aagnie.szkaa
10.08.09, 10:12
Dlugo czekalam na to by byc mama, dlugo staralismy sie z mezem o
Sare, moje najwieksze marzenie sie spelnilo.
Jestem porazona ogromem milosci jaki czuje do mojej corki,
wychowujemy ja w nurcie Attachment Parenting, moc czasu spedzanego
razem, tyle cudnych chwil tylko dla nas.
Zalozylismy sobie z mezem, ze chcielibysmy dzieci z mala roznica
wieku (ok 2 lata, moze 3),.. a ja tak nagle, sie boje

.
Boje sie, ze nie bede umiala kochac mojego drugiego dziecka tak
mocno jak to pierwsze, boje sie, ze Sara w jakims stopniu mnie
straci na rzecz siostry/brata, boje sie, ze bedzie cierpiala widzac
mnie tulaca niemowle. I boje sie, ze ona juz na zawsze zostanie moja
ulubienica, tym cudem, wymarzonym dzieckiem najblizszym sercu, a to
drugie bedzie tylko 'dodatkiem'.
Chcialam miec dwojke, bo sama mam siostre, z ktora jestem bardzo
zwiazana, i nie wyobrazam sobie, by moglo jej nie byc, chcialam dla
swoich dzieci takiej samej wiezi i szczescia jakie ja mam z moja
siostra. (Z nikim nie narzeka sie na rodzicow tak dobrze jak z
nia

).
Czy ktoras z was tez miala takie leki?, czy zawsze starsze dziecko
musi cos stracic z wiezi z rodzicami na rzecz mlodszego?
Czy to mlodsze nie rodzi sie od razu na straconej pozycji?
Czytalam ostatnio swietna ksiazke - ''Rodzenstwo bez rywalizacji'',
w slowa zostal ujety moj najwiekszy lek, ze nawet jesli sie do tego
nie przyznaja, rodzice prawie zawsze maja 'ulubione' dziecko, te
najblizsze sercu.
Tak bardzo nie chce zadnemu z moich dzieci zrobic krzywdy, nie chce
by kiedys musialo walczyc z demonami bledow popelnionych w ich
dziecinstwie, tak jak musialam to robic ja i moja siostra.