magma77
13.02.05, 19:09
Cześć!
Kiedy miałam kilka lat tatuś czytał mi taką książeczkę, którą uwielbiałam. Kurka Złotopiórka towarzyszyła Kogutkowi Szałaputkowi, kiedy ten zakrztusił się ziarenkiem (chyba tak to było?).Kurka, chciała ocucić Kogucika i poszła do rzeki, żeby ta dała wody. Ale rzeka powiedziała, że chciałaby, aby panny zrobiły jej wieńce (czy jakoś tak)i dopiero wtedy da jej wodę. Więc kurka poszła do panien z prośbą o te wieńce, ale one kazału jej iść do dębu, po żołędzie (chyba na te wieńce). Kiedy poszła do dębu, on też miał jakąś pośbę. I ta kurka wędrowała od jednej "osoby" do drugiej prosząc po kolei o różne rzeczy, i każdemu po kolei opowiadała całą historię o tym, że "Kogutek Szałaputek jak nieżywy wpadł w pokrzywy, i ani drgnie" i wymieniała co kto i od kogo miał dostać.
Ufff... wiem, że trochę zagmatwałam, ale może ktoś zna tę bajeczkę? Jeśli możecie, to napiszcie, proszę, kto i do kogo jeszcze wysyłał kurkę. Najbardziej zależałoby mi na oryginalnym tekście, ale jeśli nie macie, to przynajmniej opowiedzcie mi tę historię do końca (tzn, wiem, że kurka spełniała te wszystkie prośby i dostała wreszcie wodę i ocuciła Kogutka Szałaputka). Chciałabym ją wkrótce opowiedzieć mojej córeczce.
Z góry serdecznie dziękuję i pozdrawiam.
Magda