dorta3
11.12.03, 13:16
mam problem. Mój syn ma 10 lat. Jest nadwrażliwy, uczuciowy, posłuszny, wie
co dobre i co złe. Robi wszystko zgodnie z poleceniami w szkole i w domu,
ale nic ponad to.Jest bardzo spokojny, jego koledzy to najlepsi uczniowie w
klasie.Ale on nie jest orłem. Ja pamiętem o lekcjach, o wierszach, o judo,o
myciu zebów itd. Przed klasówką to ja sie deneruję, uczę go na 2 dni przed,
wiem że umie (nawet 7 dni po klasówce), a jak przychodzi sprawdzian to ZERO.
Po 4 latach jego szkoły mam zszarpane nerwy, każde popołudnie , po pracy,
myśle o tym , że mam do zrobienia lekcje z nim.Podobno jestem nadopiekuńcza,
mam go puścić na głęboką wodę?, próbowałam, ale wiem że zaczyna wtedy tonąć.
Mam pozwolic by zszedł na ,,dno"(nie zda do następnej klasy) i czekac aż sam
się ocknie? Jego ojciec był piątkowym uczniem, ja orłem nie byłam ale
wszystko szło gładko, dziadkowie też byli wporządku. Przytulam go (aż
czasami chyba za dużo jak na chłopaka-tak mówi moja mama), utwierdzam że go
kocham ale on jeśli chodzi o szkołe to wiem że w całości zdaje sie na mnie.
Nie mam już siły, dzień w dzień, przez 4 lata odbrabiac lekcji po 3-5
godzin.Czy mam go puścić samego czy dalej przeglądać codziennie zeszyty i
przypominać o wszytstkim? (bardzo chetnie chodzi do szkoły).
Pisze bo wczoraj pół nocy płakałam z rozpaczy (kolejna 2 z przyrody-mimo ze
umial ale jak zwykle nie napisał nic -najwyraźniej wogóle mu na stopniach
nie zależy-CZEMU?), a dziś pisze do was bo po rozmowach u psychologa z nim
albo bez niego i tak niczego się nie dowiedziałam nowego. Potrzebuję rady z
życia wziętej , od jakiej mamy lub taty!
Pozdrawiam