alfa36
04.10.09, 22:15
Moje chorujące w zaszlym roku dziecko (zeszloroczny debiu
przedszkolny)widziane bylo przed wakacjami przez dwoch laryngologow
i obaj stwierdzili, ze 3 migdal do wycięcia (jeden z laryngologow to
ordynator oddzialu miejscowego szpitala, okreslany jako dobry spec).
W czerwcu jeszcze zaczęlismy jezdzic do homeopaty. Młody bierze
jakies kulki ale nie bylo potrzeby poki co dalszych wizyt, bo synek
od czerwca jest zdrowy (jakies czas temu zlapal katar tylko). No,
ale wybralam się z nim jeszcze do Centrum Słuchu i Mowy (wybieralam
się od wiosny

ale wiecznie byl chory). No i totalne zaskoczenie:
lekarz, po obejrzeniu mojego dziecka kamerką (migdal, uszy)
stwierdzil, że migdal maly i nie ma co ciąć. Skołowana jestem
okrutnie, jeszcze kilka dni temu uslyszalam od alergologa, że męczę
dziecko, ze i tak w koncu wytnę mu ten migdal, ze nos niedrożny (jak
wyrodna matka się poczulam). Dodam tylko, że dwoch poprzednich
laryngologow badalo moje dziecko palcem. No i mlody wciąz ma otwarta
buzię, rzeczywiscie wygląda jak dziecko z powiększonym migdalem )
choć nie chrapie). Co Wy na to?