ulala72
05.12.03, 13:57
Cześć, chciałabym się Was poradzić w kwestii jedzenia mojego 4,5-latka,
który jest bardzo wybredny - je dosłownie kilka rzeczy na okrągło i nie ma
siły ani sposoby, aby go przekonać do spróbowania czegoś poza Bebilonem
Pepti z płatkami kukurydzianymi, kanapką z masłem i serem żółtym lub dżemem
(czerwonym), ziemniakami, gotowanym indykiem i jabłkami ze słoiczka Gerbera.
Z zup tylko pomidorowa, ale nie zabielana i bez ryżu czy makaronu (na
Wigilię znów nic nie tknie...).
Dodam, że synek miał straszną alergię pokarmową w dzieciństwie, poznał mało
smaków, więc może stąd ta niechęć do nowości. Obecnie jest dość chudy, ale
zdrowy i mieści się w normie. W ogóle jest bardzo konserwatywny i źle znosi
wszelkie zmiany. Aha, próby typu: jest tylko to, co na talerzu, jeśli ci nie
smakuje, możesz nie jeść, ale nic wzamian nie dostaniesz, nie sprawdzają
się - synek nie je NIC do skutku (po dwóch dniach się zlitowałam).
Ta sytacja dość mnie już zmęczyła i zirytowała. Nie wspomnę już o babciach,
wizytach w gościach, wyjazdach na wakacje itd. No więc co? Próbować dalej
(szykować, podsuwać, zachęcać i ... wyrzucać) czy odpuścić (jak będzie
starszy, nauczy się, polubi, wyrośnie z tego itd.). Czekam na odzew, bo mam
jeszcze malutką córeczkę i nie chciałabym popełnić podobnych błędów (jeśli
je popełniłam) w stosunku do niej. Pozdrawiam i dziękuję.
ULA