zebra12
14.02.10, 12:12
Bo może to jest tak, że mamy możliwość wychodzenia na mróz,
chodzenia na basen, pławienia dziecka wiosną w rzece dlatego, że
nie choruje. No i wtedy mówimy, że hartujemy dziecko i
ono nie choruje. A kiedy jest wciąz chore, kaszlące, gorączkujące,
nie wychodzimy z nim zbyt często, ograniczamy estremalne zmiany
temperatur, no i wtedy wychodzi, ze jest chore, bo go nie hartujemy.
Przyznajcie, że trochę tak jest.
Znam dzieci mało hartowane, a nie chorujące. I znam też takie, które
rodzice ciągną i tu i tam i wciąż z gorączką leżą potem.
Ogólnie: zdrowe dziecko można hartować i to je wzmacnia. Chorowite i
tak osłabione, można niestety doprawić.