Niszczenie zabawek

16.07.09, 14:45
Domyślam się, że to częsty tu temat, ALE...
Moja córka - lat 4,5 - często niszczy swoje rzeczy. Czasem robi to z ciekawości - jak to działa, czasem z chęci upiększenia czegoś - np. pomalowanie błyszczykiem sukienki, żeby bardziej lśniła... wink Często z kolei przez nieuwagę - bo położy okulary na łóżku i potem na nich usiądzie... Czasem niszczą się podczas niezbyt stosownej zabawy - tak unicestwiła np swoją parasolkę: bawiąc się, że na niej płynie, jak na okręcie... Czasem mnie to bawi, czasem wnerwia, a jeszcze w innych wypadkach ręce opadają... Z jednej strony nie chcę jej wmawiać jedynego słusznego wykorzystania przedmiotów, bo akurat płuwanie na odwórconej parasolce jak na statku było dość kreatywną zabawą i szkoda by mi było to zabijać tekstem "nie baw się tak, bo zniszczysz" (choć z kolei nie powstrzymałam się od "jeśli będziesz się tak bawić, to parasolka może się złamać" - bo chciałam, by wiedziała, że tak się może stać....)
Ale z drugiej strony ilości wywalanych przedmiotów mnie przytłaczają... Dzisiaj poszły do kosza już dwa.
Staramy się tego nie demonizować z mężem i wyznajemy zasadę, że skoro zniszczyła to albo ma zniszczone (jeśli się jeszcze nadaje do użytku), albo już nie ma, bo zniszczyła. Ale co gdy ona pyta ze łzami w oczach "i już nigdy nie będę miała?" Wszak faktycznie w końcu dostanie nowe okulary przeciwsłoneczne czy parasolkę właśnie, bo to potrzebne.... A z drugiej strony nie chcę,by podchodziła do tego zbyt lekko, bo "starzy i tak kupią nowe"...
    • montenerka_16 Re: Niszczenie zabawek 16.07.09, 22:56
      ka z checia sie dowiem jak poradzic sobie z tym problemem, dodam że
      moja córka czasami je niszczy nie zdajac sobie z tego sprawy, a
      moze powinnam dodac słowo nie potrafi poszanowac swoich rzeczy sad
      skonczyło sie na tym że wszystkie zabawki pochowałam zostawiłam
      tylko maskotki plus kredki do rysowania (i tak tego nie robi bo nie
      lubi rysowac) i kolorowanki a i jeszcze klocki którymi sie nie lubi
      bawic. W rezultacie ona jest zadowolona bo ich nie ma i ma mniej
      sprzątania, a ja sie nie denerwuje że zniszczyła kolejną drogą
      zabawke. Zamkniety krąg, ale co robic?
      • per-vers Re: Niszczenie zabawek 16.07.09, 23:42
        Ja zabawek nie chowam, usuwam tylko te zniszczone, a dokładniej córka je usuwa - wyrzuca do kosza, to w ramach unaocznienia jej faktu, iż zabawka faktycznie tam ląduje na amen, a nie trafia do jakiejś szafy czy piwnicy by wrócić w uzdrowionej wersji za 2 tygodnie....
        To jest o tyle złożony problem, że ja to jej niszczenie zabawek trochę rozumiem! Tzn. widzę np, że chciała sprawdzić, jak coś działa. Albo rozumiem, że chciała upiększyć lalkę smarując jej suknię błyszczykiem czy robiąc jej nowy makijaż. A że nie wyszło.... skąd miała wiedzieć, ma dopiero 4 lata...
        Ale z drugiej strony: naprawdę ilość rzeczy do wyrzucenia jest zastraszająca... Dzisiaj kolejnych nie było, skończyło się na dwóch rzeczach, o których pisałam w pierwszym poście. Ale dwa to sporo jak na jeden dzień wink
        Oczywiście lalki z nowym makijażem nie wywalaliśmy, sukni z błyszczykiem też nie wink
        No i martwi mnie lekkie podchodzenie do tematu: czy powinnam zaakceptować taką beztroskę? W końcu kiedy człowiek ma być beztroski jak nie w dzieciństwie.... wink ALE....
        Z drugiej strony nie chcę przesadzać w drugą stronę. Nie chcę nadawać przedmiotom niebywałych znaczeń, klockom duszy, bo nie chcę, by mała sfiksowała i by nabrała kontrastowego podejścia - gdzie lalę boli wyrwana nóżka, bo o ile da się zrobić lali operację, to jednak wrażenie może pozostać nie byle jakie... Szczególnie, że nawet drogie zabawki nie są robione w jakiejś super jakości i każdej lalce noga kiedyś odpada, wózki dla lalek się sypią niezależnie od ceny i rzekomej jakości, no zapewne sami wiecie...
    • alabama8 Re: Niszczenie zabawek 17.07.09, 08:52
      Ale dlaczego wyrzucacie zniszczona zabawki do kosza? Zostawić na
      wierzchu i niech się destruktor dalej bawi taką zniszczoną. Usuwacie
      ślady zbrodni sprzed oczu i zostawiacie tylko te zabawki które nie
      są zepsute. Zostawcie te popsute na wierzchu, dla przypomnienia że
      jeśli dalej będzie psuć to wkrótce wszystkie będą tak wiglądać jak
      te popsute. Połamana parasolka? Trudno, idziemy na deszcz z
      połamaną. Pomazana sukienka - trudno - idź do łazienki i ją upierz w
      ręku. Połamane okulary - niech leżą na wierzchu.
      • kocianna Re: Niszczenie zabawek 17.07.09, 13:04
        Teraz latem moja 4,5-latka bawi się li i jedynie łopatą i tym, co uda na się
        znaleźć na podwórku i jakoś twórczo wykorzystać. Zabawki czasami wyciągamy,
        jeśli pada deszcz.

        Poza tym zauważyłam, że drogimi fajnymi zabawkami to ja się bawię, a nie ona.
        Ona woli drewnianą kolejkę z Kerfura, a nie puszczającego parę elektrycznego
        Tomka. A krefurowe klocki i tańsze, i się nie psują, i bawić się z nimi można
        różniście.

        Jak zniszczy coś typu okulary - to rzeczywiście ich nie ma przez dość długi czas
        i zamiast nich musi nosić czapkę z daszkiem. A nowe dostaje jako prezent albo w
        nagrodę. Staram się za bardzo tym nie przejmować smile
        • verdana Re: Niszczenie zabawek 19.07.09, 10:42
          Dziecko w tym wieku ma prawo byc nieuwazne. Nic się na to nie
          poradzi, a jak się poradzi - to współczuje dziecku.
          Dziecko bawiące się kreatywnie zabawką, która przy okazji niszczy?
          Cóż, zawsze wydawało mi się, ze zabawki sa do zabawy. Jesli to
          zabawa twórcza, to naprawde, nie znajduje lepszej mozliwosci
          wykorzystania takiej zabawki - cóż dziecku przyjdzie z tego, ze
          zabawka będzie "jak nowa" skoro z zabawy nie będzie ani
          przyjemnosci, ani pożytku?
          jedyne, co bym tepla, to niszczenie dla samego niszczenia - ale jak
          rozumiem, tu nie ma o tym mowy.
          Mój najstarszy syn rozmontowywał absolutnie wsztko co dostał,
          doprowadzajac mnie do szału. Zabawki przezywaly w jego rekach pare
          dni. Gdy trochę dorósł okazalo się, ze jako jedyny w debilnej
          technicznie rodzinie potrafi cos naprawić. Potem patrzałam z zalem
          na najmlodszego, ktory nic nie rozmontowywał - jego zabawki
          przetrwaly - a on nie naprawi niczego...
          • per-vers Re: Niszczenie zabawek 19.07.09, 16:16

            A co z jej pytaniem "już nigdy nie będę miała?"...?

            Mała zadaje je wtedy, gdy coś wyrzuca. Powiedzmy, że w pełni zaakceptujemy fakt, że zabawki jej się sypią w rękach z rożnych powodów, ale jednak trzeba je potem wywalić (choćby dlatego, że przy takich ilościach zagracilibyśmy mieszkanie smile )Gdy do wywalania dojdzie, małej będzie przykro i będzie pytała właśnie o to: czy już nie będzie miała, czy kupimy jej nowe... I co wtedy? Jeśli usłyszy "nie martw się, kupimy nowe", to czy nauczy się uważać? Obawiam się, że moje bystre dziecko zacznie niszczyć niektóre rzeczy celowo, by mieć nowsze i ładniejsze uncertain Z kolei odpowiedź "nie, zniszczyłaś, więc nie masz" mała odbierze jako karę i to wyznaczoną przez nas, będzie miała pretensje i raczej nie pomyśli, że to konsekwencje jej działania wink
            • verdana Re: Niszczenie zabawek 19.07.09, 18:46
              Jesli niszczy zabawki celowo - to dlaczego ma nie zostac ukarana? A
              jesli niechcący - to tez uwżam, ze nie musi miec nowych. Ostatecznie
              normala konsekwencją zniszczenia czegoś jest tego brak - i warto,
              aby dziecko się tego nauczyło. Przy czym jestem przeciwna
              przymusowemu wywalaniu - lepiej nie kupić nowych, a pozwolic, aby
              dziecko decydowalo, czy zniszczoną rzecz wyrzucic czy nie.
              Uwazam, ze odkupić mozna czasem - w sytuacjach losowych 9np.
              zgubienia zabawki), ale nie może to być zasada.
              I nie bardzo rozumiem, dlaczego uwazasz, ze dziecko będzie mialo
              pretensje za nie kupienie kolejnej zabawki? przeciez nie kupienie
              czegos powinno być najnormalniejsza rzecza pod słoncem, do ktorej
              dziecko jest przyzwyczajone.
              • per-vers Re: Niszczenie zabawek 19.07.09, 20:59
                Nie chodzi mi o pretensje same w sobie. Tylko po prostu jak ja znam, to skupi sie na tym, ze jej nie kupilismy, zamiast na tym, DLACZEGO tego nie zrobilismy. No ale dzieci za bardzo refleksyjne nie są.
                Moze faktycznie, jesli przestaniemy wywalac, to moze rzadziej bedzie sie pojawialo to pytanie... wink a przy tym poczucie wielkiej krzywdy.
            • wroblica_cwir_cwir Re: Niszczenie zabawek 19.07.09, 22:53
              per-vers napisała:
              > A co z jej pytaniem "już nigdy nie będę miała?"...?

              Przecież na to nie ma jednej odpowiedzi... Przy parasolce możesz powiedzieć
              "Kupimy nową, ale już nie będziesz mogła bawić się nią w okręt, będzie służyła
              tylko w deszcz". Przy okularach - "Może kupimy w przyszłym roku, w tym roku
              musi wystarczyć ci czapka z daszkiem do chronienia oczu". A swoją drogą, ta
              osoba, która ci radziła zostawić połamane okulary dla nauki, to chyba nie wie,
              jak one wyglądają, przecież tam jest ostry plastik, którym dziecko może sobie
              zrobić krzywdę, to jest kretyńska rada i nie stosuj jej.

              Ja mam w tej chwili podobny problem z córeczką, która ubrudziła farby
              plakatówki, wkładając pędzelek po ciemnej farbie prosto do jasnych. Część udało
              się uratować, części nie. Kupię jej nowe, jak brak jasnych kolorów zrobi się
              problemem, ale to jest po części moja wina, bo się cieszyłam, że mam spokój,
              zamiast uczestniczyć w zabawie i tłumaczyć konsekwencje.
Pełna wersja