mamam_net
20.05.09, 11:30
Jestem mamą niespełna 1,5 roczniaka. Moje dziecko jest bardzo żywe,
energiczne. Ma mnóstwo pomysłów i praktycznie niczego się nie boi. I
to jest właśnie mój problem... Jako, że niedługo urodzi się
rodzeństwo dla mojego synka, staram się go uczyć chodzić za rękę,
lub przynajmniej posłusznie obok, nie uciekać na ulicę itp. Niestety
dziecko przez pierwsze kilka minut spaceru zachowuje się w miarę ok,
na tyle, że można sobie dać z nim radę. Niestety po pewnym czasie
zaczyna uciekać dokładnie tam, gdzie od zawsze mu tłumaczymy, że nie
wolno, zawsze w przeciwną stronę niż ja chcę iść.
Dodam, że od zawsze uznawałam, że dziecko najlepiej nauczy się na
własnych błędach. Tzn. jeśli ja mu mówię, żeby nie taplał się w
kałuży bo się zamoczy a on i tak idzie w jej stronę, to proszę
bardzo- pomoczy się i już mu nie będzie miło. Tak samo postępowałam,
gdy rzucał się na ziemię, turlał po mokrej trawie czy udeżał głową w
chodnik. Ale najwyraźniej popełniłam duży błąd, ponieważ im synek
jest starszy tym trudniej dać mi sobie z nim radę.
Wczoraj była sytuacja kryzysowa; wyszłam z synkiem na spacer nie
daleko domu oczywiście bez wózka. Po chwili zabawy dziecko zaczęło
uciekać na ulicę. Gdy starałam się go odciągnąć w drugą stronę,
zainteresować czymś innym to oczywiście rzucał się na ziemię,
wyginał w taki sposób, że gdybym go puściła to z całą pewnością
rozbiłby sobie głowę, a trzymając go za rękę ryzykowałam, że sobie
ją sam złamie... Cała sytuacja trwała dłuższą chwilę, obok
zatrzymywały się starsze panie zdegustowane tym, że nie potrafię
sobie poradzić z własnym dzieckiem. W pobliżu zatrzymał się również
radiowóz aby mnie obserwować. Wszyscy na mnie patrzyli a ja
szarpałam się z dzieckiem, które koniecznie chciało się uciec pod
koła jadącego samochodu. W końcu wzięłąm dziecko pod pachę- co nie
jest łatwe w moim obecnym stanie i tak machające nogami i rękoma,
krzyczące zaniosłam do domu.
Po tym wczorajszym wydarzeniu totalnie się załamałam. Wiem, że nie
daję sobie rady z własnym dzieckiem, ale podpowiedzcie mi co zrobić,
aby takich sytuacji uniknąć. Wkrótce będę wychodziła na spacer z
dwójką dzieci- aby dojść gdziekolwiek muszę pokonać ulicę, a
przecież nie zamknę się z dziećmi w domu.