mówić jej czy nie ? kiedy?

26.08.09, 11:34
Mam problem, który z każdym dniem staje się dla mnie coraz
poważniejszy.
Moja córka ma 9 lat i nie jest dzieckiem mojego męża.
Jest ona owocem "miłości" z pierwszego związku, który rozpadł się
kiedy córcia miał rok.
Zaraz po tym poznałam mojego obecnego męża,którego córka uważa za
swojego ojca.
Córcia nie jest świadoma całej sytuacji - nosi nazwisko moje i męża.
Czy powiedzieć jej jaka jest prawda?
Już teraz czy poczekać?
Strasznie boję się tej rozmowy i nie wiem co robić sad
    • semi-dolce Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 26.08.09, 12:45
      Oczywiscie, że mówić. Co do tego w jaki sposób i konkretnie kiedy moim zdaniem
      powinnas poradzic się psychologa, który pozna ciebie, twojego męża i córkę.
      Córka prawdopodobnie będzie kiedys chciała poznac swojego biologicznego ojca,
      jesli ten zyje. Ma do tego święte prawo.
      • kombinatorka81 Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 26.08.09, 13:36
        Oczywiście, że ma prawo poznać swojego biologicznego ojca, tylko że
        szanowny tatuś w ogóle na to nie zasługuje.
        Poza alimentami nie wykazuje najmniejszego zainteresowania dzieckiem.
        Ech ... smutne to, ale prawdziwe sad
        • semi-dolce Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 26.08.09, 14:20
          Tatus nie musi zasługiwac. Tatus jest tatusiem, w sensie młoda ma jego geny.
          Tzn. ja go nie usprawiedliwiam, tylko stwierdzam fakt, że jest jej przodkiem. A
          potrzeba poznania swojego pochodzenia jest jedna z silniejszych u człowieka. Ok,
          to jeszcze nie teraz, ale kiedyś, gdy będzie starsza zapewne będzie tego
          chciała. To całkowicie normalne.

          Powinnas jej to powiedzieć jak najszybciej, to prawda, że powinna wiedziec od
          poczatku, znać prawdę.
          • dr01 Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 16:09

            ja tam nie jestem zwolennikiem prawdy za wszelką cenę, więc raczej bym nie mówił
            tylko że...

            może się okazać ze z przyczyn zdrowotnych wiedza na temat biologicznych rodziców
            okaże się potrzebna
            może przypadkiem wyjść w badaniach że coś tu nie gra (wystarczy ze inne są grupy
            krwi)
            może jakiś "życzliwy" podkabluje
            i co wtedy?

            chyba jednak lepiej, żeby dowiedziała się o tym od matki niż od przypadkowych
            osób, pytanie tylko kiedy....
            • fanatyzm_to_choroba Jeśli jeszcze nie wie, to po co robić sztuczną afe 29.08.09, 16:53
              rę, bo ktoś tam coś tam? Nawet jeśli by się dowiedziała niezaleznie od Ciebie,
              powiesz że to i tak nie ma znaczenia. Wszystko.
            • michalng Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 17:02
              > ja tam nie jestem zwolennikiem prawdy za wszelką cenę, więc raczej bym nie mówił

              Czyli jesteś zwolennikiem oszukiwania swoich najbliższych ? Czy oni o tym wiedzą ?
              • pedror Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 17:47
                Chyba lepiej powiedzieć niż czekać, aż dorosła córka w takim czy innym celu (np. biorąc ślub) weźmie z urzędu odpis swojego aktu urodzenia i wtedy się zdziwi.
        • tincia_pincia Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 23.09.09, 00:40
          Należy powiedzieć chociaż "tatuś"jest do niczego.Mam tak samo.Z tym że moja
          córka ma dopiero pól roczku i jeszcze mam czas na zastanowienie się co będzie
          jak pozniej zacznie pytac;p
          Ciężka sprawa.
          Też nie wykazuje zadnego zainteresowania córką.Smutne ale prawdziwe.
          Dobrze,że masz kogoś u swego boku.Ja jestem sama z dzieckiem.A ON?Tatuś mojej
          córki zapłodnił inną dziewczynę również.Masakra.Róznica między tymi
          dziewczynkami to miesiąc.I jak pozniej małej powiedzieć?Przyjdzie czas będzie
          rada.Już jak o tym myślę to hmmmmmmmmmm....Masakra.
      • klara551 Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 30.08.09, 00:36
        Oczywiście powidzieć i zawalić dziecku jego świat/autopsja/.A po
        cholerę dziecku wiadomość,że dawca nasienia nim się nie
        interesuje.Ojcem jest ten ,który wychowuje,przytula,a nawet da
        klapsa.Miałam 7 lat,jak postronna osoba z czystej zawiści
        poinfomowała mnie,ze jestem adoptowana.Kilka lat zajęło mi przyjęcie
        do wiadomośći,że ważniejsi są ci którzy mnie wychowują,dbają o
        mnie,a nie ci co bez zastanowienia zaspokoili chuć i potem na resztę
        świata zwalili wychowanie potomstwa. Moi biologiczni rodzice ,to
        ludzkie kukułki,a ci co mnie wychowali,to są moi prawdziwi
        rodzice.Jedynym problemem jest odpowiedż u lekarza,czy w rodzinie
        były choroby genetyczne.Nie mów, tak długo jak możesz.Im młodsze
        dziecko,tym większy szok ,a wiem o tym,bo sama to przeżyłam.Po co
        dziecku taka wiadomość?Chyba tylko po to,żeby negować decyzje
        ojca,czyli tego ,króry wychowuje
        • michalng Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 30.08.09, 08:34
          Jest dokładnie odwrotnie. Im starsze dziecko tym większy szok.Jeśli dziecko
          wiedziało by "od zawsze" nie było by wcale szoku. Jeśli dowie się jako
          nastolatek to w zasadzie murowane są poważne problemy wychowawcze. Narkotyki,
          ucieczki i tym podobne atrakcje.
        • verdana Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 30.08.09, 09:45
          Chyba nieco inaczej bys sie czuła, gdyby powiedzieli Ci o tym
          rodzice, nie obca osoba. I cóż. Jak widać świat oszukiwanego dziecka
          moze sie i tak w kazdej minucie zawalic - obcych ludzi jest dużo -
          zawsze ktos wygada.
        • iwonka_h Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 23.09.09, 09:00
          dziecko się dowie. pewnego dnia. i wtedy dopiero będzie miało żal o zatajenie
          przed nim kluczowej informacji
          im młodsze dziecko tym łagodniej przyjmie taką informację, im starsze tym
          większy szok.
          w tej chwili posiadanie innego biologicznego tatusia niż ten który wychowuje nie
          jest aż tak niezwykłe
          wykorzystaj jakąs historie z filmu, serialu i wykorzystaj ją jako pretekst do
          rozpoczęcia takiej rozmowy, im szybciej, tym lepiej
    • alabama8 Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 26.08.09, 13:27
      Poczekać?
      Już i tak jest za późno. Powinna wiedzieć od zawsze. Teraz masz
      ciężkiego zgryza.
      • kombinatorka81 Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 26.08.09, 13:37
        Może rzeczywiście powinna wiedzieć od zawsze, ale miała rok jak
        pojawił się mój mąż i wychowaliśmy ją w przekonaniu,ze to jest tata.
        I tak już zostało.
        • michalng Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 13:20
          Okłamywaliście dziecko przez 8 lat to teraz macie problem. Uświadomienie ze
          własna matka ja oszukiwała przez tyle lat na pewno ja bardzo zaboli.
          • emma_me Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 16.09.09, 13:42
            GRUNT TO WSPARCIE, OJ DZIEWCZYNY
    • gopio1 Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 26.08.09, 19:21
      Moim zdaniem powinnaś porozmawiać teraz. Najlepiej w relacji Ty-córka, bez
      obecności męża. Może zacznij rozmowę od opowieści o różnych rodzinach
      patchworkowych - o tym, że dzieci mogą być adoptowane, że można nabyć przyrodnie
      rodzeństwo w różnych etapach swojego życia i w różnym wieku. Pokaż jej na
      przykładach znajomych, rodziny, czy bohaterów książek - jakie mogą funkcjonować
      rodziny - wielodzietne, samotne matki, związki osób z dziećmi z różnych
      małżeństw. Możesz nawet zahaczyć o związki homoseksualne - podobno dwie kobiety
      wychowujące dziecko to już nie rzadkość.

      Opowiedz jej jakieś historie o tym, jak czasem nie można mieć dziecka, a bardzo
      się pragnie - a czasami wcale się nie myśli o potomstwie, a ono się pojawia. Nie
      bój się mówić o porzucaniu dzieci przez rodziców, o potrzebie miłości, o prawie
      do posiadania szczęśliwej rodziny. O tym, że rodzicem nie wystarczy być - trzeba
      się nim stać. Że nie każdy do tej roli się nadaje. No i o tym, że prawdziwy
      ojciec to ten, który wychowuje. Ale nie bagatelizuj roli biologii - dzisiaj cała
      medycyna opiera się o genetykę...

      A jak będzie pytała o ojca biologicznego, nie oczerniaj go. Powiedz, że jesteś
      mu bardzo wdzięczna i szanujesz go, bo dzięki niemu masz taką wspaniałą
      córeczkę! Opowiedz jak się poznaliście, może pokaż jakieś zdjęcia. Powiedz, że
      najważniejsza jest miłość, a tę daje Wam Twoj mąż i świetnie się spisuje w roli
      taty. Bo przecież nim jest!

      9-latka to naprawdę duża dziewczynka, myślę, że zrozumie i przyjmie to łagodnie.
      Ale zwłoka może zaowocować ogromnym buntem i poczuciem krzywdy - nie będzie
      chciała słuchać, że chciałaś ją chronić, że nie było okazji... w głowie będzie
      miała tylko jedno - oszukiwali mnie. A intencje nie będą istotne.
      Powodzenia! smile
      • scher Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 26.08.09, 20:30
        gopio1 napisała:

        CytatMoże zacznij rozmowę od opowieści o różnych rodzinach patchworkowych - o tym, że dzieci mogą być adoptowane, że można nabyć przyrodnie rodzeństwo w różnych etapach swojego życia i w różnym wieku. Pokaż jej na przykładach znajomych, rodziny, czy bohaterów książek - jakie mogą funkcjonować rodziny - wielodzietne, samotne matki, związki osób z dziećmi z różnych małżeństw. Możesz nawet zahaczyć o związki homoseksualne

        I tak na tych opowiastkach prędko czas wam zleci do osiemnastki, a perspektywa niemiłej, konkretnej rozmowy oddali się na te 9 latek. Czyż to nie ulga? wink
      • atrams5 Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 15:27
        Bardzo rzeczowy i mądry komentarz. Pozdrawiam.
      • lia.13 Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 23:06
        do gopio-1
        ogólnie zgadzam się, że mała powinna się dowiedzieć, a im szybciej, tym lepiej.
        Nie ma nic gorszego niż przekazać taka informację nastolatce w wieku buntu
        młodzieńczego.
        Dlaczego jednak uważasz, że w rozmowie takiej nie powinien uczestniczyć mąż
        matki i zarazem człowiek, którego córka uważa za swojego ojca? To jakiś absurd
        dla mnie. Nie dość, że matka ma córkę poinformować, że mężczyzna, którego córka
        kocha i szanuje nie jest jej ojcem, to na dodatek nie ma go być przy tej
        rozmowie, a o ojcu biologicznym matka ma mówić, że go szanuje i dziękuje mu za
        swój skarb? To jakieś absurdalne dla mnie.
        Matka powinna przedstawić sprawę jaką ona jest. Zatem powiedzieć WRAZ Z MĘŻEM,
        że ojcem córki jest ktoś inny, jednak to osoba nieistotna, bo PRAWDZIWY ojciec,
        czyli ten, który wychowuje, kocha, martwi się jej troskami i cieszy radościami,
        jest tuż obok, siedzi w tym pokoju, na tej kanapie, i jest gotowy przytulić ją w
        każdej chwili, jeśli dziewczynka będzie tego potrzebować, bo mimo różnych genów,
        czuje się on jej ojcem. Nie można dopuścić, by u dziewczynki powstało poczucie
        odtrącenia.
        • gopio1 Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 30.08.09, 16:43
          > Dlaczego jednak uważasz, że w rozmowie takiej nie powinien uczestniczyć mąż matki

          W pierwsze chwili pomyślałam, że to jeden z takich tematów, który wymaga rozmowy
          w cztery oczy. Czasem niektóre rozmowy stają się bliższe, ważniejsze, w relacji
          matka-córka lub ojciec-córka. W relacji rodzice-córka już czuć jakąś przewagę
          (chociażby liczebną), moralizowanie, a nawet osaczenie. Poza tym, sprawa dotyczy
          przeszłości - takiej, w której jeszcze męża nie było, więc może są rzeczy, o
          których autorka wątku woli porozmawiać tylko z nią, tym bardziej że córka jest
          już w wieku, że może być bardzo dociekliwa.

          Ale właściwie to masz rację - ta sprawa w równej mierze dotyczy całej trójki,
          więc pewnie powinna się odbyć na forum całej rodziny. Niemniej wydaje mi się, że
          gdy córka będzie pytała o szczegóły w sprawie ojca biologicznego, może być
          bardzo niezręcznie - i matce mówić o tym przy mężu i mężowi słuchać tego w takim
          kontekście. Chociaż z drugiej strony sytuacja jest już i tak okrutnie
          niezręczna, więc może to nie ma znaczenia.

          Przyszło mi jeszcze do głowy jedno - sprawa dziadków biologicznych - na pewno
          też wypłynie przy takiej rozmowie. Czy oni też się wyrzekli wnuczki? Czy wiedzą
          o jej istnieniu? Czy gdy dziewczynka wyrazi chęć ich poznania, rodzice dadzą jej
          tę możliwość?
          • verdana Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 30.08.09, 17:24
            A moim zdaniem - raczej nie powinien. Bo córka ma po takiej rozmowie
            prawo powiedzieć co czuje , chocby "zawsze wiedzialam, ze on nie
            jest dla mnie jak tata", a;bo "powiedz mi, ale naprawdę - czy on
            mnie kocha" . Obecność taty spowoduje, ze albo dziecko, w dostyc
            dramatycznej sytuacji, bedzie się musialo zachowac taktownie, albo
            coś chlapnie, czego potem przez lata będzie żalowalo.
            Dziecku trzeba to maksymalnie ulatwić - a latwiej będzie bez ojca.
      • iwonka_h Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 23.09.09, 09:03
        nie zgadzam się, że powinny porozmawiać bez obecności taty
        od niego mała powinna usłyszeć, że ją kocha, że dla niego jest kochaną córeczką,
        że wychowywał ją od zawsze, zmieniał pieluchy, nosił na barana
        bo niestety ujawnienie takiej informacji w tym momencie właśnie w męża moze
        ugodzić najbardziej. I on musi mieć świadomość ze przy okazji jakiegoś konfliktu
        usłyszy "nie jesteś moim tatą" i musi być na to przygotowany
    • kanna Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 26.08.09, 22:08
      ciężka sprawa... strasznie długo to ukrywaliście.

      Ja bym Ci radziła pójśc do psychologa - z mężem, ale BEZ małej - i
      to wszystko na spokojnie przegadać.
      Bo zanim powiecie dziecku - razem oczywiście, jestescie rodziną,
      nie? - to sobie to najpierw sami musicie poukładać.
      • verdana Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 26.08.09, 22:17
        Wiesz co?
        Nalezy usiąść jutro z dzieckiem i powiedzieć "Nie wiem, czy
        kiedykolwiek sie tego domyslalaś - ale to mozliwe. Jestes juz
        dostatecznie dorosla, aby powiedzieć Ci coś, co dotychczas
        ukrywalismy przed Toba. Twoj tatus jest twoim tatusiem i kocha Cię,
        ale nie jest Twoim biologicznym ojcem. Z Twoim biologicznym ojcem
        rozstalam się, gdy mialas dwa miesiace (czy ile tam miala)."
        Po czym zaczekac co bedzie dalej. Może dziecko zacznie plakac, może
        się wscieknie, a może - nareszcie dowie się tego, czego domyslala
        się juz dawno i puzzle z życia rodzinnego nareszcie się jej ułożą.
        Radze miec pod ręka zdjęcia. Jesli dziecko niczego się nie
        domyślalo, mozna to podkreslić "Przeciesz widzisz, jak tata Cie
        kocha, nawet nigdy nie zauważyłaś, że nie jest twoim biologicznym
        ojcem". Jesli się domyślalo - odetchnie z ulgą.
        Nie potrzeba tu psychologa, tylko zdecydowanaego działania, zanim
        dziecko dowie sie od innych. Psycholog nie pomoże - dziecku trzeba
        powiedzieć szybko i trzeba przygotowac się na pewien okres buntu -
        ktory moze nie nastąpić.
        • kanna verdana, 26.08.09, 22:54
          pomysł rozmowy i treść jest fajna, ale jezli ktoś BOI się takiej
          rozmowy, to najczęsciej oznacza, że nie jest na nią gotowy.
          A sądze, że skoro autorka tyle lat ten fakt ukrywała, to
          prawdopodobnie sie boi. Bo inaczej, dawno by usiadła i powiedziała.

          Dlatego zachęcam autorke do wizyty u specjalisty, żeby sobie to
          przegadała i ułozyła w głowie.

          Dalsze pytania: czy mała jest wprowadzona w tematyke rozrodczości i
          rozumie pojęcie "biologiczny ojciec".

          Jesli się domyślalo - odetchnie z ulgą.

          lub sie wścieknie i będzie wrzeszczało.. duzo się może zdarzyć. Ja
          bym stawiała alba na obojetyność lub gwałtowne emocje - na
          poczatku , oczywiście.
          Liczenie na wdzięczność , ulge i zrozumienie sytuacji przez dziecko,
          jest nieco naiwne.

          I jescze - jedna rozmowa nie wystarczy. temat będzie wracał w
          pytaniach dziecka. I autorka musi miec odwage, siłe i uwazność, żeby
          odpowiadać.
          • verdana Re: verdana, 26.08.09, 23:05
            Moi rodzice bali sie tez takiej rozmowy ze mną - sprawa mniej
            drastyczna, ale tez dotyczaca mojej tozsamosci, a więc trudna.
            Trzeba jednak pamietać, ze w takich wypadkach nie ma co zwlekać -
            wizyta u psychologa przeciagnie sprawę, raczej nie uspokoi rodzicow,
            a jak się trafi na nie najlepszego....
            Moi rodzice byli zmuszeni do rozmowy w trybie naglym - bowiem
            prawdziwe tajemnice nie istnieja. W trybie naglym i w najgorszym
            mozliwym momencie.
            Ja sie poplakałam - po czym bylam szczęśliwa. Bardzo trudno jest zyc
            w rodzinie, gdzie w szafie schowany jest trup. nareszcie to co
            dziwne stalo się oczywiste.
            Tyle, ze oczywiscie, moj problem byl latwiejszy i mniej istotny.
            • kanna Re: verdana, 27.08.09, 22:54
              każdy ma swoja historię smile Twoja jest optymistyczna smile

              Przy 9 latach zwłoki 2 tygodnie nie zmienią wiele . Wszystko jednak
              zalezy od Autorki i jej osobistj gotowosci na taka rozmowę.
        • semi-dolce Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 27.08.09, 20:33
          Psycholog moim zdaniem może sie przydac do tego, by rodzicom powiedziec jak maja
          taka rozmowe technicznie przeprowadzić. Ponadto może pomóc rodzicom przygotowac
          się do tej rozmowy, dac im odwagę. Bo uwazam, że bardziej w tej sytuacji własnie
          rodzice pomocy potrzebują.
        • croyance Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 22.09.09, 21:49
          Zgadzam sie, im szybciej, tym lepiej. I faktycznie moze okazac sie, ze
          mala juz od dawna wie - czesto rodzice nie doceniaja dzieci pod tym
          wzgledem.
    • januta Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 27.08.09, 00:19
      ja jestem w podobnej sytuacji jak ty. moja córka ma prawie 3 latka i nie zna
      historii o swoim biologicznym ojcu. ja mino wszystko wybiorę sie do psychologa.
      a po spotkaniu podejmę ostatecznie decyzje, co do formy przekazu. jedno jest
      pewne. chce to załatwić jak najszybciej.
      • verdana Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 27.08.09, 23:29
        Trzylatkowi mozna jeszcze powiedziec wszystko - i tak uzna to za
        najzwyklejsza rzecz na świecie.
        Dlaczego nie jestem przekonana co do psychologa - bo on powie - nie
        znając dziecka- co trzeba powiedzieć. A rozmowa moze się potoczyć
        absolutnie niezgodnie ze scenariuszem, a rodzice nie będa
        przygotowani na zupenie inny tok rozmowy. To IMO rozmowa, ktora
        absolutnie nie powinna być "przygotowane" przez osoby trzecie - może
        sie okazać, że psycholog poradzi ppowiedziec cos, co dla dziecka
        bedzie trudne do przyjecia, nie zna go przecież.
        Obawiam się też, ze naprawde profesjonalny psycholog nie podejmie
        sie porady, nie znając dziecka, calej sytuacji rodzinnej. A jak się
        podejmie - no cóż, to nie jest do konca profesjonalny.
        • panistrusia Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 11:33
          Zdecydowanie bardziej profesjonalna jest porada na forumuncertain

          Nota bene do psychologa jak najbardziej można pójść bez osoby, z którą
          mamy trudne relacje. A już na pewno na pierwszą wizytę podczas której
          chce się przygotować SIEBIE do dalszych ruchów.
          • verdana Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 17:24
            Taak.
            Tyle, ze to trwa, a czas leci. I nie da się przygotowac siebie - bo
            powiedzienie komus, ze sie go oszukiwalo cale zycie latwiejsze nie
            bedzie, choćby psycholog byl najlepszy na świecie.
            Pewnych rzeczy nie da się zrobic latw.
    • easyblue Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 28.08.09, 20:25
      Ja mojej prawie 6 letniej powiedziałam o poronieniu /byłam - i jeszcze jestem -
      wtedy w ciaży/. Bo doszłam do wniosku, że powinna sobie z tym poradzić -
      tłumaczyłam, ze trzeba uważać na dzidziusia w brzuszku, by nie urodził się za
      wcześnie, i stad ten pomysł.I dziękuję Bogu, ze mam to już za sobą.

      Trudno mi Ci radzić. Sama i tak będziesz musiała podjąć decyzję /oczywiście Twój
      /obecny/ mąż musi się absolutnie na to zgodzić - jak się boi, pozostanie Ci
      przekonanie go/. (Ja bym chyba powiedziała dziecku o wiele wczesniej).
      Chyba najważniejsze, to powiedzieć wszystko dziecku SPOKOJNYM, opanowanym i
      ŁAGODNYM głosem. Jakby to było całkiem oczywiste, bo zresztą nie ma w tym nic
      dziwnego, tak się w życiu zdarza. Oczywiście bez przesady - to przecież bardzo
      ważna wiadomość. Chodzi po prostu o to, by nie zaszczepiać w dziecku swojego
      lęku i nie wytwarzać nerwowej atmosfery. Dobrze by było, gdyby Twój mąż sam jej
      powiedział, jak bardzo ją kocha i że jest jego prawdziwą córeczką, i że dla
      niego nigdy nie miało i nigdy nie będzie mieć znaczenia, ze nie jest jej
      biologicznym ojcem /np. tuż zanim jej o wszystkim powiesz/.
      Jeżeli mała wie coś na temat "robienia" dzieci będzie jej łatwiej wytłumaczyć na
      czym polega róznica pomiędzy tatusiami. Jak nie - zaczekałabym z rozmową o
      ojcostwie i parę dni wcześniej wytłumaczyła jej, jak się "robi" dzieci.
      Najlepiej przy okazji np. oglądania zdjęć - dobry by był atlas anatomiczny.
      Może lepiej by było, gdybys jej ta wiadomość przekazała sama - jeżeli oboje
      będziecie tłumaczyć może poczuć się osaczona. Zresztą trudno przewidzieć jak
      zareaguje - może będzie potrzebowała parę dni, by oswoic się z wiadomością, i w
      tym czasie będzie traktowała Twojego obecnego męża trochę jak obcego. To
      normalne zachowanie. Musicie mieć do niej sporo cierpliwości, więcej wybaczać i
      na więcej w tym czasie pozwalać /oczywiście z rozsądkiem/. Nie robić nic na
      siłę, nie starać sie za wszelką cenę zaskarbić sobie jej względów. Po prostu dac
      jej trochę czasu. I obserwować - jeżeli będzie Ci się wydawało, ze za długo
      trwa stan oswajania się z wiadomosćią - poszukać psychologa dziecięcego
      /najlepiej zorientować się wcześniej, by miec coś w zanadrzu/. Tak samo jak
      zauważysz, że dziecko nie radzi sobie z nową sytuacją.
      Ale spokojnie, moim zdaniem poradzisz sobie doskonale, więc nie ma się czego
      baćsmile Możesz popróbować przed lustrem, to bardzo pomaga, a jeszcze lepiej, gdy
      nikogo nie będzie w domu i będziesz mogła na głos spróbować. Ale za bardzo nie
      ukłądaj sobie scenariusza, bo na wiele rzeczy nie masz wpływu, i jak wszystko
      dokłądnie zaplanujesz i potem któryś z punktow wypadnie, to cała ukłądanka moze
      się zawalić, a to tylko dodatkowy stres.
      Trzymam kciuki i powodzeniasmile Dobrze będziesmile
    • grendele Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 10:46
      a co Twój mąż na to?
    • lemonna Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 11:11
      bez sensu ze od razu nie mowilas, kiedy corka miala 3,4 lata, dzicei rozumieja
      wtedy rowniez takie rzeczy. powiedz jej jak najszybciej, najlepiej dzis.
    • veroy Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 12:03
      a ja bym nie mowila. to, ze sie dowie niczego nie zmieni a jedynie
      wprowadzi zamet i watpliwosci. jesli wyobrazam sobie siebie na
      miejscu tej dziewczyny, nie chcialabym wiedziec ze mezczyzna,
      ktorego kocham i szanuje i ktory kocha moja matke nie jest moim
      biologicznym ojcem, zwlaszcza jesli moim biologicznym ojcem jest pan
      marian ktorego co najwyzej spotkalam kidys niechcacy w spozywczaku,
      ktory wogole sie mna nie interesuje i ktory jest tylko bledem
      mlodosci w zyciu mojej matki.

      niby kazdy mowi, ze trzeba byc szczerym i wszystko gadac. tylko po
      co wlasciwie mamy mowic o takich rzeczach ? bo ktos "ma prawo
      wiedziec" ? to tylko slogany, tlumaczenia, cos zeby nie bylo, ze
      mowimy o tym ,by sobie ulzyc czyli - z wlasnego egoizmu.
      praktycznego uzasadnienia tez to nie znajduje, wrecz
      antyuzasadnienie, bo ta wiedza tylko skomplikuje corce zycie i
      wprowadzi pewne poczucie krzywdy. postaw sie na jej miejscu, spojrz
      na sprawe rozsadnie i oszczedz jej tego.
      • pierwszy_poruszyciel Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 12:51
        Masz rację, tylko jest jedno "ale". Dziecko i tak się dowie - wszyscy wokół o
        tym wiedzą. Jak nie przypadkiem to od koleżanki której powiedzą rodzice/ która
        podsłucha rozmowę rodziców. I co wtedy? Gdyby to była sytuacja taka, że tylko
        matka i jej mąż o tym wiedzą, to można zaryzykować - ale kto wie, czy nie do
        pierwszej lekcji genetyki na biologii, jak będzie się uczyła o krzyżówkach krwi
        i postanowi sprawdzić, po kim grupę odziedziczyła - za duże ryzyko, żeby tę
        informacje ukrywać. Ale oczywiście dla dziecka byłoby lepiej gdyby się nigdy nie
        dowiedziało. Ale jak się dowie przypadkiem w wieku, kiedy buzują hormony, to
        może nie przebaczyć...
        • veroy Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 22:28
          faktycznie, glupio jakby miala dowiedziec sie od znajomych.
          szkoda, ze otoczenie wie.
          w takiej sytuacji powiedzialabym corce, ale nie certolilabym sie
          zbytnio z tym. przedstawilabym to tak, jak sama to
          widze ,czyli "informacja zuplenie bez znaczenia" i modlilabym sie
          skrycie o to, zeby corka tez jako taka ją przyjela. jak najmniej
          slow, machniecie reka - jak rodzice nie roztkliwiaja sie nad
          rozbitym dziececym kolanem to dziecko tez nie placze. byleby jej na
          wlasnym przykladzie nie pokazac, ze jest to jednak jakis powod do
          zmartwien i frustracji.
          Bardzo wspolczuje sytuacji i trzymam kciuki smile
      • maminka-2 Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 30.08.09, 12:19
        veroy napisała:

        > a ja bym nie mowila. to, ze sie dowie niczego nie zmieni a jedynie
        > wprowadzi zamet i watpliwosci. jesli wyobrazam sobie siebie na
        > miejscu tej dziewczyny, nie chcialabym wiedziec ze mezczyzna,
        > ktorego kocham i szanuje i ktory kocha moja matke nie jest moim
        > biologicznym ojcem, zwlaszcza jesli moim biologicznym ojcem jest pan
        > marian


        ple ple ple.
        oczywiscie lepiej i milej będzie, jak dziecku powi wredna sąsiadka
        ta kobieta była z ojcem dziecka do jego pierwszych urodzin, myślisz, że
        otoczenie tego nie wiedziałosmile? o tym, że aktualny mąż nie jest ojcem
        dziewczynki wie mnóstwo osób, dziwne, że jeszcze nikt "życzliwy" nie chlapnął
        jęzorem. w dokumentach też jest inny facet (skoro płaci alimenty) - dziwne, że
        mała jeszcze metryk nie przegrzebała, ja w jej wieku dawno to zrobiłambig_grin
    • beatka1705 Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 12:45
      witamsmile
      jestem w podobnej sytuacji,moja corka ma 5 lat i tez czesto sie
      zastanawiam kiedy jej powiedziec,ale na pewno nie teraz i jeszcze
      dlugo jej nie powiem,corka mowi do mojego meza "tato",uwaza go za
      tate,kocha go i z wzajemnoscia.jestesmy szczesliwa rodzina,i nie
      zamierzam tego burzyc,robic jej zamieszania w glowie,skoro
      biologiczny tata nie zyczy sobie zadnego kontaktu.
      jestem swiadoma tego ,ze musi sie dowiedziec i dowie sie,ale w swoim
      czasie.i wcale nie uwazam,ze jest to oszukiwanie dziecka i ze im
      wczesniej tym lepiej,po prostu nie ma idealnego momentu,zawsze
      bedzie za wczesnie albo za pozno.wszystko zalezy od tego jak sie
      powie.
      jesli staje sie to dla Ciebie coraz wiekszym problemem,corka moze
      wyczuwac ,ze cos Cie gnebi,wiec moze wlasnie to juz jest ten
      moment,zeby porozmawiac.
      powodzeniasmile
    • martabg Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 15:18
      Dzięki takiemu "frajerowi" mam najlepszego ojca na świecie.

    • xolaptop Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 16:16
      Nie mówić, ponieważ dziecko mając wzorzec obecnego ojca nie będzie w stanie
      zbudować sobie wzorzec złego ojca. To znaczy, że przeniesie cechy obecnego ojca
      na nieznanego ojca, który na to nie zapracował. Zatem stanie się sytuacja, że
      biologiczny ojciec kiedyś wygrał i teraz wygra, a to nie będzie w porządku wobec
      tego drugiego mężczyzny. Chyba, że z tego drugiego chcesz zrobić frajera, bo
      swoje już zrobił.
      Dopiero dorosłe dzieci, tak już po studiach, znają na tyle życie, aby rozsądnie
      rozważyć sytuację.
      • verdana Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 16:23
        Tak, nie mowić. Aby byc szczęśliwa rodziną, nie mieć klopotow, buntu
        czy dziecka, zadającego pytania.
        Tyle, ze jest to rodzina zbudowana na wulkanie. każdego, ale to
        kazdego dnia moze byc tak, ze szczęśliwa rodzina obudzi sie rano, a
        wieczorem juz rodziny nie będzie. Bo dziecko dowie się prawdy, ze ma
        innego ojca - co jest często szkokiem, ale "do przezycia" i dowie
        się jednoczesnie, ze lata całe wszyscy ja oszukiwali i oklamywali.
        Czy tylko w tej jednej sprawie? Tego nie wie.
        Żyje więc z ludxmi, ktorym wierzyć nie mozna, nie mozna im zaufać, z
        ludxmi, ktorzy nie potraktowali wlasnego dziecka powaznie,
        zlekcewazyli je - bo sa tchorzami.
        Dziecko poinformowane przez rodzicow może byc wsciekle, buntowac
        się, rzucic ostre slowo. Dziecko, ktore się dowie z innego źrodla
        może przestac czuć do rodziców szacunek i zerwac z nimi w
        najblizszym mozliwym momencie. Powiesz doroslemu dziecku - i możesz
        go już wiecej w zyciu nie spotkać.
        Nie mowiac juz o taki drobiazgu, jak to, ze istnieja choroby
        dziedziczne, o ktorych warto wiedzieć. Ale cóż - dla wlasnej wygody
        warto nawet narzazic zdrowie dziecka.
        • xolaptop Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 16:33
          Jeśli to dziecko jest na tyle niedojrzałe, że nie doceni dotychczasowej troski,
          utrzymania, pomocy, po prostu rodziny, którą ma, to tym bardziej potwierdzają
          się moje słowa, aby nie mówić.
          • verdana Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 17:21
            Dziecko jest dostatecznie dojrzale, aby zrozumieć, ze cale zycie
            najblizsi ja oszukuja i ze rodzice sa niewiarygodni.
            Troska - ludzie, ktorzy uwazaja, ze dziecku nalezy sie tylko
            jedzenie, ale nie prawda, o tym kim jest - tak naprawdę troszczą się
            o to, aby nie miec klopotow, nie o dziecko.
            Nie wiem, dlaczego dziecko ma doceniac utrzymanie przez rodzicow -
            to oni chcieli miec dziecko, prawda? Więc teraz utrzymanie i troska
            o dziecko nie jest poswieceniem, dobra wola, za ktore dziecko ma byc
            wdzięczne, tylko tym, co rodzice sobie wybrali w życiu. Bo chcieli.
            • xolaptop Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 21:03
              W tym rzecz, że jeden z rodziców nie chciał. Skoro nie zrozumiałaś ani tekstu
              autorki wątku ani mojego uzasadnienia ... EOT.
              • verdana Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 21:36
                Niestety, cokolwiek by nie zrobic, faktow się nie zmieni, prawda? A
                oklamywac, aby dziecko dowiedzialo się tej prawdy samo - jest
                jeszcze gorzej.
                • xolaptop Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 22:15
                  Jest różnica między biologicznym poświęcaniem się dla dziecka przez wiele lat, a
                  biologicznym włożeniem penisa do pochwy i spłodzeniem dziecka. To drugie nie
                  wymaga poświęcenia ani aż tak długiego czasu.
                  I właśnie to trzeba brać pod uwagę, gdy podejmuje się takie decyzje.
                  • verdana Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 22:21
                    Bzdura. No, chyba, ze nie wie sie, że stosunku powstają dzieci. I
                    uwaza, ze urodzenie dziecka jest niewyobrazalnym poswieceniem, bo
                    wlasciwie się go nie chciało - tylko wynikło z przypadkowego
                    wetkniecia penisa gdzie nie trzeba.
                    • xolaptop Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 22:25
                      Nie urodzenie dziecka, tylko wychowanie dziecka. Dorośnij.
              • lia.13 Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 23:14
                Teraz rodzicami dla tej 9-letniej dziewczynki są jej matka oraz jej mąż. Nie myl
                zapłodnienia z byciem rodzicem.
                • croyance Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 22.09.09, 21:53
                  Tak, ale ojciec biologiczny moze sie w kazdej chwili pojawic - mloda
                  moze miec gdzies tez np. przyrodnie rodzenstwo, o ktorym ma prawo
                  wiedziec.
    • kamila163 Byłam w podobnej sytuacji jak twoja córka 29.08.09, 17:43
      Byłam w podobnej sytuacji jak twoja córka -tylko problem był trochę inny, ale też, że tak powiem "genetyczny".

      Prawdy dowiedziałam się w wieku 13 lat. W związku z tym mam dla ciebie dwa spostrzeżenia:
      1. Miałam do mojej rodziny żal, że tak straszenie długo ukrywali przede mną prawdę... pytałam się po co???? Czy nie mogli mi tego powiedzieć kilka lat wcześniej ...a najlepiej od razu?

      2. Samym "genetycznym" faktem przejęłam się średnio,(dorośli oczekiwali zapewne bardziej gwałtownych reakcji, chyba ich trochę rozczarowałam)


      Wnioski też są dwa :

      1. Powiedz teraz !!! Natychmiast i jeszcze dziś!!! Ona ma tylko 9 lat! Co się stanie jak się dowie mając 15 lat????

      2. Dorośli w takich sprawach sądzą po sobie, a prawda jest taka, że im dziecko mniejsze tym wszystko przyjmie bardziej naturalnie. 9 lat to ostatni dzwonek - im później się dowie (A DOWIE SIĘ NA PEWNO!!!!) tym straszniejszy żal do ciebie będzie miała.

      POWODZENIA smile
      • cruzbos Re: Byłam w podobnej sytuacji jak twoja córka 29.08.09, 20:20
        hej
        Ja też kilka lat temu byłam w takiej sytuacji jak Ty. I zgadzam się
        tu z większością, powiedz jak najszybciej, ale przygotuj się do tej
        rozmowy i do tego, co będzie później, Twój mąż też. Nie bój się
        tego, bo to i tak kiedyś nastąpi.
        Opowiem Ci moją historię, mam nadzieję, że pomogę jakoś. Ojciec
        mojej córki zostawił mnie jak byłam jeszcze w ciąży, nie chciał
        dziecka, nie dał jej nazwiska, nie jest nawet wpisany w akcie
        urodzenia, ale genetycznie jest jej ojcem i zawsze będzie i taka
        jest prawda.
        Ale musisz mieć świadomość, że więzy krwi nie są w życiu
        najważniejsze (nie raz się przecież okazuje, że z przyjaciółką mamy
        silniejszą więź niż z siostrą).
        Wyszłam za mąż jak córka miała 2,5 roku i odtąd on był jej tatą.
        Ojciec bio nie interesował się córką do tej pory nigdy, a ma ona 16
        lat. Na początku zastanawiałam się dużo kiedy jej powiedzieć
        (wiedziałam napewno, że kiedyś powiem, bo rodzina wiedziała, więc i
        tak to by się wydało). Ale dość szybko urodziłam drugą córkę, więc
        tym bardziej trudno było to wszystko wytłumaczyć. No i oczywiście
        był strach o to, że córka poczuje się kimś nie wartym kochania, bo
        bio ojciec ją porzucił. No i odkładałam to w czasie, uważając, że
        córka jest za mała, żeby zrozumieć. Mąż oczywiście mnie w tym
        popierał, uważał, że dopiero jak będzie dorosła.
        I u nas stało się tak, że to nie wyszło od nas. Z perspektywy czasu
        myślę, że można było się tego spodziewać. Po prostu na rodzinnym
        spotkaniu ze strony męża doszło do konfliktu i teściowa wykrzyczała
        do mojego męża przecież ona nawet nie jest twoją córką, nie jesteś
        jej prawdziwym ojcem, niech ją ojciec utrzymuje a nie ty. No i
        oczywiśćie córka to usłyszała, miała 8 lat. Wyszliśmy, ale pojawiły
        się pytania co to znaczy. Ja byłam w szoku i nie wiedziałam jak
        powiedzieć a czułam, że w tej sytuacji już nie można ukrywać, bo to
        byłoby kłamstwo.
        Powiedziałam ja sama następnego dnia, kiedy sobie wszystko w głowie
        ułożyłam. Powiedziałam, że zanim poznałam tatę, znałam innego
        mężczyznę, w którym byłam zakochana i zaszłam w ciążę, w brzuchu
        zaczęło rosnąć dziecko - to była ona, ale ten mężczyzna postanowił,
        że nie chce być ze mną i ze swoim dzieckiem i wyjechał i od tej pory
        nie wiem gdzie jest i co się z nim dzieje. Powiedziałam, że on był
        twoim tatą, ale nie chciał z nami zamieszkać i być rodziną.
        Powiedziałam, że przez jakiś czas byłam z nią sama (pokazałam kilka
        zdjęć z tamtego okresu), a później poznałam tatę, który nas bardzo
        pokochał i jest jej prawdziwym tatą, bo ją kocha. Reakcja córki była
        bardzo spokojna, nie do końca rozumiała, pytała wciąż o to samo, ja
        jej odpowiadałam, płakała trochę, ja oczywiście też. Później przez
        ok rok, dwa takie pytania wracały często, dużo musiałam dopowiadoć,
        bo była coraz bardziej dociekliwa, często mąż jej mówił, że jest
        jego córeczką i że ją kocha.
        U nas nie było pytań dlaczego to ukrywaliśmy, czemu jej wcześniej
        nie powiedzieliśmy. Chyba nie miała świadomości, że mogło być
        inaczej. Do tej pory nie ma z tym problemu.
        Relacje mąża z córką raczej się nie zmieniły, chociaż napewno córka
        domagała się więcej czułości, stała się zazdrosna kiedy mąż zajmował
        się młodszą córką. Ale nie było buntu, oddalenia czy odtrącenia męża.
        U nas niestety z różnych powodów tak się stało, złożyły się na to
        różne moje problemy z mężem, że córka przestała mówić do niego tato,
        miała 11-12 lat i od tego czasu mówi po imieniu. Na pewno to w jakiś
        sposób męża zabolało, ale on ma świadomość, że to wynikało z kryzysu
        między mną a nim i córka tak okazywała swoją złość. A teraz to jest
        po prostu przyzwyczajenie. Między mną a mężem jest już dobrze, a
        córka tak naprawdę ma silną więź z ojczymem, lubią rozmawiać,
        spędzać razem czas, bo to jest to, na co się pracuje latami. Myślę,
        że nie należy przywiązywać za dużej wagi do tego jak się kogoś
        nazywa, czy tata, czy ojczym, czy po imieniu to nie ma znaczenia.
        Teraz z perspektywy czasu widzę, że nie było się czego bać. Życzę Ci
        dużo odwagi i Twojemu mężowi też.
        Aha i jeszcze coś dodam, wiem, że moja córka chciałaby poznać bio
        ojca, ale sama mówi, że nie teraz, może za kilka lat. A spotkać się
        chce tylko po to, żeby zapytać dlaczego nie kontaktował się z nią
        przez tyle lat, no i zobaczyć w ogóle jak wygląda i kim jest.
        Ja nie wiem, jak się ułożą dalsze relacje mojej córki i męża, ale
        mam nadzieję, że to, co się dawało przez tyle lat, będzie
        procentowało teraz i w przyszłości.
        Życze ci z całego serca powodzeniasmile
    • buk.a Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 19:21
      Mam identyczną sytuację- syn ma 8 lat i nie wie, że mój mąż nie jest jego ojcem.
      Rozmawiałam z psychologiem i ten powiedział mi, że sama będę wiedziała, kiedy
      jest najlepszy moment, żeby dziecku powiedzieć prawdę. Ma to być normalna
      rozmowa- bez żadnych wyjątkowych posunięć, typu: uroczysty obiad i lody, bo my
      tutaj mamy coś Tobie do powiedzenia. I przede wszystkim- obydwoje musicie przy
      tym być. Córka to sobie przemyśli i wróci do Was z pytaniami, może następnego
      dnia, może za miesiąc.

      To nie jest okłamywanie własnego dziecka. To jest wybieranie mniejszego zła. Nie
      wyobrażam sobie powiedzieć dziecku: "Twój tata Cię nie chciał"- a tak było w
      moim przypadku. Jedyne, co mnie łączy z ojcem mojego syna, to alimenty. Ojciec
      nigdy go nie widział, nie próbował nawet zbliżyć się do dziecka. Więc kiedy syn
      zapytał, czy ma tatę- w wieku 3 lat- odpowiedziałam, że ma, ale tata pracuje
      daleko i dlatego go nie zna. To wydawało mi się najbezpieczniejsze. I potem
      pojawił się mój mąż, którego syn automatycznie uznał za ojca. Mój błąd, że nie
      powiedziałam wtedy. Teraz muszę to nadrobić.

      Nie martw się na zapas, ten moment będzie trudny, ale dacie radę. Wszyscy.
      • verdana Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 19:58
        To JEST okłamywanie dziecka. Mówienie nieprawdy jest kłamstwem, niezależnie od
        tego co mówi psycholog. To co robisz, to okłamywanie nie tylko dziecka, ale i
        siebie.
        Mam żal do rodziców, ze okłamywali mnie 11 lat. Co to oznaczało dla mnie?
        Że nigdy więcej nie mogę im wierzyć. A zaufanie to podstawa związku rodziców i
        dzieci w okresie nastoletnim.
        • xolaptop Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 22:24
          Jeśli nie masz zaufania do tych, którzy podcierali ci tyłek, to do kogo masz?
          • verdana Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 30.08.09, 15:08
            Do tych, ktorym moge wierzyc. Podcieranie tyłka nie jest podstawa do
            zaufania.
        • croyance Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 22.09.09, 22:04
          W dodatku jest to nie fair wobec dziecka, bo nie daje mu sie szansy
          na prawdziwarelacje z nie-biologicznym rodzicem. Bo ten
          kontakt - kiedy tylko jedna osoba wie rzecz tak fundamentalna -
          zawsze bedzie asymetryczny i obarczony klamstwem. Nie wyobrazam sobie
          zycia w takiej relacji - dla obu stron.

          Jaka to w ogole relacja, jaka milosc, gdy wszystko zbudowane jest na
          zatajeniu tak waznej informacji? Jaka atmosfera moze byc pomiedzy
          czlonkami takiej rodziny?

          Uwazam, ze najgorsza prawda lepsza jest od klamstwa. A dzieciak znac
          swoje korzenie ma zawsze prawo, i nie do Was nalezy decydowanie za
          niego.
    • suzi09 Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 19:33
      Tak. Im szybciej tym lepiej!!
      Analogiczna sytuacja - moja mama powiedziała mi o tym kiedy miałam
      10 lat. Przyjęłam to naturanie, bez większych emocji. Ojca nigdy nie
      poznałam (mama nie chciała o nim mówić, bo był złym człowiekiem...).
      Ale dobrze, że o tym wiem.
    • Gość: Megi Re: mówić jej czy nie ? kiedy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.09, 19:58
      Biologiczny ojciec Twojej córki płaci na nią alimenty, tak? W związku z tym
      rozumiem, że to on figuruje w jej papierach / dokumentach jako ojciec? Pytanie
      "mówić czy nie" jest w takim wypadku zupełnie od czapy. Przecież i tak się
      dowie. Najpóźniej przy składaniu wniosku o dowód osobisty.
      • efi-efi Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 20:49

        Ja uważam, że miałaś powiedzieć już dawno.Małe dzieci nie mające żadnego
        porównania wszystko przyjmują jako coś najzwyklejszego na świecie.

        Powinnaś powiedzieć jak najszebciej. A'propos jakijś podobnej sytuacji. Mówisz,
        że dużo dzieci ma dwóch tatów, albo dwie mamy .
        Absolutnie nie mów, że biologiczny ojciec dziecka nie chcial, nie kocha itp.

        Lepsza burza teraz niż jak zaczną hormony buzować .
        • xolaptop Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 21:04
          Mówiąc wprost radzisz, aby ta osoba zrobiła jelenia z nie biologicznego ojca. To
          byłoby bardzo wredne.
          • lia.13 Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 23:24
            a dlaczego jelenie? z powodu tego, że jest z córka na co dzień, kocha ją,
            przejmuje jej sprawami? To matka tez jest "jelenicą"? A tylko ten bio-ojciec, co
            odszedł to taki bystry?
            • xolaptop Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 30.08.09, 09:20
              Jeśli byłaś kiedyś dzieckiem, to znasz odpowiedź, ale na wszelki wypadek ją
              powtórzę.
              Ponieważ dziecko mając wzorzec obecnego ojca nie będzie w stanie
              zbudować sobie negatywnego wzorca złego ojca i będzie to dla niej postać
              pozytywna. To znaczy, że przeniesie cechy obecnego ojca na nieznanego ojca,
              który na to nie zapracował. Zatem stanie się sytuacja, że biologiczny ojciec
              kiedyś wygrał i teraz wygra, a to nie będzie w porządku wobec tego drugiego
              mężczyzny.
              • verdana Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 30.08.09, 09:44
                Czyli najważniejsza rzeczą w wychowaniu ma być przekonanie dziecka,
                ze jej biologiczny ojciec to sq..? A jak nie bedzie tak sadzila, to
                fatalnie? Najwazniejsze jest bowiem samopoczucie drugiego ojca...
                Chyba cos z toba nie tak.
                • xolaptop Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 30.08.09, 11:28
                  Od początku apelujesz, aby powiedzieć prawdę, a tu taka nagła zmiana?
                  Poza tym nie chodzi mi o to, że ten drugi mężczyzna będzie miał złe
                  samopoczucie, tylko o to, aby być w porządku wobec tego człowieka.
                  • verdana Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 30.08.09, 15:07
                    A w porzadku się bedzie tylko mowiąc dziecku, ze jej biologiczny
                    ojciec jest świnia? Inaczej w porzadku być nie można?
    • the_vicious_one Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 21:53
      Powiedz jak najszybciej. Skoro zaczynasz się nad tym zastanawiać, to TEN moment
      właśnie nadszedł. Córka poczuje, że coś jest na rzeczy... a jak porozmawiasz z
      nią, to atmosfera się rozluźni.
      W tym wieku jeszcze powinna przyjąć to dosyć spokojnie, więc nie zwlekaj. Już za
      2 lata po takiej rozmowie masz murowany bunt.
      pozdrawiam
    • lavinka Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 22:00
      Lepiej wcześniej niż później. Dzieci wbrew pozorom są bardziej
      odporne psychicznie do dorosłych. Najgorzej jak ktoś jest dorosły,
      zaczyna zakładać własną rodzinę i nagle, z reguły przez przypadek
      dowiaduje się,że przez całe życie był okłamywany. Jeśli chcesz tego
      oszczędzić swej córce, to lepiej powiedz jej teraz.Ale pardon. Oboje
      to musicie jej powiedzieć, razem. I spodziewać się każdej reakcji,
      która wcale nie musi być taka jaką sobie życzycie.
      • alessia27 Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 29.08.09, 22:08
        Ciezka sytuacja ale ja bym porozmawiala z corka.
        Ma prawo wiedziec kto jest jej ojcem biologicznym.
        Ja uwazam ze nie ten jest jest ojcem ktory dal zycie ale
        ten co wychowal i dal milosc.

        ♥ Macius 10.05.2002
        • lavinka Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 30.08.09, 11:17
          Jestem tego samego zdania. Której opcji nie wybrać, zawsze okaże się
          na końcu bolesna.

          Lepiej nie okłamywać dziecka, nigdy. Jeśli dziecko czuje się przez
          ojczyma kochane to zrozumie. Jeśli nie... to może będzie mu łatwiej
          zrozumieć,dlaczego kochane nie jest. Ja przez całe dzieciństwo
          marzyłam,że moi biologiczni rodzice umrą, i adoptuje mnie ktoś
          normalny, serio, trafili mi się gó...arze niezdolni do wychowywania
          kogokolwiek. Szczęście,że znalazłam sobie "zapasowych" rodziców wśród
          obcych ludzi. To im zawdzięczam to kim jestem teraz wink
          • buk.a Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 05.09.09, 10:46
            lavinka napisała:

            > Lepiej nie okłamywać dziecka, nigdy. Jeśli dziecko czuje się przez
            > ojczyma kochane to zrozumie. Jeśli nie... to może będzie mu łatwiej
            > zrozumieć,dlaczego kochane nie jest.

            Oszalałaś chyba. Łatwiej zrozumie, dlaczego kochane nie jest?! Wtedy dopiero
            zaczną się problemy.
    • wkkr pytanie brzmi nie "czy" tylko 30.08.09, 07:16
      "jak".
      Masz problem.
      • maminka-2 Re: pytanie brzmi nie "czy" tylko 30.08.09, 12:14
        strasznie póxno się namysliłaś, teraz to już bedzie prawdziwy szok.takie
        historie zawsze wychodzą na jaw, dziwne, że jej jakas życzliwa ciocia jeszcze
        nie szepnęła na boku, szczególnie że z jej ojcem nie rozstałaś się cichcem na
        początku ciązy, tylko rok po narodzinach dziecka.
        jestem zwolenniczką mówienia o takich sprawach jak najwcześniej, wtedy jest to
        naturalne dla dziecka.
        to samo dotyczy adopcji - dowiaduje sie nastolatek i jest szok, bunt, szukanie
        rodzonych rodziców i trauma na całę życie...
        • efi-efi Re: pytanie brzmi nie "czy" tylko 30.08.09, 21:38
          xolaptop napisał:


          >>Ponieważ dziecko mając wzorzec obecnego ojca nie będzie w stanie
          zbudować sobie negatywnego wzorca złego ojca i będzie to dla niej postać
          pozytywna. To znaczy, że przeniesie cechy obecnego ojca na nieznanego ojca,
          który na to nie zapracował. Zatem stanie się sytuacja, że biologiczny ojciec
          kiedyś wygrał i teraz wygra, a to nie będzie w porządku wobec tego drugiego
          mężczyzny.<<<

          - a co mnie obchodzi ten facet?
          Mówimy co zrobić żeby dzieciak przeżył jak najmniejszy szok dowiadując się, że
          tata nie jest prawdziwy.
          Jeżeli ojciec zastępczy AUTENTYCZNIE kocha swoje przybrane dziecko to chce,
          aby dziecko było kochane przez wszystkich i chce żeby miało jak najlepsze
          relacje z biologicznym rodzicem również.
          Poza tym jak kocha autentycznie to nie powinien obawiać się żadnej konkurencji.

          Poza tym zdaj sobie człowieku sprawę z krzywdy jaką wyrządza się dziecku mówiąc,
          że ktoś go nie chciał, prawdziwy tata nie miał ochoty nosić cię na rękach,
          przytulać , całować.Prawdziwy tata nie chce mieć z tobą nic wspólnego.
          Co takie dziecko słyszy?
          Jestem do kitu, nic nie wart , nie wart miłości, troski, poświęcenia,
          Dopowiedz sobie jakie mogą być konsekwencje takich słów.

          A dorosły facet (tata zastępczy) powinien schować swoją idiotyczną zazdrość o
          jakiegoś dupka i skupić się dziecku nie sobie .


          • per-vers Re: pytanie brzmi nie "czy" tylko 30.08.09, 22:11
            Nie lubię uświęcania roli któregokolwiek z nieobecnych rodziców...
            Jeżeli ten facet w ogóle się nie udziela, nie uczestniczy w żaden sposób w wychowywaniu córki, to jesy autentycznym dawcą nasienia i sam się do tej roli sprowadził. Jego sprawa! Uważam, że dziecko powinno znać prawdę od początku, ale skoro nie poznało jej od razu, to może nie znać nadal. Myślę, że jest za mała na rzeczywiste refleksje dotyczące rodzin patchworkowych... Znam podobną historię, tylko taką, w której tatuś się odezwał: zaczął wmawiać córce, że za nią tęsknił i płakał przez 8lat, że teraz spełni wszystkie jej marzenia, bo bardzo ją kocha. Facet nadal był niedojrzały i nie miał za grosz wyczucia, mieszał w głowie dziecku, które było jeszcze na tyle naiwne by mu wierzyć i zastanawiać się, czyja to wina. Obrzucało winą matkę, swojego przybranego ojca, a na końcu siebie... Ścieżki myślenia dzieci są nieodgadnione, a dziecko, któremu ktoś nagadał, nie ze wszystkiego się zwierzy i będzie się obwiniać, a matka nic może o tym nie wiedzieć. Komplikacji jest mnóstwo i nie da się o nich wyczytać w żadnej literaturze....
            Pytanie: na ile jesteś pewna środowiska, w którym żyjecie? Czy nikt jej nie powie? Z Waszej rodziny, z grona sąsiadów czy znajomych?
            Na Twoim miejscu uwrażliwiałabym córkę na te tematy, to znaczy opowiadałabym jej o tych wszystkich rzeczach, o których pisał ktoś wyżej: o tym, że rodziny są różne, że można mieć nowych rodziców, nowe rodzenstwo, ze czasem rodzice nie kochają dzieci, czasem ich nie wychowują itd. Podsuwałabym jej o tym książki, czytałabym je razem z nią, dzieląc się refleksjami, oglądałabym razem z nią filmy, w których pojawiają się różne kombinacje rodzin, a wszystko po to, by kiedyś, gdy np dowie się od kogoś innego lub gdy zdecydujesz się jej jednak powiedzieć, była w stanie przyjąć to na zasadzie "cóż, różne są rodziny, dla mnie prawdziwym ojcem jest ... - tu imię Twojego męża wink, bo to on mnie wychowywał i jego kocham." Młodszym dzieciom trudno to wytłumaczyć...
            Pozdrawiam
    • beatka1705 Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 31.08.09, 09:18
      > To JEST okłamywanie dziecka.
      >Mówienie nieprawdy jest kłamstwem, niezależnie od
      tego co mówi psycholog.

      no dobrze,zalozmy,ze powiemy dziecku prawde,czyli ze "tata" nie jest
      biologicznym ojcem.zaczynaja sie pytania:kiedy,jak,dlaczego?
      zalozmy,ze biologiczny ojciec nie chce miec kontaktu z
      dzieckiem,jest to napisane nawet na pismie z sadu.
      wiec niepowiedzenie dziecku prawdy,ze prawdziwy tatus go nie chce
      tez JEST oklamywaniem dziecka.
      • verdana Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 31.08.09, 14:28
        Mozna powiedzieć "Prawdziwy tata od nas odszedł" - tez prawda. A na
        pytanie, czy tata jej nie chciał powiedzieć "Tego nie wiem. Może po
        prostu nie dorósł do tego, by być ojcem."
        Prawdą jest, ze ojciec jej nie chciał i cokolwiak by nie powiedziec,
        dziecko i tak to będzie wiedziało. Ale za to najwyraźniej bardzo
        chciał to dziecko ktos inny - to chyba nawet lepiej wzbudzic miloś,
        nie poparta biologią.
        Prawda czesto jest trudna.
        • kanna Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 31.08.09, 15:30
          Nie powinno się używac słowa "prawdziwy" na biologicznego ojca.
          Prawdziwy to jest ten, co wychowuje i kocha.

          "po prostu nie dorósł, żeby być ojcem" jest obwinianiem
          biologicznego ojca. powinno się tego unikac, bo byc może za jakiś
          czas dziecko bedzie chciało nawiązac z nim kontakt.

          Ja czesto mówie dzieciom tak: twoja mama i biologiczny tata bardzo
          sie kochali. Z tej milości pojawiłes się na świecie. czasem jednak
          dzieje się tak, że dorosli nie potrafią się dogadać. Tak było w
          przypadku twojej mamy i biologicznego taty. Dlatego rozstali się, a
          Mama poznała nowego mężczyznę, który Cie pokochał i zapragnął być z
          Tobą i Twoją mamą na co dzień.

        • semi-dolce Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 01.09.09, 20:13
          A na
          > pytanie, czy tata jej nie chciał powiedzieć "Tego nie wiem. Może po
          > prostu nie dorósł do tego, by być ojcem."

          To spekulacje. Może nie dorósł, może nienawidził matki, może nie podobał mu się
          kolor włosów dziecka, może... Ja bym powiedziała prawdę - nie wiem. Po prostu
          nie wiem. (zakładając, że bym nie wiedziała).
    • hanian2 Re: mówić jej czy nie ? kiedy? 01.10.09, 06:49
      W takiej samej jak Ty sytuacji była moja mama. Mój biologiczny ojciec odszedłgdy tylko dowiedział się, że mama jest w ciąży. W 6 mc ciąży wychodziła już zamąż za innego facetasmileO tym, że to nie jest mój ojciec powiedziała mi w chwili niezłego dołka, cała we łzach - męczyło ją to 30 lat, zanim mi wyjawiła największy sekret swojego życia. Ja oczywiście bardzo różniłam się od dwójki młodszego rodzeństwa i domyślałam się, że coś było nie tak (myślałam że jestem z domu dzieckawink). W czwartej klasie porównałam grupy krwi i wiedziałam napewno, że coś jest nie tak.
      Z myśli o domu dziecka wyszłam dopiero w wieku około 15-16 lat, gdy zaczęłam bardziej realnie patrzeć na świat. Oswoiłam się z myślą, że to nie mój biologiczny tata, ale postanowiłam nie dręczyć mamy pytaniami i jej nie ranić.
      Gdybym wiedziała jak ją to męczy i nie wie jak postąpić,wcześniej sama rozpoczęłabym rozmowę.

      Ale wybór pozostawiam Tobie.
Pełna wersja