Nie chce buziaczka od mamy :-(

31.12.03, 00:29
Od kilku dni mój dwulatek nie chce na dobranoc by mama go pocałowała sad(
Nawet jak mówi (by opóźnić moje wyjscie z pokoju wieczorem jak idzie
spać) "ostatni buziaczek" i wracam do niego by mu go dać, to jak podchodzę do
łóżeczka, to on macha łapką i mówi "nie, nie, nie całować, nie chce
buziaczka od mamy".
Przykro mi i mówię mu o tym. Czy dobrze robię? Czy też lepiej zbagatelizować?
A w ogóle to dlaczego tak jest?

Pozdrawiam,
Chalsia
    • ann_mart Re: Nie chce buziaczka od mamy :-( 31.12.03, 08:24
      Bunt dwulatkasmile)) Mój ma 22 mies. i odmawia wszystkiego, nawet rzeczy które
      lubi, chyba dla samej przyjemności odmawiania. Trzeba przeczekać, w końcu jak
      mój, skapituluje i przyjdzie się poprzytulać. Bo jednak jest im to potrzebne.
      Mój mały potrafi czasami specjalnie się uderzyć, żeby przyjść na przytulanki.
      Ale fakt, przykre strasznie jak taki szkrab mówi, że nie będzie dawał pysia i
      nie będzie się przytulał.
      Pozdrawiam
      Anka
      • malgosia87 Re: Nie chce buziaczka od mamy :-( 31.12.03, 09:22
        Zgadzam sie z ann_mart, zbagatelizować a może nawet usznanować jego odmowę;
        zapewnic, ze bardzo go kochasz i bardzo lubisz dostawac buziaczki na dobranoc,
        ale skoro nie ma ochoty to nie będziesz nalegać. Minie na pewno, to jeszcze
        maluch, który lubi czasami o czyms zadecydowac.
        Pozdrawiam,
        Małgosia

        • chalsia Re: Nie chce buziaczka od mamy :-( 31.12.03, 10:47
          Jasne, że szanuję jego odmowę. Nie całuję go na siłę. Mówię, że mi przykro, że
          lubię dawac mu buziaczki. A jak wychodzę z pokoju to często mówię, że kocham.

          Przestanę w takim razie mówić, że mi przykro (no i zacisnę zęby i postaram się
          wewnętrznie zbagatelizować).

          Aczkolwiek mój maluch ma wiele sytuacji, w których moze okazać swoje NIE i w
          olbrzymiej części przypadków to "nie" jest uszanowane (oczywiście ta moja zgoda
          na jego "nie" dotyczy rzeczy, które moge spokojnie odpuścić). I dlatego wydaje
          mi się, ze akurat odmowa buziaczków nie jest próbą pokazania swojego ja, bo ma
          na to mnóstwo innych okazji. Ale może się mylę.

          Pozdrawiam,
          Chalsia
          • malgosia87 Re: Nie chce buziaczka od mamy :-( 31.12.03, 11:06
            Jejku chalsia ja Cię nie rozumiem, dlaczego Tobie jest przykro? Nie możesz
            założyć, ze Twoje 2 letnie dziecko kocha Cie ponad wszystko i Ty jesteś dla
            niego najważniejsza, a to co mówi i robi (albo czego nie robi) ma zupełnie inne
            podłoże. I co z tego, że ma mnóstwo innych okazji do zamanifestowania
            własnego "ja" skoro jemu zależy własnie na tu i teraz. Naprawde usiłujesz
            doszukiwac sie głebszych motywacji, jakich?
            Pozdrawiam,
            Małgosia
    • ligia76 Re: Nie chce buziaczka od mamy :-( 31.12.03, 11:32
      Hej wink
      Mój starszy syn Konrad praktycznie nigdy nie lubił buziaczków, i po ukończeniu ok. 2 latek zawsze krzyczał "tylko bez całusków". Zostało mu to do tej pory, a ma juz prawie 10 lat. Przy składaniu zyczeń itp. zawsze wszyscy słyszą jego "tylko bez całowania". Chyba nie jest "całuśny" i minie mu dopiero jak będzie duuuży i pozna super dziewczynę wink.
      Szczerze mówiąc ja jako dziecko też nigdy nie lubiłam całusów i zawsze byłam raczej "nietykalska", żadnych uścisków. Teraz jestem całkiem dużą dziewczynką i na całuski trzeba mieć u mnie licencję wink

      Pozdrowienia
      Ligia
    • beata32 Re: Nie chce buziaczka od mamy :-( 31.12.03, 12:56
      Chalsiu,

      Myślę, że zbagatelizować, albo wogóle na jakiś czas przestać mówić. To chyba
      taki okres, że dzieciaczki mają dużo na 'nie' i chyba podoba im się, że
      zaczynają o sobie decydować i chętnie z tego korzystają.

      Mój prawie 3 letni synek na buziczki musi mieć nastrój. Wtedy nawet sam z
      własnej inicjatywy potrafi dać. Czasami uda się 'wynegocjować' buziaczka w
      czółko, brzuszek, w rączkę, albo w stópkę, ale jak nie to nie. A jak nie chce -
      to mówię 'no trudno', albo żartuję sobie 'no to poprosze Adasia (młodszego
      braciszka), albo tatusia' - choć to zazwyczaj nie działa. Albo przyjdę do niego
      jak już słodko śpi - pocałuję w czółko i powiem cichutko 'kocham Cię
      syneczku' ... myślę, że nawet przez sen to usłyszy wink

      Pozdrawiam
      Beata32 mama Maciusia (2 lata i 10 mies) i Adasia (10 mies)
    • joannab-o Re: Nie chce buziaczka od mamy :-( 01.01.04, 15:29
      Chalsiu, ja uważam, że nie powinno się małym dzieciom mówić, ani serio ani
      żartem, o tym, że mogą urażać cudze uczucia tym, co same odczuwają. W kwestii
      uczuć dziecko musi mieć całkowita autonomię. (Co innego w kwestii zachowania,
      czyli czegoś co kontroluje i co może być kontrolowane przez otoczenie).

      Jeżeli mówisz małemu, że Ci przykro, to jest to już (rozumiem, ze nie masz
      takiej intencji) mechanizm emocjonalnego szantażu. Przekazujesz mu, że jeżeli
      komuś jest przykro, to niezależnie od obiektywnej lub jego własnej subiektywnej
      oceny sytuacji powinien sie zachować w sposób żadany przez tę osobę.
      Teraz chodzi o Ciebie, pełną miłości i dobrej woli, ale potem "przykro" może
      być komuś całkiem nieprzyjaźnie nastawionemu.
      Przyjdzie kiedyś czas na naukę, żeby nie wyrządzać komuś przykrości, ale i tak
      powinno sie to odbywać w formie dyskusji. Dziecko to sobie przemyśli i przyswoi
      na zasadzie decyzji, a nie ODRUCHU I AUTOMATYZMU, co grozi w wypadku małego
      dziecka.

      Jest jeszcze druga strona tego problemu - mówiąc, że jest Ci przykro uczysz
      dziecko, że jest rzeczą normalną, że czyjeś samopoczucie zależy od uczuć innej
      osoby. To też według mnie odbywa sie na drodze wpojenia.
      Tobie jest naprawdę przykro i większości osób też jest przykro, kiedy spotykaja
      się z odrzuceniem. Jednak jest tez wielu ludzi, którym przykro w takiej
      sytuacji nie jest. Co jest lepsze, to chyba nie wymaga dowodu. Uważam, że to
      nie jest sprawą wrodzonych właściwości, tylko wychowania.
      Nie wiem, czy jasno się wyrazam, głowa mnie bolismile)))
      Pozdrawiam, joanna
      • grzalka Re: Nie chce buziaczka od mamy :-( 01.01.04, 19:09
        Bardzo się zgadzam z Joanną. Tym bardziej, że sama jestem i
        byłam "niecałuśna", a szantaż emocjonalny podobnego typu powodował, że dawałam
        się całować cierpiąc w duszy męki. A nie o to ci chyba chodzi, prawda? Odpuść
        sobie te buziaczkismile
        • chalsia Re: Nie chce buziaczka od mamy :-( 01.01.04, 23:40
          No toż go przeciez nie całuję jak nie chce. I jak powiedziałam, nie będę juz
          mówic, że mi przykro (ale nawet mówiąc mu, że mi przykro, potem mówiłam, że go
          kocham).
          (Wczoraj przywołał mnie na ostatniego buziaczka i jak podeszłam to "nie, nie
          chcę", więc ja "no to spij dobrze, dobranoc" i wychodzę, potem było "ostatnie
          przykrycie", wyszłam z pokoju, a tu jeszcze raz "ostatni buziaczek", wchodzę a
          on się nadstawia, buzi, dobranoc i poszłam. Mądralek - "miał" mnie przy sobie o
          tę chwilę dłużej a odmówic nie mogłam, no bo faktycznie wcześniej ostatniego
          buziaczka nie było smile)) )

          To co napisała Joanna jest bardzo mądre. Ale z drugiej strony (albo "obracając
          kota ogonem") w takim razie nalezało by odrzucić/zaprzestać wszelkich
          komunikatów typu "ja czuję ...." w stosunku do dziecka. A przecież wiadomo skąd
          inąd (tak się pisze ??), że jeśli np. nie chcę by dziecko brało coś mojego w
          ręce, to od zwykłego "nie wolno", lepiej działa "nie wolno, nie lubię jak ...".

          Ciągnąc to rozumowanie dalej, warunkujemy dziecko w kazdej sytuacji, gdy mówimy
          mu np. "lubię jak ...", "podoba mi się ...", "miło mi gdy ...". To tez mozna by
          nazwać szantażem emocjonalnym.

          Pozdrawiam,
          Chalsia

          Ja też do "całusnych" absolutnie NIE należę. A mały tak w ogóle jest przytulas
          i przylepa.
      • chalsia Re: Nie chce buziaczka od mamy :-( 01.01.04, 23:51
        > Jest jeszcze druga strona tego problemu - mówiąc, że jest Ci przykro uczysz
        > dziecko, że jest rzeczą normalną, że czyjeś samopoczucie zależy od uczuć
        innej
        > osoby. To też według mnie odbywa sie na drodze wpojenia.
        > Tobie jest naprawdę przykro i większości osób też jest przykro, kiedy
        spotykaja
        >
        > się z odrzuceniem. Jednak jest tez wielu ludzi, którym przykro w takiej
        > sytuacji nie jest. Co jest lepsze, to chyba nie wymaga dowodu. Uważam, że to
        > nie jest sprawą wrodzonych właściwości, tylko wychowania

        W stosunkach między ludźmi, a zwłaszcza bliskimi, nie ma możliwości by tego
        typu zachowania nie wywoływały reakcji emocjonalnych (= budziły uczuć). Czy
        zwisa Ci i powiewa, gdy Twoja własna mama powie Ci, że jej przykro z powodu
        Twojego zachowania?
        Natomiast taka sama sytuacja zupełnie nie wpływa na poczucie mojej własnej
        wartości. I tu widzę zasadniczą różnicę.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • joannab-o Re: Nie chce buziaczka od mamy :-( 02.01.04, 15:36
          W stosunkach między ludźmi, a zwłaszcza bliskimi, nie ma możliwości by tego
          > typu zachowania nie wywoływały reakcji emocjonalnych (= budziły uczuć). Czy
          > zwisa Ci i powiewa, gdy Twoja własna mama powie Ci, że jej przykro z powodu
          > Twojego zachowania?
          > Natomiast taka sama sytuacja zupełnie nie wpływa na poczucie mojej własnej
          > wartości. I tu widzę zasadniczą różnicę.
          >
          Na pewno nie chodzi o to, zeby dziecku to zwisało, wręcz przeciwnie, żeby
          szanowało cudze uczucia. Jednak jedyną drogą do tego celu, która nie przyczyni
          sie jednocześnie do tego, że dziecko stanie sie podatne na uczuciową PRESJĘ,
          jest szanowanie autonomii uczuciowej dziecka. Czuć, chcieć, lubić ma ma pełne
          prawo i nikt w nie ingeruje, a na naukę, że nie zawsze i nie przed każdym
          dobrze jest otwierać się z tymi uczuciami przyjdzie czas.

          Dziecko rozumie, bo samo to czuje, że nie da się wpływać na cudze uczucia i
          właśnie, tak jak napisałaś, nie widzi związku cudzego stosunku do siebie z
          pooczuciem własnej wartości. Ale można mu taki związek skutecznie zasugerować
          i, niestety, doświadczenie mówi, że większość ludzi po jakimś czasie uznaje
          taki związek za oczywisty.

          > w takim razie nalezało by odrzucić/zaprzestać wszelkich
          >komunikatów typu "ja czuję ...." w stosunku do dziecka. A przecież wiadomo
          >skąd
          >inąd (tak się pisze ??), że jeśli np. nie chcę by dziecko brało coś mojego w
          >ręce, to od zwykłego "nie wolno", lepiej działa "nie wolno, nie lubię jak ...".

          Widzisz, ja właśnie tak uważam - zero takich komunikatów. Ale to nie znaczy, że
          moje dzieci nie rozumieją co czuję.
          Wyrażamy uczucia werbalnie i niewerbalnie. Przy tym niewerbalne przekazy są
          prawie niemożliwe do zafałszowania. Tylko, że trzeba chodzić na kursy, żeby te
          komunikaty sprawnie odczytywać - bo utraciliśmy (albo nam sie nie rozwinęła)
          EMPATIĘ.
          Przeciwempatycznie działa zaprzeczanie uczuciom dziecka, albo zmuszanie go do
          zmiany uczucia np. tekstem "boisz się? przecież nie ma czego", ale i werbalne
          nazywanie uczuć. To drugie było zawsze, ale teraz, po powstaniu tego nurtu, do
          którego nawiązujesz, nasila się bardzo.

          Takie nazywanie jest często tylko bardziej wyrafinowaną forma zaprzeczania
          uczuciom, a jeżeli nawet nazywający trafi z nazwą prawidłowo, to z pewnością
          uczucie uprości, sprowadzając je z konieczności do jakiegoś NAZWANEGO. Ile
          znamy nazw uczuć, a ilu nie umiemy nazwać, ani nawet ich uchwycić w ich
          wielowymiarowości i "ruchomości"?
          Nie trzeba umiec nazwać uczucia, żeby je po prostu odczuwać. Dziecko ma jak
          sądze, szczególnie czułą apataturę pomiarową, choć gorzej u niego z wyciąganiem
          wniosków z tych pomiarów (i tego niech sie właśnie uczy).
          Kiedy zaczynamy powoływać się werbalnie na uczucia, dajemy sygnał, że aparaturę
          należy zawiesić na kołku, bo jest prostszy wyznacznik - partner nazywa, co
          czuje i tego nalezy się trzymać. Aparatura rdzewieje, a uczucie nie istnieje,
          dopóki nie zostanie głośno nazwane.

          A co do praktycznej korzyści z mówienia "nie lubię", o której pisałaś, to
          myślę, że nie w samej treści tego przekazu jest źródło sukcesu. Pisaly tu
          dziewczyny o stosowaniu tej metody z książek "Jak mówić" i innych i na jedne
          dzieci to działało, a na inne nie.
          Stare wyjadaczki twierdzą, że najlepsza (a może nawet jedyna)
          jest "upierdliwość". Jakoś nie mogę sobie wyobrazić rodzica sterczącego w
          drzwiach i powtarzającego jak katarynasmile)) "ja lubię, jak jest porządek" (no i
          co z tego - ciśnie mi się na usta). A nawet jeśli, to przecież nie treść jest
          tu decydująca, tylko rzeczona upierdliwość.

          joanna
    • mamongabrysi Re: Nie chce buziaczka od mamy :-( 02.01.04, 16:48
      Ajjjjjj.... znamy to , znamy. U nas pojawiło sie w związku z małym Marcinkiem
      (od dwóch tygodni w domu). gabrysia i tak zawsze była tatusicóreczką, ale po
      tym jak nie było mnie tydzien w domu i teraz mały wisi mi u piersi, jest
      jeszcze bardziej pro-tatusiowa. Kiedy kąpiemy małego ( w zasadzie mąż kąpie a
      ja z Gabrysią asystujemy) mam okazje, ochotę, wolne ręce, żeby popieścić
      córeczkę. Tylko, że kiedy ją złapałam na całuski - tak jak przed porodem - mała
      uciekła "nie chcę, nie lubię". zrobiło mi się bardzo przykro ale nie pokazałam
      tego tylko otworzyłam ramiona i zawołałam " a kto teraz przytuli mamusię,
      bardzo lubie całuski i przytulanki" i przybiegła bo tym razem to ona tuliła
      mamusie a nie mamusia ją. Może spróbuj tak - to dziecko całuje a nie jest
      całowane.
      Ania
      • pelik Re: Nie chce buziaczka od mamy :-( 02.01.04, 22:49
        A moim zdaniem zachowanie twojego synka to prosta gra, która ma na celu
        zatrzymanie cię przy sobie jak najdłużej i paradoksalnie jest wyznacznikiem
        dzieciecej miłości do ciebie. Nie piszesz, ze zdarza się to w innych
        sytuacjach, a właśnie przed zaśnięciem. Może chciałby, żebyś z nim była, kiedy
        zasypia? Może fakt, że to OSTATNI buziak niepokoi go? Dopóki go nie dałaś, to
        może jest szansa, że wrócisz. Niech ci nie będzie przykro, moim zdaniem to
        ogromna potrzeba posiadania cię blisko.
        Pozdrawiam.
Pełna wersja