TO WINA RODZICÓW...

22.12.03, 14:35
Jeszcze do wczoraj skłonna byłabym tak twierdzić - obserwując zachowanie
niektórych dzieciaków - takich małych zarozumiałych.
"przecież dziecko nie zna wartości pieniądza, nie rodzi się rasistą, nie może
kogoś nie lubić z powodu wygladu...."

I co...
wybieraliśmy się do znajomych - maja synka w tym samym wieku co nasz,
chłopaki sie zawsze świetnie razem bawili i bawią.
I nagle nasz ni z gruchy ni z pietruchy mówi że on do Kamila to nie pójdzie,
bo "...on ma czerne zęby".
I szczęka mi opadła i sie od podłogi odbiła.
Skąd taki tekst ?? (fakt mały ma strasznie popsute zęby, ale my nigdy nic
podobnego nie mówilismy, nie prównywaliśmy...).

A gdy juz tam byliśmy i kolega zachęcał naszego do zabawy, pokazywał mu swoje
książeczki to nasz stwierdzał, że on to ma taka samą, albo, że on to ma takie
dwie...

jestem w szoku, do tej pory nie było podobnych sytuacji - czy chowam małego
zarozumialca??
dodam, ze obaj maja po 3 lata.
    • lola211 Re: TO WINA RODZICÓW... 22.12.03, 18:13
      Dzieci są dobrymi obserwatorami, wcale nie trzeba im mówic co jest ladne a co
      brzydkie, one to wiedza.Czarne zeby dzieciom sie nie podobaja, tak samo jak
      brudne pazury, etc.Dzieci jednak zwracają uwage na odmienny wyglad, pamietam
      jak moja 4 latka na widok staruszki małego wzrostu od razu zareagowała- mamo
      patrz jak mała pani.A przeciez ja nic na ten temat nigdy nic nie mówilam(ta
      pani zdrowo ja ofukneła, widac ludziom sie wydaje ze dzieciom od malutkiego
      mozna wpoic dyskrecje).Poza tym moja mała nie lubi staruszek, bo przerazaja ja
      twarze poorane zmarszczkami, płaczac prosiła, zebym sie nigdy nie zestarzała,
      bo bede brzydka.Skad ona to wie?

      Co złego jest w tym, ze dziecko pochwali sie ze ma tez taka ksiazeczke? Na
      skromnosc ma jeszcze czas, na razie jest szczere do bólu i mówi co mysli.
    • kramla Re: TO WINA RODZICÓW... 22.12.03, 18:28
      A czy synek chodzi do przedszkola? To częste odzywki(niestety) przedszkolaków.
      Mógł zasłyszec od kogoś i tyle.Przedszkole to często walka i ciężka szkoła
      życia...Czasami żeby funkcjonować trzeba się dostosować do grupy.A jeśli nie
      przedszkole to może inna grupa rówieśników z którą się spotyka pod twoją
      nieobecność np. z babcia.Musisz to przeanalizować...
      • lola211 Re: TO WINA RODZICÓW... 22.12.03, 19:00
        Nie zgodze sie z tym, ze dziecko uczy sie zwracania uwagi na takie sprawy.Moja
        córka nie chodzi do przedszkola, nie ma stycznosci z wieksza grupa w której
        panuje prawo dzungli- a mimo to zwraca uwage na brzydote, nie podoba sie jej.
    • justyna_dabrowska Re: TO WINA RODZICÓW... 23.12.03, 16:29
      Odradzałabym nadinterpretacje. Dzieci są bardzo wrażliwe na to jak wygląda
      twarz człowieka z którym się kontaktują. To przecież prawda, że czarne zęby
      wyglądają trochę przestraszająco. Można się bać, że samemu się będzie takie
      miało. Nic dziwnego, że synek jest trochę wylękniony. Może wystarczy
      wytłumaczyć skąd się wzięły te zęby, i pocieszyć że jemu coś takiego nie grozi?
      Powodzenia!

      Justyna Dąbrowska, psycholog
Pełna wersja