problemy z dwulatkiem -jesteśmy bezsilni

27.07.09, 18:58
mam chyba nadpobudliwego syna, od jakiego wieku można to stwierdzić? Mój synek
(2l. i prawie dwa miesiące) nie mówi jeszcze, tzn na wszystko mówi "caacyyyy",
nie chce mówić mama, tata ani nic z tych rzeczy. czasem sam sobie śpiewa lub
mówi po swojemu i wtedy sylaby mama czy tata się pojawiają, ale nigdy nie
powie tego do nas, nawet jak go o to prosimy. Druga rzecz to
odpieluchowywanie, nawet jak mu się bardzo chce siku czy kupę to nie zrobi do
nocnika choć w nim cierpliwie siedzi. Jak tylko z niego zejdzie potrafi
załatwić się na podłogę. Co robić?
No i jest bardzo bardzo żywym dzieckiem, przy tym niegrzecznym, robi wszystko
na przekór i psoci. Moja mama twierdzi że tak niegrzecznego dziecka to jeszcze
nie widziała. Za każdym razem mówi mu się że czegoś nie wolno robić (do
znudzenia) a on zrobi i tak swoje, nie posłucha się. Dodam że w domu jest
jeszcze jego siostra 4 miesięczna. Jest o nią zazdrosny i ją bije, musimy
uważać. Jego komunikacja z nami polega na tym że jak coś chce (pić czy gdzieś
iść) to po prostu nas ciągnie i pokazuje palcem.
Może ktoś z Państwa miał podobny problem lub wie jak postępować z takim
ancymonkiem? smile
    • sheer.chance Re: problemy z dwulatkiem -jesteśmy bezsilni 27.07.09, 19:23
      Ja mialam podobnie, z tym, ze dla mnie to nie byl zaden problemsmile

      Przestan wymagac od dwulatka spokoju i "grzecznosci" (cokolwiek to znaczy),
      odloz nauke nocnika do czasu, az synek bedzie gotowy, zamiast zakazywac
      wszystkiego, daj mu ciekawsza alternatywe zabawy. Zobaczysz jak od razu synek
      zgrzeczniejesmile

      Na bicie niemowlaka oczywiscie nie mozesz sie zgodzic, ale zrozum, ze twoje
      starsze dziecko widzi mlodsze jako zagrozenie i konkurencje. Mozesz zachecic go
      do pomocy przy coreczce, albo dac mu jakis przywilej z powodu bycia starszym,
      cokolwiek, co pokaze mu zalety posiadania mlodszego rodzenstwa.

      Powodzenia.
      • marcysia51 Re: problemy z dwulatkiem -jesteśmy bezsilni 27.07.09, 23:07
        Zgadzam się z przedmówczynią,sama mam synów 5,5 i 1,8 mam z nimi koszmarne
        problemy głównie ze starszym.Dzien kończy sie przeważnie moim płaczem bezsilności.
        Od siebie dodam tylko,ze Twoja mama nie jest wyrocznią w sprawie grzecznych czy
        niegrzecznych dzieci.Zawsze mnie to drażniło kiedy któreś z dziadków nie mogło
        sie nadziwić jakiego ma niegrzecznego wnuka.
        Niech Twoja mama otworzy szeroko oczy i rozejrzy sie do okoła i zobaczy jak
        zachowuja sie dzieci wtedy zacznie inaczej patrzec na swojego wnuka.
        Mama ma Cie wspierać a nie dołowac smile
    • ewajk1 Re: problemy z dwulatkiem -jesteśmy bezsilni 28.07.09, 21:47
      My mamy w domu dziecko które ma 2 lata i 3 m-ce oraz prawie roczne dziecko. Jest podobni jeśli chodzi o mówienie. Myśle że po pierwsze każdy ma swój rytm i zaczyna mówić wtedy kiedy przyjdzie na niego czas, no ale trzeba z dzieckiem dużo rozmawiać i nie poddawać się. Poza tym widze że takie dzieci rozwijają się inaczej niż wychuchane jedynaki (nie mówie tego w sensie negatywnym, po prostu jak ma się jedno dziecko to można mu poświęcić więcej czasu i tyle). Jak jest rodzeństwo z małą różnicą wieku to nie uniknie się zazdrości i tego że swój czas trzeba dzielić między dwoje dzieci. Nauczą się wszystkiego ale inaczej.
      U nas też jest zazdrość i próby bicia ale cierpliwie z tym walczymy i widzimy postępy. Zaczynają się razem bawić i starszy jest skłonny dzielić się z młodszym zabawkami (z innymi dziećmi już gorzej ) Taki wiek jeszcze nie rozumie dziecko co to znaczy dzielić się na razie wyrabia się w nim poczucie własnośi.
      A z tym nocnikiem to bym czekała i co jakiś czas wracała do tematu. My tak robimy i teraz jak chodzi bez niczego to robi i siusiu i kupkę do nocniczka, jak ma majtki to czasem zawoła, a raczej my obserwujemy że inaczej się zachowuje, ale ile majtek już zasikał i różnych miejsc to szok. Nic trzeba cierpliwie, a prób było wiele bo na początku to nawet nie chciał usiąść na nocniku. Jakby był jeden to może byłoby inaczej, a tak uczyliśmy się funkcjonować w więcej osób i stąd późniejsza nauka.Ale co się odwlecze to nie uciecze.
      Może trzeba dać starszemu troche odpocząć od rodzeństwa, moze wyjazd z Dziadkami tylko dla niego? My tak chcemy zrobić, żeby był czas tylko na naukę i zabawę dla niego.
      Trzeba pamiętać że takie dzieci w przyszłości łatwiej będą sie komunikowały z otoczeniem niż ich koledzy jedynacy, ale niektórych rzeczy nauczą się później. Ale dziecko uczy się cały czas i jak nie umie na nocnik to umie cś innego.
      U nas też mama powtarza że dziecko jest zaniedbane, bo nie mówi i nie robi na nocnik a inne dzieci tak. No i co z tego mamy to w nosie. My widzimy że fajny z niego chłopak i nauczy się wszystkiego, a inne dzieci te "lepsze" nie wiedzą co to znaczy funkcjonaowąć w większej rodzinie, a to jest super.
    • mika_p Re: problemy z dwulatkiem -jesteśmy bezsilni 28.07.09, 22:01
      Dwulatek zachowuje się normalnie: po co ma mówić, jeśli siostra nie mówi i ją
      obsługujecie? po co ma siusiać do nocnika, jeśli siostra nosi pieluchę?
      Nawet bez rodzeństwa bunt na odpieluchowanie nie byłby niczym dziwnym. Rozwój
      mowy móglby niepokoić, ale możliwe, że nie masz czasu się wsłuchać i wyłapać, że
      w swoim języku ma tyle, ile norma wymaga słów.
      Normalne ejst, że nie słucha zakazów, bo dwulatkowi zakaz się wydaje i egzekwuje
      i mniej więcej po milionie powtórzeń dziecko uznaje, że zakaz jest prawem natury
      i należy się podporządkować, bo odstępstw od reguły nie ma.
      Małe dziecko musi być konsekwentne w swoich dążeniach, bo inaczej pierwsze,
      drugie czy trzecie niepowodzenie by je zniechęciło.
      Czy nauczyłoby się schodzić ze schodów, gdyby raz i drugi spadło i uznało, że to
      niebezpieczne? Nie, dziecko uczy się przez ćwiczenie. Im silniejsza motywacja,
      tym trudniejsze zniechęcenie.

      No i koniecznie to przeczytaj:
      forum.gazeta.pl/forum/w,34708,48588148,48588400,Rok_po_roku_prolog.html
    • agazuchwa Re: problemy z dwulatkiem -jesteśmy bezsilni 28.07.09, 22:18
      mnie sie zdaje, ze wszystkie dzieci w tym wieku sa przekorne...tylko
      uwas się to złozyło z tym ,że on jets żywy..mój bardzo spokojny
      synek potrafi mnie tak podkurzyc upieraniem się przy czymś bez sensu
      zuuupełnie
      nie martw się....czasem przymknij oczy czasem zaciśnij zęby czasem
      ustap czasem nie wiem co....ale nie martw się to podstawawink
    • asia_i_p Re: problemy z dwulatkiem -jesteśmy bezsilni 29.07.09, 10:35
      Wszystko wydaje się w porządku. Przekora na pewno na miejscu, energia też,
      odpieluchowywanie - w normie. Jedynym miejscem, gdzie wydaje się być jakieś
      opóźnienie, to mówienie - powinien mówić pojedyncze wyrazy, na zdania ma jeszcze
      duuuużo czasu. Policz, ile wyrazów tak naprawdę mówi, łącznie ze
      zniekształconymi i dźwiękonaśladowczymi, jak doliczysz się około 10, to chyba
      nie ma problemu. Jeśli nawet tyle nie znajdziesz, zbadajcie mu słuch -
      niedosłyszenie mogłoby spowodować opóźnienie w mówieniu i mogłoby też
      "pozorować" przekorę.
    • e-emma-e Re: problemy z dwulatkiem -jesteśmy bezsilni 29.07.09, 13:39
      milka2288 napisała:

      > Za każdym razem mówi mu się że czegoś nie wolno robić (do
      > znudzenia)
      a on zrobi i tak swoje, nie posłucha się.

      "Nie wolno" używaj w wyjątkowych sytuacjach, kiedy rzeczywiście
      czegoś nie wolno robić. Nie pozwól, by dziecku spowszedniał ten
      zakaz.

      I jeśli już czegoś faktycznie nie wolno robić, to absolutnie nie
      dopuść, by dziecko jednak to zrobiło. Czyli używasz całej swej mocy,
      wszystkich swych możliwości, a w razie potrzeby zmieniasz
      elastycznie metody, by "nie wolno" oznaczało rzeczywisty zakaz, a
      nie puste słowa. Jeśli mówisz "nie wolno", to zdecydowanym tonem i
      postawą ciała, srogą miną, czasem trzeba przy tym pogrozić palcem,
      czasem powtórzyć zakaz. Ale gdy dziecko nie słucha i dalej robi
      swoje, to absolutnie nie możesz tego tak po prostu zostawić, bo
      wtedy są to właśnie puste słowa. Musisz jakoś przerwać to jego
      niepożądane zachowanie, zabrać z miejsca niebezpiecznego, zająć
      czymś innym, czasem nawet i przyłożyć klapsa, czasem "pokazać"
      niebezpieczeństwo i wtedy mocno przytulić dzieciaka, by odczuło, że
      w takich sytuacjach najlepiej schronić się u mamy. Wszystko zależy
      od danej sytuacji.

      Ale musisz za każdym razem w takiej sytuacji zakazywać i odciągać
      konsekwentnie, by dziecko czuło, że jeśli nie wolno np. wychodzić na
      parapet, to nigdy nie wolno. Po kilku takich akcjach powinno
      załapać i potem wystarczy samo "nie wolno" wypowiedziane w trybie
      rozkazującym, a potem już prawdopodobnie niepotrzebne będzie
      przypominanie, bo dziecko już wie, że nie wolno.
      • cinus1974 Re: problemy z dwulatkiem -jesteśmy bezsilni 04.08.09, 18:14
        e-emma-e napisała:

        > milka2288 napisała:



        > "Nie wolno" używaj w wyjątkowych sytuacjach, kiedy rzeczywiście
        > czegoś nie wolno robić. Nie pozwól, by dziecku spowszedniał ten
        > zakaz.
        >
        > I jeśli już czegoś faktycznie nie wolno robić, to absolutnie nie
        > dopuść, by dziecko jednak to zrobiło. Czyli używasz całej swej
        mocy,
        > wszystkich swych możliwości, a w razie potrzeby zmieniasz
        > elastycznie metody, by "nie wolno" oznaczało rzeczywisty zakaz, a
        > nie puste słowa. Jeśli mówisz "nie wolno", to zdecydowanym tonem i
        > postawą ciała, srogą miną, czasem trzeba przy tym pogrozić palcem,
        > czasem powtórzyć zakaz. Ale gdy dziecko nie słucha i dalej robi
        > swoje, to absolutnie nie możesz tego tak po prostu zostawić, bo
        > wtedy są to właśnie puste słowa. Musisz jakoś przerwać to jego
        > niepożądane zachowanie, zabrać z miejsca niebezpiecznego, zająć
        > czymś innym, czasem nawet i przyłożyć klapsa, czasem "pokazać"
        > niebezpieczeństwo i wtedy mocno przytulić dzieciaka, by odczuło,
        że
        > w takich sytuacjach najlepiej schronić się u mamy. Wszystko zależy
        > od danej sytuacji.


        najpierw dac klapsa potem przytulic ciekawe po co ten klaps? co on
        ma niby zdzialac?ja bym chyba nie chcial sie przytulac do kogos kto
        by mnie bil.zstanawiam sie jak to jest najpierw bardzo chcemy miec
        dziecko a gdy je juz mamy to je bijemy cos tu nie gra jak dla mnie
        wole tysiac albo milion razy mowic do corki to samo niz mial bym ja
        kiedykolwiek udezyc.
        • e-emma-e Re: problemy z dwulatkiem -jesteśmy bezsilni 04.08.09, 22:50
          cinus1974 napisał:

          > najpierw dac klapsa potem przytulic ciekawe po co ten klaps? co on
          > ma niby zdzialac?ja bym chyba nie chcial sie przytulac do kogos
          kto
          > by mnie bil.

          Trochę przeinaczyłeś sens mojej wypowiedzi. wink

          Ale i niewykluczone, że po klapsie będzie przytulenie. Klaps (nie
          bicie) ma za zadanie przerwać, nazwijmy to, przebywanie dziecka w
          innym świecie, wyrwać je z transu (czasem taki kubeł zimnej wody
          jest konieczny, bo nie działa tłumaczenie, żadne argumenty nie
          docierają, a czasem trzeba po prostu działać szybko i zdecydowanie).
          No więc, jeśli wyrwiemy dziecko z tego transu, to ono wtedy zaczyna
          słyszeć, co się do niego mówi. smile

          Przytulenie (często z inicjatywy dziecka) może oznaczać
          przeproszenie, a ze strony rodzica zapewnienie o miłości.

          Ech, wiem, że to trudno zrozumieć...
Pełna wersja