Starszy brat kontroluje młodszego

09.07.09, 12:01
Juz nie daje rady z moimi chłopcami 5 i 1,5 roku. Starszy przejął
jakby maja rolę i stara sie ciągle kontroować i pouczać młodszego.
Wszystkiego mu zabrania, wydziera z rąk i robi to oczywiście w
najmniej delikatny sposób. Często go popycha, oddaje nawet jesli
mały zrobi coś przypadkim. Generalnie ciągle za nim chodzi i pilnuje
zanim zając się swimi sprawami. Najgorzej jest na placu zabaw, chce
aby mały robił dokładnie to co on i absoltnie nie moze wchodzic
nigdzie pierwszy. tkie wyjścia kończą się zazwyczać histeria i
powrotem do domu. Juz nie daję rady. Zawsze tłumacze mu jak
powienien sie zachowywać, że młodszy brat ma prawo robić to co chce
i to mama jest za niego odpowiedzialna. Niby rozumie, ale w praktyce
nic sie nie zmienia. Czy kotoś kiał podobnie?
    • kanna Re: Starszy brat kontroluje młodszego 09.07.09, 12:31
      Starszy chce być taki wazny jak Ty i przejął troche role taty .

      Twoim zadaniem nie jest tłumaczenie - masz powiedziec starszemu: Nie
      pozwalam, ja pilnuje małego, nie ty. I konsekwentnie odsyłac
      starszego na ławke za kazda próbe kontroli małego.

      Poza tym, warto znaleźć czas, który spędzasz tylko ze starszym
      synkiem - byc może brakuje mu twojej obecności i stąd próba
      zwrócenia twojej uwagi przez natrętne zajmowanie się małym.
    • alabama8 Re: Starszy brat kontroluje młodszego 16.07.09, 08:26
      Zastanów się ile z zachowania starszego jest dokładną powtórką tego
      co ty robisz. To może być zwykłe naśladownictwo.
    • graniasta Re: Starszy brat kontroluje młodszego 22.07.09, 06:30
      U nas jest podobnie, z tym ze na placu zabaw spokoj bo starszy sie
      bawi i na mlodszego nie zwraca uwagi. Mlodszym bardziej lubi rzadzic
      w domu, szczegolnie w chwilach gdy sie nudzi. Kiedy widze, ze
      zaczyna za bardzo 'opiekowac' sie mlodszym, probuje go czyms zajac -
      zaproponowac wspolna (w 3ke)zabawe, itp. Pokazuje mu tez
      delikatniejsze metody egzekwowania czegos od mlodszego. Oczywiscie
      nie zachecam go wychowyania malego, ale sadze tez ze nie jest
      calkowicie zle, ze troche zwraca na niego uwage. Staram sie ostatnio
      tez zachecac go do bycia pomocnym bratem dla malucha. Gdy widze, ze
      mlodszy nad czyms sie meczy i denerwuje, ze mu sie cos nie udaje,
      podpowiadam starszemu aby mu pmogl- 'Skarbie pomoz mu wyciagnac te
      pilke, pokaz mu jak otworzc drzwi od garazu itp.". I chwale go jak
      to robi - a pomaga chetnie.
      Licze, ze z czasem bedzie miedzy nimi lepiej. Oby.. (starszy 4,5 -
      mlodszy 1,5).
      ----
    • agazuchwa Re: Starszy brat kontroluje młodszego 22.07.09, 06:56
      a może powiedz mu super , ze chcesz mi pomóc w opiece bardzo mi się
      to przyda kiedy musze się wykąpać, obrać ziemniaki ale w pozostałym
      czasie mozesz sie bawić ja się zaopiekuję małym....i rób wielkie
      halo z zamiany ról na chwilkę (kiedy wlasnie np gotujesz....)
      przekazuj mu symbolicznie opiekę zawsze podkreślaj, że wtedy keidy
      się kimś opiekuje to on jest dla tego kogoś a nie mały dla niego nie
      uzywaj słowa rządzi, dyryguje, nawet pilnuje zawsze opiekuje się.
      pomaga, żeby on nie odczuwał tego jak władzy...moze pomoże?
    • epreis Re: Starszy brat kontroluje młodszego 22.07.09, 22:17
      i narzekasz?
      chłopak się stara i chce ci pomóc, być doceniony- zamiast wioecznie krzyczeć i narzekać obróc to na swoją korzyśći sama go proś.
      w parku powiedz starszakowi, ze gdyby zobaczył że mały zbiera śmieci, je piasek, wywrócił się- niech ci powie lub mu pomoże ipotem pochwal!

      miezy moimi dziećmi jest 2,5 roku różnicy.starszy niedługo kończy 4 młodsza ma niecałe 1,5 roku...
      i pomoc starszego "malucha" jest nieoceniona dla mnie- o czym zawsze mu przypominam, wymyślając jakieś wierszyki które go chwalą są zabawne, czasem za większa pomoc nagradzam...
      zawsze jemu powtarzam że jest starszym bratem, ze musi się opiekować siostrą bo jest malutka, bardzo go kocha i on stanowi dla niej wzór, ona chce być jak on więc on powinien pokazywać jej jak się ładnie zachowywać.
      jej PRZY NIM mówię, że on jest jej starszym bratem i powinna go słuchać, bo jest dużym i mądrym chłopczykiem..

      mały (starszy) próbuje być przez ciebie zauważony i doceniony a ty tego nie widzisz...
      • verdana Re: Starszy brat kontroluje młodszego 22.07.09, 22:32
        Czyli drobny kursik pt. "mały donosiciel"? Starszy jako ten, ktory
        nie moze być dzieckiem, bo ma stanowic "wzór"?
        Starszy brat nie musi się opiekowac siostrą - siostrą musi się
        opiekowac matka. Dla niego siostra ma być towarzyszem zabaw, a nie
        dzieckiem do wychowania. A siostra moze brata sluchac albo nie.
        • epreis Re: Starszy brat kontroluje młodszego 22.07.09, 23:07
          dziękuję bardzo za drobne "pojehanie" wynikające z natury - moje zawsze na wierzchu...

          nigdy nie był donosicielem, i nie o to tu chodzi.
          nie zmuszam go do pieki nad siostrą, nie mówię idąc do parku, że idzie on opiekowac się nią..ma swoje zajęcia i swoich przyjaciół..

          tylko droga verdano, we wszelkich poradnikach radzą by żeby starszak nie był zazdrosny "wykorzystywać" go do pomocy nad maluchem, by czuł się ważny.

          mówiąc jednemu, ze jest starsze a drugiemu, że młodsze nie obraczam ich odpowiedzialnośćią za siebie (tu dziękuję za przypomnienie mojego rodzicielstwa- byłabym w stanie zapomnieć ;p)

          donosicielstwo jest w naszym domu zakazane, nie krzyczę na niego, że biega za nią i uczy jej. chwalę za te spontaniczne "nauczanie" które ma pozytywny wpływ na nią i wynikło z jego inicjatywy- to on nauczył ją pić z kubeczka, to dzięki niemu leń zaczął wstawać i sam chodzić i takie coś wynikające z ich wspólnej zabawy podkreślam.

          mówię "kapselku podasz nam pampka?"
          on mówi "nie"
          mówię "ok, isz kurcze haniu pomocnik nam się zbiesił, damy radę?"
          a on dumny z siebie biegnie i przynosi- wszystko jest kwestią zabawy i odpowiedniego zrozumienia (wiesz co to verdano? zrozumienie- nie ocena!)
          mówię potem jakiś wierszykj wymyślony na poczekaniu "kapselku mój malutki, rośnij duży i fajniutki, a gdy duży będziesz już kupisz sobie sój kapelusz. będziesz zabierał go w podróże, na nie jeżdżą dzieci duże" itp itd, w zależnośći od zasobu rymów w mojej głowie- on jest szczęśliwy, jego pomoc dla mnie nieoceniona..

          ja tego nie traktuję jako obowiązku, tylko formę zabawy...
          a i pożytek z tego duży, on był bardziej rozsądnbym dzieckiem- z natury, mimo, ze posiadałam zatyczki do kontaktów z czasem zaczełam wyciągać bo on nie potrzebowął, urodził się żuk, zaomniałam o zabezpieczeniach...ona nauczyła się przemieszczać..to on wszczął alarm "mamo, hania chce włożyć paluszki do kontaktu"...
          sam z siebie, mam odpowiedzialne, wrażliwie i kochane dziecko..cudowne dzieci...

          i żadnego z nich nie mzuszam i nie obarczam odpowiedzialnośćią za to drugie...

          ale BARDZO DZIĘKUJĘ ZA WYJKŁAD, zawsze czytam twoje wypowiedzi z dokładną starannością i NASZCZĘŚCIE przymrużeniem oka, bo inaczej ze wstydu dokonałabym samospalenia ;/
          • verdana Re: Starszy brat kontroluje młodszego 22.07.09, 23:25
            Nie był, ale będzie. przecież radzisz, aby starsze donosilo na
            mlodsze - ze je piasek, zbiera papierki - pewnego dnia nauczy sie,
            ze donoszenie jest fajne - mama go chwali. Radzisz, aby z takimi
            rzeczami przychodził do ciebie - czy sadzisz, ze to nie
            jest "donosicielstwo"? Jesli tak, to co? Informacja o błędach
            rodzeństwa? Nie zmuszasz go do opieki, natomiast zmuszasz go
            (powedzmy - namawiasz), aby był wzorem dla siostry. A on nie ma byc
            wzorem, tylko bratem. Bycie wzorem nakłada odpowiedzialność, jak by
            na sprawę nie patrzeć.
            Rozumiem pomoc przy przynoszeniu pampersow, rozumiem takze pomoc
            starszego dziecka (chwilowa) w opiece nad młodszym, ale bycie wzorem
            jest sprawą, z ktorej nie da się zrezygnować.
            Może tez warto zastanowic się, jakie potem będa kontakty dzieci,
            jesli brat ma być opiekuńczy wobec siostry - stawia to takze siostre
            na stałe na pozycji mlodszej i slabszej. W rozumieniu dziecka -
            gorszej.
            Zamiast się oburzac, zastanow się, jak Twoje dzieci odnajdą się w
            ścisle przypisanych im rolach - starszego, odpowiedzialnego brata,
            wzoru i opiekuna i malutkiej siostrzyczki.
            • epreis Re: Starszy brat kontroluje młodszego 23.07.09, 00:16
              ja tak nie robię- ja siedzę przy małej w piaskownicy- on biega..nie patrzy na nią..

              to była rada dla autorki, żeby podpowiedziała starszemu który ewidentnie chce pomagać, co dla niej byłoby pomocą....

              > rodzeństwa? Nie zmuszasz go do opieki, natomiast zmuszasz go
              > (powedzmy - namawiasz), aby był wzorem dla siostry. A on nie ma byc
              > wzorem, tylko bratem. Bycie wzorem nakłada odpowiedzialność, jak by
              > na sprawę nie patrzeć.
              chodzi mi nie o to, żeby był za nią odpowiedzialny tylko o to, żeby nie czuł, że młodsza ma "lepiej" - rozumiesz?
              nie jest to u nas codziennie, i takie teksty nie są rzucane jako "moralniak, pogadanka"..raczej służą żeby podkreślić to, że jest starszy i mądrzejszy- chyba przez zmęczenie nie wiem jak wytłumaczyć.
              nie mam zamiaru przy tym tekście trwac cały czas bo zgadzam się, że za jakiś czas może stanowić dla nich obciążenie..

              > Rozumiem pomoc przy przynoszeniu pampersow, rozumiem takze pomoc
              > starszego dziecka (chwilowa) w opiece nad młodszym, ale bycie wzorem
              > jest sprawą, z ktorej nie da się zrezygnować.
              a z drugiej strony, co w tym złego że stanowiłby dla niej wzór?
              musze nad tym pomyśleć, nie takie jest i było moje założenie ale myślę, żemożna to jakoś pogodzić.

              > Może tez warto zastanowic się, jakie potem będa kontakty dzieci,
              > jesli brat ma być opiekuńczy wobec siostry - stawia to takze siostre
              > na stałe na pozycji mlodszej i slabszej. W rozumieniu dziecka -
              > gorszej.
              hehehehe, przepraszam verdanko- musiałabyś poznać moje dzieci, w żadnym wypadku nie można powiedzieć otymn małym diable- słabsza wink

              > Zamiast się oburzac, zastanow się, jak Twoje dzieci odnajdą się w
              > ścisle przypisanych im rolach - starszego, odpowiedzialnego brata,
              > wzoru i opiekuna i malutkiej siostrzyczki.

              w zasadzie masz rację w tym co piszesz, ale myślę, że nie do końca odbierasz to co pisze tak jak jest (a ja nie do końća potrafię to przekazać za pomocą słowa pisanego- bo to nie jest możliwe)
              myślę, że nie przypisuję im ról, staram się tego nie robić.
              aczkolwiek poważnie chciałabym żeby oboje mogli na siebie liczyć i się wspierać.
              w tym momencie on ma 4 lata a ona 1,5 roku - jest starszym bratem, stwierdzam fakt, uważam że jesli ktoś robi jej krzywdę (a mnie nie ma) to on powinien ją obronić, i odwrotnie...
              chciałabym, żeby oboje byli dla siebie wsparciem, nie stawiam ich w pozycji starszy-silny, mała- słaba...

              wiesz co przepraszam, jestem już zmęczona i nie bardzo wiem jak ci to wyjaśnić.
              w każdym razie w odniesieniu do postu autorki wątku chodziło mi o to, że lepiej znalexć coś pozytywnego w zachowaniu starszaka niż wkurzac się za nieudaną pomoc.

              a co do moich dzieci, to aktualnie mała częściej broni starszaka niż odwrotnie, a oni razem tworzą wspólny front przeciwko mnie- czyli jest tak jak być powinno prawda?
              mimo wszystkich błędów jakie popełniam, a sporo (niestety) ich jest...
              • verdana Re: Starszy brat kontroluje młodszego 23.07.09, 09:26
                Mam taka sama róznicę wieku miedzy dziećmi.
                Wzór jest zly (przesada, nie najlepszy) dla obu stron. Dla jednej -
                bo traci spontaniczność (nie moge zrobić tego czy owego, bo jestem
                odpowiedzialny za przyklad dawany siostrze). Dla drugiej (moj brat
                jest wzorem, czyli jest madrzejszy i lepszy - powinnam zachowywac
                sie tak, jak on, nawet gdy mam zupełnie inne pomysly). faktem jest,
                ze dla bardzo wielu mlodszych dzieci (siostrzyczek szczególni)
                starszy brat i tak staje sie wzorem, ale przebiega to w sposob
                naturalny. I wtedy mlodsza moze pewne zachowania brata nasladować, a
                pewne odrzucić. jesl"wzor" popieraja rodzice, to wlasciwie wymagają,
                aby mlodszy sawał się kalka starszego.
                Q mojej rodzinie starszy brat i tak się stał niedosciglym wzorem,
                choc raczej to tepilismy. Efektem jest niewielkie, ale trwałe
                poczucie niższosci u niezwykle zdolnej, przebojowej, tez raczej nie
                anielskiej mlodszej córki. A oboje sa juz dorosli.
                Mój syn, osoba odpowiedzialna już w wieku lat trzech, czul się
                zawsze odpowiedzialny za siostrę. Póki oboje byli mali - żaden
                problem. Gdy stali się nieco starsi - problem pojawil się i to
                niemaly. To nie ja, a on stal w oknie, gdy siostra sie spóxniaa,
                wydzwaniał do kolegów, bał sie o nia znacznie bardziej niz ja. Bo
                odpowiedzialność w bardzo mlodym wieku - to za duże obciążenie dla
                dziecka.
                Nie mam nic przeciw pomocy, ale takie rzeczy, jak odpowiedzialność,
                obrona, nadzorowanie itd powinny być przez rodzicow wygaszane - i
                tak zwykle z marnym skutkiem.
                • bazylea1 Re: Starszy brat kontroluje młodszego 23.07.09, 09:42
                  verdana napisała:

                  >>> Nie mam nic przeciw pomocy, ale takie rzeczy, jak
                  odpowiedzialność,
                  > obrona, nadzorowanie itd powinny być przez rodzicow wygaszane - i
                  > tak zwykle z marnym skutkiem.

                  no własnie. u mnie jest podobnie - różnica wieku 2,5r. starszy brat
                  zachowuje się wobec młodszego jak rodzic mimo że to tępię i
                  podkreślam że nie jest jego rodzicem, nie wymagam pomocy ani opieki
                  nad młodszym może poza wyjątkowymi sytuacjami. młodszy, choc
                  indywidualista, jest nieźle zdominowany, trudno mu podjąć własną
                  decyzję gdy np ma wybrać jedną rzecz z dwóch, mówi w liczbie mnogiej
                  ("my chcemy obejrzeć bajkę"). starszy ma bardzo dominującą naturę,
                  również wśród rówiesników zawsze przewodzi. ciężko takie rzeczy
                  prostować. ja też jestem starszą siostrą i mam odruch kontrolowania
                  całego świata :-x co do starszego to szczególnie się nie boję,
                  wyrośnie odpowiedzialny facet. ale nie mam pomysłu jak wzmocnić wolę
                  młodszego. nawet książeczki dla dzieci wszystkie traktują o starszym
                  braciszku a o młodszym nie ma nic
                  • kanna Re: Starszy brat kontroluje młodszego 23.07.09, 12:09
                    Pilnuj, żeby bracia spedzali czas osobno w tygodniu (np. chodzili na
                    różne zajęcia), zachecaj młodszego do wyboru - lody czekoladowe, czy
                    truskawkowe?
                    Ustal zasade, że jednego dnia jeden, drugiego drugi wybiera bajki do
                    ogladania.
                • epreis verdana 23.07.09, 12:59
                  przemyślałam to co napisałaś..
                  być moze rzeczywiście nie potrzebnie się uniosłam..
                  wyłuszczam ci o co chodzi..

                  mój synek, chociaż starszy jest bardzo spokojnym, wrażliwym- i na innych, i jeśli idzie o niego samego(radzenie sobie z problemami), małoprzebojowym, zamkniętym w sobie chłopcem...

                  córeczka dla odmiany, chociaż młodsza i dziewczynka to taki mały czort, żywa, energiczna, pełna różnych duacznych pomysłów, gdy są razem on staje się..niewidzialny. naprawdę, strasznie mnie to boli-walczę z tym ale to jest trudne, ona taka jest- mała czarownica,potrafi wszystkich zauroczyć..

                  bez mojej ingerencji ona owinęła go sobie wokół palca, wystarczyło że krzykła a on oddawał jej wszystko. nie mógł zrozumieć, że nie musi oddawać jej wszystkiego bo "ona chce"...
                  sam się ustrawił w pozycji słabszego a jej rogi rosły większe..

                  mówiąc mu, przy niej (bo tekst do niej, ze jest mała ima go słuchać wątpie żeby trafiał do niej, był raczej do niego) miał dodać mu siły i odwagi, żeby zaczął walczyć o siebie...
                  teraz jest trochę lepiej...

                  ale ja nie wymagam od niego odpowiedzialności za nią ani odwrotnie, nie każę mu donosić, aczkolwiek przyznaję że nie karcę gdy przyjdzie i mi powie, że ona robi coś czego jej nie wolno, nie pochwalam- ale dzięki temu nie zwariowałam i mogę ogarnąc ich i dom- jestem przez większość czasu znimi sama, mój mąż jest marynarzem i nie jestem w stanie patrzeć na nią 24h/na odbę ipilnować jej, a pomysły ma iście szatańskie...

                  być może metoda którą wybrałam jest zła, wtedy i póki co nie mam innej lepszej, ta zadziałała..
                  nie skarżą na siebie, wspierają się..jest tak jak być powinno-przynajmniej nie mam problemu znadgorliwym starszakiem który na siłę pomaga przy młodszym dziecku, nie lata za małą, nie kontroluje jej,, nie chce jej ciągle pomagać, prowadzać i to wszystko o czym piszecie...
                  bo tego u nas nie ma...
                  • verdana Re: verdana 23.07.09, 14:02
                    Nie wiem dlaczego zabralas sobie MOJE dzieci.
                    Ciag dalszy chcesz znac - starszy - niezwykle inteligentny,
                    odpowiedzialny, niepewny siebie, a jednoczesnie przekonany o tym, z
                    e niemal zawsze ma rację, z nerwica i hipochondria, niepokojacy się
                    absolutnie wszystkim(a jakbym nie zauwazył, ze ona wsadza palec w
                    kotakt?) , a przez to nie do konca szczęśliwy, z wyksztalcenia
                    oczywiscie psycholog.
                    Córka - energiczna, walczaca o swoja niezalezność (wobec mnie
                    skutecznie, wobec brata mniej), mimo doskonalych wynikow na studiach
                    i kilku publikacji - nie jest w stanie uznać, że ma podstawy do
                    dumy. Bo przeciez przez cale zycie byl obok niej ktoś "mądrzejszy".
                    • epreis Re: verdana 23.07.09, 20:58
                      czyli nie robię dobrze?
                      tylko jak zrobić to inaczej? żbey było dobrfze, odpuściłam sobie staranie się bycia idealną, wpędziło mnie w to depresję.przyujęłam pozę, że każdy popełnia błędy- mam ich świadomość..
                      ale z tymi na które nie mgoę znaleźć rady staram się żyć..

                      wiem, że istnieje pułapka starszeńśtwa, mój mąż jest marynarzem. jego ojciec tez. kiedyś nie było tak komfortowego pływania, teść wypływał nawet na 9 miesięcy. mąż ma starszego brata (6lat) i siostrę młodszą o (chyba 12), teściowa z najstarszego brata męża zrobiła sobie....męża,opiekuna,ojca dzieci..dobrze, że z nim nie sypiała.
                      obarczyła go niesamowitą odpowiedzialnośćią, zwłaszcza wobec najmłodszej cóki- ona chciała być jej przyjaciółką więc najstarszy brat miał być tym od twardych postanowień wychowawczych, w efekcie- tamten nie miał dzieciństwa, dziś jest zupełnie pozbawionym humoru, bardzo spiętym i zamkniętym w sobie troche...dziwiakiem- na pokaz ciągle sztywny.
                      młodsza siostra respekt ma tylko do brata i gdy są z nią problemy, teściowa dzowni po niego bo...ona nie wie co robić...

                      nie podoba mi się to, kiedyś jej to powiedziałam..
                      nie hccę dopuścić do czegoś takiego ale....nic nie jest tak proste i jasne jak się wydaje.

                      masz jakieś pomysły, co zrobić żeby moje dzieci, tak podobne do dorosłych twoich poszły dalej inną drogą?jak uniknąć twoich "błędów"(?) ?
                      • verdana Re: verdana 23.07.09, 21:15
                        Ja tam nawet ambicji bycia idealną nigdy nie mialamsmile Będow
                        popelnilam ile się da. łącznie z calkiem udana próba zniszczenia
                        najstarszemu psychiki.
                        Kiedys przczytalam bardzo trafne zdanie - dotyczylo rozwiedzionych
                        rodzin wpawdzie, ale myslę, ze i Twojej sytuacji to po cżęści
                        dotyczy. Syn, szczególnie jedynak albo najstarszy nigdy i pod żadnym
                        pozorem nie moze zastępowac ojca - być partnerem matki do zwierzeń,
                        spełniac ojcowskich obowiązkow względem rodzenstwa, byc
                        odpowiedzialny za to, za zazwyczj odpowiada ojciec. czyli to - co
                        jak sama piszesz - czesto robią matki pozbawione wsparcia ojców.
                        problem w tym, ze to, co stało sie z moimi dziecmi, stalo się w
                        pewien sposob "naturalnie". To znaczy staralam sie nie obciążąć
                        starszego opieką nad mlodsza ( w późniejszych latach juz tak, ale to
                        znacznie później, zresztą oboje zajmowali się czasem o wiele
                        mlodszym bratem), nie kazalam nikomu być wzorem, nigdy nie
                        porownywałam - a i tak wyszlo jak wyszło. Czyli, gdybym te
                        zachowania wzmocniła, to czort wie, jak by się skonczylo.
                        Z drugiej strony - dzis córka odlatywała do Portugalii, syn nie
                        pozwolił jej jechac samej, odprowadził na lotnisko, pocieszył, bo
                        się bała. A siostra dwa lata temu zmusila go niemal przemoca do
                        tego, aby odpowiedział na mail od jej przyjaciółki. No i tak syn ma
                        narzeczonąsmile
                        (Za to nieszczesny 14 latek ma cczworo rodzicow - pare liberalna
                        (my0 i restrykcyjną (rodzenstwo) i to dopiero jest problemsmile
                      • graniasta Re: verdana 23.07.09, 21:35
                        Epreis polecam Ci ksiazke 'Rodzenstwo bez rywalizacji' w jednym z rozdzialow
                        poruszony jest tez temat 'wrabiania' starszaka w bycie opiekunem i mlodszego w
                        osobe wymagajaca ciaglego nadzworu. Ta ksiazka to taki typowy amerykanski
                        poradnik - osobiscie nie lubie takiego stylu pisania, ale tresc pobudza do
                        przemyslan.
                        • epreis Re: verdana 23.07.09, 22:18
                          graniasta- dziękuję, przeczytałam przerobiłam, przemyślałam ale tyeorią teorią a praktyka swoją drogą.
                          na studiach pedagogicznych mówili, ze roczne dzieci nie są złośliwe i perfidne- praktyka mi pokazała, że niektóre i owszem wink))

                          verdana..z tego co napisałaś nie wynika jakaś pesymistyczna wizja opieki starszego rodzeństwa nad młodszym, myślę że idąc w drugą strone i zmuszając by żyli obok siebie, nie reagując na siebie i nie biorąc za siebie odpowiedzialności w przyszłości nic ich nie będzie łączyć.
                          najlepiej znalexc złoty środek ale to chyba niemożliwe i nieralne- nic nie przychodzi mi do głowy takowego, ale patrząc na te dwie skrajności to mimo wszystko wolę ich wspólną od siebie "zależność", odpowiedzialność za siebie i głęboką więź między nimi...

                          myślę, że póki co są małe..dużo przede mną, rozmowy na temat tego, że każde z nich ma prawo do samodzielności nie ma obowiązku odpowiadać za błędy drugiego też..
                          ale na ten czas chyba krzywdy im nie robię..zakłądając , ze to co mówię- właściwie bardzo rzadko w atmosferze żartów i przekomarzań gdy mały czort ustawia kapselka.
                          nie jest temat powaznie i codziennie wałkowany.
                          jedyne co "tłukę" do głowy napoważnie, to że nie wolno sobie nawzajem robić krzywdy.
                          cała reszta w zależności od sytuacji...

                          ale teraz tak z praktyki, jak pisałam jest mi niezwykle pomocne to, że oni się bawią w pokoju (z fala od moichoczu)- ja sprzatam, gotuję wkuchni w spokoju- przybiega kapsel z jakąś pierdołą na ręce (w tym wypadku, czesć od lornetki) i mówi, mamo ona miała to w buzi. słysze ryk wśiekłości i leci zan im potwór "daaaaaaaaaaaaaaaaa"
                          cieszę się, że jej to zabrał bo mogłaby się zakrztusić ale...
                          nagrodzić go nie mogę, bo byłaby to nagroda za donosicielstwo, nakrzyczeć, że skarży też nie bo przestanie uważać..
                          więc co? co byście zrobiły i powiedziały, bo ja aktualnie testuję różne metody i żadna nie jest dobra wink

                          ps. też jestem STARSZĄ siostrą...i wiem co znaczy pewne obciążenie, wynikające z brania na siebie odpowiedzialnośći za własne rodzeństwo..najmłodszy brat jest mi bliski prawie jak własne dzieci...
                          • verdana Re: verdana 23.07.09, 23:41
                            Chyba powiedziec "aha"...
                            Z drugiej strony troche opowiesci ze wspólnych zabaw (w
                            pomieszczeniach obok). Dobrze, ze dowiedzialam się po latach.
                            Starszy (lat 6) kapiac sie z mlodsza (lat 3)uczył ją pływać -
                            przyciskając jej głowe łódka z lego, zeby nie odychala. Córka
                            twierdzi, ze cudem się nie utopila.
                            W czasie kąpieli mydelniczka byla po stronie syna. Wyznaczył granicę
                            w wannie. Mozna było te granice przekroczyć, aby wziąć mydlo, ale za
                            przekroczenie granicy placilo sie - mydlem. Wiec corka mydła w ogole
                            nie używała.
                            Później już, w czasie zabawy syn niechcący wlał córce do oka sporo
                            płynu do lampek. Nie przyznali się, płukali oko - jakos nie oslepła,
                            nie wiem dlaczego.
                            Innym razem syn pokazywał, jak potrafi wbijać wykalaczki w stół.
                            przebił corce ręke na wylot. Nie wiem, jak to przede mna ukryli, ale
                            sprawnie.
                            Ukruszona jedynka NIE zostala ukruszona w czasie upadku. Ukruszyla
                            ja córka kopiąc brata w zęby (podobno niechcący).
                            Kto wlożyl do pralki dwie rolki wówczas bezcennego papieru
                            toaletowego pozostaje nadal jedną z najbardziej tajemniczych zagadek
                            naszej rodziny.
                            • epreis Re: verdana 24.07.09, 09:58
                              nie do końca dobre, bo mówię aha, mam tą nieszczęsna część od lornetki a za kapslem stoi totalnie rozwścieczony ząbkujący mały byczek krzyczący "DAAAAAAA"
                              mówię acha, ale sprawa nie jest załatwiona bo co powiedzieć byczkowi- da czy nie da? i czemu jedno albo drugie?

                              próbowałam mówić kacperkowi, żeby po prosdtu jak widzi to niech zabierze i jest po sprawie, ale wtedy gdy on działał tak samodzielnie, ona się pruła ja bałam się, że może/mógłby zrobic jej krzywdę (ma dopiero 4 lata i nie do końca świadomy jest swojej siły)

                              jak mu powiedziałam, żeby sam jej z buzi nie wyciągał/wyrywał tylko zawołał mnie to rzeczywiście brzmi tak jakbym zgadzała się na donosicielstwo...

                              no i dzięki za historie, teraz będę "spała spokojniej" smile)

                              swoją drogą ja kiedys uczyłam przybijac się gwoździe w deseczkę, inną deseczką- zardzewiałe, powyginane gwoździe...też przebiłam rękę itez mama nie wie- do dziś wink
Pełna wersja