stosunki ojca z synem

29.12.03, 21:53
Witam, jestem mężatką od ośmiu lat, mamy sześcioletniego syna i
czteromiesięczną córeczkę. Układ niby idealny, ale jednak. Na męża nie mogę
narzekać, jest wspaniałym człowiekiem, idealnie sprawdza się w roli ojca
niemowląt,ale jego stosunki z synem są bardzo złe. Nasz syn jest dzieckiem
ruchliwym, sprawiającym masę kłopotów, choć inteligentnym, mądrym. Czasem
zastanawiam się nawet, czy nie jest nadpobudliwy. Bardzo trudno wykonać mu
jakiekolwiek polecenie, o wszystko trzeba prosić go kilka razy. Teraz trochę
o mężu: uważa on, że syn powinien ślepo słuchać i wykonywać każde polecenie
bez mrugnięcia okiem i tu dochodzę do sedna sprawy syn nie lubi ojca, czego
nie ukrywa, a ojciec zwraca się do dziecka bardzo chłodno, nie uśmiecha się,
sytuację pogarsza fakt że przy każdej czynności typu mycie ubieranie
usypianie muszę być ja syn to wyraźnie podkreśla, jednak od kiedy w domu jest
drugie dziecko nie mogę synkowi poświęcać tyle czasu co dotychczas. Od
niedawna mieszkamy z moją mamą, którą syn bardzo kocha, mnóstwo czasu spędza
w jej pokoju, ucieka od ojca do babci, wtedy my trochę tracimy nad nim
kontrolę i kółko się zamyka. Dodam jeszcze że im bardziej mąż okazuje (nie
potrafi jej ukryć) swą niechęć, tym bardziej syn go nienawidzi. Jak to
zmienić pomóżcie. Może ktoś miał ten sam problem? Dziękuję, pozdrawiam.
    • miola Re: stosunki ojca z synem 30.12.03, 11:57
      Dla czego zakładasz, ze syn ojca "nienawidzi" a ojciec odczuwa "niechęć" do
      syna? Jeżeli rzeczywiście tak jest, to problem na pewno nie powstał z powodu
      niezbyt karnie wykonywanych poleceń, myślę, że albo czegoś nie widzisz albo nie
      piszesz. Dziecko w tym wieku nie zrobi nic "od razu", a mąż powinien to
      zrozumieć. Po pierwsze musisz porozmawiać z mężem i nie bezpośrednio po jakimś
      incydencie, żeby nie usłyszeć "ty zawsze go bronisz" tylko na spokojnie, wtedy
      kiedy wszystko jest OK.
    • grrrrw Re: stosunki ojca z synem 30.12.03, 12:20
      Wiesz, jak moi synowie byli mali, tez mi się wydawało, ze mąż jest dla nich za
      surowy (wychowałam się w rodzinie pełnej dziewczynek), ze wymaga posłuszeństwa.
      Bardzo podobe były sytuacje. Synowie wyczuwali,ze męzowi zazucam brak
      podejscia pedagogicznego i wykorzystywali to. A z czasem okazało się, ze męskie
      stosunki są inne. Az wreszcie przyszły takie dni, ze sama zwracałam się do
      męza:"powiedz mu cos, bo on juz kompletnie matki sie nie słucha" itp teksty
      stosowałam. Okazało sie, ze w okresie dojrzewania ta męska "surowasc" i
      konsekwencja dawała wspaniałe efekty.
    • grrrrw Re: stosunki ojca z synem 30.12.03, 12:21
      A ze syn robi wrażenie podenerwowanego, bo urodziła mu się siostrzyczka i cały
      dom koło niej się kręci, to normalne.
    • justyna_dabrowska Re: stosunki ojca z synem 30.12.03, 13:21
      Myślę, że to dość poważna sprawa ale nie wszystko tu zależy od Pani. Wygląda na
      to, że problem lezy w relacji ojciec - syn. Czy mężowi to nie przeszkadza, że
      jego stosunki z synkiem są chłodne? Dopóki mąz nie uzna, że to jest Jego
      problem - trudno będzie tu cokolwiek zmienić. Radziłabym nakłonić męza do
      skorzystania z konksultacji u doradcy rodzinnego, który może pomóc odnaleźć tu
      jakieś rozwiązanie. Z pewnością sześcioletnie dziecko nie jest odpowiedzialne
      (nawet jesli jest nadpobudliwe) za to w jaki sposób tata je traktuje.
      Pozdrawiam serdecznie
      Justyna Dąbrowska, psycholog
      • grzalka Re: stosunki ojca z synem 30.12.03, 17:57
        Cos jest na rzeczy....wydaje mi się ze problem ojciec-syn jest dość częsty.
        Przynajmniej z mojej obserwacji otoczenia tak wynika. Mój ojciec też ma
        skopane stosunki z moim bratem od zawsze właściwie, tez stawiał mu konkretne
        wymagania i też był "chłodny uczuciowo". Do mnie wręcz przeciwnie. Słowa ojca
        w jednej z dyskusji "ojciec jest od wymagań, matka od przytulania; matka kocha
        syna, za to, że jest, ojciec za konkretne rzeczy".
        Mój mąz tez mnie zaszokował stwierdzeniem, że jak się okazało, że będzie miał
        córeczkę, to poczuł wielka ulgę, bo syna to trzeba wychowywać, wymagać itd, a
        córeczkę można po prostu kochać. Mój mąż jest inteligentnym, wyważonym w
        poglądach facetem, a tu taki tekst...z domu tego raczej nie wyniósł.
        Nie jestem przekonana, że twój mąz zechce poddać się terapii. Ale niestety źle
        to wróży na przyszłość.
        Bardzo bym chciała się dowiedzieć, dlaczego tak się dzieje między ojcami i
        synami. Eichelberger zajmuje się matkami i córkami i ich skopanymi relacjami,
        a kto napisał coś o ojcach i synach? Zwłaszcza, że znany mi schemat się
        powtarza....
        pozdrawiam
    • ethlin Re: stosunki ojca z synem 30.12.03, 19:04
      U nas w rodzinie było/jest tak samo. Mój brat ma teraz 21 lat, ale z ojcem
      nigdy się nie dogadywali. Myślę, że mój brat po prostu nie spełnia oczekiwań
      naszego ojca; brat jest taką trochę ciapą, a ojca bardzo to denerwuje. U nas
      jednak do tego wszystkiego dochodzi postawa naszej matki, która od zawsze
      wprost uwielbiała swojego synka i zawsze go broniła - nawet gdy zasługiwał
      wyłącznie na krytykę. Może gdyby tego nie robiła mój brat nabrałby rozumu,
      nauczył się radzić sobie w życiu i choć trochę postarałby się być takim na
      jakiego próbował wychować go ojciec. I problem by zmalał. Kto wie...
    • edytka73 Re: stosunki ojca z synem 31.12.03, 20:40
      Eichelberger napisał o ojcach i synach - bardzo 'optymistycznie': "Zdradzony
      przez ojca", wyd. DO.
      Ed.
      • bea-chiara Re: stosunki ojca z synem 07.01.04, 06:25
        Oczywiscie,tak jak mozna napisac"zdradzona przez matke".Ale jedna z
        najdziwniejszych dla mnie rzeczy to przeczytane troche wyzej stwierdzenie
        tatusia,ze coreczke to mozna "po prostu kochac",a syna "trzeba wychowywac".
        Mamy dwoch synow,ktorych kochamy bez granic(ja+maz)i wychowujemy(ja+maz).Tata
        ich glaszcze i tuli tez,a ja czasami jestem bardziej stanowcza.Tak po prostu.
        Pozdrawiam-Bea.
Pełna wersja