Dlaczego dziecko kradnie?

27.12.03, 17:35
Nie dawno dowiedzialam sie, ze corka mojej kolezanki kradnie.Pieniadze
swojej mamy ,takze powazne sumy,przedmioty nalezace do innych dzieci,raz
zostala przylapana na goracym uczynku w szkole.Strasznie sie tym przejelam
bo mam syna w tym samym wieku co ta dziewczynka(7 lat).Dlaczego ona to robi
i jak jej mozna pomoc?
    • sanis Re: Dlaczego dziecko kradnie? 27.12.03, 18:33
      Nie możesz jej pomóc. To kwestia wychowania przez rodziców i to oni muszą sie
      tym zajać. Gdzies, znaczenie wczesniej został popełniony bład wychowawczy.
      Myśle, ze niektóre dzieci próbują w ten sposób zwrócic na siebie uwagę. Trzeba
      natychmiast reagować na takie zachowania i nie czekać na zmiany na lepsze (niby
      ze z tego wyrosnie). Z doswiadczenia wiem, że natychmiastowa reakcja na
      niepożądane przez rodziców zachowania jest najlepsza, nawet jeśli bedzie to
      kara cielesna. Mój syn jakos (całe szczęście ) nie ma takich ciagotek, już
      dawno zostało ustalone co mu wolno a co nie. Lecz, gdybym przyłapała go na
      grzebaniu w mojej torebce, portfelu lub na podobnych rzeczach, to wyciagnęłabym
      konsekwencje. Na szczęście jest dzieckiem względnie grzecznym, więc nie muszę
      narazie martwic sie ,ze wejdzie mi na głowę.

      pozdrawiam
      • hania261 Re: Dlaczego dziecko kradnie? 28.12.03, 12:07
        Strasznie mi zal tej dziewczynki.Powiedzialam jej mamie zeby poszla z nia do
        psychologa skoro sama nie daje sobie rady,ale ona nie chce bo psycholog
        powie,ze rodzice nie maja dla dziecka czasu i chyba cos w tym jest.
        • agatka_s Re: Dlaczego dziecko kradnie? 29.12.03, 19:14
          A ja bym nie ferowała od razu takich ostrych wyroków i opinii, sytuacje są
          różne. Może w tej rodzinie jest kiepsko finansowo, a dziewczynce dokuczano, i
          tak postanowiła pokazać że stac ją na coś droższego, lepszego. Może wcale nie
          kradła, a tylko tak to jakoś wyglądało. A może się z kimś założyła. No nie
          wiem takie różne warianty mi przychodzą do głowy, poprostu mogło być nie tak
          jak to wygladało na pierwszy rzut oka.

          Za mało wiem o kontekście, ale każda taka sprawa jest bardzo delikatna i zanim
          się wkroczy "z butami" (nie podejrzewam Cię o zła wolę, ale tak to może
          zostać odebrane) trzeba się bardzo mocno zastanowić. Można dotknąć i dziecko
          i rodziców. Jeżeli matka cierpi, zamartwia się całą tą sytuacją, to jak ktoś
          jej jeszcze każe iść do psychologa, może pojawić się reakcja obronna....
        • roman.gawron Re: Dlaczego dziecko kradnie? 29.12.03, 22:11
          hania261 napisała:

          > psychologa skoro sama nie daje sobie rady,ale ona nie chce bo psycholog
          > powie,ze rodzice nie maja dla dziecka czasu i chyba cos w tym jest.

          Jeśli Twoje spostrzeżenia są trafne, wlaściwie sama sobie odpowiedziałaś na
          pytanie - dlaczego? Brak czasu dla dziecka jak najbardziej może być główną
          przyczyną, a kradzież - próbą zwrócenia na siebie uwagi rodziców.

          Czasem dobrze zadać takie pytanie dziecku, gdy mamy z nim bliski kontakt
          emocjonalny. Tyle że nie "dlaczego?", a "po co to robisz?".
          Dziecko nie wie, dlaczego, czasem wie, po co.
    • hania261 Re: Dlaczego dziecko kradnie? 30.12.03, 16:37
      Dziekuje bardzo za odpowiedzi,daly mi duzo do myslenia w sumie to jeszcze male
      dziecko dlatego mnie to tak martwi.
    • marian851 Re: Dlaczego dziecko kradnie? 01.01.04, 14:22
      a gdyby moj syn cos ukradl to uwazam ze kara cielesna (pas+goly tylek) bylaby
      najlepszym rozwiazaniem.
    • mamongabrysi Re: Dlaczego dziecko kradnie? 02.01.04, 17:33
      Myślę, że trzeba duzo ostrożności i taktu. Bo niby skąd ty o tym wiesz - nie
      widziałaś... Przy pomniała mi sie tez sytuacja z mojego dzieciństwa. Kiedyś
      (miałam 10 lat) kolezanka pokazała mi żródło łatwych pieniążków - spodnie w
      szafie taty. Podbierałam sobie po troszku i długo minęło zanim dotarło do mnie,
      ze to kradzież... Traktowałam to jako psotę a pieniążki szły na zakazane
      cukierki. Kiedy zrozumiałam co robiłam powiedziałam tacie i nie dostałam pasem
      i wyrosłam na ludzi...
      pozdrawiam
      Ania
Pełna wersja