewaja to co sie
      przyniesie, ale podobno jest to robione nieoficjalnie poniewaz
      przedszkole nie jest placowka dla dzieci ze specjalnymi wymogami
      zywieniowymi i w razie kontroli sanepidu moglby byc klopot.
      • verdana Re: Przedszkole bez posiłków-możliwe? 25.04.09, 13:37
        Przedszkole ma prawo sprzeciwić się, aby dziecko jadło przyniesione
        z domu jedzenie, bo jest to sprzeczne z wymogami Sanepidu. W dodatku
        przedszkole zostanie zaskoczone - nie uprzedziłas przedtem, zę
        dziecko bedzie potrzebowało specjalnej diety. Wbrew pozorom to nie
        jest dla przedszkola takie latwe. Nie ma bowiem problemu z
        podgrzaniem obiadu, ale już z dopilnowaniem dziecka, aby nic nie
        zjadlo z talerza kolezanki i zeby absolutnie nikogo nie
        poczestowało - moze być problem.
        Trzeba było wczesniej poszukać przedszkola, ktore zgodzi się na
        przyjecie dziecka - traz moga po prostu nie zgodzić się na to. I
        maja, niestety, prawo - nawet nie do końca to jest takie głupie.
    • szarsz Re: Przedszkole bez posiłków-możliwe? 27.04.09, 10:24
      Wszystko zależy od przedszkola. Mój Młody od urodzenia miał skazę
      białkową, z której wyszedł, jak miał półtora roku. Także i potem
      nabiału nie dostawał zbyt dużo - ot tyle, co i my, nie lubił serów
      żółtych, kakao, a ja nie dawałam danonków, baaaardzo rzadko jakiś
      serek. Ale nie miał po nabiale żadnych złych objawów.

      Potem poszedł do przedszkola i okazalo się, że tam dieta jest w 80%
      oparta na mleku, od śniadania do drugiego dania i podwieczorku
      wszystko mleczne, półmleczne albo co najmniej zabielane śmietaną. No
      i organizm mu skapitulował, zaczęły się problemy z nieustającym
      ropnym katarem, przerastającym trzecim migdałem, nawracającymi
      zapaleniami uszu, dziecko zaczęło nam głuchnąć.

      Po pół roku męczarni zanieśliśmy do przedszkola zaświadczenie
      lekarskie, że Młody nie może jeść mleka i przetworów mlecznych. I
      przedszkole, do którego mam mnóstwo zastrzeżeń, w tym momencie
      stanęło na wysokości zadania. Dostaliśmy wezwanie do szefowej
      kuchni, przedstawiliśmy całą listę rzeczy, których młodzież nie
      może, a jest dłuuuuuga, bo we wszystkim prawie jest mleko, jego
      przetwory, albo białka mleka sad i stosują się do niej bezwzględnie.

      Działa to w ten sposób, że pani odkłada dla niego porcję zupy, zanim
      do reszty wleje śmietanę. Jak dla dzieci robią pierogi ruskie, to
      dla niego z truskawkami...

      Szefowa kuchni powiedziała mi, że dzieci z różnymi problemami
      żywieniowymi, wśród nich większość to uczulenie na mleko i białko
      jaja kurzego, mają mnóstwo. I naprawdę się starają, a my dzięki temu
      od dłuższego już czasu mamy zdrowe dziecko.

      U nas więc problem wynikł w trakcie roku szkolnego... Na szczęście
      okazało się, że przedszkole, które niby osobnej kuchni nie prowadzi
      jest na tyle elastyczne, że daje radę smile za co jestem im ogromnie
      wdzięczna.

      W grupie mamy też jedną dziewczynkę z astmą, której mama nosi
      posiłki w termosach. Kupiła takie specjalne valira, które nadają się
      też do przenoszenia drugich dań, są szerokie. Ale oni to ustalili z
      przedszkolem na samym początku i ponieważ takich dzieci jest w
      przedszkolu dwoje - nie było problemu, mama ma dwa czy trzy komplety
      termosów - bo przedszkole musi zostawiać spore próbki wszystkiego,
      co dziecko zjadło i tak ciągną od września.
    • epreis Re: Przedszkole bez posiłków-możliwe? 30.04.09, 17:20
      w naszym przedszkolu (prywatnym) nie ma takiej opcji jak przyniesienie ugotowanego przez siebieobiadu, chodzi o sanepid- w razie zatrucia ciężko będzie dojść od czego.

      ewentualnie, ale tez małoprzychylnie pani pozwala przynosić "gotowe" posiłki, to jest opakowane,ostemplowane z datą ważności i składem
    • yula Re: Przedszkole bez posiłków-możliwe? 30.04.09, 17:46
      bezwzględnie musisz porozmawiać z przedszkolem, u nas nie ma możliwości
      przynoszenia własnych obiadów/posiłków, jedynie przyjęli do wiadomości że
      uczulony na mleko i podobno nie dają nabiału.
      • matkadzieciom2 Re: Przedszkole bez posiłków-możliwe? 30.04.09, 23:16
        nie wydaje mi sie zeby to bylo niemozliwe. sa przedszkola gdzie
        dzieci przynosza swoje jedzenie. do szkoly tez nosza przeciez
        kanapki. ja bym zapytala wprost dyrekcje o taka mozliwosc - nie
        mozna dyskryminowac dzieci z dietą.
        • a-lfa Re: Przedszkole bez posiłków-możliwe? 02.05.09, 14:11
          Owszem nie można. Ale można po prostu nie przyjąć takiego dziecka
          motywując to tym, iż przedszkole nie ma możliwości robienia dla
          jednej osoby osobnych posiłków a przynoszenie z domu jest nie
          dopuszczalne z uwagi na wymogi stawiane przez Sanepid.
          Nie
          mówię, że tak musi być nie mniej trzeba się z tym liczyć. I
          przedszkole będzie jak najbardziej w porządku, bo powołają się na
          fakt, iż podczas tzw. rekrutacji nie została sprawa zgłoszona a
          przedszkole tak jak pisałem wcześniej np. nie ma możliwości
          zapewnienia takiemu dziecku odpowiednich posiłków. Wobec tego nie ma
          możliwości, aby dziecko z taką czy inną dietą tam uczęszczało
          . I
          niestety w przypadku, jeśli przedszkole tak zadecyduje trzeba się ze
          smutkiem z tym pogodzić i szukać placówki, która oficjalnie
          informuje, iż przyjmuje dzieci z taką czy inną dietą.
    • kol.3 Re: Przedszkole bez posiłków-możliwe? 03.05.09, 10:12
      Mój syn też był uczulony na wiele rzeczy. Był do tego niejadkiem.
      Programowo nie jadał wielu potraw, mimo że były dozwolone. W
      przedszkolu uprzedziłam na co jest uczulony i czego nie powinien
      jadać. Przestrzegano tego. Okazało się, że jedzenie w przedszkolu
      było zupełnie bezproblemowe. Jadł lepiej niż w domu, bo towarzystwo
      innych dzieci pomagało, co więcej nielubiane potrawy, w przedszkolu
      były zjadane bez problemu. Jeśli nie mógł czegoś zjeść ze względu na
      alergię - dojadał w domu.
      Radziłabym nie cudować, uprzedzić, czego dziecko nie może jeść.
      Będzie dobrze.
    • agatta71 Re: Przedszkole bez posiłków-możliwe? 28.07.09, 12:16
      W przedszkolu, do którego posyłam córkę, z zasady rodzice przynoszą swoje posiłki. Właśnie takiego szukałam. I jeszcze promują posiłki bez słodyczy. Polecam je. Już widzę mnóstwo innych zalet. W dodatku jest bardzo tanie. Saska Kępa w Warszawie, Przy Międzynarodowej 47a. WWW.terapeuci.ngo.org.pl.
      Czy macie jakieś sprawdzone potrawy, które smakują WSZYSTKIM dzieciom, a są bez cukru? Zbieram takie patenty
      Pozdrawiam.


      • jadwiga70 Re: Przedszkole bez posiłków-możliwe? 28.07.09, 12:41
        A ile kosztuje to przedszkole na Międzynarodowej 47 a? Może nareszcie znalazłam to, czego szukam... Jakieś namiary, jeśli można
      • verdana Re: Przedszkole bez posiłków-możliwe? 28.07.09, 14:00
        Nie istnieje nic, co smakuje wszystkim...
        • myelegans Re: Przedszkole bez posiłków-możliwe? 28.07.09, 14:17
          Owszem, ale rowniez dziecko widzac innych jedzacych np. paluszki
          serowe, na ktore w domu kreci nosem, sprobuje i zacznie jesc. Dzieki
          przedszkolu moj syn zaczal jesc potrawy, ktorych w domu nie jadal.

          Tu gdzie mieszkam, wyjatkiem jest przedszkole z calodziennycm
          wyzywieniem. Najczesciej rodzice pakuja sniadanie i lunch,
          przedszkole daje drugie sniadanie i jakis podwieczorek. Masowych
          zatruc pokarmowych jakos nie ma. Niektore placowki, nawet nie
          podgrzewaja, tylko daja z lodowki.
          Ja mialam szczescie, ze znalezlismy przedszkole z calodziennym
          wyzywieniem.
Pełna wersja