wyscig szczurow

17.12.03, 11:11
polecam artykul czy tez wywiad w ostatnich Wysokich obcasach z Samsonem i
Wchlenbergiem, o najlepszej szkole, najlepszym starcie dla dziecka i o tym do
czego to moze prowadzic, mianowicie chodzi im o destrukcyjna rywalizacje,
pozdrawiam, Magda A chcialam jeszcze napisac ze bardzo chcialabym moc podejsc
do wychowania wlasnych dzieci w sposob przez nich polecany ale czy to mozliwe?
    • agatka_s Re: wyscig szczurow 17.12.03, 12:10
      No też czytałam ten artykuł i długo nad nim myślałam...

      Pewnie, że wyscig szczurów jest bez sensu (sama jestem osobą która przez kilka
      lat "ostro parła do przodu" a teraz odpoczywa, więc wiem co mówię). Ale z
      drugiej strony ten artykuł, to taki trochę idealistyczny bełkot psychologów,
      oderwanych od życia. W praktyce to jest trochę inaczej (moim zdaniem).

      Ja mam dziecko w 2-iej klasie i już drżę na myśl o jego pójściu do gimnazjum.
      Boję się, aby nie trafił do miejsca niebezpiecznego, z przemocą, flą,
      narkotykami itp. Jedyną szansą jest to aby dobrze sie uczył i trafił do
      dobrego gimnazjum, no i niestety nie mogę tego w myśl ideałów bezstresowego
      wychowania zaniedbać. Nauka w podstawówce to przepustka niekoniecznie do
      chorobliwego wyścigu szczurów, ale do jako takiego funkcjonowania w systemie
      szkolnym.

      To samo dotyczy organizowania wolnego czasu dzieciom. Wolę, aby mój syn latał
      z jednych zajęć na drugie, i padał na nos (no niestety póki co to ja latam z
      nim i też padam), niż miałby z nudów wymyślać jakieś głupoty.

      No a nauka języków ? przecież to nieodpowiedzialne w dzisiejszych czasach nie
      zapewnić dziecku nauki języka. Nie w pogoni przyszłej lepszej pracy (choć
      oczywiście też) i pieniędzy, ale z powodu ilości szans w globalnym świecie
      które pojawiają się wraz ze znajomościa języków, a znikają bez niej. To też
      świadczy raczej o odpowiedzialności rodziców i ich miłosci niż chorobliwych
      ambicjach.

      Pewnie, że przesada i zmuszanie dziecka wbrew jego woli nie jest dobre, ale
      tak samo pełne puszczenie dziecka "na żywioł" i pozwolenie mu tylko na
      robienie rzeczy dla przyjemnosci (taka była wymowa artykułu, ze dziecko
      powinno się uczyć itp, bo mu to sprawia przyjemność i satysfakcję)jest
      nieodpowiedzialne.

      A tak swoją drogą to jestem ciekawa na ile zajęć pozalekcyjnych biegają dzieci
      Państwa psychologów ? Jak znam realia warszawskie napewno na kilka w tygodniu.

      Nie podobał mi sie ten artykuł.
      • izunia6 Re: wyscig szczurow 17.12.03, 14:00
        Ja mam już dzieci trochę starsze i za sobą okres biegania z zajęć na zajęcia i
        widzę jaka to była strata czasu i pieniędzy i jak prawdziwe są słowa
        psychologów. Moje dziecko zaczynało tenis, keyboard, balet itp. Nic z tego nie
        trwało dłużej niz rok i nic w gruncie rzeczy nie miało sensu. Kontynuje
        wyłącznie to, co sama wybrała i co na prawdę lubi. Może ktoś powiedzieć, że
        trzeba dać wybór, coś z tego zostanie, ale ważne jest by mogło też wybrać nic
        nie robienie.
        A co nauki w szkole, to kto ma się uczyć to i tak będzie, a kto nie to nie.
        Języka w obecnych czasach się nauczy prędzej czy później, i jakie to ma
        znaczenie czy nastąpi to w wieku lat 6 czy 14? Ważniejsze jest kształtowanie
        odpowiedzialności za swoje czyny, za swoją naukę, samodzielności, umiejętności
        bronienia własnego zdania, własnych gustów i upodobań niż umiejętność dodawania,
        budowy anatomicznej żaby i stolic wszystkich państw na świecie.
        A co do gimnazjum, niestety często liczą się inne prawa niż oceny. Po niku
        sądząc jesteś Agatką z Ursynowa, skazaną na rejonizację i gimnazja liczące 1000
        dzieci, albo płacenie za szkołę niepaństwową. Jedyną skuteczną metodą dostania
        się do wybranego gimnazjum w Warszawie jest przemeldowanie dziecka w rejon
        szkoły i dotyczy to również "renomowanych" gimnazjów zakładanych przy liceach.
        (pomijając już pytanie, czy chcesz dziecko wozić do "takiego" gimnazjum w wieku
        13 lat - to jest właśnie wyścig szczurów i nieliczenie się z dobrem dziecka
        • agatka_s Re: wyscig szczurow 17.12.03, 16:23
          W 100% się zgadzam, że chodzenie na jakieś bardzo wymyślne zajęcia mija się z
          celem, no i oczywiście, że dzieciak musi je akceptować (z wyjątkiem języka
          którego uważam ze rodzice powinni pilnować, ja tam załuję, że moi mnie nie
          cisnęli tak bardzo i, że znam tylko jeden (+rosyjski, ale tego nie liczę),
          teraz na stare lata uczę się drugiego-włoskiego i idzie baaaaardzo opornie).

          Mój syn należy do chóru chłopięcego (został wytypowany w pierwszej klasie, a
          teraz w drugiej już daje koncerty, bardzo to lubi), chodzi na basen, też drugi
          rok, a zaczęło się od płaskostopia a teraz wygląda że zacznie trenować tak
          trochę poważniej (sam chce, bo uwielbia trenera i ja jeżdzę z nim z Kabat do
          Pruszkowa w każdą sobote i niedziele bladym świtem...), i na angielski. No i
          tyle, chodził jeszcze na zbiórki, ale nie specjalnie się tym entuzjazmował,
          więc przestał,aha jeszcze ma gimnastykę korekcyjną. W praktyce codziennie coś
          ma, i żyjemy z zegarkiem w ręku, ale ja nie wiem czy według psychologów to już
          wyścig szczurów czy nie ? Wiem, że gdybym mu zabrała któreś z tych zajęć
          byłaby to wielka tragedia...

          Faktycznie mieszkam na Ursynowie, i muszę powiedzieć że troche mnie
          zmartwiłaś....no nic to jeszcze kilka lat.


          Oczywiście, że kazde przesadne działanie jest szkodliwe. Natomiast uważam, że
          rodzice powinni jednak trochę dzieci mobilizować, motywować, pomagać w
          rozwijaniu predyspozycji i zdolności. Bez tego wiele dzieciaków może mieć
          duże problemy (takie wszelkiego rodzaju).
        • fasolka_70 Re: wyscig szczurow 31.03.04, 16:14
          izunia6 - masz rację, nieraz nie warto męczyć dzieciaków zbyt wczesną nauką
          wszystkiego, co może się przydać w dorosłym, zawodowym życiu... Pomiętam, że
          jako dziecko zaczęłam naukę angielskiego w przedszkolu (rodzice wybrali takie
          najlepsze w mieście, elitarne smile i tak całkiem niedawno, po rozmowie z ludźmi
          w pracy, nasunęła mi się taka refleksja: czym różni się mój angielski od ich
          angielskiego? Choć oni zaczęli się go uczyć nie w PGR-owskim przedszkolu gdzieś
          na ziemiach odzyskanych (jak mówiąsmile) tylko w liceum, albo wręcz na
          studiach???
          Pamiętam też, swoje uczucie zmęczenia, po calym dniu w szkole i na zajęciach,
          pamiętam jak bolała mnie głowa i bardzo, bardzo chciałam zaszyć się w kąt
          swojego pokoju żeby w ciszy i spokoju poczytać, pomysleć i pomarzyć..... i po
          prostu pobyć z rodzicami...
          Pozdrawiam
    • evee1 Re: wyscig szczurow 17.12.03, 14:33
      A czy jest jakis link do tego arykulu?
    • judytak Re: wyscig szczurow 17.12.03, 15:00
      A mi się bardzo ten artykuł podobał.
      Nie widzę tu żadnego "bełkotu psychologów-pięknoduchów".
      Nie zauważyłam, żeby zachęcali w tym artykule do tego, by lekceważyć naukę w
      szkole, zakazać dziecku nauki języków itp. itd.
      Zachęcali za to do tego, żeby nie robić z tych rzeczy fetiszu, bożka, na
      ołtarzu którego poświęcamy nasze szczęście i szczęście dziecka.

      Zgadzam się z tym, że musimy przede wszystkim przemyśleć własną hierarchię
      wartości, i żyć zgodnie z nią. Wtedy tylko stanowimy autentyczny wzór dla
      naszych dzieci.

      Zgadzam się, że w wychowaniu dzieci powinniśmy się kierować dwoma rzeczami:
      własną hierarchią wartości oraz możliwościami i potrzebami dziecka. Anie presją
      otoczenia, a tym bardziej nie własnymi lękami.

      Wynika z tego, że warto dziecku zachęcać do wysiłków w nauce, żeby osiągało
      wyniki zgodne z jego możliwościami, ale nie wolno na siłę (korepetycje,
      protekcja) zawyżać jego wyniki, bo prowadzi to do nieszczęścia.

      Tak samo, warto poświęcić czas i pieniądze, żeby zapewnić dziecku lekcje
      francuskiego czy treningi karate, jeśli to sprawia dziecku radość, albo jeśli
      jest to przez dziecko co prawda tylko akceptowane, a nie lubiane, ale rokuje
      duże nadzieje. W innych przypadkach jest to nie tylko strata czasu i pieniędzy,
      ale też szkodzi dziecku.

      Artykuł mówi też, żeby, patrząc na świat wokół, zauważyć różne rodzaje sukcesów
      i docenić je. Wtedy nie będzie nam przykro, jeśli nasze dziecko wybierze inny
      rodzaj sukcesu, niż jaki my chcielibyśmy mu przeznaczyć.

      Kiedy oczekujemy dziecka, mówimy, wszystko jedno, aby było zdrowe.
      Musimy się nauczyć póżniej coś trudniejszego: wszystko jedno, aby było
      szczęśliwe.

      Pozdrawiam
      Judyta
      • wieczna-gosia Re: wyscig szczurow 17.12.03, 22:06
        > Artykuł mówi też, żeby, patrząc na świat wokół, zauważyć różne rodzaje
        sukcesów
        >
        > i docenić je. Wtedy nie będzie nam przykro, jeśli nasze dziecko wybierze
        inny
        > rodzaj sukcesu, niż jaki my chcielibyśmy mu przeznaczyć.
        >
        > Kiedy oczekujemy dziecka, mówimy, wszystko jedno, aby było zdrowe.
        > Musimy się nauczyć póżniej coś trudniejszego: wszystko jedno, aby było
        > szczęśliwe.
        Dokladnie!!
        nie chodzi o to zeby swiadomie kontestowac noe umiejetnosci czy nauke jezykow.
        pewnie ze warto wypelniac dziecku czas wolny. Warto pokazywac wlasnym
        przykladem ze bycie wyksztalconym oczytanym czlowiekiem jest fajnie.
        Ale- trzeba brac pod uwage zainteresowania i predyspozycje dziecka.

        Napiecie panujace miedzy mna a moja mama wynika wlasnie z tego ze z trzema
        jezykami, studiami i zaczetym doktoratem po raz kolejny wybralam zawod matki.
        Ze moja mama nie moze pogodzic sie z tym, ze dla mnie 14 letnie malzentwo,
        fajne dzieciaki to sukces sam w sobie. Ze moge robic cos jeszcze, ze bawie sie
        w doktorat to tez jest fajne, ale to moje hobby wink)) a zawod to mama, zona i
        kura domowa wink)) Byc moze kiedys hobby stanie sie zawodem. A byc moze cos
        zupelnie inego pochlonie moje mysli wink) Ale niestety boli mnie to ze moja mama
        nie akceptuje tego sukcesu. Tak bywa. Mysle ze o tym glownie panowie isali a
        nie o tym by spuscic dziecko ze smyczy i dac mu sie gapic 8 godzin w
        telewizor, bo nie bierzemy udzialu w wyscigu szczurow.
    • meduza102 wyscig szczurow....myśli nauczyciela 17.12.03, 22:00
      Uczę w szkole średniej i...widzę to tak: część Rodziców prawie wcale nie
      interesuje się swoimi pociechami, część całą odpowiedzialność spycha na Szkołę
      i "zajęcia dodatkowe", a tylko NIELICZNI serio słuchają potrzeb swoich dzieci!!!
      Znam uczniów, którzy "padają na nos" bo mają tyle zajęć dodatkowych, że na
      wypoczynek i "zabawę" z kolegami nie starcza im ani czasu ani energii!!!
      Produkujemy ROBOTY wyzbyte ludzkich uczuć!!! A gdzie miejsce na przyjaźń,
      pomoc... miłość?! Wiem, że Ci najlepsi częśto "wspomagają się" bo inaczej nie
      byliby w stanie normalnie funkcjonować!! No gratulacje - produkujemy NARKOMANÓW
      i PRACOHOLIKÓW, którzy w wieku ok 30 - 35 lat będą mieć swój pirewszy zawał!!
      Edukacja jest bardzo ważna, ale... zawsze trzeba brać pod uwagę potrzeby,
      zainteresowania i możliwości swoich dzieci!!!
    • zorza28 Re: wyscig szczurow 18.12.03, 15:04
      No właśnie trzeba brać pod uwagę potrzeby dziecka. Trzeba się wsłuchać w
      dziecko. Opiszę scenkę z tramwaju której byłam mimowolnym słuchaczem (wracałam z
      pracy i stałam obok mamy z mniej więcej ośmioletnią dziewczynką). Rozmowa
      przebiegała tak:
      dziecko: mamusiu zapomniałam wziąć kostium na basen
      mama: akurat dzisiaj kiedy zepsuł sie samochód? jak będziesz na angielskim to ci
      przywiozę
      dziecko: a może nie poszłabym dzisiaj na basen
      mama: dlaczego przecież lubisz chodzić na basen
      dziecko: no tak... ale jestem zmęczona, zaprosiłabym koleżankę pobawiłybyśmy się
      mama: a na zabawę nie jesteś zmęczona a zresztą jesteś już duża a bawią się
      tylko małe dzieci
      dziecko: dobrze przywieź mi kostium
      zmiana nastroju mamy
      mama: no powiedz czego nauczyłaś się na francuskim
      dziecko: uczyłam się tej samej piosenki, której nauczyłam się w sobote na chórze
      tylko że po francusku
      Z rozmowy mamy z dziewczynką dowiedziałam się jak wygląda jej dzień: o siódmej
      francuski potem szkoła po szkole angielski a po angielskim basen a w sobote chór
      Domyślam się że inne dni są podobne a przecież trzeba jeszcze odrobić lekcje. A
      czy ośmioletniemu dziecku nie jest potrzebna zabawa?
      Obiecałam sobie wtedy, że nie narzucę mojemu dziecku swoich ambicji. Też
      chciałabym znać trzy języki, świetnie pływać, lepić z gliny i wiele innych
      rzeczy ale czy moje dziecko też będzie tego chciało. Trzeba dziecku proponować
      sposoby spędzania wolnego czasu ale ich nie narzucać. Jeżeli dziecko robi coś
      pod przymusem choćby takim jak nie zrobisz tego to mamusia będzie niezadowolona
      to nie zrobi tego dobrze i z czasem straci chęć do życia. I będzie zrezygnowane
      jak ta dziewczynka.
      Nie wiem czy napisałam na temat bo tego artykułu nie czytałam ale przypomniała
      mi sie ta scenka i skojarzyłam ja właśnie z wyścigiem szczurów.
      • agatka_s Re: wyscig szczurow 18.12.03, 17:48
        Może ta dziewczynka była zmęczona, może jej zajęcia wynikały jedynie z ambicji
        mamy, to trudno ocenić z kontekstu tramwajowej konwersacji (tak swoją drogą
        jezeli jeździ na te wszystkie zajęcia tramwajem, to jest to autentyczny
        heroizm...).

        Mnie się też często nie chce (mimo, że jestem stara baba). Zaraz mam iść na
        moją lekcję włoskiego i cały czas sobie kombinuję tak po dziecinnemu: a może
        nie iść ?(ale pójde). Mój syn za to, najchętniej grałby na komputerze cały
        boży dzień, ewentualnie z przerwami na mecz piłkarski w telewizji. No ale to
        nie znaczy, że ja mu na to pozwolę. Co innego jak raz na jakiś czas powie że
        mu się coś nie chce np iść do szkoły, w ramach wyjątku można pozwolić, bo
        każdy czasem potrzebuje takiego małego "Dnia Dziecka".

        Może ta dziewczynka musi chodzić na basen bo ma płaskostopie jak moje dziecko,
        no i niestety nie ma zmiłuj się i mama mobilizuje ją dla jej dobra ? A może
        rzeczywiście mama realizuje swoje ambicje, leczy kompleksy. Niewiadomo. Nie
        oceniałabym tego tak od razu jednoznacznie.





        • magda0 Re: wyscig szczurow 24.12.03, 14:00
          no cozm faktycznie jak napisala ktoras z poprzedniczek wazne zeby bylo
          szczesliwwe, a nie z kariera tylko jak to zrobic jak wyposrodkowac..., mozna
          [ewne rzezy odpuscic pewne nie i tez nie chodzilo mi o to ze w artykule
          zachecaja do tego aby odpuscic dzieciom uczenie , tylko uczyc ale po to zeby
          bylo madre a nie po to zeby zostalo dyrektorem czy lepszym od Kasi.
    • kalpa Re: wyscig szczurow 25.12.03, 04:06
      Kochane Mamy
      tak sobie czytam i myśle, co sądzicie, zeby zamiast części zajęć dodatkowych
      zorganizować sobie tak czas, zeby nasze dzieci mogły spędzac go aktywnie z
      nami? pamiętam, ze to, co mi najbardziej doskwierało , to brak wspólnego bycia
      z rodzicami. Chodziłam na różne popołudniowe zajęcia, częsć z nich bardzo
      lubiłam, ale najbardziej tęskniłam po prostu do robienia czegoś razem z mamą.
      Nie siedzenia i gapienia się razem na film, ale do robienia czegoś razem z nią.
      Nie mowiąc o ojcu, którego nie było, a jak się pojawił, to zawsze z hasłem na
      ustach: nie mam czasu, córko, odejdź.
      Jakie jest zdanie mam starszych dzieci?
      Pozdrawiam
      Kalpa
      • marina2 Re: wyscig szczurow 25.12.03, 12:55
        A wiem o co Ci chodzi.Dzieci chodzą na basen i się uczą pływać .A jak sie
        poduczyły z trenerem zaczęliśmy chodzic razem.Tylko mi nie mówcie,ze ja mogłam
        uczyć trójke jednocześniewink)))
        Moja córka jeździ konno .Dość dobrze sobie radzi i wiem,ze bardzo chce ,zebym
        też jeździła.Niestety lekarz jasno postawił mi szlaban więc jej towarzyszę w
        ujeżdżalni zesztywniała z termosem herbaty.Ale jeżdżę z dzieciakami na
        rolkach,rowerze i wiem ,ze super się czują.Moje dzieci mają dodatkowo
        angielski dwa razy w tyg i nie jest to przymus-lubią to i chwytają
        język.Dopominają się o niemiecki.Dwa razy w tyg basen czego nie odpuszczam ,bo
        wiem ,ze kręgosłupy kochają pływanie .Oprócz tego raz w tyg chodze z nimi
        dodatkowo dla zabawy popływać.Córkę w soboty wożę na konie.Z chłopcami
        conajmniej raz w tyg wożę na gimnastykę.Starszy syn ma tendencję do nadwagi i
        nie bardzo lubi się ruszać-typ mola książkowego.Młodszy z kolei jest
        małpiszonem i gimnastyka sprawia mu przyjemność.Poza tym w szkole mają troche
        zajęć dodatkowych typu kółka szachowe, przyrodnicze,
        historyczne,niemiecki.Kólka córka wybrała sama-nie wtrącałam się są to po dwie
        godziny po lekcjach.Przyjęłam kryterium wyboru dzieci .Z perspektywy czasu i
        paroletnich doświadczeń wiem,że dzieci mają za mało ruchu zwłaszcza zimą w
        dzień powszedni.Śniegu jak na lekarstwo stąd ten basen,gimnastyka w klubie
        sportowym w ogromnej sali z trenerami , sprzętem jakiego pragnie każdy
        małpiszon".M
        • magda0 Re: wyscig szczurow 26.12.03, 21:36
          Mysle ze glowniepoprzedniej mamie chodzilo o to zeby posiedziec w domu czy
          gdziekolwiek indziej to co tez ty robisz bedac nastawionym na dziecko, bo co to
          za wspolne spedzanie czasu jesli dziecko jezdzi w parku na rolkach a tata czy
          mama na lawce czytaja gazete, Magda.
          • agatka_s Re: wyscig szczurow 27.12.03, 09:34
            A mnie się wydaje, że nie można generalizować. Mój synek od małego bardzo
            chętnie rozstawał się z mamą (uwielbiał przedszkole, wszystkie nianie kochał,
            a pobyt u dziadków zawsze był największym szczęściem), i tak mu zostało do
            dzisiaj, największa satysfakcja jak może coś robić w towarzystwie kolegów, w
            grupie, kiedy jest jakaś rywalizacja, konkurencja. Zdecydowanie preferuje
            takie spędzanie czasu niż czytanie bajek z mamą (no zresztą czyta sam po kilka
            książek tygodniowo).

            Jak przychodzę po niego do świetlicy to jest zawsze "O Jezu juuuuuuż...".
            Nie narzucam się więc z moim towarzystwem, bo wiem, że niezawsze go akurat
            potrzebuje. No ale na przykład na ferie poprosił abyśmy pojechali razem na
            narty, a nie na obóz (choć na letnich obozach szalał i był zachwycony i
            zażyczył sobie aby już tylko zawsze były same obozy, a nie wyjazdy nad morze z
            babcią...), chyba dlatego że dobrze nam się razem jeździ i czuje że z mamą
            będzie większy "fun"...

          • marina2 Re: wyscig szczurow 27.12.03, 10:19
            Ale ja z nimi jeżdżę na rolkach i oprócz zajęć z instruktorem basenowym z nimi
            pływam.Na gimnastykę też mam możliwość z nimi pójść i poćwiczyć -zdarzało mi
            się , ale teraz jestem w ciązy więc np batut i parę innych odpadawink)))
            Macie racje mówiąc ,ze dziecko ma święte prawo się ponudzić , pogapić w sufit
            i na to też mają czas.Szczęśliwie lubią czytać o wspólnych gonitwach i
            demolkach w domu nie wspomnę.M
            magda0 napisał:

            > Mysle ze glowniepoprzedniej mamie chodzilo o to zeby posiedziec w domu czy
            > gdziekolwiek indziej to co tez ty robisz bedac nastawionym na dziecko, bo co
            to
            >
            > za wspolne spedzanie czasu jesli dziecko jezdzi w parku na rolkach a tata
            czy
            > mama na lawce czytaja gazete, Magda.
            • grzalka Re: wyscig szczurow 28.12.03, 13:01
              Ja miałam takiego ojca :musisz byc najlepszy bo inni cie wyprzedza. Najlepsza
              podstawowka, najlepsze liceum, języki itp. Moj brat bardzo chciał grac na
              instrumencie (ma talent i "czuje bluesa")- były o to ciagłe awantury, bo to
              sie nie mieściło w wizji ojca. Ja byłam dośc zdolna i wiekszośc rzeczy
              przychodziła mi bez trudu, ale została mi po tym z jednej strony NIENAWIŚĆ do
              rywalizacji, a z drugiej autentyczne cierpienia, gdy ktoś jest lepszy ode
              mnie. A moj brat ma taka reakcję (po wychowaniu ojca i wmawianiu mu przy
              najdrobniejszej porazce, że jest do niczego- chciał go zmotywowac, hehe), że
              gdy cos mu sie nie udaje to przestaje walczyc. Po prostu, jak strus chowa
              głowe w piasek i udaje, że go nie ma. To ma niestety dramatyczne konsekwencje
              w jego zyciu osobistym, a dla ojca jest kolejnym potwierdzeniem tezy, ze jest
              do niczego.
              Wczoraj ojciec powiedział mi, że wartośc człowieka mierzy sie po tym, co
              osiągnęły jego dzieci. I że jeśli jego syn wg niego nic nie osiągnął to
              znaczy, że on, jako ojciec i jako człowiek jest do niczego. Przeraził mnie.
              Wszelka rzeczowa dyskusja była bez sensu.
              Po takim podejściu wychowawczym została mi niechęć do uczenia sie (ja nie
              potrafię uczyć się dla samego faktu poznaniasad), ciągłe niezadowolenie z
              siebie (zawsze mozna być lepszym) i lęk, ile z tego siedzi we mnie i zaszkodzi
              mojemu dziecku. Aha, no i faktycznie najlepsze liceum, niezłe studia,
              znajomośc języków, ale to chyba na końcu. Niestetysad
              Pozdrawiam
              • wieczna-gosia Re: wyscig szczurow 30.12.03, 08:28
                co jest z tymi ojcami? Plaga jakas.
                Moja mama jest unieszczesliwiona moim nieambitnym zyciem, tata znosi to spoko.
                Za to tata mojego meza- ma faze jak twoj- jestes do niczego. Ile ja sie
                napocilam zeby doprowadzic do zgody na to ze w przyszlym roku na studia
                pojdzie! Chociaz od 10 lat sam rozumie ze mu sie przyda i w zawodzie pomoze
                ten papier. I predzej zczezne niz pozwole zeby moj tesc sie o tym dowiedzial-
                zaraz roztoczy pelna zainteresowania kontrole i moj maz studia rzuci.
                Ja po wychowaniu moich rodzicow mam tak ze biore sie do roboty jak juz wszyscy
                poloza na mnie lache. Kiedy czuje presje ze strony rodzicow czuje bunt. potem
                sobie beda gratulowac i mowic ze gdyby nie oni i ich upor to ich leniwa
                corka.... a niedoczekanie wasze! I chociaz scenariusz powtarza sie po raz enty-
                tzn- ja sie za cos biore, oni mnie "dopinguja" (tata urzadzal mi np pogadanki
                jak to czlowiek z liceum jest niczym w ramach motywacji), ja zaczynam
                odpuszczac i sie buntowac, awantury, w koncu oni dochodza do wniosku ze nic
                nie bedzie a ja w tym momencie biore sie do roboty i robie co chcialam- znowu
                rodzice wsiadaja mi na kark. A ja tez tego kregu nie potrafie przerwac, bo
                szlag mnie trafia ze MOI WLASNI RODZICE mierza mnie nie tym ze fajna ze mnie
                matka tylko poziomem studiow. I efekt jest taki ze doktorat lezy i bimba wink)
                dopoki mama nie wierzyla ze ja w ogole cos z nim dam rade zrobic- bylo
                cudownie i szedl jak burza.
    • kalpa Re: wyscig szczurow - do Grzałki 30.12.03, 08:10
      dzięki Ci za list, Grzałaka. Przykro mi, że Twój ojciec tak to wszystko widzi.
      Mój mąż wyszedł z podobnym klimatem od ojca, a teraz po Twoim liście trochę
      bardziej widzę, dlaczego reaguje w dziwny sposób na pewne sytuacje. Czasem mnie
      szlag trafia, kiedy słyszę, jak jego ojciec -normalnie to ciepły i miły facet -
      mówi do mojego męża wprost: nic Ci się w życiu nie udało, jesteś do d...
      Dosłowny tekst. I to najdelikatniejsze okreslenie. Jego matka podobnie, choć
      kocha go ogromnie, czego nieraz dała dowód. I moje próby spokojnego, czy
      gwałtowniejszego sprzeciwu i pokazywanie, że choć nie spełnił ich ambicji, to
      jednak swoim własnym wysiłkiem doszedł do wielu ważnych osiągnięć, dają jeden
      rezultat: ich bardzo gwałtowne słowa, że oni nic pozytywnego w jego życiu nie
      widzą, a on tyle mógł, bo był zdolny. A spaprał sobie życie na całej linii. I
      koniec pieśni. Nie wiem, dlaczego rodzice tak dręczą własne dzieci, ale
      najgorsze jest to, że oni uważają to za najlepszą metodę wychowawczą. Teściowa
      uważa, że chwalić nie należy, bo się wtedy człowiek psuje, natomiast cały czas
      trzeba go korygowac i punktować, to się w koncu nauczy. jeden wyjątek: jej nie
      wolno, ją nalezy tylko chwalić. Bo ona zawsze wie najlepiej. I koniec pieśni.
      Pozdrawiam
      Kalpa
      • magda0 Re: wyscig szczurow - do Grzałki 06.01.04, 10:49
        Boje sie tego ze tak jak co niektorzy z naszych rodzicow przejme od nich wizje
        realizownia przez moje dzieci moich ambicji niby tego nie chce ale juz widze ze
        moj syn wchodzi mi na glowe tak samo jak moja siostra moim rodzicom, czy sama
        tez wchodzilam to trudno mi ocenic, nie chce tego a w jakis sposiob na to
        pozwalam, Magda.
    • 1jagienka Re: wyscig szczurow 31.03.04, 20:43
      Witajcie,
      osobiście jestem jednak za "organizowaniem" dziecku czasu wolnego. Pracuję w
      baaardzo dużym gimnazjum i widzę, że większość łobuzów (delikatnie mówiąc),
      sprawiających nam ogromne problemy, to dzieciaki, które każdego popołudnia
      snują się bez celu pod blokiem. Te, które mają czas pozalekcyjny zajęty są
      raczej zdyscyplinowane i łatwiej dojść z nimi do ładu i składu (uogólniając)smile
      Czasami dzieciaczek nie wie sam, co mogłoby go zainteresować, dlatego sądzę, że
      warto posłać to na kurs tańca, samoobrony czy j. niemieckiego. Jest duża
      szansa, że coś go wciągnie. Ludzie z jakąś pasją są przecież bardziej
      interesujący od tych, którzy nie interesują się niczym. A dziecko nabiera
      pewności siebie i zaufania do swoich możliwości wiedząc, że jest w czymś dobre.
      takie jest moje zdanko i jak mój maluch podrośnie, to zapiszę go na jakieś
      zajęcia, jeśli ich nie polubi, zaproponuję coś innego.
      pozdrawiam
Pełna wersja