zaniepo-kojona
25.05.09, 14:28
Witam. Mój problem polega tym iż mąż często podważa mój autorytet u
dzieci. W domu pełnię rolę "złego policjanta", natomiast Mąż chce
pełnić sobie rolę rodzica który kupuje różne zabaweczki, pozwala w
nieograniczonych ilościach na słodycze itp. a ja muszę to wszystko
korygować, więc w oczach dzieci jestem ta "zła". Wczoraj sytuacja
się powtórzyła, tylko że ja w końcu wybuchłam, niepotrzebie bo stało
się to przy dzieciach. Nie może być tak że mama czegoś zabrania, a
tatuś wzywa mamę "na dywanik" przy dzieciach i każe sobie
wytłumaczyć całą sytuację. Poczułam się jak pensjonarka, a że w
końcu wybuchłam to teraz czuję się jeszcze gorzej. Mąż jest
nauczycielem więc pewne nawyki na z racji zawodu, nie rozumiem tylko
jednego dlaczego doprowadza do konfrontacji przy dzieciach, a
następnie ma pretensje że do niej doszło właśnie przy dzieciach.
Jestem wściekła i nie potrafię tego ukryć. 6-letni syn już uważa że
wszelkie moje decyzje nie są ostateczne, czekam tylko kiedy córka
też to załapie. Zdaję sobie sprawę ,że tak jest prawie w każdym domu
iż jedno z rodziców bardziej przykłada się do dyscypliny, jest
bardziej konsekwentne, ale nie rozumiem dlaczego ta druga strona
podważa jego autorytet i jeszcze ma pretensje.