11-latek nienawidzi siostry

17.08.09, 13:31
problem narasta niestety od lat, syn ma 11 a córka 7 lat, ona sie do
niego garnie, chce z nim pograć w gry lub karty, on ją wciąż odtrąca
bardzo wyraźnie wprost mówiąc, ze jej niecierpi, dzieci mają osobne
pokoje, więc mają teren prywatny, mogą się zamknąć i wyciszyć, córka
jednak ldnie do brata, on czasem się z nią pobawi a potem każe się
wynosić, i niestety tak jest "od zawsze". Syn ciągle jest też
niezadowolony ze wszystkiego, nie chce nic robić, nie wychodzi z
domu, najchętniej spędza czas w pokoju nawet tylko leżąc, ponieważ
czas przy TV i komputerze jest przez nas kontrolowany. Jak wpłynąc
na jego zachowanie a przedewszystkim na stosunek do młodszej siostry?
    • morekac Re: 11-latek nienawidzi siostry 17.08.09, 14:34
      On jest be, a ona cacy? Ona słodka, maleńka i bezbronna, a on ją
      odtrąca, nieczuły brutal, brutalnie przy tym raniąc jej delikatną
      psyche... Horror jakiś, niedługo krew się poleje.
      Z pozycji 11-latka może to wyglądać tak: "mam namolną, wkurzającą
      siostrę, jak jej mówię, żeby sobie poszła, to ona ryczy i idzie do
      mamy, i mama każe mi się z nią bawić."
      Najlepiej pozwól mu się nie bawić z siostrą - od razu będzie lepiej.
      (ostatecznie nie jest on od zabawiania siostry i dostarczania jej
      rozrywek, nie jest też od opiekowania się nią - przecież to nie on
      ją powołał na świat). Jeszcze lepiej będzie, jak przestaniesz się
      ustawiać w roli obrończyni uciśnionego maleństwa - nawet w przypadku
      bójki/kłótni można dzieciaki po prostu rozdzielić (i czasem to
      lepiej nie wnikać, kto zaczął i kto jest winny).
      Co do tego wynoszenia się - wydaje mi się, że należałoby młodego
      nauczyć wypowiadać swoje prośby uprzejmiej, a młodą te prośby
      respektować...
      A co do leżenia i niechcenia - nie możecie go zapisać na jakieś
      sporty/zajęcia dodatkowe od września?
      • renata_72 Re: 11-latek nienawidzi siostry 17.08.09, 15:06
        nie zupełnie on be a ona cacy, bo młoda charakterek ma, do
        rękoczynów u nich nie dochodzi, w spory nie ingeruję zbytnio, a w
        przypadku większej awantury otrzymują obydwoje jednakowe kary, ona
        jednak przyjdzie przeprosi, przyzna się do winy, on uważa że nigdy
        wina nie leży po jego stronie, nigdy też nie przeprasza za swoje
        zachowanie, zawsze jest obrażony na wszystkich. Nigdy nie był
        zmuszany do zabawy i opieki nad siostrą i moze to był błąd, bo jako
        starszy brat powinien być czuły na jej krzywdę, a on mówiac
        brutalnie cieszy się z każdego jej potknięcia, zawsze z komentarzem"
        dobrze Ci tak".
        Jeśli chodzi o zajęcia dodatkowe owszem próbowałam , ale albo
        wogóle nie chce na wstępie, albo rezygnuje po pierwszych zajeciach.
        Dla niego karą zawsze był zwykły spacer bo siostra szła z nami,
        oczywiście wyjazd na urlop też nie obył się bez zgrzytów bo na
        każdym spacerze szedł za nami nadąsany, ze musi gdzieś iść. W szkole
        też ma tylko jednego kolegę na którego obraził się w czasie wakacji,
        więc to chyba trochę zastanawiające.
        • morekac Re: 11-latek nienawidzi siostry 17.08.09, 15:19
          Cały czas on jest be, a ona cacy - przynajmniej w twoim przekonaniu.
          Naprawdę nie zmuszaj go do przebywania/zabaw z siostrą -
          odseparowanie może im wpłynąć na dobre.
          Jako starszy brat on powinien byc czuły na jej krzywdę - a gdzież to
          tej czułości miał się nauczyć, skoro nikt nie jest czuły na jego
          krzywdę - jakakolwiek nie byłaby to krzywda.
          Młodsze siostry potrafią zajść za skórę starszemu rodzeństwu...
          Zresztą piszesz, że ona charakterek to ma.
          Z tymi zajęciami dodatkowymi - to należałoby go trochę zmusić, żeby
          wytrwał chociaż semestr... A w następnym semestrze niech spróbuje
          czegoś innego, jeśli będzie chciał z tego zrezygnować.
          Skąd wiesz, jak to z tym kolegą było - kto się na kogo obraził i
          dlaczego?
    • agazuchwa Re: 11-latek nienawidzi siostry 17.08.09, 15:51
      a od zawsze był typem lubiącym "nicnierobić"? ma kolegów? co oni
      porabiają w czasie wolnym?
    • d.o.s.i.a Re: 11-latek nienawidzi siostry 17.08.09, 15:58
      Obawiam sie, ze to moze byc kolejny watek z rodzaju "moje dziecko to
      zlo wrodzone, a mojej winy nie ma w tym ani ani".

      Polecenie jasno wydane corce "jesli chcesz sie z bratem pobawic to
      zapytaj, czy chce, to jest jego pokoj i to on decyduje, czy chce sie
      z Toba bawic". Corka ma szanowac prywatnosc brata, koniec kropka. Na
      razie odnosze z Twojego posta wrazenie, ze brat ma obowiazek sie nia
      opiekowac i byc na jej kazde zaufanie. Widocznie dla niego nie jest
      to takie oczywiste.

      5 lat roznicy to b. duzo, w jaki sposob zabawa z 7letnia siostra ma
      byc dla 11 chlopca interesujaca? Skoro chlopak tak agresywnie i
      zlosliwie reaguje na siostre, to powinno Ci to dac do myslenia.
      Jakas zadra w nim siedzi. Negatywne nastawienie do wszystkiego moze
      wynikac z poczucia niezrozumienia, niskiego poczucia wartosci, braku
      wsparcia od najblizszych.

      ---------

      A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
      jest patetycznie i lekko mrocznawo.
    • morekac Re: 11-latek nienawidzi siostry 17.08.09, 16:29
      To jeszcze spytam, jakim syn jest uczniem? Jak funkcjonuje w
      klasie/grupie?
      • renata_72 Re: 11-latek nienawidzi siostry 17.08.09, 17:50
        syn uczy się bardzo dobrze, ale w klasie ma tylko jednego kolegę, w
        przedszkolu też tak było, nie lubił bawić sie z kolegami i nadal tak
        jest, jesli spotyka sie z kolega to w celu wspólnej gry na
        komputerze i koniec. Nie potrawi przegrywać w żadnych grach, jeśli
        gra z nami lub tylko siostrą ( KArty lub gry planszowe)po pierwszej
        porażce, rzuca wszystko i obrażony wychodzi, z kółka szachowego w
        szkole tez zrezygnował bo przegrywał. Na swojego jedynego koelgę
        obraża się wtedy gdy tamten zaczyna się kolegować z kimś jeszcze-
        tak jakby nie tolerował rywala, najgorsze, ze kolega do niego
        wydzwania by się spotkać a on nawet nie probuje, po wakacjach pewnie
        się pogodzą, ale obrazać się 2 miesiące to przesada i to drugie
        wakacje z rzędu.
        • d.o.s.i.a Re: 11-latek nienawidzi siostry 17.08.09, 18:34
          To niewesolo. Najwyrazniej chlopak ma problem z poczuciem wlasnej
          wartosci. To jest bardzo prosty mechanizm. "Nikt mnie nie lubi,
          laski bez, pokaze im, ze i tak jestem lepszy od nich". Stad
          przesadzona reakcja na porazki. Nie umie przegrywac bo wydaje mu sie
          to jego osobista porazka, potwierdzeniem, ze jest do kitu. Do tego
          trudnosci w nawiazaniu kontaktow z rowiesnikami. Zapewniam Cie, ze
          on by bardzo chcial miec wiecej niz jednego kolege. Ale pewnie
          mysli, ze nikt go nie lubi. Stad zaborczosc w stosunku do jedynego
          kolegi, ktorego ma - po prostu syn boi sie, ze kolega go opusci.
          Woli wiec ostentacyjnie odrzucic go zanim zostanie sam odrzucony.
          Reaguje gniewem.

          Mysle, ze zaniedbaliscie jego rozwoj pod tym wzgledem. Na Twoim
          miejscu zastanowilabym sie skad to poczucie u syna, ze nie zasluguje
          na przyjazn. Czy rozmawialiscie z nim o jego uczuciach? Bo mam
          wrazenie, ze ignorujecie bardzo wyraznie sygnaly o jego problemach.


          ---------

          A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
          jest patetycznie i lekko mrocznawo.
          • renata_72 Re: 11-latek nienawidzi siostry 17.08.09, 18:57
            nie wiem w którym momencie popełniłam błąd, prawie co wieczór siedzę
            z nim w pokoju i chwilę rozmawiamy, często mu mówię jak bardzo go
            kocham, ze jestem dumna z jego wyników w szkole a takze jaką sprawia
            mi przykrość swoim zachowaniem. Najbardziej mi przykro, bo mimo że
            od małego mówimy dzieciom otwarcie: kocham cie, jesteś dla mnie
            ważny on nigdy nie odpowiedział, kocham \Cię mamo, w hierarchii
            wartości jest zwierzątko , komputer, potem ja...
            • d.o.s.i.a Re: 11-latek nienawidzi siostry 17.08.09, 22:05
              Wiesz, slowa to nie wszystko... Niektorzy nie potrafia otwarcie mowic o
              uczuciach. Czy rozmawiasz z nim o kolegach, o zainteresowaniach? Czy on sie
              Tobie zwierza, czy to takie pogadanki o niczym?

              Mysle, ze podstawowy blad jaki robisz to nakazujesz mu bawic sie z siostra.


              ---------

              A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
              patetycznie i lekko mrocznawo.
    • scher Re: 11-latek nienawidzi siostry 17.08.09, 19:26
      renata_72 napisała:

      > dzieci mają osobne pokoje, więc mają teren prywatny, mogą się
      > zamknąć i wyciszyć

      Skoro normalnie traktujesz syna, to może problem leży gdzie indziej? Może syn ma po prostu za dużo i jest zblazowanym, cierpkim w kontakcie jedenastolatkiem? Może na jakiś czas wprowadzić zasadę, że rodzina jest wpólnotą i w dzień nikt się przed innymi w swoim pokoju nie ma prawa zamykać, nie ma prawa się izolować?

      Czy wymagasz od syna dobrego traktowania siostry? Jakie ponosi on konsekwencje, gdy sprawi jej przykrość? Czy spędzacie wspólnie czas? Jak dużo i w jaki sposób?

      > Syn ciągle jest też niezadowolony ze wszystkiego

      Czy piętnujesz to jako malkontenctwo?

      > nie chce nic robić, nie wychodzi z domu, najchętniej spędza czas
      > w pokoju nawet tylko leżąc

      Jakie ma obowiązki? Może za mało i jest po prostu znudzony życiem?
      • verdana Re: 11-latek nienawidzi siostry 17.08.09, 20:13
        Prawie co wieczor chwile z nim rozmawiasz??? I dziwisz się, ze
        dziecko ma problemy?
      • morekac Re: 11-latek nienawidzi siostry 18.08.09, 09:27
        Ale wtedy ta zasada musi dotyczyć też rodzicieli... Też się nie mogą
        zamknąć i izolować, powiedzieć, że są zmęczeni i chcieliby odpocząć.
        Zresztą na siłę nie zmusi się nikogo do kochania - im bardziej
        będzie mu się narzucało towarzystwo siostry, tym bardziej będzie jej
        nie cierpiał.
        Jakie ponosi on konsekwencje za złe traktowanie siostry (jak
        rozumiem - mało kulturalne wyrzucanie z pokoju, a nie bicie)? matka
        mu truje pół wieczoru, jak sądzę. Jakie ponosi konsekwencje ona za
        narusznie jego przestrzeni i nierespektowanie jego próśb? Mama
        napada na złego brata, że ten nie chce się z nią bawić. A dziewczyna
        też pewnie potrafi wkurzyć...
        Wiesz, jak najłatwiej nauczyć dziecko przepraszać? Przeprosić je
        samemu, jeśli się coś spaprze ze swej strony.
        Karty, szachy, gry planszowe mają to do siebie, że zawsze ktoś
        przegrywa. Może jakieś gry zespołowe (nawet jeśli nie będzie
        gwiazdą, przyjaźnie zawiązane na ławce rezerwowych -bezcenne),
        zajęcia modelarskie (brak bezposredniej rywalizacji) czy jakieś inne.
        Renata- za co chwalisz syna w wakacje, kiedy nie przynosi do domu
        dobrych stopni?
        • scher Re: 11-latek nienawidzi siostry 18.08.09, 10:52
          morekac napisała:

          > Ale wtedy ta zasada musi dotyczyć też rodzicieli... Też się nie
          > mogą zamknąć i izolować, powiedzieć, że są zmęczeni i chcieliby
          > odpocząć.

          Można odpocząć bez zamykania się. Mówisz, że jesteś zmęczona, i domownicy powinni to uszanować.

          Od zasady niezamykania drzwi jeden wyjątek bym wprowadził: sypialnia rodziców. I to wcale nie ze względu na zmęczenie. wink

          > Jakie ponosi konsekwencje ona za narusznie jego przestrzeni
          > i nierespektowanie jego próśb?

          Mam wrażenie, że w tym przypadku takie nieustanne roztkliwianie się nad jego szanownymi uczuciami nie przyniesie efektu. Szukaj, rodzicu, ciągle winy w sobie, a tu ci pod bokiem urośnie taka mała gangrena. wink
          • morekac Re: 11-latek nienawidzi siostry 18.08.09, 11:12
            Pomiędzy moimi córkami są 3 lata różnicy, też się bez przerwy o coś
            tam spierały, a starsza twierdziła, że nie cierpi młodszej (i vice
            versa). Wprowadziłam dwie proste zasady:
            - konflikty rozwiązujecie pomiędzy sobą same - bez bicia, wrzasków i
            wyzwisk.
            - każda ma prawo przebywać sama we własnym pokoju, a druga ma to
            uszanować i jej tam nie włazić.
            Po początkowym okresie (krótkim!) eskalacji konfliktu ilość sporów
            spadła o jakieś 70%, mniej sobie dokuczają... Starsza przestała
            twierdzić, że nie cierpi młodszej, czasami siada (w ciągu roku
            szkolnego oczywiście) z nią nad lekcjami, młodsza przestała
            przylatywać ze wszystkim do mnie, tylko idzie do siostry. Więc może
            nie są to aż tak tragiczne metody.
            • scher Re: 11-latek nienawidzi siostry 18.08.09, 14:04
              Ja nie krytykuję Twoich metod, ale zachowanie syna autorki wątku przekracza na pierwszy rzut oka granice normalnych utarczek między rodzeństwem.
              • morekac Re: 11-latek nienawidzi siostry 19.08.09, 00:24
                ale zachowanie syna autorki wątku przekracza na
                > pierwszy rzut oka granice normalnych utarczek między rodzeństwem.

                Moim zdaniem na pierwszy rzut oka nie przekracza - wszak "do
                rękoczynów nie dochodzi". On tylko mówi (wprost i szczerze), że
                siostry nie cierpi i czasem każe się jej wynosić (mało
                dyplomatyczne, fakt), ale czasem nawet się z nią bawi. Czyli - w
                mojej osobistej opini - nie wygląda to tragicznie, ale dobrze byłoby
                zapewne te kontakty poprawić. Niestety, nikt jeszcze nikogo na siłę
                do kochania nie zmusił...
                • scher Re: 11-latek nienawidzi siostry 19.08.09, 10:08
                  A w połączeniu z tym?

                  Syn ciągle jest też niezadowolony ze wszystkiego, nie chce nic robić, nie wychodzi z domu, najchętniej spędza czas w pokoju nawet tylko leżąc
                  • pam_71 Re: 11-latek nienawidzi siostry 19.08.09, 10:26
                    Syn ciągle jest też niezadowolony ze wszystkiego, nie chce nic robić, nie
                    wychodzi z domu, najchętniej spędza czas w pokoju nawet tylko leżąc


                    Ja mam w domu 10-latka. Leży tylko wtedy gdy jest chory, a to i tak przy
                    gorączce powyżej 38 uncertain
                    Osobiście "zabawianie siostry" bym odpuściła ... nie warto Go zmuszać, tym
                    bardziej że z własnego dośw. wiem że są osobniki które po prostu nie umieją
                    zająć się młodszymi dziećmi. A różnica 4 lat to wcale niemało. Moi mają
                    Kuzyna(ukochanego, bo jedynego) z którym zawsze się mijali ... do dzisiaj wink
                    Nie ma co wymagać, aby 14-latek był partnerem dla wczesno-szkolniaków.
                    Inne zachowania wzięłabym jednak "pod lupę" i wybadała genezę "totalnego
                    znudzenia".
                    Pozdr
                  • morekac Re: 11-latek nienawidzi siostry 19.08.09, 11:11
                    scher napisał:

                    > A w połączeniu z tym?
                    >
                    > Syn ciągle jest też niezadowolony ze wszystkiego, nie chce nic
                    robić, nie wy
                    > chodzi z domu, najchętniej spędza czas w pokoju nawet tylko leżąc

                    To akurat mogą być objawy depresji, problemów, takiego
                    charakteru, albo dojrzewania, albo mnóstwa innych rzeczy. Może
                    niepokoić, nie określa to jednak chłopaka jako brata ani jego
                    stosunku do siostry - jest to określenie co najwyżej sposobu
                    spędzania wolnego czasu. Jak leżenie w łóżku można okreslic
                    jako "przekraczanie normalnych granic utarczek pomiędzy
                    rodzeństwem"?
    • mela-blonda Re: 11-latek nienawidzi siostry 18.08.09, 12:38
      A jak było zanim pojawiła się siostra? Pamiętacie jeszcze? wink
      Mam podobny problem, podobny, ale nie taki sam. Mój 7-latek ma
      roczną siostrę i jest o nią strasznie zazdrosny. Poza tym jest
      osobnikiem bardzo ambitnym, kwestia charakteru, bo my nigdy tego
      aspektu jego osobowości nie 'podkręcaliśmy'. Gdy się przewróci na
      rowerze jest wściekły, kopie śmietnik, bo... starsza pani go
      zobaczyła (a raczej jego 'niepowodzenie') z odległości ...200
      metrów. Mój syn jednak jest ekstremalnie towarzyski, bez ludzi 'nie
      istnieje', choć obecność siostry nie jest niezbędna. Znęca się nad
      nią. Wydaje mi się, że nie powinno się ingerować w relacje
      rodzeństwa (chyba, że dzieje się coś złego), ładować do głowy
      miłości bratersko-siostrzanej i na tym etapie zostawić rzeczy samym
      sobie. 7-latka sobie poradzi. My często musimy uważać, żeby syn
      przez przypadek nie zrobił krzywdy siostrze.
      • takijestlos chyba szer ma trochę racji 19.08.09, 10:19
        Nie podaba mi się ten atak na matkę i na siłę szukanie w niej winy.
        Być może zawiniła swym postępowaniem, być może nie, ale taka nagonka
        w obliczu problemu jest okrutna.

        Znajoma miała podobny problem z synem. Nie wiem, jak tam było na co
        dzień, za zamknietymi drzwiami, ale ja nigdy nie zauważyłam, aby
        kiedykolwiek fawozryzowała młodszego syna, a jednak konflikt z
        wiekiem narastał. Nigdy też starszy nie był obarczany opieką nad
        młodszym, bo nie było takiej potrzeby. Młodszy garnął się, a
        starszy - odpychał. Każdy z nich na swoj sposob potrafił byc milutki
        i dawać w kość, w zalezności od dnia, sytuacji. Punkt kulminacyjny,
        to był chyba moment, kiedy to starszy zaczął psychicznie dokopywać
        młodszemu słowami typu: lepiej, żebyś nie żył. Starszy miał
        przyjaciela jedynaka i doszedł do wniosku, że tak jest lepiej,
        wygodniej.

        Wiem, że znajoma strasznie to przeżywała. Najpierw była marchewka,
        potem - kij (nie fizycznie, ale jakieś tam kary wymyślała). Trochę
        się uspokoiło. Sama jestem ciekawa, jak będzie dalej.
        • mruwa9 Re: chyba szer ma trochę racji 19.08.09, 10:43
          takijestlos napisała:
          > Znajoma miała podobny problem z synem. Młodszy garnął się, a
          > starszy - odpychał.

          No wlasnie o to chodzi, ze mlodszy sie garnie, byc moze nachalnie,
          byc moze naruszajac terytorium starszego (chocby przestawiajac jego
          rzeczy, wcghodzac do jego pokoju bez pytania o zgode), a rodzice byc
          moze reaguja, byc moze nie. Niewykluczone, ze reaguja w sposob:
          pozwol mu, jestes starszy, ustap.
          IMHo bardzo wazne jest utwierdzenie starszaka w poczuciu, ze jego
          terytorium jest nienaruszalne, niepozwalanie mlodszemu dziecku na
          ruszanie rzeczy brata, wymaganie, aby mlodsze dziecko , od momentu,
          gdy jest w stanie to zrozumiec i powiedziec, pytalo starszaka o
          zgode na pozyczenie zabawki czy zabawe w jego pokoju. ja
          przynajmniej wrecz ostentacyjnie okazywalam , ze szanuje potrzeby,
          zdanie i terytorium starszego dziecka, nawet niemowlakowi nie
          dawalam do zabawy rzeczy starszych dzieci bez ich zgody, i pojecie
          zazdrosci o rodzenstwo jest mi z autopsji nieznane. Oczywiscie,
          bywaja konflikty, ze piora leca, ale czesciej jest tak, ze jeden za
          drugim wskoczylby w ogien, gdyby trzeba bylo. Tak czy owak
          sprawiedliwie dbam, zeby kazde dziecko moglo sie czuc bezpiecznie na
          swoim terytorium. Efekt- dzieci nie biora przedmiotow nalezacych do
          rodzenstwa bez pytania, za to chetnie sie ze soba bawia.
          • takijestlos Re: chyba szer ma trochę racji 19.08.09, 13:23
            mruwa9 napisała:

            > No wlasnie o to chodzi, ze mlodszy sie garnie, byc moze nachalnie,
            > byc moze naruszajac terytorium starszego (chocby przestawiajac
            >jego rzeczy, wcghodzac do jego pokoju bez pytania o zgode),

            Wcale nie wykluczam, że i tak było. Faktem natomiast jest, że ja
            nigdy nie zauważyłam nagonki akurat na starszego (jak fukała to na
            obu, a potrafili broić). Natomiast z tego, co udało mi sie
            zaobserwować jako osobie postronnej dostrzegłam, że młodszy tak
            jakoś miło i empatycznie wyrażał się o starszym, jak głupiego
            słodycza dostał, to mówił, że podzieli się z Krzysiem, a starszy
            ciągle na niego warczał (może to taki wiek?), nawet w obecności
            obcych, a dla innych był miły.

            Wiadomo, że konflikty między rodzeństwem to chleb powszechny, ale te
            dosadne teksty, że lepiej, aby młodego nie było trochę powaliły
            mnie, tym bardziej, że znajoma opowiadała, że mały brał je sobie do
            serca.




            • morekac Re: chyba szer ma trochę racji 19.08.09, 14:11
              > Wiadomo, że konflikty między rodzeństwem to chleb powszechny, ale
              te
              > dosadne teksty, że lepiej, aby młodego nie było trochę powaliły
              > mnie, tym bardziej, że znajoma opowiadała, że mały brał je sobie
              do
              > serca.
              Hehe, dosadne teksty typu "Nie cierpię go", "Ty mnie nie
              kochasz". "Ty kochasz go/ją bardziej", "Ja go wcale nie chciałem" -
              raczej się zdarzają i twierdzenie "Brzydko jest tak mowić, więc ci
              zabraniam" raczej nie zmniejszają niechęci dziecka do rodzeństwa.
              Też czasem puszczałam teksty "Ty kochasz bardziej ją niż mnie."
              i "Nie cierpię jej". Moja siostra twierdziła to samo... Nie mogłyśmy
              puszczać tekstów "ja się o siostre nie prosiłam" i byłyśmy też
              bardzo podobnie traktowane - z racji naszej bliźniactwa. Dla każdej
              z nas to, że ma się siostrę, było stanem tak naturalnym jak
              oddychanie, tak samo jak to, że mamy podobne rzeczy i identyczne
              zabawki, a pomimo to kłóciłyśmy się, spierałyśmy i puszczałyśmy
              durne teksty - w istocie żyć bez siebie nie mogłyśmy i rozstałysmy
              się dopiero idąc na studia. Chyba nadal się lubimy...
        • morekac Re: chyba szer ma trochę racji 19.08.09, 11:42
          Nie podaba mi się ten atak na matkę i na siłę szukanie w niej winy.
          > Być może zawiniła swym postępowaniem, być może nie, ale taka
          nagonka
          > w obliczu problemu jest okrutna
          Czy uważasz, że napisanie: "Tak, zgadzamy się z tobą. Masz
          paskudnego syna i przemiłą córkę. Spuść mu manto. " pomogłoby
          komukolwiek - poza poprawieniem samopoczucia Renaty? A i to tylko
          na chwilę, bo problem pozostałby nietknięty.
          Pewnie większość dzieci z rodzeństwem dochodzi do wniosku, że lepiej
          być jedynakiem, jedynacy zaś często piszczą o rodzeństwo (tu pewnie
          najchętniej widziany jest starszy brat...). Pomiędzy rodzeństwem
          dochodzi do konfliktów (jest to niejako norma), dzieci też różnie
          reagują na różne sytuacje - natomiast zachowania rodziców mogą się
          przyczyniać albo do eskalacji konfliktów albo do jego załagodzenia.
          • takijestlos Re: chyba szer ma trochę racji 19.08.09, 13:09
            morekac napisała:

            > Czy uważasz, że napisanie: "Tak, zgadzamy się z tobą. Masz
            > paskudnego syna i przemiłą córkę. Spuść mu manto. " pomogłoby

            Nie sądzę, aby w ogóle takich ocen oczekiwała załozycielka wątku.
            Wątpię też, aby uważała syna za paskudnego. Ot, ma jakiś problem i
            tyle.


            >Pomiędzy rodzeństwem
            > dochodzi do konfliktów (jest to niejako norma)

            Może chodzi o ustalenie granicy, kiedy juz o normie mówić nie można?

            > natomiast zachowania rodziców mogą się
            > przyczyniać albo do eskalacji konfliktów albo do jego
            >załagodzenia.

            Z tym się zgadzam, jak najbardziej.

            • bi_scotti Re: chyba szer ma trochę racji 19.08.09, 14:14
              Bo to pewnie trzeba jednak rozdzielic co jest po prostu niegrzecznym
              zachowaniem wobec drugiej osoby, niezaleznie od stopnia
              pokrewienstwa, a co jest konfliktem pomiedzy rodzenstwem.
              Niegrzeczne zachowania i odzywki trzeba korygowac i pietnowac u
              kazdego z dzieci, nie ma zadnego wytlumaczenia dla slow typu "wynos
              sie" czy zamykania drugiemu czlowiekowi (chocby i ten czlowiek byl
              mlodsza siostra wink ) drzwi przed nosem itp.
              Z drugiej strony nigdzie nie jest napisane, ze rodzenstwo bedzie sie
              lubic i bedzie mialo frajde we wspolnym przebywaniu. To juz nawet
              nie o uczucie chodzi tylko o proste lubienie sie czy przyjemne
              wspolne spedzanie czasu. No zdarza sie, ze tej drugiej osoby sie nie
              lubi (znowu: chocby i ta druga osoba byla mlodsza siostra!) i
              trudno, na sile polubic sie nie da choc cywilizowanie zachowywac sie
              nalezy.
              Ja akurat uwazam, ze nie ma nic zlego w "wykorzystywaniu" starszego
              rodzenstwa w opiece nad mlodszym tak dlugo jak odbywa sie to
              sporadycznie, jest nagradzane (nie finansowo!!!) i doceniane, ma
              miejsce w bezpiecznych i przyjemnych warunkach. A z drugiej strony
              oczywistym jest, ze mlodsze ma szanowac prywatnosc starszego.
              Zgadzam sie jednak z Scherem, ze zamykanie drzwi i odseparowywanie
              sie tym sposobem od reszty rodziny jest objawem niepokojacym i
              podjelabym rozmowe na ten temat. Podobnie zreszta na temat spedzania
              wolnego czasu. Nigdy nie tolerowalam lezenia i nic-nie-robienia
              przez dluzsze okresy czasu. I malo mnie obchodzilo, ze moim dzieciom
              cos tam nie odpowiadalo albo czegos nie lubily. Nie lubisz?
              zaproponuj cos innego ale dopoki nie masz wlasnych pomyslow,
              bedziesz robic to, co ja zorganizowalam, bo nic-nie-robienie nie
              jest opcja w naszym domu. Zyja i maja sie dobrze zarowno psychocznie
              jak i fizycznie wink Ja mysle, ze wielu rodzicow czesto boi sie wziac
              te "wladze rodzicielska" w swoje rece a ona (ta wladza) lezy sobie
              gdzies pod lozkiem i kwiczy opuszczona ...
              • morekac Re: chyba szer ma trochę racji 19.08.09, 18:31
                Z drugiej zaś strony człowiek (także młodsza siostra) powinien
                opuscić pokój po cywilizowanym wyrażeniu prośby...
                Co do organizacji czasu - osobiście wymagam, że jeśli już zaczęło
                się jakieś zajęcia dodatkowe, to trzeba je dociagnąć do końca
                semestru (lub roku szkolnego). Zwłaszcza, jeśli dziecko się samo
                postanowiło zapisać ( co nie przeszkadzało młodszej jęczeć od marca,
                żeby ją z niemieckiego wypisać).
                Sądzę, ze dobrze byłoby chłopcu (i z nim) poszukać jakiś zajęć
                dodatkowych od września- i nie muszą być to zajęcia
                straszliwie "rywalizacyjne". Szachy są grą, gdzie się albo przegrywa
                albo wygrywa... Jeśli się stale przegrywa, to może byc zniechęcające
                ( też zawsze dostawałam łupnia w szachy od siostry, więc też w końcu
                przestałam grać - jak ja go rozumiem...).
    • jola_ep Re: 11-latek nienawidzi siostry 19.08.09, 20:44
      Tak sobie pomyślałam... może syn jest introwertykiem?
      To taki temperamentu, mam wrażenie, że raczej wrodzony

      W społeczeństwie więcej jest ekstrowertyków niż introwertyków. Ale w mojej rodzinie proporcje są odwrotne. Ja, mój maż, nasz syn jesteśmy interwertykami, córa ekstrowertyk. Więc mam troszkę doświadczenia wink

      (to nie jest cecha typu jest-nie jest; zwykle ludzie są gdzieś pośrodku między ekstrowertykim i introwertykiem)

      Introwertyk odpoczywa z dala od ludzi. Dodatkowo w tym wieku dzieci dość często od czasu do czasu zwyczajnie potrzebują samotności. Kazać im na okrągło być z rodziną jest moim zdaniem nieco nieludzkie.

      Introwertyk nie jest towarzyski. Ma kilku (jednego, dwóch, więcej) wypróbowanych przyjaciół i więcej nie potrzebuje. Owszem, może mieć więcej znajomych, ale są to znajomości powierzchowne i mało istotne. Mój syn ma na naszym podwórku jednego przyjaciela, z którym zawsze się bawi. W szkole też ma jednego. Czasem zaprasza obu. Inni są mu zwyczajnie niepotrzeni, choć w klasie nie ma konfliktów, często też słyszę opowieści o innych kolegach. Radzi sobie w grupie. Ale mimo to liczą się tylko dwie osoby.

      Więc Twój syn nie ma wielu kolegów, bo jest tak nielubiany i wredny, czy też ci inni są mu nieptrzebni, skoro ma jednego? A jak się ma takiego jednego, wybranego, czy nie można poczuć ukłucia zazdrości, że zadaje się z innymi? Albo zwyczajnie bać się jego utraty?

      Introwertyk jest zwykle pamiętliwy. Zaskoczyło mnie to, że mój syn potrafił nawet jako mało dziecko wypomnieć mi swoją krzywdę sprzed dobych paru miesięcy. Nie jest to wyraz jego złej woli. On po prostu taki jest. Pamięta. Czy możemy tak do końca rządzić naszą pamięcią?

      Introwertyk, jeśli jest mu źle i ma problem, zwykle zamyka się w sobie. Nie pokazuje po sobie. Nie rozgłasza wszem i woboec.

      Mój syn zwijał się w kłębuszek na swoim łózku (musiał być sam), albo chował się w szafie (gdy w pokoju ktoś był). Moja starsza była wyczulona i wołała mnie, gdy tylko on się "zmuszelkował". A ja próbowałam go "rozwinąć".

      Bo warto nauczyć się rozmawiać z takim "ślimaczkiem", najlepiej pokazać na przykładach, że opłaca się wyżalić i zwierzyć. Nie spotka się z naganą, a ja spróbuję mu pomóc. I często mi się to udawało, choć im dalej - tym trudniej, bo problemy rosną i nie tak łatwo już je rozwiązać...

      Proponuję, abyś spróbowała przyjrzeć się swojemu synowi. Poznać go tak naprawdę. Nie oceniać tylko jego zachowania (negatywnie) i wyników w szkole. Przyjąć go z całym dobrodziejstwem inwentarza i próbować zmieniać nie jego, ale jego zachowanie. Pamiętając o tym, że można to zrobić tylko w pewnych granicach.

      Bi_scotti ma rację - trzeba korygować niegrzeczne zachowania i odzwyki u OBU. Bo tak jest przyjęte w społeczeństwie. Nie należy jednak wymgać, aby się lubili, kochali i bawili razem. Dać im też prawo na wyrażanie swoich negatywnych uczuć.

      Ale podstawą jest zrozumienie... Widzę dużo racji w tym, co piszse D.o.s.i.a Warto popracować nad jego poczuciem wartości. Dziecko zranione, niezrozumiane, będzie się zachowywać agresywnie i wystawiać swoje igły - taki odruch obronny. Ale w środku jest miękki.
      Trzeba tam dotrzeć...

      Może warto zacząć od tych rozmów? Niech to będą naprawdę rozmowy: naucz się go słychać. Nawet jeśli opowiada o czymś dla niego ważnym, a nudnym dla Ciebie (mój 10 latek lubi mówić o grach komputerowych, przeczytanych książkach czy obejrzanych programach na Discovery - "obrywa" mi się gdy słycham nieuważnie wink )
      Znajdź sposób na siebie: ja odkryłam, że mam niezgłębioną cierpliowść, gdy leżę obok mojego dziecka... Takie były początki naszych poważnych rozmów. Świetne są też wspólne spacery "z celem": gdy prowadzę go na dodatkowe zajęcia (jakieś 2km w jedną stronę). Wtedy rozmowa pojawia się jakoś tak sama... Czasem gadamy, gdy razem gotujemy, albo jeździmy na rolkach. Oczywiście bez towarzystwa siostry wink

      Nie wszystko od razu. Najpierw słychać, potem "wyjeżdżać" z dydaktyką wink A najlepiej jej unikać (nagana ma być po zdarzeniu, a nie rozpamiętywana w nieskończość).

      Niedawno byłam bardzo dumna z mojego 10-latka. Poszło o drobiazg. Ja go usiłowałam pochwalić za zachowanie cierpliwości wobec jego 6-letniej kuzynki (partnerka do zabaw z niej przecież niewielka). On wybuchnął, coś tam wywrzeszczał i poleciał. Za parę minut wrócił, z gniewną twarzą zaciągnął mnie do pomieszczenia, gdzie nikogo nie było - i powiedział mi o co mu chodziło. Okazało się, że on to odebrał inaczej, poczuł się zraniony. Dlaczego on ma zawsze ustępować (bo wtedy kuznka wrzeszczy i wszyscy stają w jej obronie), dlaczego ona może wymagać od niego określonych zachowań ("baw się ze mną", gdy nie ma na to ochoty, "dlaczego się z nią nie bawisz?"), dlaczego wreszcie ja jestem taka niesprawiedliwa...

      Byłam z niego dumna, bo poczułam, że odbieram owoce tych wszystkich moich prób nauczenia go rozmowy. Zamiast zamknąć się w sobie - otworzył się i pokazał co go zraniło. Nawet jeśli ja uznałam, że przesadza, to zrozumiałam, że przecież on miał prawo do takiej reakcji. Wyjaśniliśmy sobie co nieco, ja postanowiłam troszkę się poprawić i atmosfera się rozpogodziła.

      Pozdrawiam
      Jola
    • tata.kasi Re: 11-latek nienawidzi siostry 20.08.09, 10:27
      Alienujecie i nie akceptujecie chłopaka. Stawiam też na nikłe
      zainteresowanie sprawami domowymi męża.
      Pozdrawiam
    • niklodek Re: 11-latek nienawidzi siostry 20.08.09, 14:26
      Silnie rozwinięta rywalizacja i izolowanie to najczęściej oznaka braku
      akceptacji w szkole/domu. Wiem z własnego doświadczenia. Może jest malo
      „chlopacki” i nie spełnia wymogów rówieśników?
    • teraz_asia Re: 11-latek nienawidzi siostry 21.08.09, 12:09
      Mam takie same dzieci- jedenastolatek i sześcio i pół latka. Też
      bywało ciężko, owszem. Ale od roku, dwóch duży traktuje siostrę
      bardzo przyzwoicie. U nas zadziałał manewr "na dorosłego". Na
      zasadzie traktowania syna jako niemal równorzędnego wiekiem do nas,
      co mu wybitnie pochlebiło: nie traktuję ich jednakowo, bo to
      niemożliwe, ale staram się podkreślać zalety bycia starszym:
      poczekaj, położe małą spać, a potem zagramy sobie w Scrabble,
      albo "może ty jej przetłumaczysz, że nie nosi się sandałów, jak
      jest tak mokro na dworze, bo ja już nie mam do niej siły". Syn
      przejął się tą rolą pośrednika i często to on faktycznie jest w
      stanie przetłumaczyć małej, że czegoś tam nie może, a kiedy córka
      narozrabia i się na nią wkurzę, bierze ją do pokoju i mówi: Poczekaj
      aż się mama uspokoi, a potem ją przeproś. Córka ma "charakterek",
      czasem się kłócą, czasem ona zaczyna do niego lecieć z pięściami
      (on jej nie bije), ale uwielbia brata nad życie, zamęcza go
      pytaniami naukowymi, co też mu dobrze robi na poczucie własnej
      wartości.
      Może to się sprawdzi- 11 lat to juz trudny wiek, dziecko ma prawo
      być zmęczone, trochę się izolować- w końcu zaczyna dojrzewać i sam
      musi dojśc z tym wszystkim do ładu, a traktowanie go jak niemal
      dorosłą, poważną osobę pozwoli mu poczuć się pewniej. Może pomóżcie
      mu znaleźć jakieś zainteresowania, skoro sam sie nie garnie?
      Najlepiej coś, co pozwoli mu sie wybiegać i zmęczyć, to od razu
      poprawia humor.
      W sumie mam duże wsparcie ze strony męża, który ma zarezerwowane dla
      syna rozrywki i wyjazdy- grają w szachy, w piłkę, oglądają mecze,
      wyjeżdżają na 2- 3 dni sami- mają swój męski świat. To też istotne,
      bo wtedy znowu młody ma podział na "wy, dziewczyny" i "my, chłopaki"-
      czyli oni noszą walizki, idą kupować bilety czy lody dla nas- są
      takimi "opiekunami grupy"- ja mam z głowy sporo spraw, a syn czuje
      się ważny i potrzebny.
Pełna wersja