Rozwód - jak rozmawiać o nim z dzieckiem?

31.08.09, 18:02
Wszystko to piekne a od jakiego wieku dziecku mozna mowic PRAWDE?

Nie rozwodze sie ale jestem dzieckiem rozwiedzionych rodzicow.
Jestem wdzieczna matce ze mowila mi PRAWDE. Nie koloryzowala.
Nie robila zludnej nadziei i nie wmawiala, ze rozwod jest czyms pozytywnym czy
czyms normalnym.
Ojciec nie interesowal sie ani mna ani bratem po rozwodzie. Jak rodzice sie
rozwiedli mialam 5 lat a brat prawie rok. Gdyby moja maa probowala koloryzowac
sytuacje to moze bym czekala na ojca i jeszcze go nie daj Boze idealizowala.
Malym dzieciom trudno jest zaakceptowac ze ich rodzice nie sa razem albo ze w
ogole ich rodzice nie sa najlepsi na swiecie. Ale wydaje mi sie ze gorzej zyc
zludzeniami i przezywac potem silne rozczarowanie.

Moj ojciec po rozwodzie odezwal sie do mnie raz. Jak sie dostalam na studia -
i nie zeby mi pogratulowac ale probowal sobie zalatwic na mnie zasilek
socjalny (w kraju w ktorym mieszkal byla taka opcja).

Moj ojciec nie zalozyl nowej rodziny, nie ma "nowych" dzieci. I mnie nie
interesuje co robi bo sam zdecydowal ze nie chce utrzymywac kontaktu.

Podziwiam wszystkie kobiety samotnie wychowujace dzieci. Nie wiem czy ja bym
potrafila. Nie wiem jak mozna oczekiwac od tych kobiet zeby same zarabialy na
rodzine, wychowywaly dzieci i jeszcze moze ukrywaly swoje uczucia, oszukiwaly
dzieci i odstawialy "teatr" zeby tylko dziecko nie mialo zlego zdania o
tatusiu??

Nie wierze ze to jest zdrowe dla dziecka. I nie wiem czy w ogole sie udaje
komukolwiek odgrywac teatrzyk bez zniszczenia relacji matka-dziecko.
pozadrawiam
    • malgosiamama Rozwód - jak rozmawiać o nim z dzieckiem? 01.09.09, 22:58
      Witam też jestem zdania że dziecku trzeba mówic prawdę. Rozwiodłam
      sie kilka lat temu. Moje dzieci wiedzą że mają tatę wiedzą gdzie
      mieszka odwiedzają go, a teraz mają nawet go wiecej bo gdy jest z
      nimi to chociaż się stara - gdy mieszkał razem to nie bawił się z
      dziećmi tylko oglądał telewizję a teraz to się bawi. nigdy nie
      wypytuję co robiły dzieci u niego one same opowiadaja.
      Teraz mają spokój w domu bez kłutni. A ojca widza jak jest tylko
      okazja. One same są teraz wesołe i spokojne. Jak kiedys będą pytały
      dlaczego mieszkamy osobno to im powiem prawdę. Narazie nie pytają
      wiec niemam potrzeby im truć jak było. A że nie mieszkają z ojcem to
      wcale nie czują się gorsze bo wszystkich informują gdzie on jest.
      Nie wiem czy dobrze robię. Ale wiem jedno dzieci przymnie czują się
      bezpiecznie i nie są wystraszone słuchając awantur.
      • justyna.bia Re: Rozwód - jak rozmawiać o nim z dzieckiem? 20.02.10, 22:05
        Jakbym czytała o sobie i o swoich dzieciach.
    • geehee prawda - obojętnie jaka jest 02.09.09, 15:46
      jest lepsza niż sztuczne miraże tworzone na użytek dziecka! wiem, bo to
      przeżyłam! mój ojciec odszedł do innej kobiety jak miałam 4 lata i od tamtej
      pory wszyscy starali się mnie utrzymywać w błogiej nieświadomości i dopiero jako
      nastolatka dowiedziałam się co i jak było. to był błąd, bo latami idealizowałam
      ojca, nawet winiłam matkę za jego odejście, tęskniłam, czekała na telefon czy
      jakiekolwiek zainteresowanie jego strony a nikt mi nigdy nie wyjaśnił uczciwie
      o co chodzi. Matka unikała rozmów na ten temat, mówiła tylko: kiedyś zrozumiesz,
      dziadkowie mówili, że to nieporozumienia dorosłych itp. A tymczasem prawda była
      banalna: ojciec nie kochał mnie ani matki (to się niestety ze sobą wiąże) i
      odszedł do kobiety, z którą miał nową rodzinę. Na mnie mu nigdy nie zależało,
      byłam dzieckiem z wpadki, zostawił mnie jak ślepe kocie i było mu obojętne co
      się ze mną stanie. Obecnie mówi, że ma dwoje dzieci (ja się nie liczę), bo te
      chciał i planował z kobietą, którą kochał. I taką prawdę wołałabym znać od
      początku, po co się tyle lat łudziłam.
    • burza4 Rozwód - jak rozmawiać o nim z dzieckiem? 02.09.09, 16:17
      wydaje mi się, że w przypadkach ewidentnych (porzucenie,
      zaniedbanie) nie ma co bawić się w owijanie w bawełnę jeszcze z
      jednego powodu - odpowiadając "neutralnie" dajemy dziecku sygnał, że
      takie zachowanie jest akceptowalne, że nie ma tu niczego
      bulwersującego.

      to fatalny błąd - bo jako rodzce powinniśmy uczyć dziecko co jest
      dobre a co złe. Nie da się rżnąć głupa i udawać, że postępowanie
      taty nie jest naganne, a jednocześnie oczekiwać, że dziecko samo
      dojdzie do wniosku, że tak się nie postępuje, że wina za olanie leży
      w nieodpowiedzialności ojca. I uważam, że trzeba (w sposób adekwatny
      do wieku) dać dziecku jasny sygnał, że tak się nie robi, a nie
      kluczyć i stosować wykręty, byle nie dać do zrozumienia że dupek
      jest dupkiem.

      pół prawdy to całe kłamstwo
      • mary_ann Re: Rozwód - jak rozmawiać o nim z dzieckiem? 02.09.09, 22:26
        burza4 napisała:

        I uważam, że trzeba (w sposób adekwatny
        > do wieku) dać dziecku jasny sygnał, że tak się nie robi, a nie
        > kluczyć i stosować wykręty, byle nie dać do zrozumienia że dupek
        > jest dupkiem.

        Swięte słowa. Niestety coraz częściej zagłuszane hasłami rodem z
        supermarketowych amerykańskich pożal-się-Boże poradników (które oczywiście
        bezkrytycznie cytuje autorka artykułu).
      • croyance Re: Rozwód - jak rozmawiać o nim z dzieckiem? 18.01.10, 21:55
        A jesli wina lezy po naszej stronie?
    • kasiaaaaa5 przereklamowana prawda 02.09.09, 16:24
      są jednak sytuacje gdy można oszczędzić dziecku smutnej prawdy.
      Mój mąż nie kochał ani mnie ani córki ale na szczęście zabral tę tajemnicę do grobu. Dla dobra dziecka opowiadam mojej córce zmyślone historie o naszej pieknej romantycznej miłości, o tym jakim tatuś był idealistą,jaki był odważny, honorowy i czuły.Nigdy w życiu nie chciałabym żeby córka dowiedziała się że nasze małżeństwo było efektem wpadki, której oboje później żałowaliśmy.
      Jest oczywiście ryzyko że ktoś ze znajomych fanatyków prawdy uswiadomi memu dziecku jak to naprawdę było...ale jednak zaryzykowałam
      Kasia- zakłamana mama
      • gazeta_mi_placi Re: przereklamowana prawda 03.09.09, 13:51
        Nie dość,że zakłamana to jeszcze hipokrytka.
      • maadzik3 Re: przereklamowana prawda 14.01.10, 16:21
        Moze w Twojej sytuacji to nie blad, ale to sytuacja wyjatkowa. Nie rozwodu (o
        czym jest watek), nie odejscia do innej, ale smierci. Przydarza sie zwiazkom
        idealnym, przydarza i tym wybitnie zlym i tym srednim. Jesli zostalas wdowa
        zanim Wasze problemy eskalowaly do fazy rozstania a dziecko uroslo na tyle zeby
        zdawac sobie z nich sprawe to ten scenariusz moze byc rozsadny. Ale jest to
        obwarowane wieloma "jezeli".
    • llollobrygida Proponuję jakiś kurs dla autorki artykułu 02.09.09, 19:45
      może nie od razu poprawnej polszczyzny, bo to za trudne, ale
      przynajmniej naukę unikania rażących błędów językowych, np
      pisanie "opatrznie" w znaczeniu opacznie, czyli naopak.
      Joł, ziomala, robotę w gazecie masz to poproś o ten kurs jeszcze.
    • wierszokletk_a Rozwód - jak rozmawiać o nim z dzieckiem? 03.09.09, 11:04
      Boże, jakie bzdury! Kobieta, nie dość, że porzucona, zostawiona ze wszystkimi
      problemami, samotnie zmagająca się z rodzicielstwem, życiem, powinna jeszcze
      dbać, żeby broń boże wiarołomny tatuś, czy babcia- jędza nie spadli z
      piedestału! Czasem jednak czarne jest czarne a białe jest białe, przekonania
      się o tym autorce artykułu, bezkrytycznie przepisującej pseudo
      psychologiczne poradniki, nie życzę.
      • q-ku nic nie zrozumiałaś, bo myślisz tylko o sobie 03.09.09, 11:22
        piszesz "obieta, nie dość, że porzucona, zostawiona ze wszystkimi
        problemami, samotnie zmagająca się z rodzicielstwem, życiem, powinna jeszcze
        dbać, żeby

        piszesz o SOBIE i o swoim byłym

        a tu nie chodzi żebyś dbała żeby coś tam robić na rzecz byłego lecz robić to
        musisz jeśli kochasz DZIECKO

        robisz to dla DZIECKa by mu nie złamać życia psując stosunki z obojgiem rodziców

        możesz nie kochać, nie lubić byłego partnera ale musisz walczyć o normalność w
        głowie dziecka

        to takie trudne do pojęcia?
        • izuw Re: nic nie zrozumiałaś, bo myślisz tylko o sobie 17.02.10, 18:15
          I o to chodzi. Tylko ile kobiet to rozumie?
          Rozmawiałam niedawno z adwokatką, która powiedziała, że 98%
          kobiet(które zostaja z dziećmi po rozwodach) nie patrzy na dzieci,
          wręcz wykorzystuje je do osiągnięcia swoich celów, zemsty itp. Czy to
          nie przykry obraz mamy? Ja nie mam swoich dzieci, ale nie chciałabym
          być dzieckiem, którego rodzice się nienawidzą i nie potrafia
          chociażby z miłości do dziecka tego opanowywać; któremu wpaja sie
          nienawiść do drugiego rodzica, pomijam czy słusznie czy nie, bo bywa
          z tym na pewno róznie...Współczuję takim dzieciom ,bo to przecież nie
          ich wina, a to ono słono płacą za błędy swoich rodziców.
    • polskitata Rozwód kochających go rodziców to zło dla dziecka. 03.09.09, 11:37
      Problem w tym że ludzie żyją za daleko od Boga dziś by stworzyć dziecku
      szczęśliwe dzieciństwo. I że własne, ja własna duma i pycha jest ważniejsza
      dla wielu niż dobro dziecka.
      Potępiam facetów którzy zostawiają rodziny, tak samo jak kobiety które pod
      pretekstem krótkowzrocznego szczęścia rozbijają rodziny własnym dzieciom. 2/3
      wniosków rozwodowych wnoszą kobiety.
      Dużo dzieci z tego co tu czytam do dzieło przypadku i wpadki a tak nie powinno
      być .

      ludzie decydujący się na dziecko ponoszą odpowiedzialność za jego szczęśliwe
      dzieciństwo.
      Co zrobić by rzeczywiście pomóc parze i dziecku ?Refleksja.

      Znajomi, rodzina, specjaliści powinni zachować bezpieczną odległość,
      neutralny stosunek i nie ulegać wpływowi jednej strony jeśli chcą rzeczywiście
      zrobić coś dla terapii tej pary,

      tymczasem

      angażuje się w konflikt pary wszystkich ludzi wokół, w tym rodziny,
      przyjaciół, prawników, sędziów i ekspertów w celu nakłonienia ich do strony
      rodzica w celu alienowani i wykluczenia drugiego rodzica z życia dzieci.

      O co w tym wszystkim chodzi czy aby na pewno o dobro dziecka?

      opiekarownowazna.pl ( wspólna )

      • alabama8 Re: Rozwód kochających go rodziców to zło dla dzi 03.09.09, 15:21
        polskitata napisał:
        > 2/3 wniosków rozwodowych wnoszą kobiety ...

        Nie jestem pewna czy to prawda, nawet jeśli - to nie wnoszą wniosków
        rozwodowych po to żeby się pozbyć dziecka i niewygodnego małżonka
        (takie posunięcia są raczej domeną mężczyzn) ale po to żeby
        zakończyć ten etap w życiu kiedy się na "dzieńdobry" dostaje kopa w
        łeb, a na "dowidzenia" pięścią w policzek.
        I jak cię chłop leje czy gwałci to akurat bliskość Boga nie ma
        większego znaczenia.
      • kasiak37 Re: Rozwód kochających go rodziców to zło dla dzi 14.01.10, 17:43
        ale sorry,co ma do tego Bog?I o jakiego konkretnie Boga Ci chodzi?
    • druid44 Rozwód - jak rozmawiać o nim z dzieckiem? 14.01.10, 16:00
      A tyle się mówi u nas o niedyskryminacji. Drogie panie - nie tylko
      kobiety muszą się zmagać z tym jak rozmawiać z dzieckiem o
      rozwodzie. Dlaczego nie można napisać o tym jak mężczyzna ma
      odpowiedzieć na pytanie "Tausiu, dlaczego już nie mieszkasz z nami?"
      Albo wiele innych, znacznie trudniejszych. Nie wspominając już o
      sytuacji, w której sam obecnie jestem, w której dziecko mieszka z
      ojcem.... tak, tak, zdarzają się takie rzeczy, choć pewnie trudno
      wam w to uwierzyć! Proszę więć, skończcie z tą dyskryminacją i
      napiszcie też coś dla taty, który musi rozmawiać z dzieckiem w
      kwestiach trudnych.
      • croyance Re: Rozwód - jak rozmawiać o nim z dzieckiem? 18.01.10, 21:58
        Chcialam to samo napisac ... no i co mowic, jesli rozwod jest
        ewidentnie z winy matki? Bo, na przyklad, zdradzila i odeszla. Czy
        wtedy tez matki bylyby takie sklonne mowic dzieciom prawde?
    • mama303 Re: Rozwód - jak rozmawiać o nim z dzieckiem? 18.01.10, 22:29
      Tylko że sa trzy prawdy... całaprawda, półprawda i g....prawda. A Ty
      którą znasz prawdę?
      Jeżeli znasz prawde tylko z jednej strony to jest szansa że to
      półprawda lub g....prawda.
      Niestety paradoksalnie strona pokrzywdzona przekazuje najczęściej
      dziecku jedynie złe emocje, nie potrafiąc wyść poza ramy własnej
      krzywdy. Diecko którego dobro powinno byc najważniejsze jest często
      obciążane na całe życie obrazem jedynym "słusznym" ojca/matki.
      Podobno kazdy z nas ma naturalną bardzo silną potrzebę dobrego
      wizerunku ojca/matki. Madry rodzic, powinien zadbać, aby ta potrzeba
      była zaspokojona, nawet po rozwodzie.
      • marta.1000 Re: Rozwód - jak rozmawiać o nim z dzieckiem? 17.02.10, 12:11
        Moim zdanie najważniejsze są te pierwsze chwile, kiedy już zapada
        decyzja o rozwodzie - dziecko z pewnością wyczuwa napiętą sytuację
        poemiędzy rodzicami - warto wtedy wytłumaczyć mu o co chodzi -
        przynajmniej takie jest moje zdanie. Dziecko musi wiedzieć, że to co
        się dzieje pomiędzy jego rodzicami, to nie jest jego wina. Nawet
        psychoterapeuci www.smyk.com/index.php?
        option=com_dlarodzicow&task=artykul&id=88&Itemid=48 o tym mówią.
        Później to już leży w obowiązku rodziców - żeby dziecko ten rozwód
        odczuło jak najmniej.
      • izuw Re: Rozwód - jak rozmawiać o nim z dzieckiem? 17.02.10, 18:17
        Jednak są ludzie, którzy to rozumieją, bądz bardzo się starają i kochają dzieci.
        • omnyx25 Rozwod-dlaczego?Co dalej i jak? 04.05.10, 17:47
          Kiedy czytam Wasze wypowiedzi lezka kreci mi sie w oku sad.3 miesiace temu rozwiodlam sie .Mam dwoje dzieci 2 letnia corke i 5cio letniego synka.Wiecie...to straszne kiedy czlowiek zostaje samsad,kiedy zycie odbiera mu to co najcenniejsze!Ja jako dziecko wychowywalam sie w patologicznej rodzinie,ojciec pil ,urzadzal awantury i znecal sie nad nami...Mimo tego matka nadal z nim byla...nienawisc do ojca pozostaje na dlugo ,dlugo a nawet na zawsze.Bedac z mezem bylam w podobnej sytuacji.Czlowiek ten nie interesowal sie nami,wazniejszy byl jego sportowy samochod,piwo i koledzysad.Nawet nie lorzyl na utrzymanie dzieci,znecal sie nademna a one na to patrzylysad.Powiedzcie jak dlugo mozna wytrzymac w takim (napieciu) ?Ile razy mozna oklamywac dzieci dlaczego mamusia placze i nie spi po nocach?.Kiedy nadszedl moment wyprowadzki,rozwodu to byl najtrudniejszy okres tak bynajmniej wydawalo mi sie wtedy.Dzieci plakaly,a nawet pytaly kilka razy dziennie gdzie jest tatus?...Zbywalam je placzac sad.Wiecie....zalamalam sie...nie chcialo mi sie zyc...Zostalam sama bez pracy,pomocy...w glowie klebek mysli co i jak???...Minely trzy miesiace a ja dopiero teraz uswiadamiam sobie ,ze musze dzieciom jakos uswiadomic dlaczego tak jest.(Dlaczego mamusia nie kocha tatusia?)itp.Prosze jesli wiecie jak to zrobic,moze psycholog?Sama nie dam radysad...nawet nie wiem jak?sad.Moze wiecie gdzie moglabym zwrocic sie o pomoc i do kogo?Proszenapiszcie do mnie jesli macie jaka kolwiek rade...
          Ps.Czasami zastanawiam sie czy to moja wina ze zycie mi sie nie ulorzylo?Czemu tak jest,przeciez ja nikomu nic nie zrobilam...wiec czemu los tak skrzywdzil moje dzieci?..sadsadsad.Pozdrawiam.
Pełna wersja