Mamy pierwszoklasistów - pisanie !

05.12.03, 00:13
Mam pytanko do mam pierwszoklasistów .Jak u Waszych dzieciaczków z pisaniem ?
Moja córa początkowo pełna entuzjazmu dość ładnie pisała te pierwsze
litery .Jednak teraz trochę ją to znudziło-zdecydowanie woli rysować .Bazgrze
jak kura pazurem ,nie zwraca uwagi na linie np linia cieniutka nie jest u
niej górną ,ale jak jej tam wypadnie .Sprawdzałam jej nawet ponownie
wzrok ,ale doskonale widzi .Jak rozmawiamy ,twierdzi ,że nie lubi pisania i
dlatego się nie stara , a z tymi liniami dobrze wie o co chodzi i początkowo
pisała w prawidłowych linijkach .Nie wiem juz co mam robić ,ćwiczymy trochę w
brudnopisie ,ale przecież nie będę jej tym pisaniem "męczyć" na okrągło .A
jak u Waszych dzieciaczków wygląda teraz pisanie ?
    • osmag Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 05.12.03, 11:13
      Moj syn ma teraz 12 lat ale w pierwszej klasie nienawidzil pisania i
      rysowania. Nie obarczaj jej nadmiarem obowiazkow. Niech pisz tyle ile ma
      zadane bo inaczej sie zniecheci. Moze porozmawiaj z nauczycielka czy on widzi
      jakis problem i ewentualnie zleci dodatkowe zajecia( ja przez pierwsze trzy
      lata posylalam ).W tej chwili jest w 6 klasie i radzi sobie znakomicie.
      Dziecko musi dojzec do obowiazku szkolnego i kazde robi to troszeczke w innym
      tepie.Trzymam kciuki bedzie dobrze
      • nariolla Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 06.12.03, 00:21
        Dziękuję .Właśnie staram się tak robić ,żeby się calkiem nie zniechęcila do
        pisania .Daję jej tylko wtedy jakieć ćwiczenia ,jak pani nie zada pisania do
        domu .Myślę ,że masz rację ,córa nie bardzo jeszcze dojrzała do szkoły ,dopiero
        miesiąc temu skończyła 7 lat i jeszcze chciałaby się bawić .Mam nadzieję ,że to
        minie .Rozmawiałam z jej Panią ,nie ma w zasadzie żadnych kłopotów ,poza
        tym ,że brzydko pisze ,niestarannie .Odbywały się w naszej szkole ,takie
        indywidualne spotkania z Panią ,zamiast tradycyjnego zebrania
        rodziców .Mariola .
        • agatka_s Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 06.12.03, 11:10
          Mój syn jest już w drugiej klasie, pisze dobrze, ale niestety niezbyt ładnie
          i starannie. Dla wyćwiczenia dyktuję mu codziennie stronę dyktanda, ale to już
          druga klasa więc jest całkiem wdrożony do obowiązków i nawet się specjalnie
          nie buntuje.

          W pierwszej pisał jak na pierwszaka dobrze, ale wiem, że było dużo dzieci z
          problemami i te dzieci chodziły na zajęcia reedukacyjne. Robiły tam takie
          specjalne cwiczenia aby wyćwiczyć rączke, bo to chyba jest w duzej mieze
          kwestia koordynacji ruchowej. W każdej szkole powinien być taki reedukator,
          może udaj się porozmawiać jak cie to pisanie niepokoi.
    • nariolla Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 06.12.03, 18:01
      W naszej szkole nie ma buuu .Dlatego musimy sobie same z tym poradzić .Pani
      doradziła zakup takich dodatkowych książeczek do ćwiczenia pisania tj "Piszę
      poprawnie" .Agatko ,a Twojemu synkowi te dyktanka pomogły ? Mariola.
      • agatka_s Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 07.12.03, 14:32
        W pierwszej klasie nie robiłam żadnych dyktand. Pisanie było ołówkiem i jak
        były jakieś błędy, to dzieciak sam poprawiał i jakoś to było OK. Ale też i
        pisania nie było tak dużo.

        Schody zaczęły sie w drugiej klasie, kiedy skończyło się pisanie ołówkiem i
        zaczął się długopis. We wrześniu mój dzieciak przeżywał wtórny analfabetyzm,
        zaczął zjadać literki, mylić a z e, i takie tam różne głupoty wyczyniać.
        Dodatkowo jeszcze każdą lekcję pisał innym długopisem, a to czarnym a to
        niebieskim (tak dla zabawy bo dostał kilka długopisów), skreślał i poprawiał
        też innym, więc jego zeszyty zaczęły wyglądać kosmicznie.

        Wzięłam się więc za niego, i po pierwsze przepisywał stronę jak było brzydko,
        no i zaczęliśmy regularnie pisać te dyktanda. Jak robił taki głupi błąd tj
        zjadał literkę przepisywał 10 razy, jak ortograficzny to tylko 5. On takich
        typowych ortograficznych błędów nie robi bo ma świetną pamięć, więc głównie to
        są takie głupie błędy. Teraz po 2 miesiącach jest już bardzo dobrze. W
        pracach domowych i dyktandach,jak pisze spokojnie i powoli to raczej błędów
        nie robi (jak pisze zadane opowiadania, to pisze wpierw na brudno, to też
        bardzo pomaga), w klasie niestety jeszcze mu się zdarza powypisywać bzdury.
        Bardzo za to poprawił mu się charakter pisma, ale to chyba naturalne bo teraz
        piszą dużo i te literki w naturalny sposób są coraz prostsze i ładniejsze
        (niekoniecznie to zasługa moich dyktand). To wszystko wynika u mojego syna z
        dużego pośpiechu. On jest taki "hop do przodu", bardzo zdolny, ale nie
        zwracający uwagi na takie szczegóły jak dodanie np literki "ł" na końcu
        wyrazu "poszedł"...

        Aha z pewnością to nie jest żadna dysgrafia czy inna dys..., bo jak się stara
        to pisze nawet bardzo długie teksty bezbłędnie. Poprostu nie czuje potrzeby
        starannego pisania i już, no i ja staram się w nim trochę metodami siłowymi to
        wyćwiczyć. Całe szczęście to dobry dzieciak i się specjalnie nie buntuje...
    • klaryma Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 08.12.03, 08:58
      Moja córka też na poczatku roku pisała lepiej, potem fatalnie, z reszta zbiegło
      sie to z zaprzestaniem pisania ołówkiem i przejściem na długopis, strasznie
      skreslała, mazała, zjadała literki. Troche ćwiczyłyśmy, trochę kazałam jej
      przepisywać, trochę jej prawiłam "kazań" i teraz jest lepiej, ale też raczej
      bazgrze. W dodatku teraz zażyczyła sobie pióra, no i dostała na Mikołaki,
      ciekawe wiec czy będzie lepiej czy jeszcze gorzej...
      • nariolla Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 08.12.03, 19:58
        Klarymko ,pamiętam jak z początkiem września pisałaś ,o kłopotach z
        aklimatyzacją w szkole Twojej córci i moja też miała wtedy podobne .Jak jest u
        Twojej malutkiej teraz ? .Moja juz "wsiąkła" w klasę ,ma ulubione koleżanki i
        jest w klasie bardzo lubiana ,więc tamte stresy za nami .Z tym pisaniem to
        jeszcze jest tak ,że jak wracam z pracy i przyprowadzam ją od babci -gdzie jest
        zabierana po lekcjach- to jest już przed 17.oo-tą .Jeszcze odrobienie lekcji i
        właściwie już trzeba szykować się do snu .Nie mamy w tygodniu lużniejszego
        czasu .U babci odpada ,bo teściowa nie potrafi ? ,nie chce? angażować się w
        lekcje .Ja cieszę się ,że mała nie musi być w świetlicy i już nawet przestałam
        dopraszać się o jakieś ćwiczenia .A małej w to graj ! Jak mam jakiś wolny
        dzień ,albo w wekendy możemy trochę poćwiczyć .Pozdrówka.Mariola.
    • judytak Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 08.12.03, 12:01
      Może spróbuj jej pokazać, że pisanie jest pożyteczne w życiu (napiszcie list do
      babci, lub chociażby do Świętego Mikołaja, piszcie listę zakupów, pamiętnika,
      niech ci zostawia karteczki, co chciałaby, żebyś dla niej załatwiła/kupiła,
      powiedz, że inaczej zapomniś itp.), no i zwróć uwagę, że pisanie nic nie da,
      jeśli nie można przeczytać... możesz trochę grać, że nie masz pojęcia, co ona
      tam napisała...
      Ćwiczenie na siłę chyba tylko obrzydza pisanie i szkołę przy okazji.
      Pozdrawiam
      Judyta
    • diddl2 Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 09.12.03, 08:38
      Mamy ten sam problem, ale u nas to nauczyciel zrobił tak zwaną "złą robotę"
      zniechęcił dziecko do nauki , na szczęście mój syn jest dość inteligentnym i
      mądrym dzieckiem i jakoś z tego wychodzimy.Staram się z nim pracować wtedy gdy
      ma na to ochotę, po prostu trzeba sposobami doprowadzać do takich sytuacji.
      Na szczęście problem jest tylko z pisaniem.
      pozdrawiam..
      • nariolla Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 09.12.03, 18:33
        U nas też najgorsze to pisanie .Właściwie innych kłopotów nie ma ,Mała jest
        bystrym dzieckiem ,tylko chciałaby wszystko szybko ,od razu i najlepiej
        natychmiast .Pisanie to jednak delikatna robota i trochę czasu zabiera ,a tego
        ona wlaśnie nie lubi .Oj ,dziś znowu nabazgrała ! Mariola.
    • beta32 Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 15.12.03, 11:59
      A ja mam pytanie do wszystkich mam pierwszoklasistów. Czy wasze dzieci robią
      dużo błędów przy przepisywaniu tekstu ( że już nie wspomnę o dyktandach ) ?? Bo
      moja córka robi ich sporo, co gorsze nauczycielka nie zlace jej "poprawek",
      czyli ponownego przepisywania tych słów w których były błedy. I nie wiem czy
      mam sama jej to zadawać czy nie przejmować się wychodząc z założenia że to na
      razie normalne i z czasem się nauczy....
      • agatka_s Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 15.12.03, 13:29
        Nasza Pani nie zadaje, ale jest oczywiste ,że dyktando się poprawia.
        Przepisując wyrazy po 5 razy i układając z nimi potem zdania. O ile ja
        pamiętam, a było to dwadzieścia kilka lat temu, ja też tak poprawiałam te
        pierwsze teksty pisane...

        Dzieci robią błędy, jedne mniej inne więcej, ale poza cwiczeniami, wyrobieniem
        nawyku zaglądania do słownika ortograficznego i oczytaniem, chyba nie ma
        dobrej metody (potem jest spell-check na komputerze więc problem z głowy...)
        • klaryma Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 15.12.03, 13:37
          Moja córka też robi potwornie dużo błędów ortograficznych, zazwyczaj poprawiamy
          to,ale tylko poprawiamy, nie każę jej pisac po piec razy, czy układac zdań z
          tymi wyrazami. Wynika to z faktu, że wydaje mi sie, iz w tym wieku (po 4
          miesiacach nauki) sukcesem jest, ze dziecko w ogóle pisze zdaniami, pisanymi
          literami i nie chcę jej zniechęcać. Trochę mi sie wydaje dziwne juz teraz
          wpajanie dzieciom reguł ortograficznych. Ale ponieważ słyszę, że tak jest we
          wszystkich szkołach, więc chyba się ugne i zacznę moja biedna 7-latke ćwiczyć.
          Tylko nie chciałabym, zeby przez to w ogóle zniecheciła sie do pisania (w tej
          chwili pisze sobie krótkie opowiadanka, jakieś listy, oczywiście z błędami, ale
          pisze z własnej woli) Boję się, ze jak jej zaczne wytykać błędy, bedzie się
          bała pisać cokolwiek z własnej woli...
          • agatka_s Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 15.12.03, 14:00
            Ja mam chłopaka w 2-giej klasie, który teraz pisze regularne dyktanda w
            klasie, uczy sie zasad ortografii, i pisze pierwsze wypracowania (np o
            warszawskiej syrence). W pierwszej klasie dyktanda zaczęły się chyba jakoś o
            tej porze. To nie były (i nie są) bardzo trudne dyktanda, 2-3 zdania z
            kilkoma wyrazami wcześniej ćwiczonymi. Ale nawyk poprawiania był wyrobiony od
            początku (za pierwszym razem jak nie było poprawy, to pani napisała: brak
            poprawy dyktanda, no i trzeba było to zrobić, i potem juz pamiętać). Tak samo
            z klasówkami z matematyki które są regularnie od pierwszej klasy. Poprostu
            jest oczywiste,że błędy się poprawia, tak samo jak to, że każda ocena i każda
            korespondencja w dzienniczku jest podpisana przez rodziców. Takie elementarne
            zasady zycia szkolnego.

            Nasza klasa jest wyrównana, wszystkie dzieci jak przyszły to w zasadzie dobrze
            umiały i pisać i czytać i liczyć, i myślę że pewne rzeczy były możliwe do
            zrobienia bezstresowo, a Pani poprzeczkę kładzie wysoko (i w sensie nauki jaki
            i zachowania). Pewnie gdzie indziej jest trochę inaczej, no ale to juz tylko
            zależy od nauczyciela.
    • kamila77 Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 16.12.03, 08:38
      Mój drugoklasista też bazgrał jak kogucik pazurkiem. Kompletnie lekceważył
      estetyke pisma i wykłócał sie ze mna, ze skoro mozna rozczytac - jest dobrze.
      Okazało sie jednak, ze ma fiola na punkcie przyborow do pisania - kolorowe
      dlugopisiki, cienkopisy, piora kulkowe itp. Kiedy pisal czyms nowym,
      atrakcyjniejszym, wtedy nagle literki prostowaly sie, chudly i
      nabieraly "przyzwoitego" wygladu. Rozmawialam z nauczycielka i nie ma nic
      przeciwko uzywaniu roznych kolorow do pisania (w miare rozsadku
      oczywiscie).Moze to jest sposob smile)
      • nariolla Nie za dużo ? 16.12.03, 17:51
        Dziewczyny ,czy nie macie wrażenia ,że pierwszaki są za bardzo obciążone tym
        szkolnym programem ? Program jest chyba zbyt obszerny ,wymagania zbyt duże jak
        dla 7-latków .Jakie jest Wasze zdanie ? Mariola
        • agatka_s Re: Nie za dużo ? 16.12.03, 18:19
          mam bardzo mieszane uczucia w tej sprawie. Po pierwsze dzieci są różne, to co
          dla jednego jest ciężkie, trudne dla innego jak bułka z masłem. Mój syn
          dzielił i mnożył jak miał 5 lat, no ale wiązanie szalika, aby nie mieć gołej
          szyi to wciąż wiedza tajemna... W pierwszej klasie było sporo dzieci mających
          trudności adaptacyjne (bo nowe miejsce, bo nie ma starych kolegów z
          przedszkola itp itd), rozumiem że dla nich jeszcze program edukacyjny to za
          dużo. Ale były i dzieci które nawet nie zauważyły ze to szkoła a nie zerówka.

          Po drugie z jednej strony bardzo bym chciała aby mój syn miał jak najdłużej
          beztroskie dzieciństwo, no ale z drugiej strony wolałabym aby nie stracił
          swojej szansy przez to ze będzie zbyt beztroski zbyt długo...i w sumie sie
          cieszę że akurat ma wychowawczynię która sporo wymaga.

          Wydaje mi sie więc ze to taka całkiem subiektywna sprawa...
          • asia.su Re: Nie za dużo ? 16.12.03, 22:40
            Też mam 7 latka -ur. w marcu więc już prawie 8 latka - weźcie to mamy pod
            uwagę, bo dzieci w 1 klasie są w różnym wieku, parę miesięcy to duża różnica w
            rozwoju.
            Dzieci w tym wieku często nie potrafią napisać wyrazów z pamięci, nie wiedzą
            jak pisze się dany wyraz - nie potrafią go prawidłowo głoskować a cóż dopiero
            napisać.
            Wbrew temu, co pisze bodajże agatka_s, w 1 klasie nie ma typowych dyktand.
            Pani pisze na tablicy zdanie, omawia pisownię , dzieci kilka razy je czytają a
            potem pani zmazuje tablicę i dyktuje zdanie. Omawiałam ten problem z koleżanką
            nauczycielką.
            Dzieci ćwiczą też przepisywanie z druku - często dzieci mają z tym dużo
            problemów. Na ostatniej wywiadówce nasza pani prosiła o ćwiczenie przepisywania
            z druku. Więc ja mojemu synowi czasami mówię, żeby przepisał np. ostatnie
            zdanie czytanki.
            Syn musi uczyć się pisania z pamięci bo jest leworęczny i po prostu nie widzi
            przepisywanych z poczatku linijki wyrazów.Mój syn doskonale czyta, z pamięci
            pisze także bardzo ładnie - jeżeli chodzi o "czytelność" wyrazów. I wszystko
            byłoby jak z bajki gdyby nie Rużyczki, krulewny, krulewicze - to błędy z
            wczoraj i dzisiaj.
            Tłumaczę więc, jak sie to pisze poprawnie i proszę o napisanie poprawnie
            wyrazów ok 5-6 razy. Mówię, że kiedyś to będzie bardzo ważne i lepiej jak już
            teraz będzie się uczył poprawnej pisowni - bo kiedyś będą dyktanda.
            A rękopis? - pozostawia wiele do życzenia- bo i leworęczny i leniuszek.
            Na początku roku i teraz też, ale coraz mniej - ćwiczyliśmy pisanie literek w
            specjalnym zeszycie. Teraz syn widzi już efekty ćwiczenia ręki i sami się
            śmiejemy np.jaki pisał kiedyś robaczek i nazywał go literą "e".
            W książce syn pisze ołówkiem - więc zdarza się , że coś mu gumuję mówiąc, że
            napisał to tak nieczytelnie, że musi poprawić.
            W zeszycie pisze już piórem - był bardzo dumny kiedy pani mu na to pozwoliła -
            więc za dużo nie da się poprawiać.
            Myślę, że nie można zupełnie ignorować niepoprawnej pisowni- ale bez przesady-
            dziecka nie można też zamęczyć.
            Chyba trzeba też kłaść nacisk już teraz na w miarę możności czytelne pismo -
            mam sąsiada 11 latka, ma problemy z j. polskim z uwagi na char. pisma.
            Ostatnio jego tata mi powiedział, że Kuba wypracowania będzie pisał na
            komputerze i oddawał pani. Nie wiedzą jak ona na to zareaguje ale ich to nie
            obchodzi bo "pani sie czepia".
            A ja myślę, że Kuba jest normalnym chłopakiem, z którym nikt nie miał czasu
            popracować w pierwszych latach nauki.
            Pozdrawiam ( ależ mi się tego napisało)
    • e_mika Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 11.02.04, 20:35
      cześć smile
      jestem pedagogiem i reedukatorem, zawodowo pomagam dzieciom w różnych
      problemach szkolnych, jesli chcesz mojej pomocy: konsulatacji przez net, albo
      spotkania, ewentualnie potem - zajęć indywidualnych (jest mozliwość i
      grupowych smile) - zapraszam do korespondencji i nie tylko smile
      Monika Żelazek
      mojafra@wp.pl
      www.brykanie.com

      POZDRAWIAM SERDECZNIE
      • aste Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 18.02.04, 18:57
        witajcie
        ja odpowiem z perspektywy ucznia choć dawno temu to było. moja mama miała
        ambicję co bym pisała ładnie, i bez błędów ofkors, na pisanie bez błędów
        nawięcej dały mi książki pomimio początkowych trudności z łączeniem sylab jak
        już się nauczyłam to ksiązki połykałam taki mol książkowy od wczesnego
        dzieciństwa- a że pamięć wzrokową mam dobrą to oglądanie wyrazów bardzo mi
        pomogło do tej pory jak nie jestem pewna pisowni to piszę sobie wyraz w dwóch
        wariantach i jakoś tak odruchowo wiem który jest poprawny. to było to
        przyjemniejsze (pomimo zawiłości naszej ortografii) gorzej było z tym ładnym
        pisaniem bo wspominam to jako koszmar- choć mamy sadystką bym nie nazwała no
        ale codziennie musiałam pisać w zeszycie najczęściej przepisywałam jakieś
        czytanki pamiętam, że tak tego nienawidziłam, że raz nawet posunęłam się do
        schowania zeszytu- pisanie mi się nie upiekło a tylko trochę opóźniło. nie
        bardzo mam pomysł jak to robić inaczej moje maleństwo przyjdzie na świat za
        jakiś miesiąc dopiero ale błagam próbujcie różnych sposobów żeby nie zniechęcić
        maluchów do pisania. mi pomogło pióro znacznie ładniej pisałam nim niż
        długopisem.
        a co do ortografii to są teraz fajne gry planszowe (używane nawet w
        przychodniach logopedycznych) z ortografii może warto zainwestować w taką grę
        lub nawet zrobić ją wspólnie z dzieckiem?- mogła by to być nizła frajda.
        pozdrawiam serdecznie A.
        • neneh Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 05.03.04, 09:37
          Wytłumaczcie mi, proszę, jaki jest sens wymagać od pierwszaka, żeby pisał
          starannie. Rozumiem, że należy uczyć dzieci poprawnej pisowni, bez błędów
          ortograficznych, ale po co męczyć dziecko ćwiczeniem idealnych w kształcie
          liter. Mój syn - pierwszak oczywiscie - odtwarza poprawny kształt liter ale
          pisze nierówno i dostaje od pani adnotacje o staranniejszym pisaniu, co powiem
          szczerze jak do tej pory kończyło sie na moich prośbach o równym pisaniu.Nie
          widze sensu dodatkowej pracy nad pisownią. Po pierwsze wydaje mi sie, że obecnie
          dzieci i tak dużo robią w szkole, poza tym rozumiem, że kiedyś sztuka kaligrafii
          a potem wumóg starannego pisania miał sens. Ale obecnie wydaje mi się,że to jak
          piszemy jest zarezerwowane w zasadzie tylko dla nas, dla naszych prywatnych
          notatek. Cóż dopiero będzie w przyszłości...
          • judytak Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 05.03.04, 10:58
            ja też nie uważam, że pierwszoklasista musi pisać idealnie pięknie - tym
            bardziej, że najczęściej nie potrafiłby, nawet jak nie wiem, co
            wiele dzieci siedmioletnich fizjologicznie nie jest w stanie pisać równo i
            dokładnie - później się nauczą

            natomiast uważam, że pierwszoklasista powinien pisać starannie - to znaczy,
            najlepiej, jak umie, koncentrując się na tym, co robi, nie odwalać roboty w
            pośpiechu

            i ja, jako matka, która swoje dziecko zna, właśnie zwracam dziecku uwagę, kiedy
            widzę, że pisze brzydko, byle jak, i wiem, że potrafi też ładniej, natomiast
            wspieram i pocieszam, a nie katuję ćwiczeniami, kiedy problem polega na tym, że
            stara się, jak może, a efekt końcowy nie podoba się nauczycielce

            bo nauczycielki nie zawsze są w stanie rozróżniać te dwie sytuacje

            pozdrawiam
            Judyta
            • agatka_s Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 05.03.04, 12:25
              No z tym katowaniem to judyto trochę przesadziłaś (nie było to miłe).

              No niestety zupełnie nie mogę się z tobą zgodzić. Jak świat światem jak się
              robi coś kiepsko, a chce robić dobrze to trzeba ćwiczyć. Jak chcesz się
              nauczyć języka to"katujesz" słówka, a jak matematyki to słupki, a jak chcesz
              być dobrym pływakiem to pływasz x basenów dziennie. Samo nie przyjdzie (a jak
              przyjdzie to będzie to bardzo byle jakie). Pewnie można się pocieszać, że
              dziecko nie pisze ładnie bo takie wrażliwe (mądre inaczej), stara się ale mu
              nie wychodzi, a w ogóle to na grzyba mu to pisanie i pani się czepia, bo ona
              nie umie dostrzec tego czegoś co to tylko matka widzi w swoim skarbie... tylko
              niestety dokąd to prowadzi ??? Jest to oczywiscie bardzo wygodne dla rodziców
              (bo ćwiczenie z dzieckiem każdej rzeczy czy to zajęcia z logopedą, czy
              gimnastyka korekcyjna czy pisanie dyktand wymaga zaangażowania), ale wierz mi
              mści sie później.

              W 2 klasie mojego syna dołączyło pół klasy z innych szkół i klas (otworzono nam
              nową szkołę), na pierwszym dyktandzie jakie mieli okazało się że wszystkie te
              dzieci były w zasadzie analfabetami, w pierwszym dyktandzie składającym się z
              pięciu zdań niektóre dzieci miały po 20 błędów (sic !!!). Rodzice na zebraniu
              z pełną naiwnością "pytali ale co my mamy robić ???". Dzieci ze starej klasy
              były wdrożone bo dyktanda u nas były w pierwszej klasie na porządku dziennym,
              a rodzice wiedzieli, że aby były efekty z dzieckiem trzeba poćwiczyć.


              A tak apropos teraz już nie piszemy dyktand bo pismo wróciło w zasadzie do
              normy, to był taki wyskok, wtórny analfabetyzm po wakacjach, po jakims czasie
              wszystko sie unormowało (choć nadal są 2 charaktery pisma ten staranny i wolny
              i ten jak jest pośpiech, brak koncentracji i "tumiwisizm").
              • judytak Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 05.03.04, 15:27
                wiesz, aż musiałam wrócić i przeczytać, co napisałam, tak mnie zaskoczyła twoja
                reakcja...

                i potwierdziłam się w przekonaniu, że pisałam spokojny i wyważony post, w
                dodatku w odpowiedzi na coś, czego nie ty pisałaś

                powiem ci, że kości dłoni w dzieciństwie ulegają zasadniczym przekształceniom
                (m. inn. pojawia się kilka kości, które u młodszego dziecka nie istnieją), i to
                przekształcenie warunkuje umiejętność pisania pismem ciągłym
                to przekształcenie się kości kończy się w wieku 7-9 lat (fizjologicznie, czyli
                u dzieci rozwijających się prawidłowo), i powiem ci, że nie wiem, czy jest o
                tym mowa w trakcie kształcenia nauczycieli, a jeśli jest, to od jak dawna

                powiem ci też, że wyraz "katowanie dzieci ćwiczeniami" używałam w odniesieniu
                do siebie, a nie do ciebie - powtarzam, nie odpowiadałam na żaden twój post
                ja owszem się przyznaję, że np. przez rok katowałam córkę ćwiczeniem na
                pianino - teraz już gra sprawia jej przyjemność

                powiem ci też, że jeśli chcę się nauczyć języka, to czytam w tym języku
                książki, oglądam filmy, słucham piosenki, prowadzę pamiętnik, znajdę sobie
                kogoś do korespondencji, do konwersacji, robię dużo różnorodnych rzeczy, staram
                się szukać takich, które sprawiają mi przyjemność - samym wkuwaniem słówek nie
                zaszłabym daleko

                wcześniej w tym wątku radziłam właśnie takie postępowanie odnośnie pisania -
                żeby proponować dziecku pisania rzeczy, które je zainteresują: listy do kogoś,
                opowiadania, pamiętnik, listę zakupów czy plany na wakacje

                pisałam dokładnie o tym, czym kończysz twój post - o tym, że dzieci miewają dwa
                charaktery pisma, ten staranny, i ten bylejaki, i że należy wymagać, żeby
                używali ten staranny - ale pisałam też o tym, że staranne pismo jednego dziecka
                może być niewiele lepsze, niż bylejakie pismo drugiego; dzieci nie rodzą się z
                jednakowymi zdolnościami

                powiem ci też, że nie ma dziecka, (ani dorosłego) które wszystko by umiało
                najlepiej, i ja jestem zdania, że warto skupiać starania tam, gdzie zdolności,
                a inne dziedziny utrzymać na przyzwoitym poziomie, nie wymagając mistrzostwa

                > Pewnie można się pocieszać, że
                > dziecko nie pisze ładnie bo takie wrażliwe (mądre inaczej), stara się ale mu
                > nie wychodzi, a w ogóle to na grzyba mu to pisanie i pani się czepia, bo ona
                > nie umie dostrzec tego czegoś co to tylko matka widzi w swoim skarbie...
                tylko
                > niestety dokąd to prowadzi ??? Jest to oczywiscie bardzo wygodne dla rodziców
                > (bo ćwiczenie z dzieckiem każdej rzeczy czy to zajęcia z logopedą, czy
                > gimnastyka korekcyjna czy pisanie dyktand wymaga zaangażowania), ale wierz mi
                > mści sie później.

                to akurat jest prawda, ale co to ma wspólnego z tym, co ja napisałam????

                pozdrawiam i życzę dużo spokoju
                Judyta
                • agatka_s Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 05.03.04, 15:44
                  Przepraszam jeżeli nadinterpretowałam twój post, wcześniej pisałam o tym że
                  ćwiczymy z moim synem dyktanda codziennie aby ładnie pisał, i odczytałam to że
                  to katowanie to tak apropos tego...jeszcze raz sorry za przypisanie
                  nieprawdziwych intencji...

                  A z tą nauka języków obcych (ja uczyłam się 8 w swoim zyciu, choć 3 moge
                  powiedzieć jestem w stanie używać, więc trochę sie na tym znam) to się nie
                  zgodzę. Filmy i książki to można później ale na początku to jest etap "This is
                  a boy" "This is a girl" i tak do u...ej śmierci....

                  Pozdrawiam
                  • judytak Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 08.03.04, 08:50
                    agatka_s napisała:

                    > A z tą nauka języków obcych (ja uczyłam się 8 w swoim zyciu, choć 3 moge
                    > powiedzieć jestem w stanie używać, więc trochę sie na tym znam) to się nie
                    > zgodzę. Filmy i książki to można później ale na początku to jest etap "This
                    is a boy" "This is a girl" i tak do u...ej śmierci....

                    widocznie każdy ma swoje sposoby na uczenie się języków ;o)

                    ja po miesiącu chodzenia na angielski szukałam sobie partnerów do
                    korespondencji, po miesiącu nauki hiszpańskiego pisałam sobie pamiętnik po
                    hiszpańsku, itp.

                    pozdrawiam
                    Judyta
    • agatka_s Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 05.03.04, 10:11
      No nie mogę się zgodzić, staranne pisanie to też nasz stosunek do otaczającego
      nas świata, naszej ogólnej staranności, szacunku dla pewnych wartości. To jak
      piszę, mówię, wyglądam świadczy o mnie i moim szacunku dla innych. Dzieciom
      trzeba to zaś wpoić od samego poczatku.

      Tak jak wpajam dziecku, że powinien miec zawsze czyste ubranko, stosowne do
      okazji (na koncert do filharmonii nigdy w dzinsach), powinien używać słów
      proszę i dziękuję, mówić "poszedłem" a nie "poszłem", tak samo jest istotne,
      aby zeszyty były staranne, pisane równo, z zachowaniem obowiązujących zasad.
      Sorry, to się kiedys nazywało kindersztuba.

      Jeżeli z zasady pzywiązuje się wagę do nauczenia dziecka takich drobiazgów, nie
      ma potem problemu z rzeczami większymi.

      Pozdrawiam
      • jaaagusia üadne pismo czy samodzielnoć? 10.03.04, 14:47
        Jeýeli pilnujemy 7-latka przy odrabianiu lekcji, to nie dajemy mu szansy na
        samodzielnoć?, na nauczenie siŤ, co to znaczy odpowiedzialnoć? za swoje sprawy.
        Czy za kilka lat bŤdziecie ze swoimi dzie?mi czyta? lektury, sprawdza?, czy
        dobrze rozwi?za¸y zadania z chemii lub fizyki? Czy nie s?dzicie, ýe
        ŇtumiwisizmÓ o kt?rym wspominacie jest zwyk¸ym buntem przeciwko nadopiekuÄczym
        rodzicom?

        Ja mam do mojego dziecka zaufanie i nie sprawdzam czy i jak odrobi¸o lekcje.
        PilnujŤ tylko, ýeby nie zabiera¸o siŤ do nich zbyt p??no. Pomagam tylko wtedy,
        jećli syn mnie o pomoc poprosi. Efekt jest taki, ýe obecnie ( IV klasa) jest
        jednym z lepszych uczni?w w klasie, lubi siŤ uczy?, nie straci¸ swojej
        naturalnej ciekawoćci ćwiata. Dodam jeszcze, ýe poziom klasy i ca¸ej szko¸y s?
        niez¸e, co potwierdzi¸y wyniki test?w wa¸brzyskich.


        I jeszcze coć. M?j syn nigdy nie pisa¸ ҸadnieÓ. W pewnym momencie pr?bowa¸am
        ?wiczy? z nim przepisywanie - efektem by¸a g¸?wnie niechŤ? dziecka do pisania.
        W koÄcu trafilićmy do poradni psychologicznej i okaza¸o siŤ, ýe to nie by¸o
        lenistwo lecz klasyczna dysgrafia. Dziecko dosta¸o skierowanie na reedukacjŤ, a
        ja radŤ, ýeby siŤ nie martwi?, bo w erze komputer?w charakter pisma nie ma
        wiŤkszego znaczenia oraz ýeby absolutnie nie ?wiczy? przepisywania, bo skutek
        jest odwrotny.

        Pozdrawiam
        • agatka_s Re: üadne pismo czy samodzielnoć? 10.03.04, 15:13
          Ja dzięki Bogu nie muszę z moim synem odrabiać lekcji, sam to robi. Sprawdzam
          natomiast to co robi i w szkole i w domu, w zasadzie codziennie (łącznie z
          przeglądem dzienniczka), i reaguje jak jest źle, czasem aż do kilkakrotnego
          poprawienia aby było dobrze. Dzieciak jest prymusem, aczkolwiek w drugiej
          klasie nie tak już pilnym jak w pierwszej (co mnie tak bardzo nie przeraża
          zresztą), więc z lekcjami nie ma problemu, ale ze starannością jak najbardziej.

          Akurat o samodzielność mojego chłopaka to się nie martwie, bo on jest bardzo
          samodzielny w swoich zainteresowaniach i jest wiele dziedzin (np piłka nożna o
          której wie absolutnie wszystko) już dawno przestałam być partnerem. To jest
          typ dziecka dociekliwego, które regularnie ma nowe pasje, które go pociągają i
          potrafi bardzo wiele zrobić aby te swoje zainteresowania rozwijać. Inna rzecz
          że jak już sie dowie, obada to musi mieć coś następnego na widelcu.
          (zainteresowania miewa różne kiedyś nauczył się wszystkich powierzchni ilosci
          mieszkańców i nazwiska przywódców Unii Europejskiej i krajów kandydackich i
          przepytywał mnie z tego w stylu kto ma większą powierzchnie Włochy czy Polska ?
          (dla ułatwienia:Włochy 301 a Polska 311 tys km 2).

          Problem jest taki że na rzeczy które go interesują, bawią potrafi zawsze
          znaleźć czas, energię nawet jak "pada na twarz", no a niestety na te nudy jak
          np ładne pisanie niekoniecznie. A ja jako mama odpowiedzialna nie zamierzam
          odpuścić, bo tak jak pisałam uważam poprostu ładne i staranne pisanie za rzecz
          istotną.

          No i u nas z pewnością nie jest to żadna dysfunkcja bo jak chce to potrafi i
          kilka stron napisać równo (choć zawsze pod koniec gdzieś te literki zaczynają
          tańcować, bo zbliz się upragniona wolność).

          Pozdrawiam
        • judytak Re: üadne pismo czy samodzielnoć? 10.03.04, 15:35
          też jestem za tym, żeby dzieci samodzielnie odrabiały lekcje, były
          odpowiedzialne za to, co robią, i ponosiły konsekwencje tego, co i jak robią

          jednak jestem świadoma, że dzieci trzeba nauczyć, jak to się robi, czyli
          potrzebny jest "okres przejściowy", kiedy rodzic pilnuje, sprawdza, wyjaśnia,
          zchęca czy nakazuje, zawsze na tyle, ile jest to niezbędne

          ja córkę na początku pierwszej klasy musiałam uczyć takich elementarnych
          rzeczy, że w trakcie robienia lekcji nie odbiegamy od stołu, żeby się czym
          innym zająć, że każdy podręcznik czy zeszyt trzeba sprawdzić, czy coś nie jest
          w nim zadane, że najpierw trzeba przeczytać zadanie do końca, dopiero zaczynać
          pisać itp. itd.

          a na wiosnę (w pierwszej klasie) moje "pilnowanie" sprowadzało się już tylko do
          pytania "a lekcje zrobione?", a teraz (trzecia klasa) widzę jej zeszyty tylko
          przy okazji podpisywania piątek i szóstek ;o)

          wiem też, że dobrze jest, póki jest dobrze, a kiedy z czymś są problemy, to
          trzeba się zabierać do ich rozwiązania razem z dzieckiem, czasami jest to tylko
          wyjaśnienie czegoś, czasami "wsparcie psychiczne" przy ćwiczeniu czegoś
          (ćwiczenie samo w sobie jest nudne!), czasami wyrabianie sposobów uczenia się

          żeby potem znów móc o sprawie lekcji i szkolnych problemów zapomnieć na jakiś
          czas

          pozdrawiam
          Judyta

          P.S.
          a "tumiwisizm" nie jest buntem przeciwko nadopiekuńczym rodzicom, jest
          sprawdzaniem, czy "pójście na łatwiznę" nie jest przypadkiem opłacalną
          strategią, tak w nauce, jak i w innych sprawach...
          J.

          P.P.S.
          też nie uważam, że dokładnie przepisowe formowanie liter jest bardzo istotną
          umiejętnością, ale też nie uważam, że siedmioletnie dziecko będzie potrafiło
          sensownie selekcjonować, co jest ważne z tego, co uczą w szkole, a co nie (na
          to też przyjdzie czas), w związku z czym nie bagatelizuję sprawę demonstracyjnie
          J.
    • szymanka Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! 08.03.04, 23:47
      Mój pierwszak jest leworęczny, więc tym większy kłopot z pisaniem sad
      Jednak w pewnym momencie, chyba w grudniu, więc po kilku miesiącach nauki
      zauwazyłam, że brzydkie pismo mojego dziecka to nie wynik mniejszej sprawności
      manualnej ale zwykłej niestaranności.
      Po prostu: nie chciało mu się ładnie pisać. Praca domowa? już zrobiona,
      odwalone na łapu capu, byle szybciej.
      Wychowawczyni na spotkaniu indywidualnym (u nas są takie co 2 miesiące)
      stwierdziła to samo. Zeszyt Marcina wyglądał coraz gorzej. Błędy głupie,
      niewłasciwe linie, litery - koślawce nie z tej ziemi, skreslenia, bazgroły.
      W porozumieniu z Panią wzięłam "na widelec" sprawę pisma.
      Ja w domu, ona w szkole.
      Marcin odrabiał lekcje w moim towarzystwie, zwracałam mu uwagę, poprawiałam,
      często przepisywał zdanie do skutku, aż było bezbłędne. Nie było łatwo, humory,
      czasem nawet płacz...
      Pani w szkole na bieżąco komentowała jego starania. Czasem tylko ustnie a
      czasem pisała komentarz pod napisanym przez syna tekstem. Komentarze były coraz
      lepsze, z "pisz staranniej" zrobiły się "gratulacje". Raz nawet Pani pokazała
      całej klasie zeszyt Marcina z najładniej odrobioną pracą domową. Więcej nie
      trzeba było. Sukces rodzi sukces smile

      Chcę zaznaczyć, że nie stosowałam "trenowania" - raczej ścisły nadzór i
      wyrobienie w dziecku przekonania że kwestia pisma jest ważna. Nie uważam że mój
      syn teraz ładnie pisze. Nie. Myślę, że na "wyrabianie" charakteru pisma jest
      jeszcze dużo czasu, natomiast na poprawę wszystkich popełnianych "głupich"
      błędów trzeba zacząć zwracać uwagę. Takie błędy świadczą między innymi o braku
      umiejętności dłuższego skupienia na jednej czynności. Pierwszak ma z tym kłopot
      i trzeba mu trochę pomóc.
    • agatka_s Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! EFEKTY 25.03.04, 15:47
      Muszę się Wam pochwalić:

      Pisałam tu o moich problemach z pisaniem mojego 9-latka, i naszych regularnych
      ćwiczeniach (różnie zresztą odbieranych przez niektóre mamy). No i dzisiaj
      mamy efekty naszej pracy. Mój dziewięciolatek właśnie wygrał 1-szy etap
      szkolnego (wszyscy uczniowie 2-gich klas w nim brali udział) dyktanda, nie
      robiąc ani jednego błędu. W ten sposób przeszedł do konkursu międzyszkolnego.
      Strasznie jestem z niego dumna, ale i z siebie też, bo udało nam się jakoś to
      staranne i porządne pismo wyćwiczyć. Uczucie lepsze niż bym wygrała sama...

      Pozdrawiam

      bardzo szczęśliwa mama
      • judytak Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! EFEKTY 26.03.04, 09:27
        gratuluję! (tobie i dziecku)

        może to ten sam konkurs ortograficzny, w którym moja córka przeszła do etapu
        międzyszkolnego? (nasza szkoła jest duża, dlatego były aż trzy etapy szkolne,
        wszystkie napisała bez błędu, z tym, że ona jest w trzeciej klasie)

        różne metody dobrze skutkują :o)

        pozdrawiam
        Judyta
        • agatka_s Re: Mamy pierwszoklasistów - pisanie ! EFEKTY 26.03.04, 13:52
          100% racji że metody są różne...

          A co do konkursu to nie wiem, bo w zasadzie dowiedziałam się o nim dopiero po
          fakcie. My jesteśmy z Ursynowa w Warszawie.

          Pozdrawiam
Pełna wersja