rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dzieci

03.08.09, 12:15
jesli sie czlowiek przygladnie, to wiekszosc "sposobow" wychowawczych jest dla mam jedynakow, albo dzieci z duza roznica wieku (kiedy mama jest z konkretnym dzieckiem sama).
a jak postepowac, kiedy dzieci jest wiecej, roznica wieku jest nieduza i "kara" dla jednego na ogol jest tez kara dla drugiego, kompletnie niewinnego?

macie jakies doswiadczenia? podzielcie sie, bo mnie czasem ciezko cos wymyslic smile (mam dwojke, 4.5 i 2 lata).

teoretycznie fajnie powiedziec "niszczysz zabawke - to ja zabieram", albo jak robia niektorzy "niszczysz zabawke - bedziesz mial zniszczona". ale przeciez to moze byc zabawka drugiego dziecka, wspolna, lub drugie dziecko chce sie nia bawic. czemu mu ja odbierac, lub narazac na jej zniszczenie??

dobrze powiedziec - zignorowac atak histerii, nie reagowac, przeczekac. jesli jest to w domu, to jeszcze sie da zajac drugim dzieckiem. ale w sklepie? na placu zabaw? na ulicy? skazywanie drugiego dziecka na "przeczekiwanie" uwazam za barbarzynstwo wink bedzie sie zwyczajnie nudzic, samo moze zaczac wrzeszczec... a jak zajmiemy sie wylacznie "tym drugim", to w sklepie, na ulicy itp. temu histeryzujacemu moze sie jednak cos stac, trzeba go miec wciaz na oku...

"nie chcesz sie ubrac? ok, nie idziemy na spacer"... a co z drugim dzieckiem?? ktore akurat chce wyjsc na spacer, jest to normalne w tym czasie dnia, trzeba mu odmawiac?

zle zachowanie na placu zabaw - idziemy do domu - to samo...

i takich niesprawiedliwych sytuacji jest wiele.

oczywiscie raz na jakis czas, rzadko, mozna sobie na to pozwolic, nie bedzie to trauma dla dziecka. ale, jak wiemy, czasem tych sytuacji jest wiele i moga byc naprawde nieprzyjemne dla "nieklopotliwego" dziecka. trzeba sobie wypracowac jakies metody, ktore zapobiegaja tego typu "dyskryminacji"...

jakie macie pomysly? doswiadczenia?
    • kura17 ps 03.08.09, 12:19
      oczywiscie chodzi mi o sytuacje, kiedy z dziecmi jest tylko jedna osoba i nie
      mozna poprosic kogos o pomoc - np o zostanie w domu z "awanturujaca sie" pociecha smile
    • cas_sie Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 03.08.09, 16:43
      Mam podobny problem , ale u nas interwencja jest zwykle potrzebna najczesciej
      jak się biją i gryzą między sobą wiec konsekwencje dotykają obie . Niestety
      ataki histerii drugie dziecko tez musi przeczekac ale staram sie ograniczyc ten
      czas tzn gdy widzę że to ryczące ma już dość to spokojnie próbuję sie dogadac ,
      przytulić , zwykle pomaga. Jak młodsza w piaskownicy sypała na dzieci piachem to
      to musiała zniej wyjść i siedziec trochę na ławce a starsza się bawiła .
      Zabawek nie niszczą wiec tu nie mam pomysłu...(nawet bym chciała zeby trochę
      niszczyły bo zebrało sie tego tyle że ciezko sie przekopac) Moze cos mi sie
      jeszze przypomni
      • agaja5b Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 03.08.09, 20:07
        Moje dzieci wprawdzie młodsze bo jedna ma 2 lata i 8 mies a druga pół roku ale
        też zdarzają się sytuacje kiedy starsza ma kryzys i wtedy młoda musi swoje
        odczekać albo też zaczyna wyć wniebogłosy. U mnie skutkuje przytulenie starszej
        nawet sama się tego domaga gdy się trochę nawyje i narzuca. Zwykle nie trwa to
        długo. Jak będzie gdy mniejsza zacznie dreptać to nie wiem ale liczę na
        zmądrzenie pierwszej. Jakoś tak niechętnie się forumki wypowiadają a temat ważny
        moim zdaniem i nie teoria a praktyka się kłania. Czyżby z praktyką na bakier?smile
        • kura17 Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 04.08.09, 10:34
          mysle, ze praktyka jest trudna i czesto mamy stosuja kompromisy (chocby chwilowe
          "zaniedbanie" grzecznego dziecka). dlatego malo konkretnych odpowiedzi. juz
          kiedys (jak bylam jeszcze mama jednego dziecka) spotkalam sie z takim wlasnie
          problemem na forum. i tez nie mialam w zasadzie nic do powiedzenia wink bo nie
          mialam doswiadczenia i trudno mi bylo sobie wyobrazic rozne sytuacje. teraz jest
          latwiej (z wyobraznia), bo sama to przechodze.
          • undomestic_goddess Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 04.08.09, 18:54
            Ignoruje to, ktore sie zle zachowuje i koncentruje sie na dobrym
            zachowaniu. Dziala. A czasem grzeczne musi przeczekac i nie idzie na
            spacer, czy wylaczamy film, wtedy niegrzeczne extra pare gorzkich
            slow od rodzenstwa uslyszy, dziury w niebie nie bedzie. To dziala.
            Wierz mi, jak im zalezy, to sie nawzajem pilnuja, zeby sie
            zachowywac.
      • kura17 Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 04.08.09, 10:36
        o widzisz, podpatrze to siedzenie na laweczce, zamiast w piaskownicy smile jakos mi
        nie przyszlo do glowy...

        a jak reagujesz, jak sie tluka miedzy soba?
        my staramy sie nie ingerowac w "klotnie", jak dlugo sie da (dopoki nie dochodzi
        do rekoczynow). w jakis sposob uczy to ich rozwiazywac konflikty.
        jak sie bija, to przerywamy "zabawe", maja sie przeprosic i wycalowac, jesli to
        robia, to nie ma konsekwencji.

        co Wy robicie? chetnie poczytam smile
        • cas_sie Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 05.08.09, 17:07
          Gdy sie tłuką robię tak jak ty . Reakcja dopiero jak "krew sie leje" i
          obowiązkowe przeproszenie nawzajem. Z poczatku próbowałam dojść kto jest winny
          lub bardziej winny ale zorientowałam się że nie ma to sensu bo i tak prawdy nie
          dojdę i dopiero moze byc niesprawiedliwie . Jak nie chcą przepraszać mają
          "areszt" w swoich łóżkach aż się uspokoją , potem i tak mają sie przeprosić i
          pogodzic. Jeśli jedna jest wyraznie zaczepliwa ( specjalnie drażni siostre) to
          tez "siedzi za kare" ale tym razem sama.
        • krwawakornelia teoria a praktyka 11.01.10, 22:31
          my staralismy sie dlugo nie ingerowac w bojki. Niestety
          podpatrzylismy, ze starszy probuje rozwiazac konflikt na sposob
          przedszkolny, ktory nam nie odpowiada.
          (Tak jak to dzieci tam miedza soba zalatwiaja to masakra, ale takie
          u nas standarty)

          wiec teraz probujemy bardziej na naszym przykladzie pokazywac jak
          sie roziazuje problem. Strasznie sie staramy dawac pozytywny
          przyklad i niestety zaczelismy ingerowac , zeby wytlumaczyc. Ale to
          jeszcze jest w powijakach.
    • tijgertje Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 03.08.09, 20:36
      Wiesz co, ja mysle ze troche przerysowalas ten problemwink Ja mam
      wprawdzie jednego urwisa, ale do czynienia z dziecmi miewam i jezeli
      stworzysz dobra "baze", to niewinne dziecko nigdy nie ucierpi.
      Najwazniejsza jest konsekwencja, dzieci musza znac zasady i jesli
      wiedza, ze za ich zlamanie poniosa konsekwencje, to beda sie ich
      trzymac. Zamiast karac "niewinne" dziecko mozna je nagrodzic!

      teoretycznie fajnie powiedziec "niszczysz zabawke - to ja
      zabieram", albo jak r
      > obia niektorzy "niszczysz zabawke - bedziesz mial zniszczona". ale
      przeciez to
      > moze byc zabawka drugiego dziecka, wspolna, lub drugie dziecko
      chce sie nia baw
      > ic. czemu mu ja odbierac, lub narazac na jej zniszczenie??

      Jesli jedno zniszczy zabawke drugiego, to kazalabym oddac w zamian
      ktoras ze swoich, albo odkupila zabawke tyulk dla poszkodowanego z
      wyraznym zaznaczeniem dlaczego. Poszkodowany dostanie
      zadoscuczynienie, a winowajca poczuje, ze niszczenie cudzych zabawek
      tak samo sie nie oplaca, jak niszczenie wlasnych, moze nawet
      bardziej.

      dobrze powiedziec - zignorowac atak histerii, nie reagowac,
      przeczekac. jesli j
      > est to w domu, to jeszcze sie da zajac drugim dzieckiem. ale w
      sklepie? na plac
      > u zabaw? na ulicy? skazywanie drugiego dziecka na "przeczekiwanie"
      uwazam za ba
      > rbarzynstwo wink bedzie sie zwyczajnie nudzic, samo moze zaczac
      wrzeszczec... a j
      > ak zajmiemy sie wylacznie "tym drugim", to w sklepie, na ulicy
      itp. temu hister
      > yzujacemu moze sie jednak cos stac, trzeba go miec wciaz na oku...

      Gdzie ty chcesz wrzeszczace dziecko SAMO zostawiac? Mozesz stac obok
      i ze stoickim spokojem na rozdarciucha nie zwracac uwagi dopoki sie
      nie uspokoi, a w tym czasie np prowadzic ciekawa rozmowe z drugim
      dzieckiem (chyba rozmawiasz z dziecmi?) i przxeczekanie moze byc
      nagroda (czyt. dodatkowa uwaga skierowana tylko n grzeczne dziecko),
      w ten sposob obojgu dajesz znac, ze bycie grzecznym poplacawink

      "nie chcesz sie ubrac? ok, nie idziemy na spacer"... a co z drugim
      dzieckiem??
      > ktore akurat chce wyjsc na spacer, jest to normalne w tym czasie
      dnia, trzeba m
      > u odmawiac?

      Uruchom wyobraznie. nie na spacer, to mozesz zaproponowac w domu
      wspolna zabawe, ktora bedzie atrakcyjniejsza dla grzecznego dziecka,
      umawiacie sie, ze maluch, ktory szybciej sie ubierze decyduje, dokad
      pojdziecie. Mozesz ubrac na sile, pochwalic dziecko, ktore sie
      szybko ubralo i pozwolic mu decydowac o wyborze trasy, placu zabaw,
      rodzaju przekaski itp. Niech poczuje sie wazne.

      wszystko ma 2 strony i z czegos negatywnego mozna zrobic cos
      pozytywnego, tylko trzeba troche poglowkowac i NIE ZAPOMNIEC< ze
      jesli np mlodsze dziecko zawsze jest tym zbuntowanym, jak
      najczesciej chwalic jego pozytywne zachowania i nie porownywac ze
      starszym, bo wowcvzas efekt moze byc odwrotny, maluch sie
      zawezmie "bo brat/siostra i tak zawsze jest grzeczniejszy" i nie
      widzac niczego pozytywnego wlasnie negatywnym zachwaniem bedzie
      starac sie zwrocic na siebie uwage.
      • agni71 Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 04.08.09, 01:54
        tijgertje napisała:

        > Wiesz co, ja mysle ze troche przerysowalas ten problemwink Ja mam
        > wprawdzie jednego urwisa,

        No własnie, masz jedno dziecko i myslę, ze trudno ci pojąć trudności
        opisane przez autorke pierwszego postu. ja mam trójeczke i np.
        metoda "kto pierwszy sie ubierze, ten wybiera trase spaceru" byłaby
        strasznie chybiona. Wiadomo, ze zawsze pierwsza byłaby najstarsza
        córka - bo jest najsprawniejsza i ma wieksza umiejetnośc
        koncentracji niz młodsze dzieci. To nie byloby sprawiedliwe.

        Czekam na rady i opisy jak sobie radza mamy z więcej niz jednym
        dzieckiem, z małą różnica wieku, - może tez cos podłapię smile

        U mnie jest ok. 2 lat różnicy m-dzy kolejnymi dziećmi (szt. 3) i, o
        ile jestesmy w domu, pomaga krótkie odizolowanie agresora
        (tradycyjne postanie chwile w kącie). Dziecko ma mozliwośc uspokoić
        się, wyciszyć i dojśc do wniosku, że nie warto broić. Niestety,
        tylko do nast. razu....
        • tijgertje Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 04.08.09, 19:32
          agni71 napisała:

          > tijgertje napisała:
          >
          > > Wiesz co, ja mysle ze troche przerysowalas ten problemwink Ja mam
          > > wprawdzie jednego urwisa,
          >
          > No własnie, masz jedno dziecko i myslę, ze trudno ci pojąć
          trudności
          > opisane przez autorke pierwszego postu.

          Nie oceniaj nikogo po ilosci dzieci. Mam jedno, bo tak los
          zdecydowal niestety, to boli zwlaszcza dlatego, ze odkad sama mialam
          jakiess 10 lat pilnowalam tlumow dzieci i czy bylo to jedno, czy 26-
          osobowa grupa na koloniach (wbrew przepisom, max. moglo byc 16, ale
          nikt nie chcial jezdzic na placone przez Mopsy kolonie dostajac
          tzw "kieszonkowe") to nie robilo mi to zbyt duzej roznicy. Z jednym
          dzieckiem sobie nie umialam poradzic, 4-letnia spryciara, ktorej
          musialam pilnowac pod okiem nadopiekunczej mamy, ktora przy dziecku
          za wszystko mnie krytykowala, a mala glupia nie byla. Na szczescie
          wyrosla, a mamusia zrezygnowala z operek. zmienilam wtedy rodzine i
          zajmowalam sie wlasnie 3 dzieci, rodzice mieli nawet odwage zostawic
          mnie z nimi samymi na 3 dni, choc wtedy ani wlasnych dzieci nie
          mialam, ani oni wczesniej mimo, ze bylam ich szosta z rzedu
          opiekunka nigdy nie zostawlili dzieci na noc z nikim poza babcia.
          Mieli nawet odwage wyjechac na pogrzeb za grnice gdy roczny maluch
          mial wysoka goraczke, wiedzieli, ze sobie poradze.
          Sposobow jest mnostwo, ale nie ma gotowych recept. dziecko trzeba
          szanowac, ale tez wyznaczyc jasne reguly i czasem maluch musi
          wiedziec, ze w niektorych sytuacjach mama decyduje, a konsekwencja
          to magiczne slowowink I nie ma znaczenia, czy ktos ma jedno, czy 12
          dzieci. Rodzice sa rozni i dzieci tez, ja wiem, co zrobilabym w
          danej sytuacji, ale same slowa nie wystarcza, rowniez postawa czy
          ton glosu decyduje o sukcesie.
          • kura17 Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 05.08.09, 08:39
            fakt, czasem osoby bezdzietne maja wiecej doswiadczenia, wiecej wyczucia, albo
            po prostu talent smile ja nie mam, niestety, mam slaba intuicje, jesli chodzi o
            dzieci, nie mam talentu, wszystko musze sobie przemyslec i wypracowac... zdaza
            sie smile

            ale z drugiej strony, jednak inaczej jest opiekowac sie nie-swoimi dziecmi. bo
            latwiej zapanowac nad nimi rozumem, rozsadkiem. przy wlasnych dzieciach wlaczaja
            sie emocje (rozne) i wtedy moga byc problemy. bo choc ja WIEM, ze przez
            kilkakrotne "niesprawiedliwe" potraktowanie dziecka (z wytlumaczeniem i
            zadoscuczynieniem) nie skrzywdze go, to jednak mam poczucie wstydu (?), ze je na
            to skazuje, bo nie umiem sobie poradzic z bratem (to przyklad).

            ja widze, ze i mnie i mojemu mezowi latwiej zapanowac nad wieksza grupa
            dzieciakow, jesli sa wsrod nich koledzy syna, niz nad synem, gdy jest tylko z
            bratem wink
      • kura17 Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 04.08.09, 10:31
        nie bardzo rozumiem motywy twojego postu. jakbys chciala pomoc, a jednoczesnie
        wbic mi szpile ("rozmawiasz z dziecmi, prawda?"...)

        oczywiscie, ze ZNISZCZENIE zabawki powoduje podobne zachowanie, jakie opisalas.
        ale co z NISZCZENIEM, ktore dopiero kontunuowane doprowadzi do zniszczenia?
        akurat taki przyklad mam w domu - starszy syn czesto rzuca rzeczami, glownie
        zabawkami. jeden-dwa rzuty zabawka przezyje, ale w koncu pewnie sie zniszczy. a
        ja chce go nauczyc, ze ma NIE RZUCAC = nie niszczyc zabawek. i na razie
        odbieralam zabawke, ktora rzucal, ale widze coraz czesciej, ze to sie juz nie
        sprawdza, bo to zabawka mlodszego, albo mlodszy chce sie nia pobawic...
        oczywiscie moge zabrac i dac mlodszemu, ale wtedy musialabym caly czas
        kontrolowac, czy starszy jej nie wzial sobie (gdy mlodszy odlozyl), a na to
        jakos nie mam ochoty...

        co do atakow wrzaskow. ja akurat nie przeczekuje, mam inne metody. ale wiele mam
        proponuje wlasnie przeczekanie, zignorowanie. i u niektorych dzieci to dobrze
        dziala. ale co wtedy z drugim dzieckiem? probowalas zabawiac spokojnie jedno
        dziecko w sklepie, gdy drugie lezy na ziemi, wije sie i krzyczy??? moje akurat
        tego nie robia, ale nie potrafie sobie wyobrazic polaczenia tych dwoch rzeczy -
        mienia na oku wrzaskuna i wymyslenie atrakcyjnego zajecia dla drugiego dziecka.
        ze sklepu to ja sie chce jak najpredzej wyniesc, moje dzieci (w fazie spokojnej)
        tez wink

        oczywiscie, ze zamiast spaceru mozna cos innego zaproponowac. ale ja wlasnie
        tego chce uniknac! bo, jakbysmy tego nie ubrali w slowa, to bedzie odebranie
        grzecznie zachowujacemu sie dziecku czegos, co mu sie "nalezy", z powodu
        "wrzaskuna". czyli zle zachowujace sie dziecko dostaje gratyfikacje (stawia na
        swoim), a dobrze zachowujace sie - zostaje "ukarane" - omija je obiecana
        przyjemnosc, chocby na korzysc innej przyjemnosci. to tylko uczy to dobrze
        zachowujace sie dziecko, jak postawic na swoim nastepnym razem wink
        ja dobrze pamietam ze swojego dziecinstwa takie wlasnie sytuacje - zamiana
        czegos obiecanego na cos innego (atrakcyjnego), bo cos tam nie wyszlo z moja
        siostra... i pamietam, ze sie czulam oszukana, pomimo faktu, ze dostawalam cos w
        zamian...
        nie chce takich uczuc u swoich dzieci.

        akurat z zawodami "kto pierwszy" to u nas klops wink starszy ich zwyczajnie nie
        lubi. zawsze mowi, ze on nie lubi sie wyscigowac, lub wrecz prosi "nie
        wyscigujmy sie, dobrze?". poza tym trudno robic wyscigi miedzy 4.5 i 2 latkiem,
        ten mlodszy ma male szanse, jak juz ktos napisal wczesniej wink

        oczywiscie, ze trzeba poglowkowac. dlatego wlasnie zalozylam watek, zeby
        poczytac o sposobach, pomyslach innych, bo mi ich czasem brakuje. chce sie
        "doksztalcic" smile

        i wiadomo, ze nie chce wyrobic pietna "niegrzecznego" dziecka zadnemu synowi.
        staram sie tego w ogole nie robic, tym bardziej w porownywaniu ich! to fatalna
        sprawa, jak piszesz sad akurat u nas "klopoty" rozkladaja sie chyba po rowno, a
        nawet jesli nie, to nie robie z jednego dziecka tego "be", a z drugiego tego
        "grzecznego".
        i tak gwoli scislosci, to akurat ze starszym sa czestsze (i ostrzejsze) jazdy.

        ja generalnie nie narzekam na zachowanie swoich dzieci. nie dochodzi czesto do
        sytuacji ekstremalnych. ale wole sie przygotowac, przemyslec. ja z tych, co
        lubia sie martwic "na zapas". w stylu "co zrobie, jak sie mi cos takiego
        przydarzy" smile
        stad ten watek.
        • tijgertje Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 04.08.09, 20:53
          Jezeli odebrtalas moj post jako zlosliwy, to przepraszam, nie mialam
          takiego zamiaru, a rozmawianie z dziecmi niestety nie dla wszystkich
          jest oczywistesad Niektorzy uwazaja, ze z dzieckiem mozna gadac
          dopiero jak samo uzywa rozbudowanych zdan.
          • kura17 Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 05.08.09, 08:34
            ok, nie ma sprawy - zle zinterpretowalam smile moze dlatego, ze akurat mnie
            rozmawianie z dziecmi wydaje sie oczywiste. mlodszy (niecale 2 lata) jeszcze
            bardzo mowi, ale rozmawiamy z nim od urodzenia. teraz bardzo wiele potrafi
            przekazac "bez slow". co z jednej strony jest fajne - widac niezwykla
            pomyslowosc dziecka, a z drugiej - takie sobie, bo mamy wrazenie, ze mozliwosc
            dogadania sie z nami "na kazdy temat" powoduje, ze nie bardzo chce mu sie mowic
            wink a juz troche pora smile

            ja tez przepraszam za niesludszne posadzenia, jak napisalam - nie bylam pewna
            intencji, bo z jednej strony powazne potraktowanie mojego pytania, rady i
            doswiadczenia, a z drugiej jakies (wg mnie) przytyki.
            teraz rozumiem smile
        • undomestic_goddess Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 04.08.09, 21:13
          to co robisz z atakami wrzasku?

          w sytuacji agresji, cala moja uwaga idzie na pokrzywdzonego, na
          2letniego agresora to dziala, starsi sa odsylani do siebie i sie
          dogaduja, a agresor okazuje skruche, wiec chyba moje metody dzialaja
          • bweiher Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 05.08.09, 14:12
            U mnie to dopiero się zacznie uncertain
            starszak ma 6 lat a młodzież(bliźnięta) 1,5 roku.Jak narazie daję
            sobie radę,chociaż młodzi niszczą budowle i prace starszego.ale aż
            się boję jak będą przechodzić jakieś "bunty 2 latka" albo temu
            podobne.Jak sobie poradzić z dwójką rzucajacych sie na podłogę
            dzieci?Nie wiem co to będzie bo starszak był/jest grzecznym
            dzieckiem i nie znam tego co opisują czasami mamy.
            Boję się że poznam z podwójną mocą smile
            • kura17 Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 05.08.09, 16:43
              wiem, ze Tobie pewnie nie do smiechu, ale jak sobie wyobrazilam blizniaki
              jednoczesnie rzucajace sie na ziemie w sklepie, tarzajace sie i wyjace, to...
              nor rozesmialam sie w glos wink

              bedziesz miec zabawe...

              jedyne, co moge poradzic, to znalezienie w miare szybkich i bezbolesnych
              sposobow na kazde dziecko, tak aby opanowanie sytuacji bylo (na ile mozliwe)
              blyskawiczne.

              ja wiem, ze na moje dzieci przeczekiwanie (ignorowanie) histerii nie dziala
              dobrze (dluuuugo sie dra), za to inne sposoby (na kazde dziecko inny) uspokajaja
              ich prawie momentalnie. i takie wlasnie stosuje.

              to tylko przyklad, zeby bylo wiadomo, o co chodzi smile o wypracowanie najbardziej
              efektywnych metod, nawet jesli nie sa tymi najbardziej popularnymi wink
              i o przemyslenie wszystkiego PRZED, a nie dopiero wtedy, gdy sie zdarzy. to taka
              moja mala fiksacja - nie lubie improwizowac, lubie miec jakis zapas metod "na
              zapas" wink
              • cas_sie Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 05.08.09, 17:44
                A możesz napisać jakie są te sposoby na uspokajanie? Może dadzą się zastosować
                nie tylko u twoich dzieci? dobrze jest poznać jak sobie ktoś radzi , nie na
                wszystko da się wpaść samemu...
                • kura17 Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 06.08.09, 11:03
                  zadne wydumane sposoby smile juz kiedys pisalam na forum, ze akurat na moje dzieci
                  ignorowanie, w przypadku histerii i wrzaskow typu "musi byc po mojemu!" ani nie
                  skutkuje, ani nie jest prze ze mnie preferowane - nie lubie tej metody.

                  na starszego (teraz 4.5 roku) dzialalo zawsze swietnie odwrocenie uwagi (ale za
                  kazdym razem inne, trzeba sie bylo naglowic. czasem cos banalnego starczalo, a
                  czasem musialam kilka razy probowac). albo rozsmieszanie go - zapominal, ze sie
                  wscieka. na przyklad, gdy sie wil i wrzeszczal, ze gdzies nie pojdzie, to ja
                  udawalam, ze jestem strazakiem, a on dzieckiem w pozarze i musze go uratowac,
                  wynoszac na plecach chwytem strazackim (czyli jak worek ziemniakow wink. zawsze
                  sie wtedy zaczynal smiac i zapominal, o co sie awanturowal smile
                  albo probowalam go zaskoczyc - czyms glupim, albo smiesznym. jak w zimie nie
                  chcial ubrac butow przed wyjsciem do przedszkola, to wolalam - popatrz, sandalki
                  czekaja, zeby je zalozyc, wkladamy sandalki! a on do mnie "mama, co ty, zimo
                  jest, jakie sandalki" i bylo po awanturze wink albo mowilam, ze nam sie kaloszki
                  przygladaja z konta i co z nimi zrobimy? a on "zalozymy!" i juz smile

                  z mlodszym jest duzo latwiej - jego wystarczy wziac na rece i utulic i wycalowac
                  - jest spokoj doslownie w sekundy.

                  jak widzisz - najzwyklejsze, glupiutkie pomysly smile ale u nas dzialaja, szybciej
                  i lepiej niz ignorowanie. no to stosuje smile

                  oczywiscie nie dziala to zawsze i wszedzie, ale naprawde na palcach jednej reki
                  moge policzyc, kiedy nie dziala.

                  aha, starszy jeszcze czasem jest wysylany "na uspokojenie w odosobnienie", ale
                  to bardziej, gdy jest zly i agresywny, a nie gdy sie drze z powodu niepanowania
                  nad emocjami.

                  no i ze starszym czasem probujemy metod rozumowych - zwykle rozmawianie, czasem
                  dziala. na przyklad wziecie za ramiona, zmuszenie do popatrzenia na mnie, i
                  powiedzenie "uspokoj sie, to pogadamy!", ale stanowczym, podniesionym glosem.
                  potem utulenie i pogawedka wink
                  no ale wiadomo, ze ze starszym dzieckiem coraz bardziej i czesciej mozna sie
                  dogadac "po ludzku", a mlodszych trzeba najpierw wyciszyc, zeby pogadac smile
                  • cas_sie Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 06.08.09, 12:03
                    Jak sie tak zastanowic to faktycznie... od jakiegos czasu moja
                    mlodsza nie chciała chodzic na spacerach tylko upierała się zeby ja
                    nosic na plecach , bo bardzo to lubi. ale ile można nosić , w razie
                    odmowy upierała sie i włączała straszny wrzask , przeczekanie nie
                    wchodziło w gre bo bym tak czekała do sadnego dnia... ja swoje a ona
                    swoje . To wpadłam na pomysł żeby noszenie zastapic przytuleniem ,
                    kucałam przed nią i mówiłam że moge ją przytulić a potem idziemy na
                    nózkach , i wiesz co? To działa po około 2 tygoniach nie ma "ja
                    chce na plecki " tylko mówi "chce sie przytulic" przytulamy się i
                    idziemy dalej (dodatkowa korzysć dla starszej , że nie ma
                    wymuszonych przerw w spacerze smile ).chyba to zastepowanie będe
                    wykorzystywac czesciej . Przeczekanie wrzasku w jej wypadku jest
                    mało prawdopodobne bo uparta bardziej niz ja a głos ma jak w operze,
                    mozna tylko chwilę . Czasami ignorowanie wygląda jak w
                    przysłowiu "chłop swoje i pop swoje" .A sposoby z rozśmieszaniem
                    fajne bardzo... troche wygłupu i napięcie schodzi. Jak moje nie
                    chciały się ubierać to ganiałam je po domu udając potwora , ze
                    strasznym rykiem - jak tak poganiały to ubieranie potem samo szło. A
                    twoje na spacerze też tak maja ,że jak jedno leci do przodu to
                    drugie ciągnie sie z tyłu i na odwrót? Moje tak nałogowo ,
                    zastanawiam się czy smyczy nie kupić... ;P
                    • krwawakornelia w 100% 11.01.10, 22:35
                      jeden 100 metrow z przodu drugi stoi pod plotem i kwiatki wacha. a ja
                      w srodku....
                      i psy jeden w lewo... drugi w prawo....
              • mrockata Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 16.01.10, 00:13
                kura17 napisała:

                > wiem, ze Tobie pewnie nie do smiechu, ale jak sobie wyobrazilam blizniaki
                > jednoczesnie rzucajace sie na ziemie w sklepie, tarzajace sie i wyjace, to...
                > nor rozesmialam sie w glos wink
                >
                > bedziesz miec zabawe...


                Nie sadze, zeby ktorejkolwiek z mam blizniakow(to sa dwoje dzieci i nie maja
                napadow histerii w jednym czasie) taka scena sie zdarzyla, a jesli tak to
                naprawde w drodze wyjatku. Ja nie przypominam sobie takiej podwojnej histerii, z
                reguly jedna histeryzuje, a druga obserwuje, a potem zmiana banana uncertain
                Do zabawy to niestety nie nalezy.
    • mama-ola Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 05.08.09, 19:30
      Moja koleżanka ma czwórkę dzieci smile Raz byłam świadkiem akcji
      zabierania całej czwórki z placu zabaw do domu, bo dwójka się źle
      zachowywała. (Najpierw było ostrzeżenie: jak się nie uspokoicie, to
      idziemy do domu; nie uspokoili się). Myślę, że fakt, iż niewinne
      rodzeństwo też musi iść do domu, jest dodatkową karą. I że następnym
      razem już posłuchają.
      • mama_kotula Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 06.08.09, 15:17
        CytatMyślę, że fakt, iż niewinne rodzeństwo też musi iść do domu, jest dodatkową karą. I że następnym razem już posłuchają.

        Optymistyczne podejście do kwestii empatii u rodzeństwa wink, wyjątkowo optymistyczne. Życzę powodzenia.

        Ewentualnie by to podziałało, jakby za każdym razem rozkład "niegrzeczności" był ten sam, czyli jakby jednego dnia szalało jedno, następnego dnia drugie i tak dalej.

        Przeważnie jednak tak nie ma, i osoby pokrzywdzone z reguły są te same, tak jak i osoby szalejące. Co prowadzi do eskalacji antypatii między rodzeństwem. "Kilka gorzkich słów" od rodzeństwa (hyhh, jakby to było tylko kilka gorzkich słów) rzadko wzbudza wyrzuty sumienia u "niegrzeczniaka", nie ma "oj, co ja narobiłem, przeze mnie musieli wcześnie wracać, stracili przyjemność, sratatatata". Prędzej bedzie "teraz na mnie krzyczycie? dobra, zobaczycie, następnym razem zrobię to samo i przeze mnie znowu będziecie musieli wracać do domu!!!".

        Oczywiście, wszystko zależy od stosunków między rodzeństwem. Ale faktem jest, że tego, co opisałam powyżej, dziecko może używać jako narzędzie władzy nad rodzeństwem (czego, zdaje się, obawia się Kura - bo pisała, że nie chce aby było, że dziecko niegrzeczne stawia na swoim, a reszta jest pokrzywdzona).

        Przy dwójce, trójce itp. trzeba się autentycznie nagimnastykować, a sprawiedliwości i tak nie będzie uncertain
        Szlaban na wieczorne czytanie czy bajkę audio? Nic z tego, dzieci mają jeden pokój. Ok, w takim razie - rada z czasopisma - to grzeczne rodzeństwo wybiera bajkę a niegrzeczne ma się dostosować. Efekt?
        opcja a: "Oo, mamo jak fajnie, Ania wybrała Czarnoksiężnika z Oz, uwielbiam go". Kary brak.
        opcja b: "nie cierpię tej bajki co ona wybrałaaa! i nie mogę wybrać swojej (mogę za to jęczeć tak głośno, aby ona nic nie słyszała, przecież mama nie wyrzuci mnie z łóżka do innego pokoju)".

        Ja uprawiam tę gimnastykę bez przerwy, nienawidzę improwizacji a ostatnio to w ogóle nie chce mi się myśleć i stosuję - bardzo niepoprawnie i niewychowawczo - odpowiedzialność zbiorową ;P.
        • kura17 Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 06.08.09, 15:21
          Kotula, no ja wlasnie Twoje posty sprzed paru lat pamietam! i brak odpowiedzi
          konstrukywnych na nie smile
          wtedy nie mialam za duzo do powiedzenia, bo doswiadczenia brak, teraz - tez
          niewiele wiecej wink
          ja identycznie - nienawidze improwizacji, lubie sobie przymyslec i poukladac w
          glowie PRZED...

          ciezkie jest zycie matki, co? wink
          • mama_kotula Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 06.08.09, 17:06
            Nie wiem, Kurko, czy to cię pocieszy, ale mój stan wiedzy w porównaniu do "parę
            lat temu" niewiele się zmienił big_grinbig_grinbig_grin
            • kura17 Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 07.08.09, 10:42
              powiedzmy, ze mnie nie pocieszyl, ale sprawil mi przyjemnosc (na zasadzie
              "lepsza cudza dwoja, niz wlasna piatka") big_grin
              • ciociacesia znaczy mam sie cieszyc z jedynaczki? :) 08.01.10, 08:28
                pocieszajace to co piszecie smile
                • donkaczka Re: znaczy mam sie cieszyc z jedynaczki? :) 08.01.10, 09:17
                  ee tam jedynactwo tez potrafi dac rodzicowi w kosc smile bedziesz miala inne rozterki
                  • ciociacesia rozterek to ci u mnie dostatek 18.01.10, 07:58
                    mój wymarzony model rodziny to 2+4, wiec szukam jakis plusów tego jedynactwa... smile
          • morekac Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 09.01.10, 06:08
            Nie chcę cie nadmiernie martwić, ale improwizacji i tak nie
            unikniesz smile
      • dzieciaczki-3 Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 08.01.10, 23:13
        Właśnie, ja też myślę, ze przy więcej niż 1 dziecku większość tych
        rad się nie sprawdza sad. Zawsze ktoś będzie pokrzywdzony. Mam 5,5
        letnią córcie i dwóch chłopaków 2,5 roku smile, potrafią zdziałać...
        Zwłaszcza jeden, wrzaski, walenie głową o podłogę, gryzienie siebie i
        brata, zabieranie bratu wszystkiego czego się dotknie..., nawet
        jedzenie wyjada mu z talerza smile, długo by pisać. Stosowałam już chyba
        wszystko z tego co tutaj pisałyście, ale na razie nie wiele działa...
        Mnie też trudno bawić się z uśmiechem z dziećmi podczas gdy obok syn
        leży na podłodze i krzyczy, krzyczy i wszystko rozwala, nie chodzi
        tutaj tylko o moją cierpliwość, ale też pozostała dwójka słabo może
        skupić się na zabawie. Nie powiem, bo wydaje mi się, że jest lepiej
        niż kilka miesięcy wcześniej,ale daleko do ideału smile) Córcia też nie
        jest aniołem, dzisiaj obcięła bratu włosy i pocięła koszulkę, ... ale
        to już inna historia. Pozdrawiam wszystkie mamy i życzę cierpliwości
      • morekac Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 11.01.10, 22:58
        Niewinne rodzeñstwo zemści się w domowym zaciszu wink
    • wieczna-gosia Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 09.01.10, 21:23
      > teoretycznie fajnie powiedziec "niszczysz zabawke - to ja
      zabieram", albo jak r
      > obia niektorzy "niszczysz zabawke - bedziesz mial zniszczona". ale
      przeciez to
      > moze byc zabawka drugiego dziecka, wspolna, lub drugie dziecko chce
      sie nia baw
      > ic. czemu mu ja odbierac, lub narazac na jej zniszczenie??

      kiedy zabawka jest jeszcze niezniszczona- odbieram ci ja i ona juz
      nie jest wspolna ylko wylacznie Marysi (ze wszlekimi konsekwencjami,
      czyli pobawisz sie jesli ona pozwoli)

      Kiedy zabawka jest juz zniszvzona- musimy kupic Marysi zabawke by ja
      pocieszyc- dla starszych dzieci opcja- kupisz z kieszonkowego.

      > dobrze powiedziec - zignorowac atak histerii, nie reagowac,
      przeczekac. jesli j
      > est to w domu, to jeszcze sie da zajac drugim dzieckiem. ale w
      sklepie? na plac
      > u zabaw? na ulicy? skazywanie drugiego dziecka na "przeczekiwanie"
      uwazam za ba
      > rbarzynstwo wink bedzie sie zwyczajnie nudzic, samo moze zaczac
      wrzeszczec... a j
      > ak zajmiemy sie wylacznie "tym drugim", to w sklepie, na ulicy itp.
      temu hister
      > yzujacemu moze sie jednak cos stac, trzeba go miec wciaz na oku...
      jesli na wolnym powietrzu, na placu zabaw- spokojnie mozna sie zajac
      tym drugim ostentacyjnie ignorujac histerie- trzeba patrzec
      oczywiscie no ale bez przesady co sobie zrobi. Ze sklepu- wywlec i
      dalej jak wyzej. Nawet zawlec na plac zabaw. Histeria jest obliczona
      na uzystanie efektu- nie ma efektu nie ma histerii.

      > "nie chcesz sie ubrac? ok, nie idziemy na spacer"... a co z drugim
      dzieckiem??
      > ktore akurat chce wyjsc na spacer, jest to normalne w tym czasie
      dnia, trzeba m
      > u odmawiac?
      Nie proponowac takiej opcji- OCZYWISCIE ze pojdziemy na spacer a ty
      bedziesz najwyzej sie nudzil albo jednak nudzic sie nie bedziesz.

      > zle zachowanie na placu zabaw - idziemy do domu - to samo...
      stare dobre trzymanie za raczke- masz ostrzezenie ze nastepne takie
      zachowanie i niestety nie bedziesz mogl sie bawic jak chcesz tylko
      bedzoiesz chodzil ze mna za reke tam gdzie ja chce. Ja stosowalam
      jeszcze siedzenie na lawce delikwent tylem do placu zabaw tak zeby
      bylo nuuudno i teskno. Oczywiscie bywaly hardcory i wychodzenie z
      placu musialo sie dbyc ale wtedy staralam sie jeszcze tego samego
      dnia wyjsc z drugim, albo posiwecic mu swoj czas w jakis inny sposob.

      Zakaz bajki przy dwjce dzieci w tym samym pokoju jest bez sensu
      (chociaz mozna urzadzc demonstracje w postaci szeptanej bajki, albo
      wywalic niegrzeczniaka na czas jej czytania) ale TV, komputer- juz
      spokojnie.

      nie staram sie powiedziec ze niesprawiedliwosci nie ma- mysle ze nie
      o to chodzi by byc fair w 100% ale by dac do zrozumienia dzieciom ze
      to postepujace wg regul bedzie mialo wiekszosc uwagi i
      zainteresowania.

      Poza tym dzieci- umowmy sie- lobuzuja w miare po rowno traktowane z
      rowna uwaga bez jakis patologii w domu- wiec raz ja odcierpie za
      brata a raz brat za mnie.

      Zdarza mi sie stpspwac zasade odpowiedzialnosci zbiorowej ale nie za
      czesto.
      Zdarza mi sie rowniez olewac rodzacy sie konflikt do kiedy moge smile
    • krwawakornelia Mozg mi staje :) 11.01.10, 21:30
      kura17 napisała:

      > teoretycznie fajnie powiedziec "niszczysz zabawke - to ja
      zabieram", albo jak r
      > obia niektorzy "niszczysz zabawke - bedziesz mial zniszczona". ale
      przeciez to
      > moze byc zabawka drugiego dziecka, wspolna, lub drugie dziecko
      chce sie nia baw
      > ic. czemu mu ja odbierac, lub narazac na jej zniszczenie??

      Tutaj odpadam. Bo jak starszemu wytlumaczyc zeby nie rzucal, jak
      maly moze?
      Ale moj maz dal starszemu zakaz zabawy lego. (skutek zaden, maz tez
      nie mogl sie z nim bawic smile )

      >
      > dobrze powiedziec - zignorowac atak histerii, nie reagowac,
      przeczekac. jesli j
      > est to w domu, to jeszcze sie da zajac drugim dzieckiem. ale w
      sklepie? na plac
      > u zabaw? na ulicy? skazywanie drugiego dziecka na "przeczekiwanie"
      uwazam za ba
      > rbarzynstwo wink bedzie sie zwyczajnie nudzic, samo moze zaczac
      wrzeszczec... a j
      > ak zajmiemy sie wylacznie "tym drugim", to w sklepie, na ulicy
      itp. temu hister
      > yzujacemu moze sie jednak cos stac, trzeba go miec wciaz na oku...

      Tu to ja histerykowi puszczam ignora konsekwentnie, nie bede za
      chumory moja uwaga nagradzac.

      > "nie chcesz sie ubrac? ok, nie idziemy na spacer"... a co z drugim
      dzieckiem??

      "Ok idziesz nie ubrany." Dziala najdalej na klatce schodowej smile

      > i takich niesprawiedliwych sytuacji jest wiele.
      >
      > oczywiscie raz na jakis czas, rzadko, mozna sobie na to pozwolic,
      nie bedzie to
      > trauma dla dziecka. ale, jak wiemy, czasem tych sytuacji jest
      wiele i moga byc
      > naprawde nieprzyjemne dla "nieklopotliwego" dziecka. trzeba sobie
      wypracowac j
      > akies metody, ktore zapobiegaja tego typu "dyskryminacji"...
      >
      > jakie macie pomysly? doswiadczenia?
      >
      >
      >
      • kura17 Re: Mozg mi staje :) 15.01.10, 12:42

        > "Ok idziesz nie ubrany." Dziala najdalej na klatce schodowej smile

        haha, my wynajmujemy dom, wiec z korytarza wychodzi sie (teraz) na -10 mrozu smile

        ale ja ulegam w drobnych kwestiach - kompromis stosuje - na przyklad pozwalam
        nie zalozyc rekawiczek... domagaja sie ich juz po 10-15 minutach, jak paluchy
        zimne od grzebania w sniegu...
    • mama303 Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 11.01.10, 23:32
      Ja jestem matka jedynaczki ale uważam, że kara powinna byc tylko i
      wyłacznie dla dziecka, które przewiniło. Absolutnie drugie nie może
      na tym ucierpieć.
      A przeczekiwaniu histeriii jestem przeciwna, zreszta Ci którzy ją
      stosuja to chyba nie robia tego jako karę.
      • kura17 Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 15.01.10, 12:44

        > Ja jestem matka jedynaczki ale uważam, że kara powinna byc tylko i
        > wyłacznie dla dziecka, które przewiniło. Absolutnie drugie nie może
        > na tym ucierpieć.

        zgadzam sie.
        teoretycznie.
        i teraz pytanie - jak to uzyskac w praktyce? smile
        bo jesli przeczytalas watek, to wiesz, ze duuuzo sposobow "znanych i lubianych"
        odpada, bo w jakims tam stopniu karze "niewinne" dziecko tez.

        > A przeczekiwaniu histeriii jestem przeciwna, zreszta Ci którzy ją
        > stosuja to chyba nie robia tego jako karę.

        no ja tez nie lubie tej metody. nawet zalozylam watek tutaj, na forum, ale
        generalnie mamy mnie krytykowly, ze przeciwstawiam sie tej metodzie (i bardzo
        rzadko u siebie stosuje) wink
        • krwawakornelia A dzisiaj mi wyszlo... 15.01.10, 21:14
          ze nawet stosujac kary zbiorowe, chlopaki sa w sumie kwita smile

          nie ma sprawiedliwosci a mimo wszystko jakos sie uklada.

          Tak to jest w rodzenstwie. Gorzej jak sie mysli "o kazdym z osobna".
        • mama303 Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 15.01.10, 21:39
          kura17 napisała:

          > zgadzam sie.
          > teoretycznie.
          > i teraz pytanie - jak to uzyskac w praktyce? smile
          > bo jesli przeczytalas watek, to wiesz, ze duuuzo sposobow "znanych
          i lubianych"
          > odpada, bo w jakims tam stopniu karze "niewinne" dziecko tez.

          Ja nie wiem jakie sa sposoby znane i lubiane, ale jeśli zniszczyłeś
          wspólna zabawkę to np. za kare oddasz drugiemu jakąś swoją. Jeśli
          źle się zachowujesz np. na podwórku to siadasz na ławce i
          odczekujesz X minut, podczas gdy Twoja siostra/brat może się bawić.
          itd.
          Absolutnie nie ma odpowiedzialności zbiorowej, pamiętam że mnie jako
          siostre strasznie to wkurzało kiedy za jej kare i ja przy okazji
          obrywałam.
          • krwawakornelia a ja jako ketchupik pamietam 17.01.10, 00:10
            ze to ekstremalnie wzmacnia zwiazki z rodzenstwem.
            I uklad ja plus rodzenstwo kontra starzy jest zdrowszy niz
            ja przeciw siostrze w konkurencji o "???"
            • mama303 Re: a ja jako ketchupik pamietam 17.01.10, 08:53
              krwawakornelia napisał:

              > ze to ekstremalnie wzmacnia zwiazki z rodzenstwem.
              A tam, moja złość odbijała się na siostrze, nie wzmacniało.

              Ponadto karanie nie ma chyba tego na celu żeby rodzeństwo stworzyło
              front przeciw rodzicowi.
              • krwawakornelia eee tam 18.01.10, 21:07
                zle mnie zrozumialas, Ale ja ogolnie nie uzywam kar.
                Ale jak czasami dwa chlopaki wyleca z wanny za to ze ktorys (nie wiem
                ktory) chlapie. To nastepnym razem slysze "Bu nie chlap prosze" od
                starszego do malucha. I Dla obydwu jest to lepsze niz zrzedzaca matka.

                A jakos ja na mlodszego mojego brata rzadko bylam wsciekla, jak
                dostalismy kare za jego wybryki. Raczej jemu bylo glupio 1000 razy
                mnie przepraszal i dogadywalismy sie czasem nawet lepiej.
                • mama303 Re: eee tam 18.01.10, 22:06
                  krwawakornelia napisał:

                  > zle mnie zrozumialas, Ale ja ogolnie nie uzywam kar.
                  > Ale jak czasami dwa chlopaki wyleca z wanny za to ze ktorys (nie
                  wiem
                  > ktory) chlapie.

                  No jasne jasne ogólnie kar nie używasz tylko czasem wink to tak jak
                  ja. Widocznie jakies słabe mają poczucie sprawiedliwości jeśli nie
                  przeszkadza im, że oberwie i ten, co Bogu ducha winny.

                  > A jakos ja na mlodszego mojego brata rzadko bylam wsciekla, jak
                  > dostalismy kare za jego wybryki.

                  No to macie to w genach.
    • a_gurk Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 15.01.10, 23:27
      Na spacerach uczę dzieci (4,5 oraz 3 lata) trzymania sie za ręce i
      wspólnej odpowiedzialności za siebie. Uczę też reagowania na słowo
      stop i nie oddalania się ode mnie. No i uczę tego i uczę, i uczę, i
      uczę również wielu innych rzeczy. Mam nadzieję, że młodszy się
      kiedyś nauczy. Na razie to jestem głównie zmęczona tym ciągłym
      uczeniem ich i mam mini depresję matczyną. Marzę o chwili, kiedy
      dorosną i bedę miała wreszcie spokój i porządek w mieszkaniu.
      • morekac Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 16.01.10, 00:16
        >i porządek w mieszkaniu.
        Poczytaj sobie wątki typu 'pokój nastolatka i jak w nim przeżyć' smile
        • masafiu Re: rady/sposoby wychowawcze mam z 2-3-4-.. dziec 18.01.10, 06:59
          Ja mam na razie jednego malucha ale kuzynka ma dwoje. Ona stosuje dobry
          sposob na 'zabieranie zabawki przez starszego'.
          Nauczyla starszego,ze jesli zabierze zabawke mlodszemu to musi szybko
          dac mu cos w zamian aby mlodszy nie plakal. Bo nie wolno zabierac
          zabawek ale wymieniac sie wolno. I musi znalezc taka zabawke,ktora
          mlodszy zaakceptuje. Podzialalo i juz teraz starszy jak chce cos mu
          zabrac od razu szuka czegos innego na zamiane.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja