gdzie popełniłam błąd?

02.09.09, 10:35
Musiałam go gdzies popełnić skoro mój 5 letni syn jako JEDYNY płacze
w przedszkolu, nie chce w nim zostawać, nie chce do niego chodzić.
Próbowaliśmy rok wcześniej, mieszkalismy wtedy w UK. Rozpacz i płacz
przez pół! roku. W lutym wrócilismy do Polski i bardzo sie
przywiązał do dziadków, szczególnie do babci. Mógłby z nia spedzać
całe dnie.
Wczoraj kiedy po niego przyszłam, wszystkie dzieci sie bawiły,
śmiały tylko mój synek siedział zapłakany, obrażony. Kiedy mnie
zobaczył rozpłakał sie jeszcze bardziej, i powiedział żebym sobie
poszła i ze mnie nie lubi...
Zachecam go żeby pobawił sie z innymi dziećmi, że może pozna
jakiegos fajnego "kumpla" (miał takowego w UK) ale nie chce... bawi
sie sam, stroni od dzieci, popłakuje cały czas...
Skąd u niego te problemy z przedszkolem? Dlaczego nie potrafi sie
odnaleśc w grupie ? Jak mu pomóc?
I drugi problem - samodzielne zasypianie... Boi sie zasypiać i spać
sam. Mówi że boi sie ciemności, duchów, odgłosów z mieszkania
sąsiadów... Z tym też nie umiem sobie poradzić.
    • lila1974 Re: gdzie popełniłam błąd? 02.09.09, 10:50
      Myślę, że nie popełniłaś błędu ... wczoraj gdy prowadziłam Kornelkę do
      przedszkola tylko ona nie płakała (z 6 która była w szatni) - zatem Twój synek
      jednak w płaczu towarzystwa ma.

      Po prostu - było mu baaaardzo smutno, tęsnił itd.

      A zasypianie ... pamiętam, że sama się bałam, biegłam wówczas na kolana do
      rodziców i po zapewnienie, że nic złego się nie wydarzy. Poleż z nim trochę,
      zostaw zapaloną lampkę, zapewnij, że we śnie będzie miał super przygody i piękne
      rzeczy zobaczy ... może przeczytaj wierszyk "Gdy potwór się śni, nie ma rady ..."
      • verdana Re: gdzie popełniłam błąd? 02.09.09, 11:42
        A nie pomyslalas, ze pozostałe pieciolatki znaja sie juz od dwóch
        lat, znaja przedszkole, dzieci - i nie czuja się tam obco? Twoj syn
        jest w tym przedszkolu po raz pierwszy, jest nowy, nikogo nie zna i
        dlatego byc może płacze.
        Dlaczego od razu zachowanie dziecka MUSI być spowodowane
        rodzicielskim błędem? czasami to po prostu okolicznosci, czasem
        charakter dziecka.
        • kocianna Re: gdzie popełniłam błąd? 02.09.09, 12:31
          Moja doświadczona wyga przedszkolna do nowego przedszkola poszła z płaczem.
          Wyszła zadowolona, ale rano stwierdziła, że ona nigdzie nie idzie. Jutro toczymy
          bitwę o leżakowanie, bo nie mam więcej możliwości odbierać jej po obiedzie. Po
          prostu - nowe środowisko, musi się dzieć przyzwyczaić.

          Odkąd się przeprowadziłyśmy 3 miesiące temu, Młoda śpi ze mną. I nie ma innej
          opcji sad Machnęłam ręką.
          • lalaaipoo Re: gdzie popełniłam błąd? 02.09.09, 12:37
            Nie jesteś sama. Wczoraj miałam to samo. Zaprowadziłam go z płaczem. Poszłam po
            niego on płakał. I dziś od rano to samo. Zaraz po niego lecę bo mu obiecałam, że
            po obiadku zaraz będę.
    • pam_71 Re: gdzie popełniłam błąd? 03.09.09, 09:12
      Ewcia - niektóre dzieciaki po prostu są "bardziej wrażliwe". Mojemu Dużemu
      jeszcze w zerówce (a przedszkolna, stara, ze znanymi dzieciakami) łezka się
      zakręciła. Wczoraj wieczorem też Go kręciło wink, bo wszyscy nauczyciele nowi i
      nie wiadomo jak to będzie ... Facet ma 10lat - IV klasa ... Ale On niestety Taki
      Typ - wszystko co Nowe jest trudne i stanowi swego rodzaju wyzwanie (przyznam,
      że ja też tak mam i może dlatego jeszcze nie zawitaliśmy do Psychologa wink
      Zmieniałam pracę 5 razy i za każdy wejście w nowe środowisko było dla mnie
      mocnym stresem )). Trzeba Mu dać czas i rozmawiać ... rozmawiać wink
    • ewag12 Re: gdzie popełniłam błąd? 03.09.09, 09:20
      Wczoraj odprowadzał go dziadek i tez rozpłakał sie juz w drodze do
      przedszkola. Podobno miał tez kryzys podczas obiadu - chciało mu sie
      wymiotować ale gdy po niego przyszłam nie płakał, nie bawił sie
      coprawda z dziecmi, siedział koło pani przedszkolanki.
      Dzis rano była czarna rozpacz...płacz które właściwie zaczął sie już
      wieczorem, od rana znowu to samo, że woli chodzić do pracy, że mu
      sie w przedszkolu nie podoba. Płakał całą drogę i w przedszkolu gdy
      go zostawiałam również... Staram sie mu tłumaczyć sytuacje,
      rozmawiamy ale nic nie pomaga. Nie wiem kiedy to sie skończy.
      • lalaaipoo Re: gdzie popełniłam błąd? 03.09.09, 09:39
        hej właśnie wróciłam z przedszkola. Mój mały strasznie dziś płakał. Jak już
        pisałam wczoraj i przedwczoraj również gdy go zostawiałam. Damy radę.
        • ewag12 Re: gdzie popełniłam błąd? 03.09.09, 10:14
          Musimy!
          • zoe7 Re: gdzie popełniłam błąd? 04.09.09, 18:21
            No to ja się dołączam, niestety. Też mam takiego ananasa sad
    • allija Re: gdzie popełniłam błąd? 05.09.09, 04:34
      a dlaczego dziecko musi chciec chodzic do przedszkola? a jesli nie
      chce i mu się tam nie podoba to jest nienormalny a rodzice
      niewydolni?
      Dziecko bylo w domu i nagle zrywasz go skoro świt, zaprowadzasz na
      wiele godzin do zupełnie obcego miejsca i ono jeszcze ma obowiazek
      byc szcześliwym.
      Moje dzieci chodziły /krótko/ do przedszkola, w tym 5-latek który
      poszedł pierwszy raz do przedszkola ze swoim młodszym bratem. Do tej
      chwili radosne dzieci nagle znalazły sie w zupełnie obcym środowisku
      na pół dnia i z radosnych zamienily się w przygnebione smutne obce
      dzieci. Starszy co prawda nie płakał ale to bez różnicy przy całej
      reszcie. Mając w pamieci wcześniejszy obraz moich dzieci naprawdę
      trudno to było znieść, kiedy dołączyły się choroby i problemy z
      przedszkolankami to po pół roku dzieci z przedszkola zabrałam. I
      nadal wcale nie uważam że przedszkole to panaceum na prawidłowe
      wychowanie dziecka, nie rozumiem też tego larum, ze kazde dziecko
      musi
      iść do przedszkola a w Polsce ich brak. Otóż moim zdaniem
      dziecko wcale nie musi iść do przedszkola, szczególnie jeśli źle sie
      tam czuje i nie może sie zaaklimatyzowac mimo upływu czasu i
      ponawianych prób. Równie dobrze dziecko mozna wychowac i nauczyc
      wszystkiego tego co miałoby w przedszkolu - w domu, wystarczy chciec
      i postarac sie, szczególnie że obowązek wychowania dziecka to przede
      wszystkim nasz obowiazek a nie przedszkola, szkoły i innych
      instytucji. I żadne argumenty typu że dziecko musi nauczyc sie żyć w
      społeczeństwie, grupie itp do mnie trafia bo moje dzieciaki
      wszystkiego tego nauczyły sie bez przedszkola, później uczyły sie w
      szkołach doskonale i zadnych problemów z funkcjonowaniem w grupie
      nie miały i nie mają, przeciwnie.
      Zostaw dziecko z babcia i dziadkiem skoro tak sie z nimi zżyło albo
      poszukaj opiekunki-cioci, która zajmie sie dzieckiem, moze jakaś
      mama z dzieckiem ktora za opłatą zaopiekuje sie jednoczesnie twoim
      synkiem, różne opcje mozna rozważyć i nie narażać synka na dalszy
      przedszkolny stres.
      A spanie? No nie wiem jak u ciebie wygląda to zasypianie, u mnie
      było tak że dzieciakom czytałam bajki przy łóżeczkach i one z reguły
      przy tej bajce zasypiały, spróbuj czytać mu jakieś pogodne
      książeczki, zostawiaj zapalona lampkę nocną, otwarte drzwi do
      pokoju, włóż mu do łóżęczka jakiegoś misia czy innego pluszaka i
      powiedz że bedzie go w nocy pilnował, przed snem sprawdźcie
      wszystkie zakamarki w pokoju, pod łóżkiem, żeby mały sam zobaczył że
      nikogo tam nie ma.
    • lejdi111 Re: gdzie popełniłam błąd? 05.09.09, 08:49
      a moje dziecko codziennie płacze gdy go zostawiam w przedszkolu i odchodzę.
      Reszta ok. Wraca do domu zadowolony z nastawieniem, że jutro też idzie. Wstaje
      rano też zadowolony, w drodze do przedszkola też uśmiechnięty a na korytarzu gdy
      ma przebierać paputki jest wielki ryk.
    • beliska Re: gdzie popełniłam błąd? 05.09.09, 11:18
      Wiem jedno, przenigdy nie zmuszałabym swojego dziecka do przedszkola. Moi rodzice bardzo chcieli, by ich jedynaczka była społecznie przystosowana, miała kontakt z rowiesnikami itd. i chodziłam do przedszkola. Nie polubiłam nigdy, czyli przez 4lata. Wręcz nie znosiłam i cierpiałam bardzo. Wolałam przebywać z dorosłymi, z nimi rozmawiac, spędzać czas, bo to było dla mnie o wiele ciekawsze lub z dziecmi sasiadami, które znałam i z którymi lubiłam się bawić. Nad wiek rozwinięta, wrazliwa, wtedy nieśmiała i przy tym potrzebująca poczucia bezpieczeństwa. Do dzis pamiętam koniec przedszkola i moje szczęscie z tego powodu i równoczesna radość, ze pójdę do szkoły. Jedyny efekt tego zmuszania mnie do chodzenia do przedszkola, to problemy które przeniosły się na pierwsze lata szkoły podstawowej. Sądzę z perspektywy czasu, że mozna było ich uniknąc, gdyby rodzice potrafili spojrzec na mnie bardziej wnilkiwie i dostrzegli, że ich mala nie dojrzała do przedszkola i starali się uspołeczniac w mniej drastyczny dla mnie sposób.
      Mam roczna córkę, która idąc po kolegę do przedszkola biegnie między dzieci i zapomina o mamie. Wiem, że ona byłaby szczęsliwa w żłobku juz teraz, bo dla mojego dziecka b. wazne są kontakty z ludźmi, dziećmi. Nie pójdzie jednak do złobka, nie ma takiej potrzeby w tej chwili. Co będzie za dwa lata, nie wiem, ale jesli mała nie zmieni się, to wiem, że poślę ją do przedszkola. Jednak gdy okaże się, że moje dziecko za nic nie chce uczęszczac do przedszkola, to będę wybierac dla niej zajęcia w grupie z dziecmi, ale nie przedszkole.
    • ewag12 Re: gdzie popełniłam błąd? 05.09.09, 14:12
      Jakos dobrneliśmy do weekendu...ufff
      Rano i wieczorem było bez zmian, marudzenie i płacz że nie lubi
      chodzic do przedszkola, że chciałby chodzic do pracy itd. W piątek
      w "nagrodę" poszła po niego ukochana babcia i nawet był zdziwiony
      dlaczego tak szybko przyszła, znalazł sobie podobno kolegę - Kacpra
      i fajnie mu sie z nim bawi. Mimo to nie wiem jak bedzie w
      poniedziałek...
      Obawiam sie że musi chodzic do przedszkola, poniewaz inaczej
      musiałabym zrezygnować z pracy, babcia i tak zajmuje sie moja 15msc
      córka i wierzcie mi jest to ciężka praca.
      Zastanawiam sie tylko dlaczego on taki jest - starałam się stworzyc
      mu wspaniałe dzieciństwo, beztroskie, zaopatrzyc go w poczucie
      własnej wartości, uczyłam go otwartości na ludzi, na dzieci. sama
      nie wiem jak to powiedzieć - poprostu żeby był szczęsliwy. Duzo
      rozmawialiśmy o pójściu do przedszkola, bardzo chciał iść,
      chodziliśmy tam wcześniej żeby się zaklimatyzował. Próbowalismy jak
      miał 3 lata - histeria straszna więc stwierdziłam że byc może nie
      jest gotowy więc próbujemy teraz. Martwie sie co bedzie za rok kiedy
      bedzie MUSIAŁ iść do zerówki. Czy bedzie umiał wejśc w relacje z
      dziećmi które już bedą z sobą w jakis sposób zżyte, przez to że
      wczesniej uczęszczały do jednego przedszkola? Czy ten rok napewno
      cos zmieni w jego podejściu, a może bedzie jeszcze ciężej?
      Póki co próbujemy dalej. Duże nadzieje wiąże z tym nowym kolegą i
      jestem dobrej myśli. Zapisałam go także na lekcje ji-itsu bo bardzo
      chciał.
      Dam znac jak wygląda nowy tydzień.
      Dziekuje za każdą wypowiedź.
      • beliska Re: gdzie popełniłam błąd? 05.09.09, 15:10
        I w związku z tym, że się starałas, masz teraz wyrzuty,że czegoś niedopilnowałaś, cos przoczyłas, że nie jest taki, jakim sobie wyobrażałaś, że będzie wobec tych wszystkich strań?
        Widzę to tak, że dziecko nie przychodzi na ten świat jako tabula rasa, ale juz jakieś, z mnóstwem przyrodzonych cech. Wychowanie owszem ma ogromna rolę, ale trudno mówic o porażce, czy nie móc pogodzic się z tym, że czterolatek nie lubi byc godzinami poza domem, wśród obcych ludzi, bo to małe dziecko i ma prawo nie chcieć, źle się tam czuć, ma prawo chciec przebywac tam, gdzie dotąd-wsród bliskich, znanych mu. BYłam normalnym, inteligentnym dzieckiem, które miało mnóstwo pomysłów na zabawę zdziecmi, umiałam organizowac sobie czas jak byłam sama, ale nie lubiłam przedszkola, zabaw z tabunem dzieci, obcych pań, których musiałam słuchać/tak, tak to teżsmile/. Jako nastolatka miałam mnóstwo znajomych, wyjeżdżałam, non stop przebywałam wśród ludzi. Odkąd skończyłam 12 lat nie mam najmniejszych problemów adaptacyjnych czy w relacjach społecznych. Widac przedszkole mi nie odpowiadało i tyle, może było za wcześnie dla mnie. Nie doszukiwałabym się zbytnio problemu w tym, ale też zwracałabym uwagę na dziecko, by kiedyś, gdy grupa rówiesnicza staje sie wazna dla większości dzieci/młodziezy, mógł się wśród rówiesników odnajdywac i miec swoje miejsce. Świetną sprawą są zajęcia ji-itsu, bo to on sam wybrał i chce-tak, przynajmniej myslę.
        Za rok o ile się mylę wcale nie musi pójśc do zerówki. Obowiązkowi szkolnemu w wieku 6lat podlegają dzieci nadające się do tego, a jak psycholog stwierdzi, ze za wczesnie, to zyskacie rok. Mogłam pomieszać pomiędzy zerówką a pierwszą klasą, bo nie do konca doinformowana jestem. Moze mnie ktoś poprawi.
      • jola_ep Re: gdzie popełniłam błąd? 05.09.09, 16:52
        Moja starsza chodziła do przedszkola odkąd ukończyła 3 lata. Przystosowała się z dużymi oparami, długo płakała. Potem bywało lepiej i gorzej.

        Gdy miała 5 lat, pod koniec roku przedszkolnego wypisałam ją. Miałam już serdecznie dosyć jej porannego smutku i płaczu. Choć, gdy odbierałam ją, wyglądała na zadowoloną.

        Dla mnie to była klęska. Chyba głównie moja. Tak się czułam. Wszystkie dzieci chodzą zadowolone, tylko moja nie. Znajomi pamiętają ją jako małą dziewczynkę przyklejoną do mojej nogi... Co zrobiłam nie tak, że nie chciała się odseparować?

        Z drugiej strony w końcu odetchnęłam. Nie wyobrażałam sobie, jak było to dla mnie ciężkie, tak zostawiać ją smutną... Poczułam ogromną ulgę. Sądzę, że ona też.

        Zapisałam ją na dodatkowe zajęcia - aby zachowała kontakt z dziećmi. Pilnowała ją opiekunka razem z jej młodszym bratem. Płaciłam tyle, ile za jedno dziecko, jak się wstępnie umawiałyśmy. Z drugiej strony sądzę, że jej też w pewnien sposób łatwiej było pilnować dwójkę: bo moja córa bawiła się z bratem, zajmowała go, potrafiła nawet przypilnować.

        Moja córa była w domu przez rok. Też się martwiłam o zerówkę, o szkołę. Miałam przecież społecznie nieprzystosowane dziecko uncertain
        A tu niespodzianka. Do zerówki chodziła przeszczęśliwa. Wstawała z ochotę, wybiegała do środka prawie nie zwracając na mnie uwagi. Równie świetnie odnalazła się w szkole.

        Mogłam ją zostawić w domu i wiem, że w moim przypadku była to doskonała decyzja.

        Bywa też i tak, że dziecko potrzebuje trochę czasu na oswojenie się. Tak było z moim młodszym. Marudził, bywał smutny, czasem uciekał rano, gdy go prowadziłam. Wchodził do grupy, która już się wcześniej znała i potrzebował trochę czasu, aby się oswoić. Miał jednak świetną wychowawczynię, która potrafiła go zachęcić i zintegrować z grupą. A nawet dać mu czas, na przyjrzenie się z boku układowi, zanim w niego wszedł wink (siedział sobie na ławeczce zamiast bawić się z dziećmi). Po doświadczeniach ze starszą wiedziałam i czułam, że nie jest źle i wystarczy poczekać. Rzeczywiście wystarczyło i dość szybko przyszedł czas, gdy zaczął uwielbiać przedszkole smile

        Obserwuj uważnie, poczekaj. Najgorzej jest na początku i potem, gdy wraca po dłuższej chorobie. Może początkowo udałoby się go odbierać wcześniej? Może być trochę zadrosny, że on musi chodzi, a jego siostra nie. Spróbuj te przedszkole potraktować jako wyróżnienie: on jest już duży, może iść. To nie Wy go zostawiacie, to on Was zostawia i idzie się bawić. Pozwól mu okazywać uczucia, przyjmij je ze zrozumieniem. Zawsze na początku bywa trudno. Jakąkolwiek podejmiesz decyzję: trzymaj się jej. Tzn. możesz zmienić zdanie, ale dziecko musi czuć, że w danym momencie jesteś _pewna_, że to co wybrałaś, jest najlepszą decyzją.

        Pozdrawiam
        Jola
        • sebalda Re: gdzie popełniłam błąd? 05.09.09, 19:19
          W swiecie dziecka bardzo ważna jest stabilizacja, stały rozklad dnia, rytuały.
          To daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, które jest bardzo ważne. W Waszym
          życiu, z tego co piszesz, zaszły duże zmiany, przeprowadzka i stąd rozchwianie
          emocjonalne. Teraz potrzeba dużo czasu i cierpliwości, żeby mały się
          przystosował, a dodatkowo jest chyba jeszcze dość wrażliwym dzieckiem. Daj mu
          czas i staraj się, żeby wszystko miał poukładane i miał poczucie bezpieczeństwa.
          Zasypianie: broń Boże żadnych bajek, w ktorych pojawiają się jakiekolwiek
          straszydła, wiedźmy czy inne strachy! Musisz to ściśle kontrolować. Sami często
          nie wiemy, co może wystraszyć małe dziecko. Moja córka nawet jak była już
          większa bała się złych czarownic. Syn panicznie bal się wszelkich ufoludków, ale
          sam sobie to od razu odstawił, był od małego rozsądnywink Wcześniejsze rady, co do
          czytania, zostawiania lampki (koniecznie) i otwartych drzwi są bardzo mądre.
          Moje dzieci bardzo polegały na mnie i wiedzialy, że jak mama mowi "słowo honoru"
          to to jest prawda na 100% (nigdy ich nie zawiodłam). I tak, moja corka przestala
          się bać czarownic, jak jej dałam słowo honoru, że czarownic na świecie nie ma,
          są tylko w bajkach i na filmach. I tak robiłam z innymi strachami, ale to wymaga
          dużego autorytetusmile
          Doceń i uszanuj wrażliwość swojego synka; z takich dzieci często wyrastają potem
          dobrzy, mądrzy, empatyczni ludzie albo artyściwink
          • per-vers Re: gdzie popełniłam błąd? 05.09.09, 22:47
            Moim zdaniem ważne jest jeszcze to, by pokazać dziecku swoje zdecydowanie. Jeśli nie masz wyjścia i jesteś skazana na przedszkole, to nie ma co oszukiwać siebie i dziecka: wchodząc do przedszkola, do sali, powiedz mu, lub daj do zrozumienia w inny sposób, że to Wasza - dorosłych - decyzja, że będzie tam chodził i nie ma odwrotu... Obserwuję całe mnóstwo rodziców, którzy stoją bezradnie z dzieckiem i nawet ja mam wtedy wrażenie, że zastanawiają się, czy nie zabrać go spowrotem do domu. I dziecko też na to liczy, że gdy jeszcze popłaczą w drzwiach, to mama czy tata je stamtąd zabierze... A niestety czasem się nie da. Dziecko musi mieć jasny komunikat: góra zarządziła, to rodzice podejmują decyzję. Jednocześnie nie można oczekiwać, że dostatecznie długo tulone dziecko uspokoi się, wytrze łzy i powie "mamo, już możesz iść do pracy, zostaję!"... Z przerażeniem też patrzę na rodziców, którzy pytają swoje dzieci "to jak, mogę już wyjść? zostaniesz z panią?". A czy ci rodzice mają inne wyjście? Jak mają, to ok, ale jak nie mają, to robią dziecku wodę z mózgu...
            Rodzic, ktory już zdecydował się na przedszkole, powinien KRÓTKO pożegnać się z dzieckiem... Krótko i stanowczo. Powinien zaufać nauczycielce, że ta da radę dziecko pocieszyć, utulić, zabawić tak, by zapomniało o smutku. Bywają panie, którym trudno zaufać, ale to już chyba ekstremalne sytuacje... Bywają też dzieci, których uspokoić się nie da, aż do przyjścia rodzica... Wtedy też nie należy robić paniki, trzeba odczekać jakiś czas - 2 tygodnie, miesiąc, zobaczyć, jak wtedy dziecko będzie reagować...
            Moja córka niestety musiała 2 razy zmieniać przedszkole. A raczej MUSIAŁA raz. Do pierwszego zaadaptowała się nieźle, może ze 2-3 razy zdarzyło jej się płakać przy wejściu, ale zostawala tam krótko. Dość długo nie mogła znaleźć koleżanek, bawiła się raczej na uboczu, ale potem i to się wyklarowało, znalazła 2 superprzyjaciółki. Niestety sytuacja życiowa zmusiła nas do zmiany przedszkola. W drugim było kiepsko. Niby bez płaczu, ale naprawdę NIBY. Przez okrągły rok chodziła tam właśnie na mocy naszej stanowczej i konsekwentnej decyzji, tak naprawdę jak na ścięcie. Niby bawiła się z dziećmi, niby miała potem jakieś koleżanki, ale było to dziwne, czuć było, że nie czuje się tam dobrze, że koleżanki lubią jej zabawki, a nie ją i że nie jest jej tam zbyt wesoło... Trzecie przedszkole wybrała sobie sama. Była tam na wakacyjnym dyżurze i od początku twierdziła, że chce tam zostać. Najpierw nie zgadzaliśmy się, bo znamy jej kapryśność i baliśmy się, że po faktycznej zmianie, będzie chciała jednak wracać do poprzedniego. W końcu jednak jej zaufaliśmy, gdyż to środkowe przedszkole było też naszą bolączką, czuliśmy, ze nie jest tam szczęśliwa... I to był traf w dziesiątkę, teraz wstaje rano z ochotą, nawet bardzo wcześnie, wraca zadowolona, widać, że w tym przedszkolu więcej się dzieje i że naszej małej to bardziej odpowiada. My możemy zawsze zadzwonić i zapytać, jak małą się czuje.
            Wracając jednak do bardziej ogólnych przemyśleń polecam krótkie i stanowcze pożegnania rano. Jasne umowy co do pory odebrania. Stańcie na wysokości zadania, bądźcie Dorosłymi. Nadmiar demokracji szkodzi (biedne dzieci na placach zabaw, wiecznie o wsztystko pytane - czy pójdą już do domku, czy tędy czy może inną ścieżką, czy zjedzą, czy wypiją i czy założą bluzę, czy pójdą na nozkach, czy na rowerku czy moze mamusia ma leciec do domku po hulajnogę, a ty syneczku poczekasz tu z sąsiadką...) I przede wszystkim czas, trzeba sobie dać na wstrzymanie...
    • ewag12 Re: gdzie popełniłam błąd? 11.09.09, 09:55
      Chciałam się tylko przypomnieć. A nas sytuacja zmierza raczej w dobrym kierunku.
      W tym tygodniu zdarzyło mu się płakać tylko raz, rano już w przedszkolu.
      Zaprzyjaźnił się z pewnym chłopczykiem. Wciąż jednak czeka na piątek kiedy to
      przyjdzie po niego babcia i zostanie u niej aż do niedzieli. Póki co jest dobrze
      ale nie tryska radością na myśl o przedszkolu. Trudno - widać taki typ.
      • woman-in-love Re: gdzie popełniłam błąd? 11.09.09, 12:51
        Nie musiałaś popełnic błedu - moze polegał o n na tym, że w domu dziecko czuje
        sie bezpieczniej, lepiej, przytulniej, a pozbawienie domu uważa za krzywdę i
        kierat. Pamietam z dzieciństwa jak błagałam mamę, żeby mnie nie wyprowadzała do
        przedszkola.
Pełna wersja