dora.27
26.08.09, 22:23
Jestem podłamana

Mój 5-letni Dawid odkąd urodził się Antoś
(24.07.) poszedł w "odstawkę". Ogólnie pojawienie się młodszego
braciszka przyjął bardzo dobrze. Bardzo się cieszy, głaska, tuli i
całuje małego, bardzo chce pomagać (a raczej chciał, bo nie
dopuszczam go prawie wcale do niczego, bo mi więcej przeszkadza niz
pomaga) i nie okazuje kompletnie żadnej zazdrości z czego się bardzo
cieszę.
Jest jednak ogromna różnica w naszych relacjach sprzed narodzin i
teraz. Wiadomo - po powrocie ze szpitala cały świat kręci się wokół
maluszka - karmienie, przewijanie, noszenie, w wolnych chwilach
gotowanie, pranie i cały dom na głowie. I gdzie tu czas dla starszka?
W dodatku Dawid jest bardzo żywym i raczej nieznośnym dzieckiem,
więc nie słucha się i często psoci co powoduje kłótnie między nami,
wybuchy mojej złości (wręcz nienawiści!), wrzaski, kary, płacz i w
rezultacie osamotnienie mojego dziecka, bo kończy się to zwykle jego
samotnym płaczem w pokoju. Jakby nie było on jest dalej dzieckiem, a
musiał z dnia na dzień bardzo wydorośleć. Musi sam się obsłużyć w
toalecie, sam się wieczorem kąpie z moją niewielką pomocą i
krzykami, bo wiecej nabroi niż się umyje (bo Antoś wieczorami cierpi
z powodu kolek), na jedzenie często musi czekać pół godziny albo
godzinę, bo mały płacze i nie mogę go zostawić bo mi się zanosi i
zapowietrza

Jestem chwilami zrospaczona, drę się na starszego wymagając za dużo,
on płacze, obraża się, sam do siebie się żali, a mnie serce pęka że
unieszczęśliwiam mojego ukochanego pierworodnego

(( Wiem co i jak
powinnam, znam rady ekspertów, ale w rzeczywistości nie wychodzi mi
to zupełnie

Czy ja jestem złą matką? czy jest jeszcze ktoś kto tak
sobie nie radzi?
Za parę dni Dawidek wraca do przedszkola, cieszę się (bo będzie miał
kto mu poświęcić czas) i martwię, ze jeszcze bardziej się od siebie
oddalimy. Co począć? ...a miało być tak pięknie...