klapsy czy pas i w jakim wieku ?

03.01.04, 21:31
mam takie pytanie (nie jestem przeciwna klapsom i laniu pasem gdy co nic
innego nie pomoglo) ale kiedy stosowac jedno z tych rozwiazan?w jakim wieku?
za jakie przewinienie? w jakiej pozycji (chodzi mi np czy przez kolano?)
chcialabym wiedziec kiedy i jak panstwo to stosujecie?
z gory dziekuje za wszystkie listy i serdecznie pozdrawiam.
mama 2-letniej magdusi
    • marina2 Re: klapsy czy pas i w jakim wieku ? 03.01.04, 22:15
      katrina90 napisała:

      > mam takie pytanie (nie jestem przeciwna klapsom i laniu pasem gdy co nic
      > innego nie pomoglo) ale kiedy stosowac jedno z tych rozwiazan?w jakim wieku?
      > za jakie przewinienie? w jakiej pozycji (chodzi mi np czy przez kolano?)
      > chcialabym wiedziec kiedy i jak panstwo to stosujecie?
      > z gory dziekuje za wszystkie listy i serdecznie pozdrawiam.
      > mama 2-letniej magdusi
      Zmaczy chcesz lać metodycznie nie jak popadnie?
      Sorry napisałas to w tak oczywisty prowokacyjny sposób....
      Kpk dla dziecka?
      • grocho Re: klapsy czy pas i w jakim wieku ? 04.01.04, 11:08
        bicie dziecka jest zawsze biciem kogoś młodszego, mniejszego i słabszego od
        nas. Uważam ze to jest ostatecznosc. Nawet jesli juz do tego dojdzie nalzey
        dziecku wytlumaczyc za co dostało na pupe. Jestem mama 2-letniej Matyldy, Jak
        ona coś przeskrobie i wie ze żle zrobila (widze to po jej figlarnym spojrzeniu
        jak sonduje co mama zrobi) pytam: czy Matusia chce dostac klapsa w pupę? wole z
        nia porozmawiac niz lac od razu na tylek. Pare razu zdarzylo mi sie i mialam
        ogromnego kaca moralnego. Okropne uczucie! Nic mnie nie tłumaczy!Czulam sie
        podle. Nigdy juz tego nie zrobie.! Bicie? jestem na nie!!
      • roman.gawron Re: klapsy czy pas i w jakim wieku ? 04.01.04, 18:50
        marina2 napisała:
        > Kpk dla dziecka?

        Gordon MacDonald „Najlepsze miejsce pod słońcem, czyli o właściwym czasie i
        miejscu do budowania charakteru dziecka”:

        […]Przypominanie takiego zdarzenia (chodzi o akt wandalizmu, kiedy autor był
        małym chłopcem – przyp. mój) może się wydawać niedorzecznością, ale pozwólcie
        mi – dla celów poglądowych – założyć, że wymierzono mi karę naturalną w takiej
        formie, iż musiałem zapłacić za swój wandalizm nie tylko pieniędzmi, ale
        również zawstydzeniem i upokorzeniem za okropnie głupi postępek. Ale będąc
        dzieckiem, nie umiałem docenić znaczenia obu tych naturalnych następstw. Po
        pierwsze nie miałem własnych pieniędzy, po drugie nie byłem szczególnie
        zakłopotany całą tą sprawą, ponieważ nie umiałem oszacować powagi tego, co
        zrobiłem.
        Znaczy to, że kara powinna była być dopasowana do moich zdolności pojmowania.
        Jeśli bowiem nie potrafiłem pojąć wartości pieniądza, umiałbym zrozumieć
        doznany ból. Wydaje się, ze Bóg zamierzył, by pewna część mojego ciała była
        łatwo dostępna, nadto wyposażył ją w wystarczającą ilość końcówek nerwów, by
        przesłanie nadane z tyłu dotarło do mojego wewnętrznego ja. Mój ojciec w
        rzeczywistości był wykonawcą sztucznej kary, ja zaś byłem odbiorcą przesłania –
        jasnego, wyraźnego i głośnego. To znaczy przesłanie było jasne i wyraźne, a
        głośny byłem ja.

        Wiele kontrowersji nagromadziło się wokół stosowania kary cielesnej w rodzinie.
        Jedni odrzucają ją za zawartą w niej przemoc, inni wyrażają obawę, że jest ona
        jedynie wyrazem chwilowej frustracji rodzica i staje się łatwym sposobem
        wyładowania swojej wściekłości.[…]
        Nie uciekając się do obu skrajności, lepiej byłoby postawić pytanie: Jakie
        formy kary cielesnej są dopuszczalne? Mój ojciec zwykle mawiał, że w czasach,
        gdy jego dzieci były małe, uważał za rzecz mądrą wymierzenie klapsa w pupę, gdy
        w krzyku dziecka wyczuł wściekłość. Każdy, kto miał do czynienia z dziećmi,
        wie, że są różne rodzaje krzyku i bystrzy rodzice rychło się połapią, który
        jest który. Jest bowiem płacz wywołany przez ból, przez głód i przez
        wściekłość. Dwa pierwsze są usankcjonowane, trzeci należy sprawdzić.
        Dyscyplinująca reakcja ze strony rodziców we wczesnych latach życia dziecka
        jest niekiedy tą jedną jedyną rzeczą, która jest dziecku konieczna, by
        powiązało bunt z dotkliwym następstwem.

        Gdy dziecko dorasta, kara cielesna może odgrywać jeszcze ważniejszą rolę;
        prawdopodobnie do ósmego lub dziewiątego roku życia. Do tego czasu zachowanie
        dziecka winno być ukształtowane do tego stopnia, że ten rodzaj kary nie jest
        już potrzebny. Co do nas, to ja i Gail nigdy nie wymierzaliśmy klapsa własną
        ręką. Oto powód, dla którego „coś białego” wisiało w szafie. Jeżeli od dawna
        nie było używane, wystarczyło wyjąć z szafy i położyć gdzieś na miejscu
        widocznym dla każdego, kto miał ochotę sprawdzić działanie autorytetu.[…]

        Jestem przekonany, że nasza gotowość użycia „czegoś białego” i skuteczność,
        jaką dawało jego okazjonalne użycie, miały swój udział w fakcie, iż rzadko
        trzeba było po nie sięgać.[…]

        Jestem przekonany, że poza wczesnymi latami dzieciństwa, kiedy ból jest być
        może jedyną dostępną miarą złego postępku, wymierzanie klapsów nigdy nie
        powinno być odruchowe. Jest to bowiem ta forma kary, którą należy rezerwować
        wyłącznie na specjalne okazje: nieposłuszeństwo, brak szacunku, kłamstwo, albo
        wyrządzenie komuś krzywdy. Warunki, w jakich może i powinna być zastosowana,
        muszą być znane wszystkim.
        Klapsy jako forma kary winny być wymierzane przez rodzica, który w pełni panuje
        nad sobą. Każdy rodzic, który ma skłonność folgowania swemu temperamentowi,
        winien ostudzić swój zapał przed zabraniem się do wymierzania kary.[…]
        (Warszawa 1994, s. 245-246)
        • edytka73 Re: klapsy czy pas i w jakim wieku ? 04.01.04, 21:13
          roman.gawron napisał:

          >>
          > Gordon MacDonald „Najlepsze miejsce pod słońcem, czyli o właściwym czasie
          > i
          > miejscu do budowania charakteru dziecka”:
          >
          Bóg zamierzył, by pewna część mojego ciała była
          > łatwo dostępna, nadto wyposażył ją w wystarczającą ilość końcówek nerwów, by
          > przesłanie nadane z tyłu dotarło do mojego wewnętrznego ja.

          Co sobie Bóg zamierzał to nikt nie wie. Z doniesień biblijnych wynika, ze
          nawet za "przestępstwo" w raju Adam i Ewa nie dostali lania tylko ponieśoi
          konsekwencje. A przeciez lanie byłoby na miejscu, bo to przestępek dużego był
          stopnia, nie?

          > Dyscyplinująca reakcja ze strony rodziców we wczesnych latach życia dziecka
          > jest niekiedy tą jedną jedyną rzeczą, która jest dziecku konieczna, by
          > powiązało bunt z dotkliwym następstwem.

          Jeżeli dotkliwe następstwo to tylko fizycza dolegliwość w obrębie tyłka to
          bardzo współczuję rodzicom, którzy tak myślą. Znam dzieci (ok. 5-7 lat), które
          wkalkulowują lanie w sowje plany: jak wrócę do domu godzinę później to oberwę,
          ale i tak będe na podwórku godzinę dłużej; jak pokażę język babci (a babci nie
          znoszę) to oberwę, ale jaką będę mieć satysfakcję, że to zrobiłam. Czy te
          klapy uczą, ze jak nie wracam do domu to mama się martwi? Nie. Czy uczą, że
          babci należy się - jak każdemu człowiekowi - szacunek? Nie.

          „coś białego” wisiało w szafie. Jeżeli
          > od dawna
          > nie było używane, wystarczyło wyjąć z szafy i położyć gdzieś na miejscu
          > widocznym dla każdego, kto miał ochotę sprawdzić działanie autorytetu.[…]

          Ja nie mam niczego "białego" ani czarnego w szafie a mój autorytet jakoś przez
          to nie padł.

          > Jestem przekonany, że poza wczesnymi latami dzieciństwa, kiedy ból jest być
          > może jedyną dostępną miarą złego postępku, wymierzanie klapsów nigdy nie
          > powinno być odruchowe. Jest to bowiem ta forma kary, którą należy rezerwować
          > wyłącznie na specjalne okazje: nieposłuszeństwo, brak szacunku, kłamstwo,
          albo
          > wyrządzenie komuś krzywdy. Warunki, w jakich może i powinna być zastosowana,
          > muszą być znane wszystkim.
          > Klapsy jako forma kary winny być wymierzane przez rodzica, który w pełni
          panuje
          >
          > nad sobą. Każdy rodzic, który ma skłonność folgowania swemu temperamentowi,
          > winien ostudzić swój zapał przed zabraniem się do wymierzania kary.[…]
          > (Warszawa 1994, s. 245-246)

          Jak ktoś pisze, ze w pierwszych latach życia ból jest "jedyną dostępną miarą
          złego postępku" to chyba nie bardzo orientuje się w psychologii rozwoju
          dziecka i już z tego tytułu należałoby się uważniej przyjrzeć temu, co pisze.
          Dla dziecka widok zasmuconego rodzica jest czasem czymś dużo gorszym.

          Szkoda, że nie wyrażasz jakichś włąsnych opninii tylko podpierasz się
          cytatami. Napisano wiele różnych rzeczy (kiedyś też o szkodliwości naturalnego
          karmienia...) i żadnego z poradników nie należy chyba stawiać na piedestale
          tylko mieć otwarte oczy i serce.

          Skoro tak dużo czytasz to sięgnij jeszcze po mistrza Korczaka.

          Edyta
    • edytka73 Re: klapsy czy pas i w jakim wieku ? 03.01.04, 23:33
      Jezuuu, Katrina...
      A jak mąż mnie wkurzy to mam mu dać w twarz pięścią czy z otwartej dłoni? A
      może w inną (np. bardziej czułą) część ciała? Jeden raz czy w zalezności od
      przwinienia? Przy dziecku czy na osobności? Przeprosić potem czy nie? A jak
      odda to co?
      Czy z ludźmi innymi niz włąsne dziecko też użyłabyś metod typu klaps/pas, gdy
      nic innego nie skutkuje? I czy klaps/pas skutkuje tak, jakby się chciało?
      (Czyli trwałą zmianą w zachowaniu bitego a nie własnym odreagowaniem
      bezsilności).
      Przeraziłaś mnie tym pytaniem.
      Edyta.
      • anatemka Re: klapsy czy pas i w jakim wieku ? 04.01.04, 10:25
        katrina jednoznacznie ci nie odpowiem, to wszystko zależy od zwyczajów jakie
        panują w waszym domu. Żeby dziecko nie było zdziwione ani nie czuło się
        pokrzywdzone najlepiej stosój sposób który wypróbowuje na tobie, kiedy zrobisz
        coś nie tak, twój mąż. Bo nie wątpię że on też leje cię dla twojego dobra.
        Inaczej pomyślałabyś że istnieją inne metody niż przemoc, i że twoja bezsilność
        nie usprawiedliwia bicia dziecka.
      • roman.gawron Re: klapsy czy pas i w jakim wieku ? 04.01.04, 18:52
        edytka73 napisała:

        > Przeraziłaś mnie tym pytaniem.

        James C. Dobson „Zasady nie są dla tchórzy. Jak zachować równowagę między
        miłością, a dyscypliną w wychowywaniu dzieci”:

        Na szczególną troskę zasługują dziewczynki i chłopcy, nad którymi rodzice
        znęcają się fizycznie lub emocjonalnie. W milionach rodzin dzień po dniu
        popełnia się niewyobrażalne wprost zbrodnie. Trudno uwierzyć, jak okrutni
        potrafią być niektórzy rodzice w stosunku do bezbronnego i przerażonego
        dziecka, które nie rozumie, dlaczego jego najbliżsi tak go nienawidzą.
        Przypadków, z którymi miałem do czynienia przez lata pracy – niekochanych,
        maltretowanych dzieci – nie da się zapomnieć. Pamiętam okrutnego ojca, który
        systematycznie zawijał swojemu synkowi głowę w prześcieradło zmoczone przez
        chłopca poprzedniej nocy. Następnie odwracał malucha do góry nogami i wpychał
        mu głowę do muszli klozetowej., aby go ukarać. Myślę też o rozwścieczonej
        matce, która wycięła swemu dziecku oczy żyletką. Biedna dziewczynka przejdzie
        przez życie nie widząc, świadoma tego, że to jej własna matka pozbawiła ją
        wzroku! Takie potworności jak te zdarzają się wokół nas w małych i dużych
        miastach na całym świecie.
        […]Inni rodzice stosują niesprawiedliwe, niesłuszne kary, w tym także
        działania, które mogłyby uchodzić za „kary cielesne”. Regularne bicie,
        policzkowanie, kopanie, czy rzucanie dziecka na ziemię. Nigdy w mojej opinii
        nie były one i nie są wychowawczymi „karami cielesnymi”, lecz zwykłym
        bestialstwem i tyranią.[…] Oby żaden fragment książki nie podsunął komuś myśli,
        że ja aprobuję tego rodzaju przemoc.[…]
        W tym miejscu łatwo zrozumieć mnie opacznie, zalecam przecież w czwartym
        rozdziale tej książki rozsądne stosowanie kar cielesnych w pewnych
        okolicznościach i granicach. Niech znikną wszelkie wątpliwości – nie popieram
        surowości rodziców, i kropka! Dzieci są niezwykle wrażliwe na odrzucenie,
        ośmieszenie, krytykę i gniew ze strony najbliższych, a przecież zasługują na
        to, by wzrastać w atmosferze bezpieczeństwa, akceptacji i ciepła.

        Należy stwierdzić[…], że druga skrajność jest także szkodliwa dla dzieci. Przy
        braku wymagań ze strony osoby dorosłej dziecko od najwcześniejszych chwil
        niemowlęctwa samo staje się sobie panem. Uważa, że cały świat kręci się wokół
        jego fascynującej osoby, a swoich najbliższych często traktuje z najwyższym
        lekceważeniem. W takim domu panuje anarchia i chaos, a matka jest często
        najbardziej znerwicowaną i sfrustrowaną osobą w całej okolicy.
        (Warszawa 1993, s. 19-20)
    • lola211 Re: Marna prowokacja 04.01.04, 11:27
      • malgosia87 Re: Marna prowokacja 04.01.04, 12:40
        Droga katrino
        Niestety nie mogę Ci służyć poradami (nie byłam bita i swojego dziecka też nie
        biję), ale może przypomnij sobie jak i od kiedy lali cię twoi rodzice.
        Małgosia

        PS Lola211 też nie moge się oprzeć wrazeniu, że to marna prowokacja
        • asia.su Re: Marna prowokacja 04.01.04, 20:31
          ja myślę, że dzieciaka należy zacząć lac pasem, najlepiej po gołym tyłku, po
          ukończeniu przez dziecko 2 miesięcy.
          Nie jest już wtedy noworodkiem, zaczyna sie uśmiechać więc to chyba najlepsza
          pora aby zacząć je wychowywać.
          Zdarza sie bowiem że dzieci w tym wieku nie znaja umiaru i potrafią płakać bez
          powodu - niektórzy rodzice nazywają to kolką. Ja jednak myślę, że jak
          przyłożysz dzieciakowi ze 2 razy pasem to po 10 min. płaczu szybko zrozumie, że
          należy się uciszyć. W przypadku dalszego płaczu dalsze razy- w cyklu 2 i 10
          min. przerwy.
          Po ukończeniu roku życia należy sukcesywnie zwiększać liczbę razów za każde
          przewinienie o 1 raz na każdy rok: 1 dostaje 3 razy, 2 latek 4, itd.
          Po ukonczeniu 15 roku życia w bardziej rażących przypadkach należy stosować
          lanie pasem po pysku - równą ilość razów na każdy policzek tak aby opuchlizna
          była w miarę równomierna.


          Może już wystarczy......
          ja rozumiem że można dziecku dać klapsa - zawsze uważałam że robie to wtedy,
          kiedy nie radzę sobie sama ze sobą - jest to po prostu moja porażka, że nie
          potrafię zareagować we właściwy sposób.
          Jeżeli jednak mama 2 letniego dziecka pyta - jak bić? jak bić pasem? to po
          prostu mnie powala.
          A moze jestem nadwrażliwa - przed świetami widziałam rozkoszną rodzinkę:
          mamusia , tatuś i właśnie 2-3 letnia dziweczynka. I tylko ten dziwny ruch ręką
          ojca nad głowa córeczki - jeszcze jedno słowo a mała dostanie w łeb.
    • kalpa Re: klapsy czy pas i w jakim wieku ? 05.01.04, 03:55
      Lać bachora dziweczyno codziennie , Najlepiem pasem po gołej pupie.I dobrze
      trzymaj, żeby się nie wyrwało. To się gówniarz nauczy...że się młodszych leje.
      Ale do pewnego czasu będzie chodzić jak w zegarku. Przed karą cielesną ugnie
      się każdy. zwłaszcza dziecko. Polecam bicie po każdym przejawie
      niesubordynacji, niwłasciwym zachowaniu. Z całą pewnością go ustawisz. Do
      czasu... Potem ono kogoś zleje. Ale to inna bajka. Ciebie nie uderzy. Mój
      ojciec był bity przez swojego ojczyma. Za wszystko. W końcu poszedł ćwiczyć
      zapasy, żeby się obronić. Zrobił to pewnego dnia skutecznie. Gość długo lizał
      rany. Ale mój tata zaszedł wysoko w sporcie, zaczął zdobywać medale. Tylko
      dzięki temu, że go ojczym siłą rzeczy zmusił do czynu. I może byłoby to
      wszystko piękne i zaczęcające do wychowywania przez bice, gdyby nie to, że nie
      umie być na luzie. I najchętniej sam lałby za wszystkie przejawy
      nieposłuszeństwa.
      Hitler i Stalin mieli kochajacych ojców, ktorzy bili ich regularnie, żeby
      wychować ich na ludzi. Powodzenia, może i Tobie się uda. Historia Ci
      podziękuje. A już napewno Twoje małe dziecko.
      A może zamiast bicia idź na dobre warsztaty dla rodziców i spróbuj nauczyć się
      innych metod współpracy z dzieckiem?
      Aż mi ciarki przeszły na myśl, że zbiłabyś malucha pasem!!!!!
      Kalpa
    • abakus2 Re: Znów tania prowokacja 05.01.04, 09:28
      ..i znów dałyście się nabrać.
      Czy to aby nie ta sama znudzona panienka, która rozpisywała się
      o genialnym dziecku nie czującym bólu vel osamotnionym ojcu trójki
      dziewczynek... etc.
    • monika.zdz Re: klapsy czy pas i w jakim wieku ? 05.01.04, 12:27
      Jezu,kobieto! Najlepiej kup sobie dobry pas i jak masz takie myśli to dokonaj
      samobiczowania aż ci nie przejdzie.Może nawet sama odkryjesz najlepszą pozycję
      do tego procederu... Gdyby głupota miała skrzydła to niektórzy latali by jak
      ptaki.
    • matrasza Re: klapsy czy pas i w jakim wieku ? 06.01.04, 16:21
      Taaaaaaaaaaaaaak...........
      to pytanie z pewnością jest kretyńskim żartem!
      Bez pozdrowień dla katriny:<
      z pozdrowieniami dla pozostałych wzburzonych e-mam.
      PS. mi też ręce opadły, a ciśnienie się podniosło jak to przeczytałam, m.
      • agusia029 Re: Udało ci się sprowokować:-D :-D :-D 06.01.04, 18:53
        Droga autorko postu, a może autorze (trudno cię rozszyfrować big_grin), udało ci
        się. Masz to czego chciałaś/eś. Tak lubisz prowokować, że logujesz się co raz
        to pod innym nickiem? Sprawdziłam, to twój jedyny wątek pod tym pseudonimem!
        Jesli chcesz zabierać głos w dyskusji w taki sposób, to daruj sobie, bo to
        żałosne. Ja jestem zdegustowanasad((((.
Pełna wersja