3,5 latka i wizyty u lekarza ;( trudna sprawa

12.05.09, 22:30
Kiedy dziecko nie choruje to problemu niby nie ma choć sa przecież jeszcze szczepienia, z którymi też trzeba się jakoś uporać.Dla nas wizyta u lekarza to poprostu dramat na całą przychodnię. Były już bajeczki o lekarzu, chory miś i zabawy w doktora ale to nie pomaga Moja córeczka od marca chodzi do przedszkola i właściwie to więcej nie chodzi niż chodzi bo często choruje. wcześniej malutka(3,5roczku)nie chorowała tak bardzo i nasze wizyty ograniczały się do obowiązkowych szczepień niemowlaka plus 3 choroby 0d 0 do 3 lat. więc w normie.dzis to się juz rozpłakałam z bazsilności jak pomóc dziecku zrozumieć, że wizyta u lekarz nie jest niczym złym. Przecież nie mogłam utrzymać małej na kolanach a ona już piszczała jak pediatra tylko stetoskop to rąk wzięła. kopała szarpała się nie dała sie rozebrać nawet próbowała ugryźć panią doktor. poprostu koszmar obie wyszłyśmy z gabinetu spocone a na koniec podsumowanie,,mama sobie nie radzi,, i się popłakałam bo tak wyglądają wizyty u lekarza. proszę emamy może wy znacie jakieś lekarstwo na to wszystko, może miałyście taki problem i już się z nim uporałyście. a może czekać aż samo przejdzie, minie. mama i tata
    • reyka Re: 3,5 latka i wizyty u lekarza ;( trudna spraw 12.05.09, 22:44
      a moze daloby sie podczas wizyty u lekarza podotykac stetoskop czy
      inne rzeczy? moje dzieci od zawsze laza po gabinecie, dotykaja sobie
      to, co mozna dotknac, staja na wage itp
      a moze najpierw niech lekarz zbada ciebie ?
      baardzo duzo zalezy od podejscia lekarza, od tego czy dziecku
      tlumaczy, co teraz bedzie robil itp.
      • soffia75 Re: 3,5 latka i wizyty u lekarza ;( trudna spraw 12.05.09, 23:14
        reyka napisała:

        > a moze daloby sie podczas wizyty u lekarza podotykac stetoskop czy
        > inne rzeczy? moje dzieci od zawsze laza po gabinecie, dotykaja sobie
        > to, co mozna dotknac, staja na wage itp
        > a moze najpierw niech lekarz zbada ciebie ?

        Popieram, bardzo dobra rada. Moja córka w wieku 3 lat, w ramach "profilaktyki lęku przed stomatologiem", za zgodą dentystki towarzyszyła mi podczas plombowania zęba: obserwowała cały zabieg (a ja w trakcie robiłam dziarskie miny dla dobra sprawy wink ), przy czym dentystka opowiadała małej, co w danej chwili robi; potem córka mogła sama usiąść na fotelu, pooglądać narzędzia itp. Opłaciło się, bo kilka miesięcy później, kiedy wylądowaliśmy u tej samej dentystki z nadłamanym ząbkiem po niefortunnym upadku, córka oczywiście popłakiwała, ale pozwoliła się zbadać bez większych problemów.

        A jaki jest Wasz pediatra? Ma dobry kontakt z dziećmi, czy raczej trzyma pacjentów na dystans? Może dziecko w którymś momencie zraziło się do niego? Może też przyczyną tych histerii u lekarza są negatywne skojarzenia z chorobą, niedobrymi lekarstwami, które trzeba zażywać itp.? Myślę, że przydałaby się jakaś "swobodniejsza" wizyta u lekarza, nie w związku z chorobą, tylko taka "kontrolna", w trakcie której córka mogłaby oswoić się z gabinetem, tak, jak pisze reyka.
      • aduerin Re: 3,5 latka i wizyty u lekarza ;( trudna spraw 13.05.09, 08:50
        a moze daloby sie podczas wizyty u lekarza podotykac stetoskop czy
        inne rzeczy? moje dzieci od zawsze laza po gabinecie, dotykaja sobie
        to, co mozna dotknac, staja na wage itp
        a moze najpierw niech lekarz zbada ciebie ?

        taak, a w tym czasie kilkanascioro chorych dzieci z goraczka
        poczekaja sobie za drzwiami, az pani dr pozwoli podotykac, zbada dla
        zabawy mamusie, a moze zagra z dzieckiem w berka?
        NIEREALNE!!!!!
        wiyzta domowa jest najlepszym rozwiazaniem zeby dziecko
        przyzwyczailo sie do lekarzy, choc wcale nie gwarantuje ze za kilka
        miesiecy nie bedzie znow placzu i krzyku...
        • soffia75 Re: 3,5 latka i wizyty u lekarza ;( trudna spraw 13.05.09, 10:16
          aduerin napisała:
          > taak, a w tym czasie kilkanascioro chorych dzieci z goraczka
          > poczekaja sobie za drzwiami (...)

          Przecież pediatra przyjmuje w osobnych godzinach dzieci chore i dzieci zdrowe (w każdym razie u nas tak jest, przy czym nie jest to żadna luksusowa przychodnia, tylko zwykła "na kasę chorych") - nie chodzi o to, żeby wpychać się w kolejkę dzieciom chorym, które rzeczywiście wymagają szybkiej pomocy (i przy okazji załapać od nich infekcję), ale iść w godzinach przyjęć dzieci zdrowych do zwykłej kontroli, najlepiej pod koniec przyjęć, jako ostatni pacjent. Poza tym nie przesadzajmy, przecież to nie potrwa pół godziny lub godzinę!...

          Wizyta domowa OK, ale jako pierwszy etap - nie wszystko da się załatwić wizytami domowymi, wcześniej czy później dziecko będzie musiało pójść do przychodni i wtedy znów będzie problem. Z przychodnią też musi się w pewnym momencie oswoić.
        • reyka Re: 3,5 latka i wizyty u lekarza ;( trudna spraw 13.05.09, 12:34
          >
          > taak, a w tym czasie kilkanascioro chorych dzieci z goraczka
          > poczekaja sobie za drzwiami, az pani dr pozwoli podotykac, zbada
          dla
          > zabawy mamusie, a moze zagra z dzieckiem w berka?
          > NIEREALNE!!!!!


          jak najbardziej ralne. w czasie kiedy pan doktor wypytuje mame co
          jest dziecku, mozna mu dac do reki jakis przedmiot nie wiem, nawet
          patyczek do zagladania do gardla, zanim zacznie go badac pozwolic
          dotknac stetoskopu, poswiecic otoskopem najpierw na raczke i wcale
          nie trzeba poswięcic duzo czasu - trzeba chciec.
        • faq Re: 3,5 latka i wizyty u lekarza ;( trudna spraw 13.05.09, 13:12
          demonizujesz ile taki ogladanie moze trwac? minute? dwie w czasie kiedy mama
          rozmawia z lekarzem. napacjenta przeznaczone jest ok. 15 minut a sezon grypowy
          minal.
    • szarsz A może wizyta domowa? 12.05.09, 23:55
      Mała będzie na swoim terytorium...
    • yula Re: 3,5 latka i wizyty u lekarza ;( trudna spraw 13.05.09, 08:56
      U nas sie sprawdził stetoskop w domu, babcia pielęgniarka sprezentowała
      prawdziwy smile i były badania w domu przeprowadzane siebie nawzajem, mamy taty itp.
    • czarna.perla Re: 3,5 latka i wizyty u lekarza ;( trudna spraw 13.05.09, 12:57
      u mas było to samo przez długi czas, nawet dr powiedziała nam, że
      on się nie boi lekarza tylko zachowuje się już tak dla zasady- bo
      tak zachowywać się nauczył i to mu się utrwaliło. my skombinowaliśmy
      prawdziwy stetoskop i patyczki do gardła, bawimy się w lekarza ale
      przez te rekwizyty ta zabawa jest bardziej realistyczna, zostawiam
      też bezpieczne opakowania po lekach, robimy syropy z soczku, mały ma
      bloczek do przepisywania recept i zabawkową pieczątkę, bawimy się w
      testy alergiczne, w dentystę i lakierujemy ząbki. do lekarza syn
      zabiera swoją lalkę i najpierw prosi o jej zbadanie. przed wejściem
      do gabinetu zawsze pytam go czy chce być badany pierwszy czy
      pierwsza ma być siostra. 1000 razy obiecywał, że tym razem bedzie
      grzeczny i wreszcie za 1001 faktycznie tak było. u dentysty wczoraj
      było koszmarnie, u alergologa ostatnio też ale u naszej pediatry
      jest już o niebo lepiej, czasem jest super, czasem nagada się zanim
      da się zbadać albo ma 10 warunków które trzeba spełnić ale zmiany
      widać gołym okiem.
    • faq Re: 3,5 latka i wizyty u lekarza ;( trudna spraw 13.05.09, 13:10
      Od zawsze tak ma? czy cos sie wydarzylo? Jaki ten Wasz pediatra? Jesli wyskakuje
      z takim komentarzem ,,mama sobie nie radzi,, tpo raczej slaby ma kontakt, bo to
      lekarz ma sobie radzic, nie mama. Po co trzymasz dziecko na kolanach? Moze boi
      sie, ze skoro trzymasz to bedzie bolalo? Uprzedzaj, opowiadaj, lekarz tez niech
      mowi co bedzie robil i po co. Niech obejrzy gabinet i narzedzia.
    • lolinka2 Re: 3,5 latka i wizyty u lekarza ;( trudna spraw 13.05.09, 13:35
      1) nie masz prawa płakać u lekarza przy dziecku
      2) czy ktoś nie straszył młodej
      lekarzem/zastrzykiem/pielęgniarką/szpitalem/gorzkim lekarstwem??
      3) jak się sprawuje pediatra w kontaktach z dzieckiem?
      4) jak wygląda przygotowanie dziecka do wizyty w waszym wykonaniu?
    • efidorek Re: 3,5 latka i wizyty u lekarza ;( trudna spraw 13.05.09, 14:24
      a może zmiana pediatry? Niekoniecznie to on jest powodem takiego
      zachowania dziecka, ale na pewno nie ułatwia sprawy komentując, ze
      mama sobie nie radzi. Poza tym nie świadczy to dobrze o życzliwości
      lekarza, a jeśli lekarz nie jest życzliwy mamie i pacjentowi, to
      może dziecko to wyczuwa.
    • myelegans Re: 3,5 latka i wizyty u lekarza ;( trudna spraw 13.05.09, 14:56
      A co ze swej strony zrobila pani za przeproszeniem pediatra, jest
      kurcze w koncu pediatra, wiec nie moze przykladac tej samej miarki
      jak do doroslych pacjentow.

      W naszej przychodni po pierwsze nikt nie chodzi w bialych
      fartuchach, ani pielegniarki, ani lekarze. W poczekalniach sa
      zabawki, ksiazki, w gabinetach sa zabawki, maly pacjent w zaleznosci
      od wieku dostaje na wejsciu balonik, naklejki, cos do rysowania.
      Pani doktor zwraca sie bezposrednio do dziecka, pyta jak ma na imie,
      angazuje w rozmowe, mowi co bedzie robic, bada najpierw mame,
      siebie, misia.
      O d..e rozbic takich pediatrow, nie Ty masz sie czus winna, to stres
      i dla Ciebie i dla dziecka, ja Ty sie rozplakalas to bym bardziej
      dziecko sie rozplacze, bo chwyta twoje niepokoje.

      Poszukaj prywatnej przychodni przyjaznej dzieciom.

      Moj syn (4.5) mial tydzien temu dosc skomplikowana operacje, po
      wyjsciu ze szpitala chce.... byc lekarzem, bo mu sie dobrze kojarzy,
      pomimo bolu, kroplowek, lekarstw.
      • efidorek Re: 3,5 latka i wizyty u lekarza ;( trudna spraw 14.05.09, 15:30
        niekoniecznie potrzebna jest prywatna przychodnia. Ja chodzę z moja
        małą do pediatry w zwykłej państwowej przychodni blisko domu. Pani
        doktor nie zabawia jakoś małej szczególnie, nie bada misia ani nic w
        tym sytlu. Jest po prostu ciepłą, miłą i życzliwą osobą, która
        niezależnie od sytuacji zawsze zachowuje spokój i uśmiech na twarzy,
        ma anielską cierpliwość do dzieci i rodziców smile. Moją córkę na pewno
        ujmuje stoickim spokojem. Moja mała bała się badania jak była
        malutka, nie lubiła dotyku obcych osób i reagowała płaczem, ale pani
        doktor była zawsze bardzo delikatna, nie przytrzymywała małej na
        siłę, nie podosiła głosu, uśmiechała się spokojnie i robiła swoje.
        Małej lęk minął po kilku wizytach. Teraz zawsze z uśmiechem idzie do
        lekarza, mówi o niej "moja pani doktor", ze śmiertelną powagą na
        twarzy obserwuje każdą czynność swojego lekarza, grzecznie daje się
        osłuchać, sama otwiera usta, jak tylko lekarka weźmie patyczek do
        ręki. Pomimo wieku (2,5 roku) potrafi sama dogadać się z lekarzem,
        np. odpowiada na pytania: pokaż mi, gdzie bolał brzuszek? boli cię
        gardełko? itp. Zawsze wychodzi z gabinetu zadowolona. Jestem pewna,
        czy moje dziecko żyje w nieświadomości, że wizyta u lekarza moze być
        czymś przykrym. Chyba dzięki temu tak spokojnie i pozytywnie
        podeszła do swoich pierwszych wizyt u stomatologa (nie używaliśmy
        nazwy dentysta ani stomatolog, tylko mówiliśmy, ze idziemy do pani
        doktor od ząbków, zeby małej się kojarzyło podobnie jak wizyta u
        pediatry)
        • kocianna Re: 3,5 latka i wizyty u lekarza ;( trudna spraw 15.05.09, 10:48
          rady moich poprzedniczek mogą się przydać... i jeszcze jedno: być może ona z
          tego po prostu wyrośnie. Moja wyrosła. Przez 3 lata wyła u każdego lekarza i nie
          pozwalała się zbadać (tylko w szpitalu trafił nam się doświadczony lekarz
          prowadzący, który na nią huknął - spokojnie - a co to za zachowanie? mnie już
          cały szpital opowiedział, jaką ja sobie pacjentkę wybrałem! Ja sobie takich
          wrzasków nie życzę i proszę mi tu natychmiast zdejmować koszulkę! - dziecko na
          jego widok do końca pobytu samo się rozbierało i ani mru mru - nie ze strachu, z
          szacunku). Potem jakoś zaakceptowała naszą pediatrę, a teraz jest już OK u
          wszystkich innych lekarzy.
          • ga-ti Re: 3,5 latka i wizyty u lekarza ;( trudna spraw 15.05.09, 12:22
            Pewnie Cię to nie pocieszy, ale Kocianna może miec rację - wyrośnie z tego!
            Mój syn wyrósł. Mamy wspaniałą pediatrę (pomijam fakt, że w służbie zdrowia nie wesoło i obowiązują ją "limity" finansowe) jeśli chodzi o kontakt z dzieckiem (choc "medycznie" czasem wydaje mi się, że troszkę "olewa" sprawy sad ). Rozmawie, żartuje, daje patyka do gardła, pokazuje stetoskop, pozwala pobawic się lampeczką, ktorą świci do gardła, miśki chodzą po gabinecie, wchodzą na wagę, mierzą wzrost, dostają naklejki, "zdrowe" cukierki, czasem kolorowanki. Synek zawsze się pyta, czy idziemy do jego ulubionej pani doktor.

            Ale był taki czas, że mimo tej całej sympatii darł się w niebogłosy, koszulki nie pozwalał zdjąc, dotknąc się nie dał i już. Przeszło!
    • miacasa wyślij męża 15.05.09, 12:46
      Spróbuj następnym razem wysłać córkę z mężem (najlepiej do innego lekarza niż
      zazwyczaj), dobrze by było gdyby po wizycie córka z tatą miała coś do
      "załatwienia" by czekała z niecierpliwością na to, co będzie po badaniu. Moja
      córka w tym wieku wpadała w histerię gdy lekarz był mężczyzną, wyrywała się i
      panicznie krzyczała (osoby postronne oczywiście były błędnie przekonane, że ktoś
      z rodziny krzywdzi to dziecko i ono tak się mężczyzn boi). Przeszło jej gdy
      skończyła 4 lata. Pomocne były książeczki o wizycie Kubusia Puchatka u lekarza
      oraz zabawki tzw. zestawy lekarskie i zabawa z mamą i siostrą w lekarza.
      • ewciakk dziekujemy za wszystkie rady i uwagi.pozdrawiam 16.05.09, 12:09
        Pozdrawiam Was forumowiczki bardzo serdecznie i dziekuję za szereg rad i uwag. dodam jeszcze kilka słów i odpowiem na kilka postawionych pytań.przed każda wizytą rozmawiamy z córeczką na tan tamat tłumaczymy co i jak. Zdażyło się równiż tak ze jakiś czas tamu obie byłyśmy chore i to najpierw mnie badała Pani doktor a potem córeczkę. i tata też był z nami byliśmy wszyscy razem ale wszystko wygłądało podobnie. Nawet niunia nie chciała spojrzec na nklejki a lekarz patrzyła na nią jak na dziwoląga. nikt nigdy jej nie straszył lekarzem bo to przecież niemądre.kiedy tak sobie rozmawiamy o lekarzu to malutka w czasie rozmowy opowiada wszystko pozytywnie,dobrze. pytam ja jaki jest lekarz jakie ma narzedzia i co nimi wykonuje,czy jest mily i sie usmiecha. ja ciesze sie ze napisalam na forum i ze nie jest to tylko sprawa indywidualna ale juz ktos kiedys sie z tym spotkal i sobie poradzil. my bedziemy dobrej mysli i mamy nadzieje za malej to przejdzie. pozdrawiam raz jeszcze ewciakk
Inne wątki na temat:
Pełna wersja