sceny przy przebieraniu - macie pomysly?

11.05.09, 13:21
synek ma 4 lata. codziennie rano i wieczorem, kiedy trzeba pizame zamienic na ubranie, lub odwrotnie, jest automatyczna reakcja "nie!" i dlugie negocjacje... oczywiscie POTRAFI sie przebrac sam, ale nie chce tego robic, namawia nas, zebysmy MY to zrobili...

nie mam pojecia, skad taka niechec? lenistwo?... najfajniejsze poranki sa w weekend (wg naszego syna), bo wtedy mozna zjesc sniadanie w pizamie i jeszcze chwile w niej pochodzic... ale potem tez trzeba sie przebrac i sceny sa, jak w dzien powszedni wink

nie umiemy sobie z tym fantem dobrze poradzic. na razie jest kompromis - maly sam sie rozbiera lub ubiera (on wybiera), a my robimy ta druga czynnosc... ale i tak trwa to dlugo i wymaga "podchodow", a czasem konczy sie awantura, kiedy rodzic nie jest zbyt tworczy, jest zmeczony albo ma gorszy dzien...

trzeba by to skonczyc wink

macie rady, jak doprowadzic do NORMALNEGO przebrania sie, rano i wieczorem?
probowalam kilku "sprytnych" metod, ktore w innych sytuacjach dzialaly, ale tutaj (na razie) sie nie udalo... jest jakis pat... zostawienie go samego, zeby sie przebral tez niezbyt dziala, bestia jest uparta i zwyczajnie zostaje w pokoju lub sie wydziera, zeby do niego przyjsc... a czasu czasem nie ma, zwlaszcza rano, gdy wszyscy musimy wyjsc - do pracy lub przedszkola.

z ubieraniem sie na spacer jest podobnie - tez na ogol mowi "ty mnie ubierz, prosze"... rano czasu nie ma, wiec na ogol ubieram...
... choc dzis, w zlosci, powiedzialam, ze ubieram mlodszego i wychodzimy, z nim lub bez niego... pomoglo, ale nie chce go tak straszyc, nie uwazam tego za dobra metode, wstyd mi bylo sad

"co dwie glowy, to nie jedna" - podzielcie sie jakimis patentami smile
    • szarsz Re: sceny przy przebieraniu - macie pomysly? 11.05.09, 20:52
      he, jakbym o moim czytała smile

      My poszliśmy na układ: jak mi zależy, żeby się ubrał, czyli od
      poniedziałku do piątku, to pomagam bez gadania, w weekendy ubiera
      się sam.

      W weekend ma być ubrany przed śniadaniem - "ubrane i umyte dziecko
      zapraszam na pyszne śniadanko", chociaż był czas, kiedy ulegałam, bo
      siedział u siebie i wył, że się nie ubierze.

      No i jedyne co działa na moje dziecko, jak coś ma być zrobione
      szybko: zawody, czyli "ja już mam ubrane majtki i skarpetki, na
      pewno dzisiaj wygram" Po czym czasem wygrywam, a czasem przegrywam,
      bo boję się zawsze dawać mu wygrać smile
      • kura17 Re: sceny przy przebieraniu - macie pomysly? 12.05.09, 10:24
        nie chce rezygnowac ze sniadan w pizamie w weekend. my tez jemy w pizamach, bo
        lubimy - to taki nasz leniuchowaty relaks wink u mnie w domu tez tak bylo i bardzo
        to lubilam. u mojej babci i tesciowej (sa w podobnym wieku, ok 80 lat, hehe...)
        tak nie jest - zostalismy wyraznie poproszeni, zeby sie ubierac do sniadania w
        weekend (jak jestesmy z wizyta), bo tak jest "bardziej elegancko" i jakos oboje
        z mezem az zacisnelismy zeby "ze zlosci" wink nie chce, zeby u nas bylo tak samo big_grin

        co do zawodow... nie wiem, z czego to wynika, ale starszy synek nie lubi i nigdy
        nie lubil zawodow sad zawsze mowi "ale nie wyscigujemy sie"... wiec niestety ten
        pomysl odpada, choc tez probowalam kilka razy... u nas pomaga czasem siedzenie z
        nim i zagadywanie - wtedy zapomina, ze "nie lubie" i sam sie ubiera wink ale
        dziala tylko czasami...
    • nangaparbat3 Re: sceny przy przebieraniu - macie pomysly? 11.05.09, 21:11
      Ubieranie dziecka to jest okazja do fizycznego kontaktu, przytulenia,
      pocalowania. Przebierac mozna z najwiekszą czułoscia - moze tego mu trzeba, a
      nie umie poprosic wprost?
      Ja bym uległa prośbom - to znaczy chyba nie dawalabym sie prosic. Pomyślalabym,
      ze dziecko chce znowu poczuc sie "malutkie" - tego mu trzeba. Nie ma jakiegos
      malucha w blizszej rodzinie?
      Poza tym pozwalalabym decydowac, w co sie chce ubrac. To bardzo pobudza
      samodzielnośc.
      • kura17 Re: sceny przy przebieraniu - macie pomysly? 12.05.09, 10:31
        wiesz co, my dzieci duzo tulimy i czesto... a starszy jest akurat raczej
        niedotykalski, wiele prob tulenia konczy sie prosba "nie chce" (co oczywiscie
        respektuje, ale proby ponawiam, bo lubie sie tulic wink.
        nawet jak go ubieram, to on zawsze sie rusza, fika, nie chce usiasc na kolanach,
        nie bardzo lubi bliski kontakt. co rozumiem i szanuje.

        mamy drugiego synka, mlodszego, ktory jest przytulas i on sie sam do nas tuli
        non stop. staram sie, zeby starszy dostawal tyle samo PROPOZYCJI tulenia sie, co
        maly, a akceptuje, jak ma ochote. propozycje ponawiam, wymyslam formy bliskosci
        z nim, ktore mu pasuja - zeby nie czul sie "obrabowany", bo maly jest
        pieszczoch, a starszy niedotykalski. ze starszym to sa raczej laskotki,
        przepychanki, "zapasy", lagodne poklepywania (po tyleczku wink, niz lagodne
        tulenie i pieszczoty, wiec kontaktu fizycznego jest duzo.

        jakos mam wrazenie, ze ta niechec do ubierania sie samemu nie wynika z checi
        kontaktu. pytam czasem delikatnie, czemu jest "nie", mowi ze "nie lubi"... hmmm...

        wybieranie ubran nie pomaga sad to jedna z tych sztuczek, ktore wiele razy
        probowalismy... kurcze, w wiekszosci "problemow" proste rzeczy pomagaja u niego
        swietnie i od razu, a z tym ubieraniem od dawna nie potrafimy sobie poradzic...

        ... i wiecie co? spodziewalam sie "skarcenia" typu "co? 4-latek, a ubierac sie
        sam nie chce??? taki niesamodzielny???", a tu widze raczej zachete do ubierania
        go dalej smile jakos mi lzej na sercu wink
    • soffia75 Re: sceny przy przebieraniu - macie pomysly? 12.05.09, 13:29
      Moja córka (pół roku młodsza od Twojego synka) miewa "fazy" na ubieranie - bywają dni, że potrafi przebierać się sama kilka razy dziennie, bo akurat ma taką ochotę, a bywają i takie, kiedy ubieranie/rozbieranie się to dla niej najgorsza kara. Nie mam na to patentu, raczej elastycznie dostosowuję się do sytuacji, czyli:
      - kiedy córce nie chce się samej przebrać, a mamy sporo czasu (np. wieczorem), bawimy się w "małe dziecko", któremu mama pomaga w rozbieraniu/ubieraniu (z towarzyszeniem różnistych łaskotek, przytulanek i wygłupów)
      - jw., ale nie mamy czasu: nieraz działa metoda na "wyścigi" - czyli dziecko ściga się z mamą lub tatą, kto ubierze się pierwszy; jeśli nie działa, cóż, ubieram ją sama
      - chwile, kiedy panna ma ochotę sama się ubierać, bardzo cenię wink - i pozwalam jej wtedy zmieniać "kreacje" dowolną ilość raz i w dowolnych konfiguracjach (np. pewnego ciepłego majowego dnia wystroiła się na spacer w zimową bluzę z golfem wink )

      Swoją drogą, nie przywiązywałabym zbyt wielkiej wagi do tego tematu. Jeśli synek zauważy, że tak bardzo zależy Ci na tym jego ubieraniu się lub nie, może to wykorzystywać, żeby coś ugrać dla siebie, zwrócić na siebie Twoją uwagę itp.
Pełna wersja