czy ingerujecie w przyjaźnie dziecka?

23.05.09, 19:44
Starszego dziecka, takiego w wieku szkolnym, ale jeszcze liczącego się ze
zdaniem rodziców (czyli 6-10 lat). Jeśli wg Was jakaś znajomość jest
toksyczna, to wtrącacie się? Jak?
    • chalsia Re: czy ingerujecie w przyjaźnie dziecka? 23.05.09, 20:21
      nie organizuję pozaszkolnych spotkań z takim dzieckiem. Robię to miękko bowiem
      wzajemne wizyty wymagają wcześniejszego ustalenia między rodzicami. Jedyny
      wyjątek to gdy dziecko zaprosi tego kolegę na party imieninowe czy urodzinowe.
      • grzalka Re: czy ingerujecie w przyjaźnie dziecka? 23.05.09, 21:06
        no, a jak to dziecko z tego samego podwórka? przy okazji tej samej klasy?
        • chalsia Re: czy ingerujecie w przyjaźnie dziecka? 23.05.09, 23:44
          jest z tej samej klasy, ale nie z tego samego podwórka. Ale szkoła to środowisko
          bardziej kontrolowane więc uważam, że kontakty w szkole są pi razy drzwi OK (=
          nie przyniosą jakiejś dużej szkody).
          Co do sytuacji wspólnego podwórka, to nie mam pomysłu, myślę, że nie da się
          uniknąc wtedy kontaktów.
          • grzalka Re: czy ingerujecie w przyjaźnie dziecka? 24.05.09, 10:34
            No nie da się i stąd pytanie- czy wtedy ingerować, czy zostawić sprawę własnemu
            biegowi?
            • desire.et Re: czy ingerujecie w przyjaźnie dziecka? 24.05.09, 11:05
              mielismy taka sytuacje - dziecko jest z tego samego podworka i z tej
              samej klasy. Wtracilismy sie, kiedy uznalismy, ze znajomosc przynosi
              wiecej szkody niz pozytku.
              Wytlumaczylismy 7-latkowi wtedy, ze jak najbardziej moze utrzymywac
              kontakty na terenie klasy/szkoly, a po lekcjach - niekoniecznie.
              Stusunki sasiedzkie sie ochlodzily (nie ma niczego bez ofiar)(, ale
              to byla dobra decyzja. Nasze dziecko - o dziwo - zrozumialo.
    • green_land Re: czy ingerujecie w przyjaźnie dziecka? 24.05.09, 11:11
      Tłumaczę, dlaczego ta znajomość nie jest najlepszym wyborem.
      Moja ma wprawdzie dopiero 6, więc raczej niewiele mogę powiedzieć o
      skutecznosći takiego działania, ale liczę na to, że to, co jej
      wpoiłam do tej pory, daje jej dobre podstawy, by poradzić sobie w
      róznych sytuacjach. Zresztą sama unika niektórych dzieci, tego bo
      niegrzeczny, tamtego bo brzydko mówi itd. Nie lubię zakazywać wolę
      gdy dziecko samo pojmie, ze takie czy inne zachowanie/znajomości nie
      są dobre.
      • jklk Re: czy ingerujecie w przyjaźnie dziecka? 24.05.09, 22:26
        Ja nie ingerowałam, ale też nie zdarzyło się do tej pory, zeby córka
        miała jakąś kolezankę, której bym nie akceptowała.
        Choć czasem zadumam się, czemu moja córka nie przyjaźni się ze
        zrównoważonymi spokojnymi grzecznymi dziewczynkami. Tylko wybiera te
        najbardziej szalone i rozrabiające smile
        Tak na poważnie, to chciałam zapytać, na czym polegała toksyczność
        znajomości Waszych dzieci? Czy ci źli koledzy robili krzywdę Waszym
        dzieciom, czy pochodizli ze "złych domów"...
        Ja raczej czasem mam problemy w kontaktach z niektórymi rodzicami,
        którzy mi nie za bardzo "leżą" i wolałabym uniknąć kontaktów. Ale
        dla dobra dziecka załatwiam różne wizyty i spotkania naszych dzieci.
        • maksimum Re: czy ingerujecie w przyjaźnie dziecka? 24.05.09, 22:38
          Kowalska sie nie interesowala i obudzila sie z reka w nocniku.
          • bi_scotti Re: czy ingerujecie w przyjaźnie dziecka? 25.05.09, 03:33
            Czym sie charakteryzuja toksyczne relacje 6-latkow?
            • sefirotek Re: czy ingerujecie w przyjaźnie dziecka? 25.05.09, 17:41
              tym na przykład, że jedno dziecko jest popychane, wyśmiewane,
              szarpane, poniżane, przez drugie.

              Ingeruję w ten sposób, że mimo namolnego wpraszania się "kolegów"
              nie zgadzam sie aby nas odwiedzali. Zresztą moje dziecko też mi
              komunikuje cicho, ze niechce aby ktoś do nas przychodził.

              A już przerobiłam tak niewychowane dzieci, że wszelkich takich
              pseudokolegów, którzy są mili przez pierwsze 5 minut omijamy
              szerokim łukiem.

              Moje dziecko będzie decydować z kim sie chce widywać po za szkoła a
              nie jakiś małoletni manipulant.

              Ale na polu szkoły nie ingeruję, dopóki dziecka mi nie biją, albo
              trwale nie nie dokuczają. Była taka krótka akcja, ale przeszła jużsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja