turbuje młodszą siostrę. POMOCY!

12.05.09, 12:38
syn ma 3 lata i 10 mies, córka zaczęła 14 miesiąc. syn przy każdej
okazji małą popycha, uderza, wjeżdża na nia wózkiem czy autem,
upomniany odpowiada, że właśnie tu jest droga. dziś biegł i wpadł na
nią, bilans jest taki, że córa ma rozcieta wargę (nie pierwszy raz)
i złąmane dwa zęby, boję się, że kolejnym razem może skończyć sie
gorzej. on wogóle na nią nie uważa, nie pomagają rozmowy i
tłumaczenia, że siostra go bardzo kocha, że ona chce się z nim
bawić, że on jest starszym bratem i powinien opiekować się siostrą.
dużo z nim rozmawiamy, tłumaczymy, spędzamy z nim dużo czasu, wydaje
mi się, że nie zaniedbujemy go.
jak mam skutecznie wytłumaczyć, że nie mozna bić popychać, deptać,
itd...?

aaaaaaaaaa jeszcze jedno, cokolwiek mała nie weźmie sobie do rąk
natychmiast jest to potrzebne synowi i zabiera jej.
    • dorota.konowrocka Re: turbuje młodszą siostrę. POMOCY! 12.05.09, 12:56
      Nie mam zbyt wiele cennych rad, jak poprawić sytuację, ale mogę Cię trochę
      pocieszyć, że to zwykle mija z wiekiem. Mam troje dzieci w małych odstępach.
      Kiedy urodził się drugi synek, niecałe dwa lata młodszy od pierwszego, było
      dokładnie to samo: popychanie, wjeżdżanie pojazdami, przewracanie, zabieranie
      zabawek. Pilnowaliśmy młodszego, staraliśmy się przewidywać, co może się za
      chwilę wydarzyć, trochę skłanialiśmy do ustępstw młodszego, trochę starszego.
      Bliscy ofukiwali starszego bardzo zdecydowanie, ja starałam się łagodniej, ale w
      sumie też mnie to wkurzało smile I w pewnym momencie to jakoś zaczęło się normować.
      Wydaje mi się, że mniej więcej wtedy, kiedy młodszy miał około dwóch lat i stał
      się lepszym czy gorszym partnerem do jakiejś zabawy. Do tej pory (starszy 5,
      młodszy 3) zdarzają im się bitwy i niesnaski, ale coraz rzadziej, raczej są ze
      sobą bardzo zżyci i bardzo współpracujący, zazdrość ma wymiar, powiedziałabym,
      normalny (ja też chcę tyle czekoladki, co on dostał) i podobnie normalny wymiar
      ma fizyczna agresja (palnąłem go, bo on ugryzł moją kanapkę). Na pocieszenie
      dodam jeszcze, że w chwili pojawienia się młodszej siostry (teraz ma 9 miesięcy)
      takie popychanie, zabieranie i wjeżdżanie w ogóle nie wystąpiło - wręcz
      przeciwnie, donoszą jej zabawki, przenoszą ją w różne miejsca i są nią
      generalnie zachwyceni, choć potrafią palnąć w łapkę, gdy im coś zabiera, co ona
      nauczyła się zdumiewająco szybko rozumieć.

      Także głowa do góry, to minie. Pilnuj, przewiduj, nie rób wokół tego wielkiego
      halo, a na pewno jakoś się ułoży z czasem.

      Wszystkie znane mi mamy dwójek i więcej z niewielka różnicą wieku miały taką
      sytuację przy pierwszej dwójce, zwłaszcza gdy pierwszy był chłopiec.

      Dorota
    • biedronek34 Re: turbuje młodszą siostrę. POMOCY! 12.05.09, 21:56
      Z moimi maluchami było podobnie ... szczególnie do granicy 2 lat.
      Zauważyłam wtedy, że synek (3 latka) jak tylko więcej uwagi
      poświęcam córeczce (1,5 roku) od razu przystępuje do atakowania
      małej. Dlatego staralam się jak najwięcej czasu poświęcać mu
      indywidualnie.... przytulałam, tłumaczyłam .... Najlepsze efekty
      przynosiło spokojne tłumaczenie. Czasami wydawało mi się, to
      bezcelowe i nie raz traciłam cierpliwość, ale z czasem okazało się
      że przynosi efekty. Poza tym jak już karciłam - to karciłam oboje -
      że mają się nie bić, że mają się razem bawić i ciągle im mówiłam że
      się bardzo kochają. Dużo cierpliwości życzę!
      • verdana Re: turbuje młodszą siostrę. POMOCY! 12.05.09, 22:02
        Hmm.. Karcilas pobite dziecko??? Za to, ze to drugie je skrzywdziło?
        czyli, zawsze lepiej bić - przynajmniej wie się, za co się obrywa.
        Nie znosze zbiorowej odpowiedzialnosci.
    • kaleanka Re: turbuje młodszą siostrę. POMOCY! 13.05.09, 00:53
      Skoro tyle razy już mu tłumaczyłaś żeby nie bił siostry i nie
      przyniosło to efektu ,to może wytłumacz mu "ręcznie",że ma jej nie
      bić. No chyba ,że dla ciebie jest ok. ,że młodsze dziecko ma
      porozcinaną wargę i połamane zęby,w takim razie nadal z nim tylko o
      tym dyskutuj,a on dalej będzie ją maltretował.
      • verdana Re: turbuje młodszą siostrę. POMOCY! 13.05.09, 07:50
        Zbić dziecko, zeby wiedzia lo, ze bucie młodszych i s labszych jest
        niedozwolon? Wspaniały pomysł, zaiste.
        Myślę,że należało by maksymalnie rozdzielić dzieci. Tak, aby każde
        miało własne, nietykalne miejsce. Tylko nie zawsze da się to zrobić.
        Mojemu synowi teź corka niechcący nadkruszyła ząb - i był to skutek
        obustronnej "przepychanki", nie agresji.
        • aduerin Re: turbuje młodszą siostrę. POMOCY! 13.05.09, 08:47
          nie. zbic, zeby zrozumial ze bicie boli. Ktos pisal o dziecku, ktore
          ciagnelo za wlosy i oduczylo sie skutecznie, gdy i je ktos pociagnal.
          Poza tym, syn jest niebezpieczny - skoro wybil rocznemu dziecku
          zeby! (ktore dopiero co wyrosly przeciez- cale dziecinstwo dziecko
          bedzie mialo "wybrakowane" zabki - to nalezy zastosowac drastyczne
          metody. w tlumaczenie mozna sie bawic, gdy sytuacja nie jest grozna.
          Chlopiec wydaje sie byc dodatkowo wyjatkowo zlosliwy - maly
          cwaniaczek, tlumaczacy, ze przez siostre przebeiga autostrada i
          dlatego ja przejechal...A nie moglby pojsc do przedszkola, albo
          wiecej bawic sie z kolega jakims? Nie pwoinien przebywac na okraglo
          w towarzystwie malej siostry, bo to kiepski towarzysz do zabaw.
          Trzeba mu zorganizowac jakis kumpli do jazdy tymi samochodzikami nie
          po siostrzyczce ale w drugim pokoju czy na dworze pod opieka mamy
          ktoregos chlopca. Mozna umowic sie z innymi matkami na dyzury smile
    • kanna Re: turbuje młodszą siostrę. POMOCY! 13.05.09, 08:51
      1. Zajmij się poszkodowaną.

      Kiedy synek wjedzie na sistrę zignoruj go (nie pouczaj, nie krzycz
      itp.) , a zacznij pocieszac, przytulać i wogóle dawac uwagę małej.

      2. Dawaj synkowi - w innych momentach - więcej czasu i uwagi

      Znajdź czas, który tylko z nim spedzasz - najlepiej poza domem,
      niech ktos inny zajmuje sie córeczka. nazwij to czasem "mamy i
      synka". Kiedy mała woła cię w tym czasie powiedz do niej "tatus sie
      toba zajmie, teraz jest czas mamy i synka".

      3. okaz synkowi, ze jest wazny, duzy i wyjatkowy - opowiedz o
      przywilejach, ktore ma, a które wynikaja ze starszeństwa.

      4. kiedy umyslnie krzywdzi siostre, albo przemoc eskaluje - odeslij
      go do pokoju i zaznacz, ze bedziesz tak robilsa, bo sie nie zgadzasz
      na bicie.

      5. Ucz córeczke, żeby dbala o siebie, nie włazila synkowi w droge za
      bardzo. Nie każ synkowi ciagle małej ustepować.

      6. Synek jest zazdrosdny o twój czas i ciebie - warto nazwac jego
      emocje. polecam książeczki Kamyczek - zburzony zamek i Franklin jest
      starszym bratem.

      pozd smile Ania
      • kanna "Rodzeństwo bez rywalizacji " Faber Mazlish n/t 13.05.09, 08:56
        polecam smile
        • krwawakornelia a jak tak cos czuje, ze ty sama go prowokujesz 13.05.09, 10:29
          ... zaraz mi sie oberwie. Ale tak mi moj brzuch podpowiada.
    • kiniak22 Re: turbuje młodszą siostrę. POMOCY! 13.05.09, 12:16
      ja bym dzieci zdecydowanie rozdzielila, jesli mialyby sie razem bawic to tylko
      wtedy kiedy ty bawisz sie z nimi i masz wszystko pod kontrola, ja mam roznice
      1,5 roku, sytuacja jakis czas temu robila sie bardzo podobna, szczegolnym
      prodblemem bylo zabieranie zabawek mlodszej, wszyscy dookola mowili mi zebym
      uczyla ze maja sie razem bawic, zeby sie uczyly dzielic dzieci bo skoro roznica
      taka mala to sie razem niby maja wychowywac, ale zrobilam po swojemu i zaczelam
      rozdzielac zabawki, nie maja juz wspolnych zabawek-sa tylko wspolne zabawy tymi
      zabawkami, mlodsza ma 2 lata teraz i juz sama wie co jest jej a co siostry,
      kiedy zaczyna sie klotnia/bicie ja oddaje zabawke wlascicielowi i koniec, juz
      wiedza ze nic nie wskuraja placzem, rzucaniem sie po podlodze, co nie jest twoje
      nie jest i koniec,nie mozna sobie roscic do tego praw i to dziala w obie strony
      smile a przewaznie teraz konczy sie tak, ze ktoras przynosi inna zabawke i po
      prostu sie wymieniaja tongue_out rozumiem ze trzeba uczyc dzieci wspol[racy, zachowania
      w grupie itp ale dzieci musza miec tez poczucie wlasnosci, ze cos jest moje i
      nikt mi tego nie zabierze, dlatego wyznacz ktore zabawki sa jego a ktore siostry
      i te pozostaja nietykalne chyba ze druga strona pozwoli sie nimi pobawic
      i wyznacz synowi granice, jak sie bawi autkiem to w jednym pokoju, pilnuj wtedy
      zeby mala nie wchodzila do niego bo na pewno wykorzysta sytuacje i cos jej
      zrobi, a wtedy bedzie mial racje jak ci powie ze ona mu przeszkodzila, tylko ze
      mala jeszcze nie do konca wie co jej wolno a czego nie, tak samo zrob z
      maluchem, jak sie bawi to w jednym miejscu i starszy niech jej nie przeszkadza,
      jak sie bedzie chcial z nia pobawic to pod twoim czujnym okiem, w glowie mi sie
      nie miesci ze mala ma juz wybite zeby i rozcieta warge, musisz ukrucic takie
      zachowanie bo w koncu jej rece polamie albo i gorzej...
      • czarna.perla Re: turbuje młodszą siostrę. POMOCY! 13.05.09, 12:49
        zabawki mają osobne i często podkreślam to, że ta zabawka jest twoja
        a ta twoja. są sytuacje kiedy mała bawi się np. drewnianą łyzkż z
        kuchni a syn jej wyrywa bo on natychmiast ją potrzebuje.
        córka pewnie nie właziłaby młodemu w drogę gdyby nie to, że jest
        jeszcze mała, chodzi od niedawna i nie zawsze zdąży mu się z drogi
        usunąc. wczoraj mała stała w kuchni opierając się o taboret a brat
        rten taboret jej wyrwał bo on właśnie musiał na nim stanąc, nie
        ważne, ze obok stały 2 inne.

        ząbki są mocno ukruszone. on teoretycznie wie, że może jej krzywdę
        zrobić, że nie można tak się zachowywac ale w praktyce postępuje
        zupełnie inaczej, nie rozumie konsekwencji swojego postępowania.

        kiedy nabroi odsyłam go do pokoju lub do specjalnego kącika na
        przemyślenie, po każe przeprasza, mówi czego nie moze robić. te kary
        są jednak chyba poprostu odbębnione. po taKICH SYTUACJACH JAK TA
        WCZORAJSZA poświęcam też więcej uwagoi córce i przez jakiś czas
        staram się syna jakby ignorować żeby pokazać mu jakie są
        konsekwencje jego postępowania. widzę, że jest mu wtedy przykro,
        oczywiście przeprasza po czym za chwilę robi to samo.

        oczywiscie wojna nie trwa wiecznie, syn mówi, że kocha siostrę,
        czasem się nią chwilke zajmuje, czasem próbuje się z nią bawić, jest
        zazdrosny kiedy jakieś dzieciaki się wokół niej kręcą, nie pozwala
        mi na nią podnieść głosu, przynosi ubrania, pieluchy, woła mnie na
        pomoc kiedy małej sie coś dzieje,...

        on musi wiedzieć, że jego postępowanie jest niebezpieczne, ale jak
        ma to zrozumieć?
        • kiniak22 Re: turbuje młodszą siostrę. POMOCY! 13.05.09, 13:23
          a jak ty reagujesz w takich sytuacjach jak np ta z taboretem??? co wtedy robisz,
          mowisz?
        • aduerin Re: turbuje młodszą siostrę. POMOCY! 17.05.09, 20:03
          To co wyprawia twoj syn przekracza wszelkie granice. skoro syn nie
          jest w stanie zrozumiec, ze jego wyczyny groza malej utrata zdrowia
          a nawet i zycia, musi dostawac lanie. Nie zrozumie twoich tlumaczen,
          sama widzisz, ze trafiaja do niego jak kula w plot. ON nic nie
          rozumie z tego co mowisz, nie dociera do niego - inne pytanie ,
          czemu. Moze za maly jest, by pojac, ze jest niebezpieczny. W
          momencie jednak, kiedy zagrozone jest zdrowie drugiego dziecka nie
          moze byc poblazania!!Lanie wywola potrzebny skutek - drugi raz nie
          zrobi tego, zeby nie dostac klapsa. Jak widac, na syna innej metody
          nie ma. Chyba , ze wolisz tlumaczyc ze tak nie mozna, ze nieladnie i
          fe, a syn tymczasem wybije siostrze oko, polamie rece, albo zrobi
          jeszcze cos straszniejszego. Gdyby dziecko bieglo w kierunku np
          odkrytej studni albo ruchliwej jezdni to tez bys stala i tlumaczyla,
          czy zareagowala ostro i stanowczo? Twoja corka nigdy ci nie daruje
          dziecinstwa u boku brata sadysty i tego, ze nic z tym stanowczego
          nie zrobilas. (tylko blagam, niech sie nie znajdzie nikt, kto
          napisze, ze nie zapamieta, bo za malasmile
    • faq turbuje - piekne slowo :) 13.05.09, 14:38
      niechcy uzylas przepieknego slowa:

      turbacja to strapienie, zmartwienie, kłopot; trud, fatyga; dawn. niepokój

      Przede wszystkim rozroznij czy to sa wypadki, nawet seria czy swiadome, celowe
      krzywdzenie.Jesli synek celowo meczy swoja siostre - to klasycznie odgrywa sie
      jest zazdrosny o swoja pozycje.

      zlamane zeby?! to juz nie przelewki - czterolatek juz musi zdawac sobie sprawe z
      konsekwencji swoich wyczynow. W przedszkolu (chodzi do przedszkola?) czy z
      innymi dziecmi tez rozwazuje silowo konflity.

      Natomiast nie oczekuj, ze czterolatek bedzie uwazny, jak sie bawi to sie bawi,
      'z drogi sledzie..!' zabieraj siostre ze strefy razenia, przypominaj, zeby
      uwazal, ale to Ty jest od pilnowania. Calkiem prawdopodobne, ze mala wlazi
      rzeczywiscie mu w droge, bo chce razem a on sie bawi we wlasnym swiecie.


      > tłumaczenia, że siostra go bardzo kocha, że ona chce się z nim
      > bawić, że on jest starszym bratem i powinien opiekować się siostrą

      nie, nie, i jeszcze raz nie! milosc tej siostry co mu zabrala wylacznosc i tylko
      przeszkadza, to abstrakcja dla takiego malca. Ona nie jest dla niego partnerem
      do zabaw, raczej kula u nogi, uciazliwa osoba, ktora wszystko psuje,
      przeszkadza, wchodzi w kadr. W dodatku zabiera spora czesc uwagi rodzicow.
      Od opiekowania sie siostra sa rodzice. Na razie masz na pokladzie dwoje malych
      dzieci i to absolutnie nie jest etap na wspolne zabawy. Oczywiscie organizuj im
      od czasu do czasu cos co moga robic razem - zapewne jakies ganianki, rzucanie
      pilka, bo budowanie z klockow raczej odpada, cora raczej zburzy i juz gotowy
      konflikt.

      > cokolwiek mała nie weźmie sobie do rąk
      > natychmiast jest to potrzebne synowi i zabiera jej.

      a to zupelnie naturalne wink dzieci jeszcze dlugo tak maja smile ja swoja
      starszaczke trenuje, ze po pierwsze zawsze cos na wymiane musi dac, po drugie
      nie wolno na sile wydzierac, po trzecie sa zabawki, ktorych mlodszej ruszac nie
      wolno i sama tego pilnuje.

      -----
      jaja podnoszą emocje i wywołują wojny
      • czarna.perla Re: turbuje - piekne slowo :) 13.05.09, 22:49
        faq napisała:

        > niechcy uzylas przepieknego slowa:
        >
        > turbacja to strapienie, zmartwienie, kłopot; trud, fatyga; dawn.
        niepokój

        jeśli można kogoś poturbować, to jak nazywa się ta czynność w
        trakcie jej wykonywania "poturbowywanie"?wink

        syn nie chodzi do przedszkola. widzę, że coraz częściej chce
        rozwiązywać konflikty z rówieśnikami właśnie w sposób siłowy.

        mała tak naprawdę to rzadko mu wchodzi w drogę, raczej to on jej, bo
        jak inaczej to nazwac skoro on akurat musi postwaić swoją nogę w
        miejscu dgdzie mała siedzi, musi ją odepchnąc bo ona akurat stoi
        przy szafce, tórą on chce otworzyć?

        dokładnie tak jak napisała faq to już nie są przelewki, on musi
        pojąc, że jego zachowanie ma takie a nie inne konsekwencje,
        tłumaczenie- podobno najskuteczniejsze- nie przynosi żadnych
        efektów. mówię mu, że małą to boli, że leci jej krew, że płacze bo
        ją boli. jak jeszcze mam tłumaczyć, jakich argumentów używać?
        • mrs.solis Re: turbuje - piekne slowo :) 13.05.09, 23:35
          > tłumaczenie- podobno najskuteczniejsze- nie przynosi żadnych
          efektów. mówię mu, że małą to boli, że leci jej krew, że płacze bo
          ją boli. jak jeszcze mam tłumaczyć, jakich argumentów używać?

          Przylej mu w koncu w dupsko na opamietanie. Nie musi to byc bolesny
          klaps ,ale ostrzegawczy,zeby zrozumial, ze masz juz naprawde dosc
          jego zachowania. Nie pozwalaj mu bezkarnie zabierac jej
          rzeczy,ktorymi ona sie aktualnie bawi. To nie moze byc tak,ze mala
          ma tylko na niego uwazac i nie zabierac mu zabawek on za to robi co
          mu sie podoba ,a ty nie reagujesz. Jak dlugo bedziesz sie jeszcze
          nad nim rozczulac z powodu tego,ze masz drugie dziecko? Przyszla
          pora zeby mlody sie dostosowal do rodziny,a nie rodzina do niego,bo
          inaczej wychowasz samolubnego psychopate.
        • miacasa Re: turbuje - piekne slowo :) 14.05.09, 09:39
          > tłumaczenie- podobno najskuteczniejsze- nie przynosi żadnych
          > efektów. mówię mu, że małą to boli, że leci jej krew, że płacze bo
          > ją boli. jak jeszcze mam tłumaczyć, jakich argumentów używać?

          Mam córki z podobną różnicą wieku i kiedy miały tyle lat co Twoje maluchy to
          nasze życie było horrorem, udręką, gehenną i .... TO SIĘ SKOŃCZYŁO ale nie samo.
          Starsza córka była potwornie zazdrosna i agresywna, młodsza była wcześniakiem i
          wymagała dość szczególnej opieki w pierwszych miesiącach życia co potęgowało
          uczucie zazdrości. Najgorzej było gdy młodsza zaczęła chodzić (bardzo wcześnie)
          bo była nieustannie przewracana, rozdeptywana, szczypana, szarpana, gryziona,
          bita rękoma i przedmiotami. Nie było mowy by położyć ją do leżaczka, czy choćby
          posadzić w krzesełku do karmienia. Na dodatek była duża dysproporcja w budowie
          (wcześniak był drobny i chudziutki). My musieliśmy nieustannie pilnować dzieci
          by starsza nie zrobiła krzywdy młodszej, było to bardzo wyczerpujące psychicznie
          bo próby ataków miały znaczącą częstotliwość. Ratowaliśmy się pomocą pani
          psycholog z IMiDz, starsza poszła do przedszkola mając 3,5 roku, młodsza
          podrosła zaczęła dobrze mówić i powoli stała się ciekawszym towarzyszem zabaw.
          Dziś moje córki mają 6 i 4 lata, obie chodzą do tego samego przedszkola, śpią w
          tej samej sypialni (choć mogłyby oddzielnie ale nie chcą), wieczorami nie mogą
          zasnąć bo tyle spraw mają do omówienia, biją się, kłócą o zabawki ale też
          potrafią się wspólnie razem bawić i bardzo się kochają. Najbardziej baliśmy się,
          że przez te nieustanne napaści, rozdzielanie i zazdrość nie będą się kochały, że
          nie wytworzy się więź między nimi, tu właśnie najwięcej pomogła nam pani
          psycholog. Zapisz się do poradni, otrzymasz wsparcie, zrozumienie i cenne
          wskazówki jak pomóc dzieciom, nie męcz się sama z problemem.
        • faq Re: turbuje - piekne slowo :) 14.05.09, 16:43
          a nie moglby pochodzic do przedszkola? albo jakiegos klubu malucha? dzieci ucza
          sie regul wspolistnienia na zasadzie interakcji. Z siostra mu latwo idzie, ale
          juz z rowiesnikami niekoniecznie i do znudzenia powtarzac mantre, ze nie wolno
          bic, nie wolno na sile, uczyc negocjacji.

          > jeśli można kogoś poturbować, to jak nazywa się ta czynność w
          > trakcie jej wykonywania "poturbowywanie"?wink

          fatyga wink nie kop pana, bo sie spocisz..

          > on akurat musi postwaić swoją nogę w
          > miejscu dgdzie mała siedzi, musi ją odepchnąc bo ona akurat stoi
          > przy szafce, tórą on chce otworzyć?

          niestety to wyglada na swiadome krzywdzenie..
          a jak z respektowaniem innych granic? w innych sytuacjach? syn raczej posluszny,
          stosuje bierny opor czy czynny?
          moze to kwestia tonu za malo zdecydowanego, moze ucz go co ma robic jak widzi
          siostre na drodze.
          Argument jest jeden, staly: nie tolerujesz silowych rozwiazan, nie wolno
          krzywdzic i juz.
          Jak najezdza ciezkim sprzetem na siostre to zarekwirowac na okreslony czas,
          nagradzac zabawe, ktora nie konczy sie placzem siostry.
          • czarna.perla Re: turbuje - piekne slowo :) 17.05.09, 00:38
            faq napisała:

            > a nie moglby pochodzic do przedszkola? albo jakiegos klubu
            malucha? dzieci ucza
            > sie regul wspolistnienia na zasadzie interakcji.

            do przedszkola idzie od wrzesnia. nie może niestety chodzic na
            zadne zaj ecia dla dzieci bo u nas w miescie niestety takich nie ma,
            nawet nie ma sali zabaw dla dzieci. staram się zapraszać do domu
            dzieci w podobnym wieku, czasem też do kogoś kto ma dzieciaki
            chodzimy, bywa różnie, tj. raz bawia się i jest ok, innym razem jest
            płacz i wyrywanie zabawek (im młodsze dzieci tym syn zachowuje się
            gorzej), lepiej bawi się ze starszymi dziećmi.

            > a jak z respektowaniem innych granic? w innych sytuacjach? syn
            raczej posluszny
            > ,
            > stosuje bierny opor czy czynny?

            jeszcze kilka miesiecy temu nie było problemu z respektowaniem
            jakichkolwioek granic, nie wolno znaczyło dla niego nie wolno i sam
            to podkreślał, np. nigdy nie wchodził na krzesła, taborety, stoły,
            nie malował po ścianach, nie wkładał paluchów do gniazd elektr.,
            wyłączał tv kiedy mu poleciłam, nie jadł słodyczy jeśli nie
            pozwoliłam,...
            poprostu dziecko idealne
            teraz robi wszystko odwrotnie, zachowuje się jakby był głuchy albo
            zaczyna szarpać, przepychac,...

            w kolejnym wątku napisałam jak moje dziecko zachowuje sie w tej
            chwili
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=95411038&a=95411038
            moze zacząc stosować jakąś metodę nagradzania za dobre zachowania,
            może stosować inne kary (ale jakie)? jak mówić, jak tłumaczyś żeby
            coś do niego trafiało?
    • epreis czarna.perła 13.05.09, 23:20
      mam podobną różnicę między dziećmi, synek jest z października 2005, córeczka z marca 2008...

      nasz starszak jest spokojnym chłopcem i ja jakichś większych problemów z racji jego starszeństwa z nim nie ma, ale on ogólnie raczej "prosty w obsłudze"..

      z tym,że jedno się zgadza- ostatnio wszystko co ona weźmie jest fajne i on musi to mieć, no i zaczał być problem z "pożyczaniem" jego zabawek jej- tego wczesniej nie bylo, oto on nauczył ją bawić się swoimi zabawkami w jego pokoju
      w każdym razie ja wprowadziłam taką zasade, że NIC NIKOMU NIE ZABIERAMY. tj..jeśli lezy jego samochód którym on się aktualnie nie bawi, ona go znajdzie i weźmie to on nie ma prawa jej go zabrać.
      ale z drugiej strony gdy ona zabiera mu coś czym on sie bawi to ja jej nie pozwalam...

      u nas działa to świetnie, chociaż sa wyjątki- ukochany miś do spania, ogólnie ma być poza jej zasięgiem i jej jego, n ie do zabrania...
      • krwawakornelia ja mam 3l i 10 m plus 10 m. 15.05.09, 12:47
        U nas jest o tyle prosciej ze mlody urodzil sie iepelnosprawny, i po
        czestych pobytach w szpitalu i operacjach juz jest prawie
        nieodroznialny od zdrowego dziecka, a starszy jest od ponad 2 lat
        przedszkolakiem.

        Wiadomo ciezkie czasy bardzo wzmacniaja wiezy, i to zauwazylismy od
        razu z mezem. Obyndwoje bardzo sa w siebie zapatrzeni i to nie
        przerwanie. mamy mase konfliktow, ale staram sie nigdy nie
        ingerowac. Ewentualnie ratowac pokrzywdzonego.

        Jak mowi moja znajoma polozna zachowanie konsekwetnie ignorowane ma
        tendencje do zanikania. Chlopaki maja wspolny pokoj i raczej nie ma
        zabawek to tylko moje a to tylko twoje. (Z wyjatkiem paru aut)

        Pozwalam im sobie zabawki zabierac na wzajem i latwiej dochodza do
        kosensusu jak daje im wolna reke, niz jak mowie oddaj mu, nie
        wyrywaj on to mial pierwszy.

        Ale to rozwiazanie jest trudniejsze dla rodzicow i ja na
        wypracowanie sobie takiego luzu bez poczucia winy, naprawde dlugo
        pracowalam tez jako opiekunka do dzieci. I u nas w domu
        najwazniejsza zasada jest:

        1. Staramy sie unikac slowa "NIE"
        2. Nie skarzymy nigdy
        3. Nie nagradzamy za przyjmowanie pozycji ofiara-napastnik.
        4. Nie rozwiazujemy konfliktow za dzieci , pomagamy im rozwiazac je
        samodzielnie.
        5. Nie karzemy i nie nagradzamy.
        6. Kochamy
        7. Sluchamy
        8. Przytulamy
        9. Poswiecamy im cala nasza uwage
    • zefirekk Re: turbuje młodszą siostrę. POMOCY! 16.05.09, 10:55
      starszy brat nie ma obowiązku i nie powinien opiekować się siostrą - od tego są rodzice. Może za mało czasu poświęcasz synkowi i stąd takie zachowanie.
    • agazuchwa Re: turbuje młodszą siostrę. POMOCY! 16.05.09, 16:02
      a może powiedz mu wprost że jeśli jej coś jeszcze raz wyrwie to
      będzie ukarany , nie wiem nie pójdzie z tatą na basen, nie oglądnie
      wieczorynki, nie będzie popołudniowego grania w piłkę....coś co
      jest dla niego ważne, powiedz że rozumiesz że musi coś tam mieć i to
      natychmiast ale ŻE ABSOLUTNIE NIE MOŻE JEJ TEGO SAM ZABIERAĆ!!!
      TYLKO MUSI PRZYJŚC Z INTERWENCJĄ DO CIEBIE nie uda się?
    • mmarrta Re: turbuje młodszą siostrę. POMOCY! 25.05.09, 15:03
      Ja jestem taką młodszą siostrą, która była bita, poszturchiwana, itd
      przez starszego o 4 lata brata. Do tego jeszcze mieliśmy jeden
      pokój, co było dla mnie traumą. To znęcanie skończyło się dopiero
      jak miałam ok 10-11 lat, jak po rozwodzie rodziców brat został z
      ojcem, a ja z mamą się wyprowadziłyśmy. Skutkiem takiego zachowania
      przez niego bylo m.in. to, że nigdy nie nawiązaliśmy więzów, on
      nigdy nie był dla mnie bliski, po wyprowadzce nie tęskniłam za nim i
      nie miałam potrzeby kontaktu. W tej chwili od wielu lat nie
      utrzymujemy kontaktów, jesteśmy jak dwie obce osoby. Oczywiście
      wpływ na to miały jeszcze różne inne czynniki, ale pewnie
      dzieciństwo też nie pozostaje bez znaczenia.
      Więc sytuacja taka, jaką opisalaś, może naprawdę być potencjalnie
      niebezpieczna dla więzów między rodzeństwem. Ja do tej pory pamiętam
      swoje negatywne uczucia wobec brata.
      Moze powinnaś zasięgnąć rady specjalisty? Np psychologa dzieciecego?
Pełna wersja