Gość edziecko: Aga
IP: 213.76.90.*
20.02.02, 19:12
Ratunku!!! Wiem, ze temat byl walkowany x - krotnie, ale ja juz kota dostaje z moja coreczka. Spedzamy razem cale dnie od rana do poznego wieczora, przewaznie na zabawach, choc tez od czasu do czasu lezy sobie w lezaczku lub na podlodze i patrzy, jak ja cos robie (choc nawet odkurzac pozwala mi ratami tj. pokoj - zabawy - pokoj itd). Codziennie chodzimy na spacerki, czasem odwiedzamy mila sasiadke (5-10 minut, bo mala potem sie denerwuje i placze). Problem polega na tym, ze ona wiecznie piszczy, krzyczy, placze i praktycznie tylko chwilami jest zainteresowana zabawa. A nie spi juz po cztery godziny i po dwoch naprawde juz nie mam pomyslow na zabawy. A tych mamy sporo, czesc sciagnelam od emam, a to wciaz za malo!!!!!! A ze jest ich troche, to "krotki" spis, ktory wyjasni, dlaczego znow powracam do tego tematu, czyli zabawy 6-cio miesieczniakow:- gonienie pieska i zabawa z nim (czasem z okrzykami radosci, trzymana pod paszkami) - ok.10-15 minut- gonienie i kopanie pileczki (patrz nawias powyzej) - ok.5 min.- turlanie na kocyku - ok.5 min. (zawsze z krzykiem)- zabawa stojaczkiem z zabawkami - takie zawieszone w roznych miejscach, zmieniam je od czasu do czasu, gdy sie "znudzi", choc tu tez marudzi - 4-5 min.- ksiazeczki do tej pory lubiala gdy czytalam, teraz nie ma o tym mowy, ja mowie z glowy, a ona je zjada (zabkuje) - Ok.3 min.- "jedzie, jedzie pan", "warzyla sroczka kaszke", "koci, koci lapci" ma w glebokim powazaniu- samolot w dwoch wersjach (tej na podlodze i w powietrzu) i "a kuku", "idzie raczek nieboraczek" - tak ze trzy cztery razy- hustawka - gdy jest spiaca, to w niej usypia, poza tym sobie stoi- do tego dochodzi ogladanie sprzetow kuchennych, dawanie jej wszystkiego, co tylko jest bezpieczne w domu (nie bardzo ja to interesuje, ale czasem zabawi sie nawet 10 minut). Potrafi tez od czasu do czasu sama sie zabawic zabawkami na fotelu - tak z 10 minut. Piosenki i wierszyki wchodza w gre tylko jako "akompaniament" innych gier i zabaw. A to wszystko, nawet gdy sie bawi, to ciagle przy jej piskach i wrzaskach niezadowolenia, ktore czesto koncza sie placzem i naprawde juz dzialaja na nerwy. Zaczynam tesknic do normalnego krzyku dzieci w domu. Czy ja mam normalna corke???A moze robie cos nie tak? Prosze, napiszcie, co na ten temat sadzicie, bede wdzieczna za wasze opinie na ten temat.Agamama 6-cio miesiecznej Natalii-