sylwia_il
24.01.10, 10:07
Witam!
Moja 22 miesięczna córeczka prawie od miesiąca bardzo kiepsko je. Do tej pory
jadła w miarę ładnie, raz zjadła mniej ,raz więcej-wiadomo , jak dziecko,ale
ogólnie problemu większego nie było.Czasami miała strajk jedzeniowy przez
tydzień,ale potem nadrabiała zaległości.Teraz nie je prawie nic.Rano na
śniadanie pochlipie trochę mleka z płatków kukurydzianych,płatków nie ruszy (
a do tej pory je jadła), kaszki też odstawiła, które wcześniej jadła, chleba
tez nie zje. Jedyne co zje na śniadanie to jogurt. Obiadu tez prawie nie
ruszy-zje dwie łyżeczki i koniec. Z kolacją to samo. Ostatecznie jej kolacja
to 200ml mleka z miodem lub kakao. Nie pomaga jej przegłodzenie, bo już
zaczęłam stosować tą metodę.Jak nie zjadła sniadania, to czekałam z jedzeniem
aż do obiadu itd. Ale u nas to się to nie sprawdziło.Z łyżeczką też za nią
nie latam i nie zmuszam ,bo nie chce jej zniechęcić do jedzenia juz
całkowicie. Dlatego zastanawiam się nad pójściem z nią do lekarza , by ten
ewentualnie przepisał jej coś na apetyt. Zastanawiam się tylko jak to jest z
tymi lekami na apetyt, czy dziecko przyjmując je się od nich nie uzależni i
czy potem już bez takiego syropku zje cokolwiek,czy już cały czas będę musiała
podawać jej te leki by jadła posiłki? Nie wiem co robić

Czy czekać aż taki
okres niejedzenia minie sam,czy podać jakieś pobudzacze apetytu? Mi już ręce
opadają, bo córeczka odmawia nawet jej ulubionych potraw. Dodam ,że słodyczy,
chrupków i innych zamulaczy jej nie podaję.
Proszę napiszcie czy Wasze dzieci , które dostają leki n poprawę apetytu sie
od nich uzalezniają ,czy nie? Czy podjecie je przez jakis okres czasu , a
potem dzieci już jedzą same normalnie, czy nie?