WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach dzieci

    • agnieszka_mak74 Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 30.04.04, 10:13
      Witam.
      Jestem mamą 3,5 miesięcznego Kubusia i dopiero od niedawna pilnie czytam
      wszystkie listy dotyczące zdrowia maluszków. Parę dni temu bylismy u neurologa
      na ul.Niekłańskiej ( w Warszawie)i mamy skierowanie na rehabilitację (
      asymetria ).Bardzo proszę o inforamcję gdzie przyjmuje p. dr Banaszek (może
      Ktoś dysponuje nr tel do p. dr?) i namiary na dobrego rehabilitanta.
      Pozdrawiam, Aga z Kubusiem
      • kasia0707 Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 30.04.04, 10:42
        www.medserwis.pl/prezentacje/prezentacja.asp?id=69236&idsz=542
        to jest link do strony przychodni gdzie przyjmuje pani dr Grażyna Banaszek

        Kasia
        • agnieszka_mak74 Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 01.05.04, 03:46
          Dzień dobry 01 maja 2004 roku ( godz. 03:45); właśnie nakarmiłam maluszka -
          słodko spi...Pani Kasiu - bardzo dziękuję za informację, pozdrawiam, Agnieszka
          z Kubusiem.
      • osmag Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 02.05.04, 13:21
        Dr. Banaszek przyjmuje w Aninie tel. 815 27 82. Bardzo polecam, chętnie
        odpowiada na pytania rodziców.
    • delcia Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 01.05.04, 21:23
      Mam dość, dopiero zaczęłyśmy ćwiczyć met Vojty (4tyg)a moja córka-3,5 mies
      dziewczzynka, strasznie się zmnieniła: z pogodnego dziecka na zestresowane,
      ciągle popłakuje, mam duże trudności z uśpieniem jej, budzi się kilka razy
      wieczorem z okropnym płaczem jakby się czegoś przestraszyła, jest wyczulona na
      każdy dźwięk itd. Oczywiście w czasie i po ćwiczeniach też się wścieka. Mniej
      się uśmiecha i mniej gaworzy. Boję się, że będzie miała nerwicę w przyszłości.
      Wiem, że to konieczne, więc ćwiczę z nią, ale czasem mam dość.
      • osmag Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 02.05.04, 13:28
        Porozmawiaj o tym z terapeutą dziecka. Po tej terapii dzieci powinny się wręcz
        wyciszać i trzeba poszukać powodu tego zachowania. Może Ty bardzo to przeżywasz
        i przekazujesz maleństwu Swoje emocje. Dziecko po ćwiczeniach zawsze należy
        pochwalić, ale nie przepraszać za ćw.A to często mamy nieświadomie robią.Ważny
        jest ton waszego głosu. Mam wrażenie ,że nie jestes do końca przekonana i
        dziecko tę niepewność wyczuwa.Ale może się mylę. Wyjaśnij to sobie z waszym
        rehabilitantem.
      • fandorin1 Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 03.05.04, 19:41
        droga delciu!
        jestem młodym ojcem (córka ma 8 miesięcy)i niedawno miałem z żoną dokładnie
        takie same problemy jak Ty. Nasze dziecko reagowało podobnie do twojego na
        metodę Vojty. Z podobnymi problemami borykali się także nasi znajomi. Z
        doświadczeń osobistych i moich znajomych wysnułem kilka wniosków:
        1. większość lekarzy to zwykłe konowały , którzy po prostu żerują na strachu
        mlodych, niedoświadczonych rodziców i biorą duże pieniądze za konsultacje- po
        100 lub 80 zł za wizytę
        2. ponadto te konowały straszą strasznymi konsekwencjami, np. o mojej córce
        jedna lekarka powiedziała, że być może będzie miała nidowład nóg!!!!!!!!, a
        druga powiedziała, że być moze będzie miała niedowład rąk!!!!!!!!!!!!
        Słuchając ich wynikałoby, że córka będzie cała sparaliżowana.
        3. Lekarze są niekompetentni - zazwyczaj znają tylko jedną metodę leczenia
        (metodę Vojty) i tak na prawdę nie jest ważne co dziecku dolega (czy w ogole
        coś dolega), bo i tak zastosują metodę Vojty!
        4.wydaje mi się, ze jest jakiś cichy układ między lekarzami a rehabilitantami -
        oni nawzajem naganiają sobie klientów
        Reasumując należy stwierdzić, że:
        1. nie należy panikować
        2. należy udac się do lekarza, który zna się na różnych metodach i jest
        najlepszy w Twoim mieście
        3.nie słuchać już potem innych lekarzy
        W moim przypadku trafiliśmy do dr. Ujmy-Czapskiej (jestem z Wrocławia) i
        okazało się , że dziecko nie jest chore neurologicznie; obecnie przeszliśmy na
        metodę NDTBobath i to tylko na okres 2 miesięcy. Dziecko jest przy tym pogodne
        i traktuje zajęcia jak zabawę; poza tym dziecko na powrót stało się żywe i
        pogodne (ja i zona także). Skończył się koszmar w domu.
        Najgorsze w tym wszystkim jest to, że kazano nam ćwiczyć dziecko Vojtą mimo
        iz dziecko nie miało zaburzeń neurologicznch i ciągnieto z nas pieniądze.
        Metoda Vojty jest przewidziana dla dzieci z poważnymi problemami
        neurologicznymi i tylko do nich winna być stosowana - jak widzisz nie neguje
        Vojty, chodzi tylko o to czy Twoje dziecko jest aż tak chore? Czesto Vojtowcy
        stosują swoją metodę na wszelki wypadek , toż to obłęd bo albo ktoś jest chory
        i wymaga rehabilitacji albo jest zdrowy.
        Reasumując idź do najlepszego lekarza i niech on rozstrzygnie.
        Powodzenia!
        • osmag Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 04.05.04, 08:44
          Witam!
          Niestety nie zgodzę się z Tobą,że metoda Vojty jest tylko dla dzieci ciężko
          uszkodzonych. Jest równoważną metodą stosowaną w takich samych przypadkach jak
          NDT. Natomiast w obydwu metodach przebieg i wynik zależy od fachowości osoby
          prowadzącej. dlatego zawsze należy żądać pokazania certyfikatu bo jego
          posiadanie jest oznaką jakości usługi.
          Nie sądzę też aby lekarze z rehabilitantami mieli jakieś tajne układy
          napędzające sobie "klijentów", ale jak w każdym zawodzie można trafić na
          różnych fachowców a ja życzę Wam tylko tych najlepszych.
          Jeżeli zaś chodzi o modę na Vojtę to z mojego doświadczenia wynika wręcz
          odwrotny wniosek.
    • angelka2 do Osmag i nie tylko!! 02.05.04, 16:41
      Mam do was male pytanko czy dziecko ktore skonczylo dopiero 3 miesiące lezac na
      plecach podnosi juz samo glowe do gory? mojej kolezanki synek ma wzmozone
      napiecie miesniowe i wlasnie tak robi, podnososi ta glowe wysoko i trzyma ja
      sztywno. czy to dobrze?kiedy wogole dziecko powinno podnosic tak glowe?i czy to
      jest zwiazane ze wzmozonym napieciem?moja kolezanka uwaza ze maly sie szybciej
      rozwija i nie chce o tym powiedziec lekarzowi!!!nie moge jej nic przetlumaczyc!
      • zdral Re: do Osmag i nie tylko!! 03.05.04, 21:17
        U nas problemem było właśnie to,że leżąc na plecach (ciągnięty za ręce) Adaś nie podnosił głowy aż do 5 m.ż. Z tego co pamiętam to w 2,3 miesiącu dzieci powinny tak właśnie robić. (Dokładnie nie pamiętam, bo nie sprawdzam już tabelek z info w jakim wieku jakie osiągnięcia.)
        Skąd wiadomo, że synek twojej koleżanki ma wzmożone napięcie?
        Pediatra pewnie ogląda dziecko przed każdym szczepieniem więc gdyby coś było nie tak nie szczepiłby (o ile to dobry pediatra). Gdybym była twoją koleżaqnką porozmawiałabym przynajmniej z pediatrą ale nie jestem. Kiedy próbowałam kiedyś "przetłumaczyc" coś moim znajomym zostałam uznana za przewrażliwioną. Było mi głupio. Spróbowałaś. Więcej chyba nie możesz zrobić.
        Maggie
        • angelka2 Re: do Osmag i nie tylko!! 03.05.04, 21:29
          On podciągany za rece trzyma glowe ale chodzi mi o to ze sam leząc na plecach
          podnosi wysoko i sztywno glowe.O tym ze ma wzmozone napiecie wie od lekarza od
          pierwszego miesiaca miala z nim jezdzic na rechabilitacje ale stweirdzila ze to
          za daleko (ona mieszka na wsi).kazali jej cwiczyc w domu- uciskac rozne
          miejsca, nie znam sie na tym za dobrze, ale ze dziecko jej plakalo to
          przestala.Miala cwiczyc nozki to stwierdzila ze maly sam sobie mach nozkami i
          to sa jego cwiczenia (chociaz maly ma czesto wyprostowane nozki i na
          wyprostowanych kopie)Czy on powinien miec zrobione usg przez ciemiączkowe?Bo
          takowego nie mial. Pozatym przez dlugi okres patrzyl sie w jednym kierunku i
          usta tez kierowal w tym kierunku.I chyba musze przyznac ze moja kolezanka to
          nie naljepsza matka, moze nie mam prawa tak pisac ale zal mi tego dziecka,
          przeciez jak ona oleje sobioe wszystko to on bedzie pozniej cierpial.Na
          początku tlumaczylam jej ze cwiczenia sa wazne (wiem o tym od was) ale do niej
          nic nie dochodzi,jak moge ja przekonac do cwiczen doradzcie.A szczepienia
          pierwsze mial dopiero w 2 miesiącu!Pozdrawiam
          • zdral Do angelka2 03.05.04, 22:01
            Źle bardzo. Aż się włos jeży na głowie. Kazali jej pewnie ćwiczyć metodą Vojty a dziecko przy tym płacze... Nic nie przychodzi mi do głowy. Może "zwab" ją do swojego domu i posadź przed komputerem. Daj jej poczytać te posty. Nie są od byle kogo - wypowiada się tu rehabilitantka i rodzice, którzy sporo wiedzą na temat czym kończy się brak rehabilitacji u dzieci z nieprawidłowym napięciem mięśniowym. Dowiedziałam się od swojego rehabilitanta,że to może się skończyć nawet porażeniem mózgowym. Ważne jest żeby rehabilitacja rozpoczęła się przed 6 m.ż. Potem jest naprawdę ciężko dziecko wyprowadzić.
            Co do usg przez ciemiączkowego - dobrze byłoby zrobić. Na pewno nie zaszkodzi. Adaś miał robione nawet 3 razy.
            Trzymam kciuki.
            Maggie.
            P.S.
            Przyszła mi jeszcze do głowy opieka społeczna wink
            • edytaiola Re: Do angelka2 05.05.04, 12:48
              u nas przerwa w ćwiczeniach, mała się rozchorowała i przy gorączce ponad 38 nie
              mogłyśmy nic robić
              ale chyba są ostępy - albo ja się pocieszam - moja mała kiedy siedi na podłodze
              odpycha się rączkami i przesówa do tyłu, czy to oznacza że może poczuła w
              mięśniach pleców siłe? W sobote jedziemy na kontrole do rehabilitantki.
    • ma_juli Jestem.... 05.05.04, 22:55
      Kochane dziewczyny

      jestesmy juz "po szpitalu". Ha, szpital to cala historia, ale jestem tak
      zmeczona, ze nie chce od poczatku tego opisywac i przezywac. Zreszta to chyb
      anie jest najwazniejsze. Neurologia jest w remoncie, w zwiazku z czym bylysmy na
      gastrologii, he, he. Postawilam warunek pobytu dziennego, albo anulowania
      przyjecia, poszli mi na reke - pobyt dzienny. Warunki dla matki bedacej razem z
      dzieckiem sa zenujace - mozliwosc wniesienia lezaka plazowego to szczyt luksusu,
      przy jkednoczesnym kmomentarzu oddzialowej- matka jest przy dziecku zeby czuwac
      a nie spac smile
      Ale do rzeczy - wykluczono Amelce padaczke, nie podejrzewaja guza. Wymazy z
      gardla, posiewy moczu - jalowe. Badanie CPR -ujemne (tzn wynik 0,0). Przy okazji
      znaleziono jej anemie i to dosyc powazna - i kto by pomyslal, u mojej dobrze
      odzywionej Amelki, takie niedobory zelaza. I wiecie co? Wszystko wskazuje na to,
      ze takie parszywe objawy daja wyrzynajace sie czworki. Ida po obu stronach, u
      gory. Amelka ma juz 8 zebow od jakiegos czasu, a te trzonowce ja dobily smile
      Zreszta nalozyly sie na oslabiony goraczka trzydniowa organizm. No coz. A ja
      myslalam, ze cuda sie nie zdarzaja...
      Wczoraj kontrolna wizyta u rehabilitantki - przed nami chyba ostatnia prosta.
      Amelka czworakuje na calego, prtobuje stawac, ale niezaspecjalnie. Szpotawi
      jeszcze obie stopki wiec mamy troche masazy na same stopy wlasnie i czekamy jak
      stanie na nogi. A nogi moje drogie sa juz bardziej sprezyste niz sztywne. No
      babeczki, ktora nastepna wink
      Bardzo dziekuje Wam za wsparcie i dobre mysli. Mam nadzieje byc tu znowu na
      codzien. I zaprowadzic porzadki, bo jakies kwasy sie pojawiaja smile
      Tak wiec znowu Was witam i zapraszam na wirtualna herbatke, a moze jakies zimne
      piwko?
      Pozdrawiam

      Ada z Amelka
      • helena4 Re: Jestem.... 06.05.04, 08:37
        Ada, jak dobrze, że wróciłaś !!!

        Wprost brak mi słów żeby opisać jak się cieszę, że pobyt w szpitalu sprowadził
        się ( dzięki Twojej niezłomności )do pobytu dziennego i, że te objawy u Amelki
        to prawdopodobnie tylko wina ząbków. Ale skąd ta anemia ? Przecież karmisz
        piersią, prawda ? Dotychczas myślałam, że raczej tylko dzieci na pokarmie
        sztucznym są nią zagrożone.
        Gratuluję postępów Amelki w rehabilitacji - tego czworakowania i sprężystych
        nóżek. Zobacz, jak szybko ( sic ! ) to poszło, a dopiero co martwiłaś się kiedy
        zacznie czworakować, a ona już próbuje wstawać!
        U mnie - szpital w domu - w zeszlym tygodni mąż nadwyrężył sobie wiązadła w
        stopie ( RTG czy nie złamana, maść, bandażowanie ), od dwóch dni - starszy
        synek - wymioty, gorączka ( infekcja wirusowa ). Jacek i ja ( odpukać ! )
        dotychczas zdrowi ...
        Nasz "wielki dzień" ( tzn. kontrola u pani dr neurolog ) 10 maja, z jednej
        strony mam nadzieję, że potwierdzi pozytywne opinie rehabilitanta i zauważane
        również przez nas postępy małego ( opiera się na dłoniach w leżeniu na brzuchu,
        potrafi też opierać się tylko na 1 ręce, a drugą sięgnąć po zabawkę; obraca się
        wokół własnej osi, chwiejnie siedzi, obraca się na boki ), ale z drugiej
        strony ... mam tendencję do wyszukiwania "dziury w całym ( to wg męża ) -
        czasami opiera się na pięściach, a nie na otwartych dłonich, siedząc obciąga
        palce w lewej stopie i zasypiając dalej obraca się na lewą stronę. Zobaczymy ...

        Szkoda, że nie zajrzałam tu wczoraj wieczorem - przyłączyłabym się do
        wirtualnego zimnego piwka, a tak to wznoszę tylko toast za zdrowie Amelki,
        Twoje i wszystkich innych rehabilitujących mam i ich dzieciaków, gorącą czarną
        kawą.

        Miłego dnia :
        podbudowana pozytywnymi wiadomościami Helena z Jackiem


        • kasia0707 Re: Jestem.... 06.05.04, 09:33
          Bardzo cieszymy się że Ada z Amelką wróciły i że wszystko w porządku, pusto tu
          było bez Was..
          Potem napiszę teraz muszę zająć się małym marudą

          Pozdrawiam
          • zdral Do Ady: Dobrze, że już po ... 06.05.04, 11:39
            Też bardzo się cieszę, że już wróciłyście z Amelką.
            Adaś stoi w miejscu ale nie martwi mnie to. Cierpliwie czekam na "skok". Podsumowując: ćwiczymy od połowy listopada i udało się doprowadzić Adasia do symetri w pozycji leżącej (w pionie jeszcze przekrzywia główkę w prawo), przewraca się z plecków na brzuch przez lewą i prawą stronę, leżąc na brzuch próbuje unosić się na rękach (nogi "czekają"), obraca się wokół swojej osi. To tak w skrócie. Nie ma zębów. Jeszcze.
            Kończę bo jedziemy na rehabilitację.
            Pozdrowienia
            Maggie
            P.S.
            A u mnie zapalenie piersi.
            • agnese5 Re:Do osmag i wszystkich mam i tatusiów 07.05.04, 11:03
              mam pytanie czy dzieci ze wzmozonym czy obnizonym napieciem moga byc szczepione?
              czy szczepicie dzieci?
              • helena4 Re:Do osmag i wszystkich mam i tatusiów 07.05.04, 11:35
                Z tego co wiem, powinien o tym decydować lekarz neurolog prowadzący dziecko.
                Niektóre dzieci mają odroczone szczepienia. Jacek jest szczepiony zgodnie z
                kalenadarzem szczepień ( szczepionkami acekularnymi ). Już była o tym mowa na
                początku tego wątku, poszukaj.

                Pozdrawiam :
                Helena i Jacek ( 22.11.2003 )
    • beatrycze.h Pytanie do rodzicow rehabilitujach d 09.05.04, 22:42
      Dobry wieczór;
      Jestem mama 10 tygodniowej Julki. I jak kazda mama martwię się o zdrowie mojego
      maleństawa. Przeczytawszy Wasz wątek zaczęłam poważnie zastanawiać się, czy
      sama nie wyrządzam jej jakiejś krzywdy wykonując nieprawidłowo podstawowe
      czynności jak noszenie, przewijanie, podnoszenie. Tak wiele piszecie o tym, aby
      nosić dzicko "na fasolkę" itp. Czy mogłybyście udzielić mi kilku
      wskazówek "technicznych" jak należy obchodzić się z takim maluszkiem, aby nie
      wyrządzić jej żadnej krzywdy? Dodam, iż podczas wizyty u pediatry lekarka
      stwierdzila, iz dziecko jest "ładnie symetryczne" i nie wymaga konsultacji
      neurologicznej. Czy pomimo tego powinnam poddac mała kontroli neurologa?
      Będę wdzięczna za kazda radę i sugestię
      pozdrawiam i życzę dużo siły i wytrwałości Wam i Waszym dzieciaczkom
      Beatryczre
      • helena4 Re: Pytanie do rodzicow rehabilitujach d 10.05.04, 08:02
        Cześć wszystkim,

        droga Beatrycze - miło, że napisałaś. Poradnik pt. "Małe dziecko -
        pielęgnacja" jest drukowany w odcinkach w miesięczniku "Dziecko" / w ostatnim
        numerze jest odc. nt. kapieli / , możesz tam przeczytać i zobaczeć na zdjęciach
        jak prawidłowo wykonywać zabiegi pielęgnacyjne przy maluszku.
        Poradnik został opracowany przez specjalistów z Kliniki Neonatologii IMiD, na
        str. IMiD można też znależć poradnik, podaję link :
        www.imid.med.pl/file/poradnik.pdf.
        W razie kłopotów z otwarciem, napisz, mam chyba jeszcze ostatnią wolną
        broszurkę.

        Muszę konczyć, bo mały się obudził. Ciebie i wszystkie "forumowe" mamy proszę -
        trzymajcie kciuki, ba mamy dziś wizytę u neurologa.

        Pozdr :
        Helena i Jacek / 22.11.2003r. /
        • beatrycze.h Re: Pytanie do rodzicow rehabilitujach d 10.05.04, 21:26
          Bardzo dziekuje za odpowiedz i link.Oczywiescie trzymam kciuki za postepy
          Twojego Jacusia.
          pozdrawiam
          Beatrycze
          • ma_juli PORZĄDKI NA WĄTKU 10.05.04, 22:37
            Witam babeczki!

            Helenko i co tam?? Odezwij sie, bo kciuki mam juz sine wink) Ale z Twojego opisu
            Jacka wynikalo, ze wszystko idzie w dobra strone, wiec mam nadzieje, ze neurolog
            Ci to potwierdzil.
            Oj moja raczkujaca na calego Amelka nie stwarza za specjalnie mozliwosci do
            aktywnego bycia tu, na forum. W sobote pierwszy raz sama wstala na nozki! To
            fajne, ale ja bymn sie tak nie spieszyla. Te nozki nie sa jeszcze tak na bank
            przygotowane do tego, zeby stawala, paluszki troche podkreca pod spod, ale
            masujemy!
            Bardzo, bardzo jestem ciekawa co u Mirelki i u Ani. Mirelko bardzo zmartwil mnie
            Twoj list. Nawet nie to, ze Kuba nie robi postepow, bo wierze, ze jak sie
            chlopak zregeneruje to skoczy do przodu. Bardziej zmartwilo mnie to, ze nie
            czujesz sie tu z nami na tyle bezpiecznie zeby pisac o obawach, czy porazkach.
            Zamyslem do stworzenia tego watku byla wlasnie taka sytuacja, w ktorej mnie bylo
            bardzo zle i nie widzialam pomocy z nikad. Sama nazwa :Wspierajmy sie! Nie
            chwalmy, nie licytujmy, nie przescigajmy w opowiesciach o sukcesach, ale wlasnie
            badzmy dla siebie nawzajem oparciem. Ci co chca i moga. A sukcesy przyjda, na
            pewno. Zachecam do dostrzegania malych krokow, do pisania o nich wlasnie, a nie
            czekania na jakis spektakularny sukces, ktory powali wszystkich z nog. Ja
            cwiczylam codziennie, 4 razy dziennie przez 6 miesiecy zeby moc uslyszec, ze
            RUSZYLO w dobra strone!! Ale jak juz u nas ruszylo, to poszlo jak burza. Ale
            swoimi smutkami z tego okresu dzielilam sie na biezaco, przeciez to mozna
            sprawdzic. Byl taki moment, kiedy tracilam nadzieje, probowalam wyobrazic sobie
            wozek inwalidzki w mieszkaniu, zeby jakos oswoic lek. A niepokoj jest w kazdej z
            nas. Niepokoj towarzyszy rodzicom przy zdrowym dziecku, a co dopiero wtedy, gdy
            cos zaczyna sie dziac... To zupelnie naturalne. Ja jestem gotowa Ciebie
            wysluchac, poglaskac po glowie i powiedziec, ze wiem, ze Kuba tez ruszy. Nie ma
            innej mozliwosci. Bede trzymac kciuki za to zeby nie zabraklo Ci sil. I jestem
            przekonana, ze nie tylko ja. W ogole wszystkie mamusie, ktore czytaja i nie
            odzywaja sie z jakichs powodow, zachecam - ujawnijcie sie. Naprawde jest szansa,
            zeby to miejsce stalo sie takim, w ktorym bez kompleksow bedzie mozzna
            powiedziec- boje sie, nie wychodzi mi, nie mam sily, albo czuje sie bezradna.
            Wszyscy razem bedziemy czekac na sukcesy, na male kroczki do przodu i calkiem
            powazne kroki! wink
            Wszystkich "przygodnych czytaczy", ktorych korci zeby zasypac nas dobrymi
            radami, odsylam do mojego listu powitalnego.

            I jeszcze jedna wazna rzecz: niedopuszczalnym jest wedlug mnie, niwelowanie
            zaburzen, ktore wystepuja u "mojego" dziecka poprzez podkreslenie ciezaru
            zaburzen innego dziecka. Prosciej: ludzie, nigdy nie piszcie sformulowan typu:
            "cale szczescie, ze moje nie ma poszerzonych komor", albo "cale szczescie, ze ma
            tylko spastyczne rece, czy jedna reke". Na Boga!! Toz sa tu rodzice, ktorzy z
            tymi, odrzuconymi przez Was przypadlosciami musza sobie radzic. Zanim napiszesz
            - pomysl czy nie wyrzadzasz komus krzywdy!! Jedno ma obnizone napiecie w nogach,
            a inne zwiekszone w calym ciele i to jeszcze o niczym nie swiadczy i nic nie
            rokuje. Taka prawda. A problem polega na tym, ze obie mamy dziecko, ktore trzeba
            rehabilitowac i obie bardzo martwimy sie, czy nam sie to uda. SZUKAJMY
            PODOBIENSTW A NIE ROZNIC. Wtedy mamy szanse sobie pomoc.

            No dobrze, tyle tytulem podsumowania. Mialo byc o czym innym, ale Amelka
            zasnela, wiec od razu zrobilam obiecane porzadki.
            A teraz moje drogie, jak to zwykle po dobrze wykonanej pracy - zapraszam na
            herbatke, albo grzane piwo z sokiem, bo wiosna jakby ciut przysnela.
            I napiszcie koniecznie co u Was.
            Buziaki

            Ada

            ps. Oczywiscie, ze mozna sie ze mna nie zgodzic. Mozemy o tym porozmawiac wink Pa.
        • lemar1975 Re: Pytanie do rodzicow rehabilitujach d 11.05.04, 10:34
          cześć dziewczyny,
          od ponad godziny "buszuję" po Waszych postach i tyle w nich ciepła i dobrych
          rad, że zdecydowałam się napisać...tak w skrócie - w 8 miesiącu ciąży
          stwierdzono u mnie hypotrofię płodu, Kubuś urodził się pod koniec 37 tygodnia
          przez cesarskie cięcie; ważył tylko 2130 i chociaż początkowo lekarze
          spodziewali się kłopotów wyszliśmy po tygodniu ze szpitala/2 dni był
          naświetlany - żółtaczka/ maluch w stanie dobrym /prawidłowe USG główki i
          brzuszka/ ze wskazaniami kontroli neurologicznej po 4 tygodniach; i na początku
          wszystko było w porządku, miałam tylko wrażenie, że Kuba odwraca główkę tylko w
          prawą stronę a lewa w ogóle go nie interesuje. Pani neurolog/polecona przez
          szpital na Żelaznej/ poświęciła nam raptem kilka minut i stwierdziła, że za
          wcześnie żeby coś powiedzieć, poleciła wizytę u rehabilitantki po instruktucje
          jak pielęgnować dziecko i skasowała 100 pln; powiedziała jeszcze, że kolejna
          wizyta po 3 m-cach to wtedy nam więcej powie....załamała mnie; rehabilitantka
          za kwotę 80 pln spędziła z nami jakieś 15 minut i zdążyła nas tylko nauczyć jak
          podnosić i trzymać dziecko i zleciła kolejne wizyty....ale tam już na pewno nie
          wrócimy...w międzyczasie okazało się, że Kuba ma caly czas zółtaczkę /nie
          zauważyło tego 3 lekarzy, dopiero pediatra na wizycie kontrolnej przed
          szczepieniem/ pojawiło się przed nami widmo szpitala...na szczęście poziom
          bilirubiny zaczął spadać, ale za to znacznie pogorszyła się morfologia. Jakby
          tego było mało wczoraj byłam u ortopedy - wysłałam nas na RTG
          bioderek/konsultowałam z pediatrą - 2 miesięczne dziecko nie może mieć RTG,
          tylko USG/, bo podejrzewa dysplazję bioder i pouczył mnie, że sama powinnam to
          zauważyć, a jak się na tym nie znam, to powinnam się najpierw wyszkolić a
          dopiero potem rodzić dzieci...dodam wizyta prywatna....i tak od wczoraj mam
          potwornego doła, nie wiem co mam robić. Czeka nas jeszcze wizyta u
          okulisty/maluch miał przez chwilę podawany tlen po urodzeniu - jeśli znów coś
          będzie nie tak...wolę nie myśleć.Potrzebuję Waszej porady - po tej dzisiejszej
          lekturze wiem już na pewno, że muszę natychmiast pójść ponownie do neurologa i
          skonsultować sprawę rehabilitacji - piszecie o dr Banaszak - tam się udam, ale
          czy polecacie tam również rehabilitację, a może znacie kogoś bliżej mojego
          miejsca zamieszkania /W-WA, Ochota/ i bardzo potrzebny mi jest dobry ortopeda,
          bo do wczorajszego na pewno już nie wrócę....całe szczęście,że mam dobrego
          pediatrę /i to w państwowej przychodni/....z wdzięcznością przyjmę wszystkie
          rady...pozdrawiam cieplutko
          Ewa
          • osmag Re: Pytanie do rodzicow rehabilitujach d 11.05.04, 20:36
            Polecam Ci dr.Banaszek w ośrodku Elpis i każdego pracującego tam rehabilitanta.
            Na pewno nie zostaniesz wystawiona za drzwi po 15 min. Dostaniesz pełną
            informację zarówno od lekarza jak i rehabilitanta. Nie ma co zatrzymywać się na
            samej pielęgnacji i czekać aż dziecko skończt 3 mies. Im wcześniej zacznie się
            ćwiczenia tym lepiej i nie prwdą jest,że u tak małego dziecka nie można
            stwierdzić ewentualnych zagrożen. To można zobaczyć już u noworodkw w pierwszej
            dobie.
            W tym ośrodku jest również ortopeda i robią USG jeżeli jest taka potrzeba.
    • helena4 Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 11.05.04, 11:39
      Hej,

      Ada i wszystkie dziewczyny, które trzymały kciuki - b. dziękuję. Nie mam za
      wesołego nastroju. Wiem, że to w sumie moja wina, zbyt wiele oczekiwałam, ale
      po poprzedniej wizycie u naszej pani doktor neurolog, która chwaliła Jacka za
      postępy, mówiła, że wystarczą zajęcia z rehabilitantem 1 raz w tygodniu / i tak
      ćwiczylismy 2 razy / i mówiła, że wczorajsza wizyta będzie pewno ostatnią, po
      prostu uwierzyłam w to wszystko. A tymczasem jest jak jest - Jacek robi wiele
      rzeczy dobrze, ale też wiele rzeczy źle ( np. obraca się dookoła własnej osi i
      zaczyna pełzać, podpiera się na dłoniach, ale dość często zaciska je też w
      pięści - głównie prawą). Pojawiło się też wzmożne napięcie w nóżkach (
      szczególnie w prawej ) a tego wcześniej nie było! Teraz koniecznie (!) mamy
      ćwiczyć z rehabilitantem 2 x w tyg. i być pod kontrolą neurologa do momentu aż
      mały zacznie chodzić. Niby zachowania małego nie są aż takie patologiczne ( jak
      na lekarza trochę nieprecyzyjne, prawda ? ) oraz ruchowo nie odbiega tak bardzo
      (!) od rówieśników, ale ... A już, głupia, myślałam, ze będzie dobrze. Znowu
      się zadręczam jak mu jeszcze pomóc oprócz pielęgnacji, zabaw na podłodze i w
      wodzie. We wszystkich zachowaniach Jacka znowu doszukuję się jakiś
      nieprawidłowości. Boję się, co to będzie jak od lipca wrócę do pracy ... Szkoda
      gadać.

      Ada, dzięki Ci za b. mądry post. Myślę, że takie mądre, spkojne i zdystansowane
      podejście może mieć tylko osoba, która to wszystko już przeszła : i strach, i
      euforię, i zwątpienie i teraz ma pewność, że wszystko się uda.
      Właśnie tego mi ostatnio brakowało w naszym wątku - tego wspierania
      się, "poklepania" po ramieniu i pocieszenia, że będzie dobrze.

      Jeszcze mam taką nadzieję, że u wszystkich będzie dobrze - Helena
      • mikoad Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 11.05.04, 20:13
        Witam!
        Dziewczyny ale Wy macie trafne przemyślenia.Ada a Ciebie to chyba zmęczenie w
        ogóle nie dotyczy.Jak popatrzę o której godzinie tutaj zaglądacie i jeszcze
        logicznie piszecie to Was podziwiam.
        Ciszę się że wszystko wróciło do jako takiej normy,oczywiście jeśli chodzi o
        zdrowie dzieciaczków.Ze przebrnęłyście przez te okropne szpitale.
        Helena nie łam się.U nas też jest podobnie.Mikołaj czasami jak się podpiera to
        też zaciska piąstki.A teraz jak zaczął raczkować to npnie może skoordynować nóg
        i posuwa się na obu kolanach.A przecież to jest nie prawidłowe.I tak stale
        coś.Już przywykłam do tego że ciągle nad czymś pracujemy.Z resztą synek będzie
        musiał stale zajmować się jakimś sportem.Tak jest przy obniżonym napięciu.Przy
        okazji i nam rodzicom wyjdzie to na zdrowie.Mamy jakąś motywację.
        No a na basen jeszcze nie dotarliśmy.Ostatnio się załamałam jak zobaczyłam
        siebie w kostiumie.Teraz dieta!!!Tylko jak schudnąć przy braku silnej woli?
        Teraz mam doła jeśli chodzi o mnie.
        Już nie zanudzam tymi smętami.Pozdrawiam Was i Wasze dzieciaczki.
        Ania
        • ma_juli Re: WSPIERAJMY SIE... 11.05.04, 22:38
          Witam wszystkie babeczki. Witam rowniez Ewe z dzieciatkiem - mam nadzieje, ze
          sie zadomowisz smile Wlasciwie duzo szczegolow napisala Ci Osmag. Dodam tylko to,
          co juz sama niestety wiesz - nie mozna miec zaufania do zbywajacych nas lekarzy.
          Matka zawsze instynktownie czuje, kiedy cos dzieje sie z dzidziusiem. I tak to
          zwykle niestety bywa, ze jednego sie szuka, co innego sie znajduje, a na dodatek
          zdarzaja sie chwile, kiedy wydaje sie, ze wszystko naraz sie zwala na glowe i
          pojawia sie strach, ze dzidziusiowi rozpoznaja jeszcze jakas przypadlosc. Ech
          zycie...

          Helenko, rozumiem Cie doskonale. Juz sie wydaje, ze zblizasz sie na szczyt, a tu
          kurcze dopiero stopien. U Amelki bylo to samo - juz ustawialismy ja do
          czworakowania i siadania, a jeszcze podpierala sie na zacisnietych piastkach,
          zwlaszcza prawej. Do tej pory zdarza jej sie ja zamknac. Ale to bylo tak,ze niby
          cwiczylismy nogi, a lapki sie jakos tak same rozprostowaly. Dawalam Amelce do
          glaskania duzo roznych powierzchni - miekki koc, worek foliowy, plastik,
          sztruks, papier. Przesuwalam tym jakby od dolu dloni w kierunku palcow troszke
          wymuszajac otworzenie dloni. I ciagle i wciaz niezawodne "kosi-kosi lapci".
          Sprobuj jesli jeszcze nie robilas.
          Pamietam jak chodzilam na kontrole do rehabilitantki z nadzieja, ze juz bedzie
          ok, a tu ciagle cos - a to plecy jeszcze zbyt okragle, a to nozke szpotawi, a to
          cos innego. Kurcze ja naprawde myslalam, ze ja nie doczekam takiej chwili, gdy
          powiedza - jest dobrze. I wlasciwie do dzis nie uslyszalam, ale wiem, ze
          przychodzi taki moment, kiedy czujesz, ze juz jest z gorki. Dla kazdej z nas on
          nastapi -wiem to. A do lipca jeszcze wiele dobrego moze sie wydarzyc, wiec na
          razie nie mysl o tym, co bedzie "po lipcu". Moze Jacek bedzie juz chodzil?

          A Ania to szczerze mnie rozbawila. Ja myslalam, ze Ty jestes w srodku remontu i
          dlatego sie nie odzywasz, a Ty kostiumy mierzysz wink)) Ania a gdzie Ty w StolYcy
          sie w ten kostium ubierzesz? A propos Mikolaja - u mnie bylo to samo z A. -
          czworakowala w pewnym momencie podciagajac obie nogi. Rehab. powiedziala, ze to
          NORMALNE i przejsciowe, a pozniej dziecko powinno zaskoczyc naprzemiennie. Mysmy
          troche Amelce pomogli zaskoczyc, bo miala takie cwiczenie na wymuszone
          czworakowanie, jak bedziesz chciala to Ci napisze.
          A poki co, to moze dzisiaj sie wczesniej poloze? Juz sie nosem podpieram, bo
          Amelka kurcze punkt 7.00 juz na nogach.
          Ciekawa jestem co u innych dziewczyn, ktore juz dawno sie nie odzywaly. Halo
          babki, co u Was??
          Kogo moge i kto chce - glaszcze po glowie i poklepuje po ramieniu (Helenko wink )
          Wszystkim zycze spokojnej nocy albo milego dnia.
          Papateczki

          ada

          • mamitka Re: WSPIERAJMY SIE... 12.05.04, 01:05
            Cześć Dziewczyny!
            Dawno mnie nie było ale juz jestemsmile Rany zanim poczytałam wszystkie zaległe
            posty to sie juz późno zrobiło wink Ada - dzięki Bogu, że to tylko czwórki!
            Helenko najważniejsze że sa sukcesy! A co do anemii - mój mały tez ma niedobory
            żelaza przy karmieniu piersia. Musze mu podawać hemofer - i czasem dostaje po
            tym kolek. Przez to chyba tez ma problemy z kupkami. Ewa - wiem co
            przeżywasz... Ja z Maluchem chyba już po wszystkich lekarzach musiałam chodzić -
            bilirubina wysoka, pobyt w szpitalu, baterie w moczu, CRP wysokie, a potem
            kardiolog, neurolog,laryngolog, nefrolog, gastrolog, okulista, USG główki,
            bioderek, brzuszka - a teraz jeszcze alergolog bo ma wysypkę. Czy sa jeszcze
            lekarze u których nie byliśmy? wink I w tym wszystkim czasem okropne traktowanie
            przez lekarzy, którzy z naszego braku doświadczenia czynili nam zarzut.
            Człowiek czuje sie niekompetentny, bezradny, winny wszystkiemu co dziecku
            dolega itd... A skąd ma czerpać tą wiedzę gdy dziecko pierwsze?? Ja choć
            obkupiłam się w fachową literaturę nie rozpoznałam że dzieko ma alergie skórną
            mysląc że po prostu ma troszke suchą skórę... I smarowałam ostro nową oliwką -
            bezskutecznie. Ale lekarze zero wyrozumiałości tylko krytyka i wzbudzanie
            poczucia winy.
            Pokrótce co u nas czyli u mnie i Tomka który teraz ma 3,5 miesiąca. Wizyta
            kontrolna u neurologa i nadal niezadowalajace rezultaty - głowa leeeci do tyłu
            przy podciaganiu za rączki. Na brzuszku główkę trzyma ładnie ale dłonie w
            piąstki i stópki obciaga baletowo. Tak na marginesie czy on powiniem juz
            wyciągac rączki po zabawki?? Bo tego nie robi... Skierowanie na rehabilitację -
            dziś bylismy na pierwszej. Mały darł sie straszliwie pod koniec ćwiczeń - serce
            mi się kroiłosad Ale wiem że czasem tak jest a ćwiczyc trzeba. Rehabilitantka
            fajna choć cięzko ocenic po pierwszej wizycie. Pokazała mi parę ćwiczeń do
            domu - rany jak ja się boję że go skrzywdze... Nie czuję się pewnie podciągając
            za rączki albo naciskając na barki. W zasadzie to nie mogę sobie znaleźć
            dobrego miejsca na ćwiczenia. Jak Wy ćwiczycie? Na przewijaku, tapczanie,
            podłodze? Ja się nie umiem się znaleźć. Ćwiczyć w domu mamy 4 razy dziennie.
            Tylko jest pytanie co zrobic jeśli macierzyński kończy się w tym tygodniu? Moja
            pediatra poproszona o opieke przynajmniej na okres miesięcznych cwiczeń
            stwierdziła że dac mi nie może. (A na marginesie znajoma z całkiem zdrowym
            dzieckiem od znajomego pediarty ma 4 tygodnie opieki - tak coby dłużej z
            dzieciaczkiem posiedziała.) Dobrze że mam jeszcze zaległy urlop! A co dalej?
            Chyba będę musiała zrezygnowac z pracy jeśli Mały będzie nadal potrzebował
            rehabilitacji... W jakim my świecie zyjemy?
            Rany ale się rozpiasłam!
            Pozdrawiam wszystkie Mamuśki i zyczę samych sukcesów naszym dzieciaczkom!!!!
            Marzena i Tomuś (26.01.2004)
            • edytaiola Re: WSPIERAJMY SIE... 12.05.04, 14:20
              Mamitko do ćwiczeń z małcem dobre są duże gumowe puzle
              np. ułożone na stole czy podłodze - w zależnościod ćwiczeń
              poleciła nam ten sposób rehabilitantka
              dzieciaczek przylkeja się do nich i w miare ma miękko
              a jednocześnie na tyle twardo żeby dobrze wykonywać ćwiczenia
              ciałko przykleja się jakby do nich i łatwiej wtedy ustawić dziecko
              moja mała tak się wyrywała na kocu ten się zsówał i jakoś gorzej szło.
              • edytaiola Re: WSPIERAJMY SIE... 12.05.04, 14:27
                Mokoad
                co do basenu to i ja miałam straszne wątpliwości ale przeszło mi szybko
                alałam swoje tłuszcze i teraz cała trójka chodzi na zajęcia na basenie
                Jesteś z Wawy?
                Co prawda jeszcze nie znam szczegółów ale dziewczyna która teraz prowadzi
                zajęcia z Olą mówiła nam o basenie na którym jest osoba zajmująca się dziećmi z
                problemami ruchowymi
                takimi jak np. naszych pociech, zabawa w wodzie połączona z rehabilitacją.
                Jeśli miała byś ochote... jak tylko będę wiedziała więcej to opowiem
            • osmag Re: WSPIERAJMY SIE... 12.05.04, 19:38
              Zależy w jakiej pozycji jest dziecko. W leżeniu na pleckach na pewno powinno
              się bawić swoimi rączkami uniesionymi powyżej klatki piersiowej i umieć
              wyciągnąć rączke do zabawki ( ale uwaga zabawkę podajemy wyraźnie z lewej lub
              prawej strony a nie po środku). W leżeniu na brzuszku powinien podpierać się na
              przedramionach i mieć luźno wyprostowane łapki- w tej pozycji nie wyciąga
              rączek po zabawkę,leży symetrycznie nie opadając na którąś ze stron.
              • mamitka Re: WSPIERAJMY SIE... 12.05.04, 22:29
                Osmag a jeśli opada na jedną ze stron to znaczy ze ma asymetrie? Tomek tak
                opada na lewo. Rehabilitantka powiedziała że asymetrii nie ma a lekarka mówiła
                że mała asymetria jest... Czy drżenie jednej nóżki jest wynikiem asymetrii czy
                może wzmozonego napięcia w nózce? O żadnym napięciu w nózkach tez nie było
                wcześniej mowy. Dziś wystraszyłam się jak zobaczyłam jak Małemu drży nóżka.
                Wcześniej tego nie było. Co chwile znajduję cos nowego co mnie niepokoisad
                Dzięki za rade - kupię takie puzzle i spróbuję poćwiczyć.
                Pozdrawiam serdecznie!
                Zmartwiona Marzena
                • mikoad Re: WSPIERAJMY SIE... 12.05.04, 23:09
                  Witam!
                  Dobrze że chociaż jedną z Was uśmiały moje problemy.Muszę pójść w ślady Edyty i
                  olać swój "tłuszczyk".Jeśli chodzi o moją aktywność na forum to faktycznie
                  trochę się opóściłam,ale przez jakiś czas nie miałam dostępu do internetu-nasz
                  królik ostatnio wpadł w jakiś trans i wszystko co napotka na swojej drodze
                  pożera.No i tak też się stałoz kabelkami od komputera.Miałam także dosyć
                  poważną sytuację rodzinną.
                  A dzisiaj jesteśmy po wizycie rehabilitantki.Nawet jest w miarę ok.
                  Ale Mikołaj wybrał sobie tylko jeden bok do siadania a na drugi trochę gorzej
                  mu wychodzi.A odkąd próbuje raczkować to wszystko jest jego.Stale muszę mieć
                  oczy dookoła głowy.Np.dzisiaj bawił się kablem od telewizora,chciał wyrwać go z
                  kontaktu.
                  Heleno nie martw się u nas też jest stale coś do poprawiania.Niby synek jakąś
                  rzecz robi dzisiaj dobrze ale za jakiś czas tak jakby zapominał,i znowu wracamy
                  i ćwiczymy od nowa.O chociaz by to "pływanie".Tak jak leży na brzuszku,rączki
                  lekko unioesione i macha nimi i nózkami.Tego w ogóle nie może zapomnieć.
                  Jeśli chodzi o dłonie to czasami potrafi ładnie postawić całą dłoń a czasami ma
                  przygięte paluszki.Widzisz my też borykamy się z podobnymi problemami.A
                  ćwiczymy już 5 miesięcy.Ale ponieważ Mikołaj ma obniżone napięcie to nawet
                  jeśli będzie wszystko już ok to będę musiała z nim ćwiczyć chociaż jeden raz
                  dziennie,tak dla podtrzymania efektu,i po toż eby zawsze miał jakiś bodziec.
                  To ja już kończę .
                  Pozdrawiam Ania
                • osmag Re: WSPIERAJMY SIE... 15.05.04, 17:00
                  mamitka napisała:

                  > Osmag a jeśli opada na jedną ze stron to znaczy ze ma asymetrie? Tomek tak
                  > opada na lewo. Rehabilitantka powiedziała że asymetrii nie ma a lekarka
                  mówiła
                  > że mała asymetria jest... Czy drżenie jednej nóżki jest wynikiem asymetrii
                  czy
                  > może wzmozonego napięcia w nózce? Pozdrawiam serdecznie!
                  > Zmartwiona Marzena



                  To opadanie na jedną stronę świadczy o złym lub wręcz braku podporu po str. na
                  którą opada. Trzeba podczas ćwiczeń zwrócić na tę rączkę uwagę pracując nad
                  podporem. Co do asymetrii- to przyj rzyj się dziecku czy główka jest prosto
                  ustawiona? czy tułów prosto się układa? czy miednica jest prosto ustawiona? czy
                  jedna nóżka nie jest bardziej odwiedziona do boku? To należy sprawdzić zarówna
                  w leżeniu na brzuszku jak i pleckach.
                  Natomiast drżenie nóżki śiadczy o napieću w tej kończynie i należy sprawdzić
                  czy są prawidłowe odruchy chwytne stóp.

    • magdunia5 Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 12.05.04, 23:01
      Cześć dziewczyny! Przeprowadzka się przedłuża, ale dzięki temu mam jeszcze
      internet, choć żadziej zaglądam z powodu braku czasu. Ada- bardzo się cieszę,
      że z Amelką wszystko o.k. Czy miała robione badanie EEG? I czy to wystarczyło
      by wykluczyć padaczkę i guza? Kacper nadal się otrząsa, ale częstotliwość się
      nie zwiększa. Czekam do czerwca na badanie. Co do warunków w szpitalu to coś o
      tym wiem ( noclegi na łóżkach polowych lub karimatach ). Cieszę się, bo Kacper
      dziś sam usiadł kilka razy, chociaż jeszcze ma przerwę w ćwiczeniach.
      Zauważyłam, że dostaje "kopa" po wyjazdach (byliśmy u rodzinki w Trójmieście).
      Zawsze po powrocie robi coś nowego. Pozdrawiam. Magda i Kacper ( 19.08.03)
      P.S. Ranka Kacperka po operacji goi się fantastycznie( w przeciwieństwie do
      mojej po "cesarce")- jest tylko cienka kreseczka.
      • magdunia5 Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 12.05.04, 23:11
        Aha,jeszcze pytanko. Ta anemia to wyszła w zwykłej morfologii czy był robiony
        poziom żelaza? A w ogóle to jakie są normy dla 9 miesieczniaka? Nie mogę
        nigdzie tego znaleźć.
        Ania! Możesz mi oddać z 5 kg, bo Kacper wyciąga ze mnie wszystkie soki i tak
        chudnę, że wyglądam jak kościotrup. Pa Magda
        • zdral Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 13.05.04, 00:00
          Mam problem z planem dnia. Spacer wypada około 18tej jeśli zostanę z małym cały dzień sama. Adaś wstał dziś o 10, potem kaszka, potem zabawa, ćwiczenia, drzemka, obiadek, kilkakrotne przebieranie (Ledwo go przebrałam a już widzę charakterystyczne skupienie na jego twarzy. Wącham... Jest! Nie muszę pisać co.), znowu ćwiczymy, potem coś jeszcze i tak się kręci, że na spacer idzie mąż pom powrocie z pracy. Całe szczęście robi się cieplej i jaśniej. No i jest babcia a nawet dwie.
          Mamitka! Ja jeszcze nie pracuję ale wiem, że po moim powrocie do pracy Adasiem zajmie się moja mama i to na nią spadnie ciężar dojazdu na rehabilitację i ćwiczenia w domu. Już teraz pokazuję jej jak ćwiczyć z Adasiem w domu. Jeśli wiesz kto zajmie się Tomkiem kiedy ty będziesz w pracy to możesz już teraz tę osobę "wtajemniczać". Opiekę lub chorobowe może wypisać również twój lekarz (nie tylko pediatra). Może tam spróbuj "uderzyć".
          Co do miejsca do ćwiczeń - też długo szukałam takowego. Ćwiczymy na podłodze (kocyk + ręcznik) lub na kanapie. Zależy co ćwiczymy.
          Pozdrawiam i do usłyszenia
          Magda
          • ma_juli Re: WSPIERAJMY SIE/Magdunia 13.05.04, 10:16
            Witam witam

            Magda odpowiem tylko, bo w biegu jestem wink EEG miala robione, w tzw. snie
            spontanicznym - tzn trzymalismy ja od rana bez snu przez 6 godzin, tam PO
            WEJSCIU do salki z EEG dopiero panie zalozyly jej ten czepek, podlaczyly
            elektrody i wtedy przystawilam ja do piersi. W ciagu kilku minut zasnela.
            Badanie wyszlo podobno bardzo przejrzyscie i prawidlowo. Trwalo 0,5 godziny.
            Lekarka z neurologii powiedziala nam, ze badanie nie zostawia watpliwosci, ze
            musialoby cos wyjsc gdyby cos sie tam dzialo w kierunku pdaczki, zmian napadowych.
            Odnosnie guza - robi sie badanie dna oka, to robilismy ambulatoryjnie w Poradni
            Zeza przy szpitalu dzieciecym, Amelce lecialo oko jak miala 6 miesiecy i bylysmy
            tam na kontroli. I tam zrobiono badanie dna oka. Pelna norma, leci
            fizjologicznie, kontrola w sierpniu.
            Przy guzie powinny byc wymioty, czasem goraczki wlasnie, czasem objawy
            padaczkowe, w badaniu przez ciemieniowym - poszerzenie komor, a do tego ten
            obraz dna oka bylby nieprawidlowy. Lekarrze orzekli, ze nie ma podstaw zeby
            robic tomografie, bo nic nie wskazuje na to, zeby to byl guz.
            Co do morfologii - normalne badanie krwi. Anemie rozpoznaje sie przy niskim
            poziomie czerwonych krwinek i niskim poziomie hemoglobiny. U Amelki krwinki w
            dolnej normie, ale hemoglobina kiepska. Jest na piersi, ale to nie daje zadnej
            gwarancji. Przyjmuje Ferrum Lek, zwiekszony cebion i multicebion, dodatkowo
            dodaje jej do wszystkich dan sloikowych mieso - indyk albo kurczak Gerbera.
            Sloiczek na 3 -4 razy. Teraz wyczytalam, ze bardzo skuteczny jest sok z burakow
            albo pokrzywy, wiec sprobuje. Z anemia jest tak, ze po wyrownaniu poziomu zelaza
            trzeba jeszcze przez 3 miesoiace podawacx leki zeby zrobic zapas i pilnowac
            bogatej diety.
            I to by bylo na tyle smile

            Serdecznosci

            ada
          • kasia0707 Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 13.05.04, 10:27
            Witam, ja na chwilkę bo jestem w pracy, mam prośbę możecie napisać jakie
            ćwiczenia wykonujecie na siadanie, Mateusz skończył 10m i ani myśli siadać,
            ćwiczymy 2 razy w tygodnu metoda Bobath, dzisiaj przychodzi rehabilitantka i
            muszę z nią porozmawiać, ja już nie wiem czy zmienić rehabilitantkę, która
            uważa że piłka w tej chwili wystarczy, boję się że to za mało
            basen u nas odpadł, na podłodze leży godzinami, pełza po całym mieszkaniu,
            postawił czworaki 17 kwietnia ale nie raczkuje, próbuje podnosić głowę jak leży
            na plecach i się denerwuje że nie może, potrafi sobie złapać rączkami główkę i
            podnieść (co wygląda może śmiesznie ale dla mnie jest żałosne)
            poradźcie coś,

            do Magdy Mateusz już dużo mniej się otrząsa, czasem przy jedzeniu albo jak robi
            ku.., ale myślałam też o tym i doszłam do wniosku że zaczeło się to otrząsanie
            po badaniu przez neurologa i lekarza od rehabilitacji(albo zbieg okoliczności)
            spytam p. neurolog pod koniec maja, może jest jakiś wrażliwszy na wstrząsy nie
            wiem,
            Pozdrawiam
    • olka_gd Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 13.05.04, 20:54
      Cześć dziewczyny,
      nie wiem czy mnie jeszcze pamiętacie, bo nie odzywałam sie straszliwie długo, a to wszystko dzięki "tepsie naszej kochanej", która radosnie mnie odłączyła, a potem nie mogła sie jakoś zebrać, by przyłączyc mnie z powrotem. Brrr...
      W każdym razie po podłączeniu od razu wparowałam zobaczyc co słychać. Cieszę się, że wszystko juz w porządku z maluszkami, które swoje przeszły. Pozdrawiam dzieciaczki i ich mamusie, które- jak myslę- przeżyły to bardzo. Dzielne z Was kobitki! Swoja drogą, czy nie macie wrażenia, że po urodzeniu naszych skarbów odkryłyście w sobie ukryte dotąd skrzętnie pokłady cierpliwości, siły, wiary w lepsze jutro, wyrozumiałości, o miłości oczywiście nie wspominając? Mam nadzieję, że teraz dla odmiany dostaniecie jakis milutki prezencik od losu, dla poprawy nastroju i odpoczniecie- psychicznie przede wszystkim.
      U nas lepiej. Znalazłam wreszcie sensowną (jak sie wydaje) rehabilitantkę.Ćwiczymy dwa razy w tygodniu Bobathami, plus oczywiście ćwiczenia w dmu, ale tych na razie duzo nie ma.Nie moge powiedzieć, żeby Bartus przepadał za tymi sesjami-złości się, użala, popłakuje, a wszystko to wydaje sie miec na celu wmanewrowanie rehabilitantki w ponoszenie go.No, zobaczymy. W każdym razie są postępy- wreszcie trzyma główkę i wręcz rwie się do siedzenia, tylko jeszcze nie potrafi, co go resztą bardzo złości (szczególnie na spacerach). Ostatnio przeszlismy infekcję jelitową- do dziś nie wiem czy rotawirus czy grypa żołądkowa (a może to jedno i to samo?).A dzisiaj po kolejnym szczepieniu troche marudzi- no, ale ma prawo...
      Pozdrawiamy serdecznie i witamy nowe osoby. Mam nadzieję, że uda mi sie teraz bywać cześciej.
      Olka z Bartusiem (12.2003)
      • zdral Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 13.05.04, 21:41
        Jak wygląda badanie dna oka?? Wybieram się z Adasiem w przyszłym tygodniu.
        pozdrowienia
        Maggie & Adaś (25.09.2003)
        • mamitka Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 14.05.04, 00:33
          Cześć Dziewczyny!
          Maggie - dzieki za porady - musze zacząc uczyć moją mame ćwiczeń ale ona bardzo
          się boi - normalnie ma stres jak tylko patrzy jak ja ćwicze. Nie wiem jak to
          będzie... Ale serce mnie boli jak pomysle że mam zostawic mojego Szkraba i iść
          do pracy! Chyba faktycznie zostane z Małym chociaz do roku - jesli pozwoli na
          to nasza sytuacja finansowa.sad
          Badanie dna oka wygląda tak że Maluch dostaje kropelki do oczka na ok. 20 min a
          potem okulista specjalnym przyrzadem oświetla i zagląda w oczko. Nic nie boli
          ale trzeba Malucha mocno trzymac.
          Dostałam dziś totalnego doła jak byłam z Tomkiem u koleżanki która ma dziecko 4
          dni młodsze, jak zobaczyłam jak on głowke trzyma, jak wkłada zabawki do buźki
          itp. To takie przykre kiedy Twoje dziecko "odstaje" od innych dziecisad Pierwszy
          raz doświadczyłam takiego uczucia. Czuje duzy lęk o Malucha. Boje sie że będzie
          coraz gorzej a nie lepiej...
          Ola masz racje absolutna - ogromne są nieznane dotąd pokłady miłości, siły,
          cierpliwości ale i lęku niespotykanego dotąd, obaw, odpowiedzialności. Teraz
          tak naprawde odczułam jak bardzo jest potrzebne takie forum. Dzieki że
          jesteście!...
          Marzena
          • mirelak Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 14.05.04, 08:32
            Witajcie dziewczyny po mojej długiej przerwie. Znajduję się teraz w stanie,
            którego nie potrafię określić, raz jestem pełna optymizmu, jak mój Kubuś idzie
            małymi kroczkami do przodu, by za chwilę wpaść w taką "przepaść", że nie wiem
            czy "wyjdę". Myślę, że to wszystko jest spowodowane tym, że za niedługo Kubuś
            skończy roczek (2.06), a nie potrafi jeszcze nawet samodzielnie usiąść.
            Dodatkowo neurolog i pani gastrolog nie potrafią nam nic konkretnego powiedzieć.
            Neurolog twierdzi, że Kubuś pod względem neurlogicznym jest prawie ok, tzn.
            odruchy są ok, ostatnie usg główki wyszło rewelacyjnie, nie ma żadnych
            szczelin, wiadomo że niedotlenienie przy porodzie zrobiło swoje, ale nie aż tak
            żeby Kubuś robił takie małe postępy, uważa że to raczej problemy gastrologiczne
            spwalniają go (mała masa mięśniowa). Natomiast pani gastrolog (byliśmy u niej w
            środę) stwierdziła, że jest super, wyniki ok, od pobytu w szpitalu mały
            przybrała na wadze podand 1kg i że neurolog (na marginesie jej kolega, razem
            pracują w CZD) opowiada bzdury i ... poleciła mi swoją koleżankę-neruloga,
            oczywiście prywatnie. Więc bądź tu mądry i pisz wiersze. Więc chyba jeszcze
            zadzwonię i umówię się z tą babką i zobaczymy co ona powie, do 3 razy sztuka,
            to nas trzeci neurolog. W dodatku jedna rehabilitanka mi powiedziała, że Kubuś
            nie będzie raczkował, bo na tym etapie dla niego jest łatwiej ćwiczyć siadanie,
            chodzenie i stanie, a druga powiedziała że absolutnie nie możemy zaniedbać
            raczkowania. Więc wiem, że nic nie wiem.
            A nie pisałam nic od dawna, bo sobie ubzdurałam (chyba całkowicie mi odwala),
            że nie będę nic pisać aż Kubuś nie "ruszy" (to są pozostałości z dzieciństwa,
            jak sobie pomyślałam, że coś zrobię, albo nie, w zależności o sytuacji, to
            spełni się coś innego), jak nie rozumiecie o co chodzi, to się nie przejmujcie,
            ja też ostatnio sama siebie nie rozumiem. Myślałam, że już się na wszystko
            uodporniłam, ale ostatnio, jak gdzieś zobaczę napis: co potrafią wasze 11-
            miesięczniaki, to mnie ogarnia czarna rozpacz, chociaż z drugiej strony wiem że
            mój optymizm może dużo pomóc mojemu dziecku, bo podobno jakie jest nastawienie
            rodziców - takie i dziecka.
            Dobra kończę te moje smutasy. Cieszę się, że u was wszystko ok i macie lepsze
            nastroje niż ja, ale podejrzewam, że chyba my jesteśmy najbardziej w tyle, a
            musicie mi przyznać, że jak przeczytacie, że wasze dziecko chociaż w jednej
            malutkiej sprawie jest lepsze, albo umie więcej, to się wam robi cieplej na
            serduszku, bo wtedy jest nadzieja, że nie jest tak źle. U nas ostatnio wszystko
            było gorzej.
            Trzymajcie się mocniej, niż ja - na razie.
            Mirela
            • kasia0707 Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 14.05.04, 09:00
              Mirela u nas jest podobnie, neurologicznie ok. pani neurolog mówi że to z
              powodu kłopotów z jedzeniem, lekarka od rehabilitacji mówi że to bzdury że ci
              co mają grubsze dzieci mówią że to z powodu otyłości a to nie ma wg. niej nic
              wspólnego, gastrolog mówi że nie ma się do czego przyczepić, a rehabilitantka
              wczoraj powiedziała że nie wie czemu Mateusz nie bierze się za siedzenie a
              powinien bo jest przygotowany, kazała czekać cierpliwieże ruszy, tylko kiedy?
              mam taki mętlik w głowie że hej..

              Pozdrawiam
    • fikrus Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 14.05.04, 11:25
      Witam
      Dziś i ja odezwę się po długiej przerwie, czasu mało, zajęć mnóstwo. U nas bez
      zmian po za tym że Kuba 8 maja skończył roczek. Nie przeszedł go na własnych
      nózkach, ale raczkuje. W ostatnim czasie nie widzę żadnych postępów w jego
      rozwoju, zatrzymał się. Może szykuje się do skoku naprzód. Ostatnio też mam
      gorsze dni bo ubzdurałam sobie że z Kubą coś jest nie tak, tylko nikt nie wie
      co. Być może to faktycznie jest tak że jeśli dziecko nie jest zdrowe to szukamy
      mu innych dolegliwości. Takie kłopoty uwalniają wiele energii w nas, bo ile
      kosztował mnie pierwszy rok życia mojego dziecka. Ciągle nowi lekarze,
      specjaliści, rehabilitanci, wciąż nowe problemy. Zyłam nadzieją że do roku
      bedziemy go rehabilitować i wszystko bedzie dobrze. A nie jest. Minął rok,
      zaliczyliśmy początkiem maja wszystkie wizyty kontrolne i dalej ćwiczyć,
      ćwiczyć, ćwiczyć.
      Teraz zamierzam sie dodatkowo zająć gruntownie mową mojego dziecka, bo ja mam
      wciąż odczucia że on mało gada, umie tylko baba i to bardzo rzadko, w przyszłym
      tygodniu mamy wizytę w centrum logopedi i pediatrę.
      Rodzicielsko to ciężka próba, a my mamy ją chyba w trudniejszym wydaniu.
      Na pociechę planuję urlop bo trzeba maluchowi zmienić klimat może w sierpniu
      nad morzem postawi pierwszy kroksmile

      Mirela, jakiego neurologa z centrum Ci polecono, my jesteśmy pod kontrola dr
      Barbary Szwed-Białożyt, ona tam pracuje.
      Pozdrawiam wszystkie maluszki, a my drogie mamusie mamy niedługo swoje święto,
      więc może zrobimy z tej okazji coś dla siebie, aby nasze dzieciaczki były dumne
      że mają mamy, które je tak kochają.

      Edyta
      • zdral Re: WSPIERAJMY SIE 14.05.04, 14:50
        To porównywanie do innych dzieci w tym samym wieku jest zgubne. Naprawdę.
        Adaś też ma kuzyna 16 dni starszego i co jakiś czas słyszę:"A Michałek potrafi już to i tamto" i szlag mnie trafia. Trafia mnie nawet gdy słyszę że on ma już zęby a Adaś jeszcze nie co nijak się ma do osiągnięć. Wtedy przestaję jeździć do teściów (Michał jest bratankiem mojego męża) i przenoszę się tam gdzie nie ma dzieci w wieku Adasia. A tam Adaś robi furorę i od razu mam lepszy nastrój.
        Przestałam sprawdzać tabelki z co i w jakim wieku kiedy w wieku 3 miesięcy ciągnięty za rączki Adaś nie podnosił głowy. Dołowało mnie to. Od tamtej pory patrzę tylko co nowego Adaś potrafi i staram się żeby potrafił więcej. I lepiej mi. Kiedyś w końcu będzie chodził!
        I jeszcze jedno ... Pamiętajcie że są dzieci, które potrafią więcej od waszych ale są i takie, które jeszcze długo nie będą umiały tego co wasze.
        Może czasem to nieuniknione ale porównywanie nie ma sensu. Zawsze znajdzie się ktoś lepszy i gorszy od was.
        Trzyma kciuki za poprawę nastroju wszystkich zdołowanych.
        pozdrawiam
        Maggie
        • olka_gd Re: WSPIERAJMY SIE 14.05.04, 15:33
          O, widzę, że Maggie stosuje podobna metodę (teraz dopiero doczytałam)
          Pzdr
    • olka_gd Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 14.05.04, 15:29
      Oj, zupełnie nie-wiosennie się zrobiło i to nie tylko jeśli chodzi o aurę... Ale w końcu- jak niejedna z Was juz podkreślała- od tego mamy ten wątek.A swoją drogą, jak blisko u nas od radości do kompletnego doła. Najważniejsze, że zawsze powstajemy, prawda? Nasze maluchy tego od nas potrzebują. Czytałam gdzies wywiad z kimś, kogo pierwsze dziecko było rehabilitowane, a drugie nie miało takiej potrzeby, bo wszystko osiągało własnymi siłami. I matka ta stwierdziła, że dopiero mając to drugie dziecko zrozumiała, ile wysiłku musiało włożyć to pierwsze w osiągnięcie tego co dla młodszego było naturalne i łatwiutkie.Cos w tym jest, no nie? Czasem patrze na Bartka, który tak bardzo chciałby juz siedzieć, mam wrażenie, że czepia sie wszystkiego próbując usiąść i tak bardzo złości go fakt, że nie może tego zrobić. I nie wiadomo kiedy to się uda (ale on, na szczęście o tym nie wie)
      Mirela, domyslam się jak się musisz czuć.Sama pamiętam wsciekłość i bezradność wobec lekarzy, z których każdy mówi co innego i na dodatek ma sie wrażenie (może krzywdzące), że tak naprawde jest im wszystko jedno. A my chcemy tylko, aby nasz maluszek był zdrowy. Tak niewiele i tak duzo zarazem.
      Wiecie, co robię, gdy dopada mnie zwątpienie? Skupiam się na tym wszystkim, co Bartek juz osiągnął. I to nie tylko pod względem ruchowym.Patrzę, jak pieknie mówi "mama", choc na pewno jeszcze nie ma na mysli mnie, patrzę, jak radosnie się smieje, jak zagaduje starszych (i "szybszych")kuzynów, jak bawi sie grzechotką, "śpiewa" i robi jeszcze wiele innych rzeczy. Ich tez kiedys nie potrafił! Więc i to, co teraz jest poza jego zasięgiem też kiedyś bedzie robił! Na pewno! I nie dotyczy to tylko mojego malucha, ale naszych wszystkich maluszków. Po prostu trzeba im dać troche więcej czasu!
      Tak sobie myslę i zazwyczaj pomaga...
      Może i Wam pomoże?Życzę tego serdecznie i pozdrawiam.
      Olka i Bartuś (12.2003)
      • ma_juli Re: WSPIERAJMY SIE... 14.05.04, 22:40
        Dziewczyny, jakie Wy jestescie dzielne, mądre i fajne!
        Fajnie, ze jestescie smile
        Trzymam kciuki za nas wszystkie.

        ada
      • mikoad Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 14.05.04, 22:50
        Witam!
        O jaka ostatnio panuje tutaj aktywność.Też i ja coś dodam od siebie.
        Magda te 5 kilo to bym Ci chętnie oddałam.Może prześlę Ci je pocztą?
        Hi,hi,hi.Jak bym je zgubiła to bym ważyła tyle co przed ciążą i to by było coś.
        Maggie z tym porównywaniem to się z Tobą całkowicie zgadzam.Poza tym przecież
        wszyscy dorośli nie potrafią stawać na głiowie i jakoś to nie umniejsza naszej
        wartości.Ja w takich chwilach cieszę się tym co już potrafi moje dziecko.Tak
        jak to napisała Ola.A i Mirelę dopała jakaś chandra.Popatrz u nas też wszystko
        było podobnioe.Wcześniej żaliłam się że Muikołaj stanął w miejscu i nagle nie
        tylko postawił czworaki ale zaczął raczkować.Co prawda dość nie poradnie ale to
        zawsze coś.U Was też tak będzie.
        Chyba muszę już kończyć.Pozdrawiam Was mocno.
        Ania










        a i Mirel
        • mirelak Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 17.05.04, 08:11
          Witajcie po weekendzie. U mnie już z humorem lepiej. A co do odchudzania, u
          mnie w pracy robi furorę dieta kapuściana, tzn. gotuje się zupę z kapusty +
          inne warzywa i przez 7 dni je się praktycznie tylko tę zupę, ale bez
          ograniczeń. Dzisiaj jestem na 3 dniu i czuję się bardzo dobrze i na wadze też
          ubyło 2kg, więc może dlatego poprawił mi się humor. A wracając do dzieci, to
          powiem wam pokrótce jak to u nas wyglądało. Jak Kubuś miał 3 miesiące, lekarka
          z poradni patologii noworodka, jakby od niechcenia dała nam wreszcie
          skierowanie do neurologa i na rehabilitacje, mimo że byliśmy pod jej opieką od
          urodzenia, ze stwierdzeniem : pomasują go tam trochę i będzie ok. Więc byliśmy
          przekonani, że pochodzimy tam z miesiąc może dwa i będzie po sprawie. Neurolog
          na pierwszej wizycie nie powiedział nic poza tym, że trzeba rehabilitować. Nikt
          nam nie uświadomił powagi sytuacji, każdy z nami rozmawiał, jakby to był katar,
          który leczony, czy nie, po 7 dniach przejdzie. Dopiero jak Kubuś miał 6
          miesięcy i nie podnosić dalej główki, zdaliśmy sobie sprawę, że to nie
          jest "katar". I myślę że te dzisiejsze nastroje, są wynikiem tego, że lekarze
          dali nam jakby 100% pewność na starcie, że to nic takiego i teraz jakby
          nastąpiło takie małe rozczarowanie pomimo tego, że później zdaliśmy sobie
          sprawę, że to może nie być kwestia 1 roku.

          Edytko, ta lekarka, którą nam polecono to rzeczywiscie dr Szwed-Białożyt, masz
          może do niej jakiś nr telefonu, kiedy i w jakich godzinach przyjmuje, wizyta
          napewno nie spada poniżej 100zł? I najważniejsze: czy warto do niej jechać,
          jaką masz o niej opinię?
          Acha i jeszcze jedno, ty też chodzisz do pani RAdosz na rehabilitację, czy
          zauważyłaś u swojego dziecka, że zaczyna więcej mówić, bo mój Kubuś czasami coś
          tam sobie bla ble, a naraz mu wyskakuje jakiś wyraz np, nie wiem, dzidzi, robi
          to chyba nieświadomie, ale mamy niezły ubaw, bo zawsze mu to słowo pasuje do
          sytuacji. Pytałam się tej babki i ona mi potwierdziła, że może szybciej i
          wyraźniej mówić, że nawet logopedzi nie mogą się nadziwić jaka ta metoda odnosi
          skutki i jeszcze jedno na drugiej rehabilitacji, Kubuś już nie płacze i to też
          dzięki tej metodzie. Szczerze żałuję, że nie trafiłam do niej szybciej, bo po
          pierwszej wizycie Kubuś zaczął podnosić główkę, potem niestety miał miesiąc
          przerwy (szpital, zapalenie oskrzeli), a teraz znowu ruszyliśmy pełną parą i
          bardzo dobrze się już utrzymuje w siadzie, przede wszystkim potrafi kontrolować
          główkę w każdej pozycji.

          Pozdrawiam wszystkie mamusie i dzidziusie
          Mirela (2kg lżejsza i weselsza)
          • helena4 Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 17.05.04, 08:29
            Witam wszystkich serdecznie,

            u mnie po week'endzie, podobnie jak u Mireli, nastrój dużo lepszy. Dziękuję
            wszystkim pocieszycielkom smile Wiem, że musimy robić swoje i iść do przodu
            małymi kroczkami.
            Zapisaliśmy Jacka na zajęcia na basenie dla maluchów ( zaczynamy w najbliższą
            sobotę ) i mam nadzieję, że to mu też dodatkowo pomoże. Poza tym zastosowałam
            wyczytaną tu na forum radę którejś z Was by ćwiczyć na gąbkowej macie z puzzli -
            literek i widzę, że Małemu b. to odpowiada - dzięki, dziewczyny!

            Pozdrawiam serdecznie :
            (będąca już w lepszym nastroju )Helena z Jackiem ( 22.11.2003)

    • fikrus Re: WSPIERAJMY SIE/ do Mireli 17.05.04, 11:02
      Telefonu do dr Białożyt nie mam prz sobie, bo jestem w pracy, jutro Ci napiszę.
      Ona przyjmuje w poniedziłaki i środy od 15 w Katowicach. Za wizytę płacimy
      50zł, ale my jesteśmy tam trochę po znajomości i nie wiem czy to jest normalny
      u niej cennik. Jeździmy średnio 1 raz w miesiącu, 2 razy wogóle nie wzięła od
      nas za wizytę. Co do niej miałam mieszane odczucia, ponieważ trafiliśmy tam jak
      Kuba miał 4 miesiące, bylismy po konsultacjach u dwóch miejscowych pediatrów-
      neurologów, którzy do problemu podchodzili włąśnie w taki sposób jak
      opisujesz "katarek który sam przejdzie". Ona potraktowała nas inaczej, bardzo
      rzeczowo bez ubierania w piękne słowa. Zleciła Kubie mnóstwo badań, od razu
      zastrzegła że nie wyklucza zrobienia tomografii. Teraz po kilku miesiącach mam
      już inne odczucia, sądzę że jest dobrym lekarzem, ona chce poznać przyczynę i
      wyklucza po kolei wszystkie możliwości.
      Nie chodze do tej rehabilitanki, o której piszesz. Nie zrozumiałam cię ta pani
      jest logopedą czy ćwiczy napięcie mięśni.
      Jak chcesz szybciej jakiś informacji to pisz na moje gg 2122331
      • mirelak Re: WSPIERAJMY SIE/ do Mireli 17.05.04, 12:02
        Edytko, ostatnio miałam przerwę w forum, i pomyliłaś mi się chyba z Anią z
        Rybnika. A ta pani jest rehabilitantką i ćwiczy głównie metodą czaszkowo-
        krzyżową z elementami Vojty i NDT Bobath, metoda ta polega w skrócie
        na : "Terapia czaszkowo-krzyżowa polega na delikatnej manipulacji i uciskaniu w
        obrębie czaszki, kości krzyżowej i kręgosłupa w celu rozluźnienia struktur
        łącznotkankowych, których napięcie może przysporzyć wiele kłopotów zdrowotnych.
        Dzięki temu układy nerwowy i krążenia zaczynają funkcjonować bez zarzutu,
        powracają naturalne, uzdrawiające siły organizmu". Metoda ta jest w Polsce
        jeszcze bardzo mało znana, ale jest dobra, do tej babki przyjeżdżają ludzie z
        całej Polski, a nawet z zagranicy. Bo żeby tą metodą ćwiczyć trzeba mieć
        jeszcze tzw. "czucie w palcach" i np. mąż tej pani przeszedł kur, ale nie
        ćwiczy, bo nie czuje "przepływów". Dziecko praktycznie tylko leży i nic nie
        robi, ale normalną rzeczą jest że dziecko jest potem zmęczone, zresztą ta pani
        leczy także dorosłych. Zna różne metody, a tę metodę poznała w Stanach.
        To tyle Mirela


    • olka_gd Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 17.05.04, 22:54
      Gratulacje!!!
      Dla Heleny- za odzyskanie dobrego nastroju (nie śmiejcie się, to czasami wcale nie jest takie łatwe wink
      Dla Mireli- jak wyżej oraz za rozstanie się z dwoma kg!(o, to zwłaszcza nie jest łatwe..)Oby tak dalej!
      A u nas dzisiaj była popisówa- Bartek przeryczał CAŁE ćwiczenia!!! Fakt, że zazwyczaj prędzej czy później traci cierpliwość (z ta cierpliwością u niego średnio), ale dzisiaj- to był koncert. Słuchajcie, jak zachowują/ zachowywały się Wasze skarby na ćwiczeniach gdy miały ok. 5 miesięcy? Ktoś się chyba kiedys wypowiadał, że dziecko nie powinno płakać przy NDT, że widocznie cos jest robione nie tak... Szczerze mówiąc, mam zufanie do tej rehabilitantki no i są widoczne postępy, ale- pomyslałam, że zapytać nie zaszkodzi...
      Pozdrawiam wiosennie (wróciła- co za ulga!!!)
      Olka i Bartuś (12.2003)
      • mirelak Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 18.05.04, 07:28
        jak tak króciutko do Olki: Mój Kubuś tak chyba do 6-7 miesiąca w ogóle nie
        płakał, ale potem się zaczęło (zaczęła chyba wprowadzać więcej elementów
        Vojty), a jak zaczęliśmy chodzić dodatkowo do drugiej rehabilitantki na metodę
        czaszkowo-krzyżową, znowu jest ok, a nawet się śmieje.
        mirela
        • ada16 Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 18.05.04, 12:59
          Poczytałam ten wątek i płakać mi się chce.
          CHyba robię krzywdę własnemu dziecku.
          Podstawowym problemem Kuby jest stwierdzony zanik nerwu wzrokowego, co
          pierwotnie odbierałam jako całkowite niewidzenie.
          USG przeciemiączkowe, rezonans magneryczny - w normie, neurolog co do rozwoju
          też nie miał specjalnych zastrzeżen, więc skupiłam się na ratowaniu resztek
          wzroku, nie bardzo przejmując się niewielkim zaniżonym napięciem mięśniowym.
          Jednak teraz czytając Was chyba coś zawaliłąm.
          Dziś Kuba ma prawie 9 miesięcy i nie potrafi tego wszystkiego co książkowe
          dzieci potrafią.
          Wyczytałam , że rehabilitację trzeba zacząć przed ukończeniem 6 mcy.
          Co mam robić , gdzie szukać pomocy?
          • mirelak Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 18.05.04, 14:42
            Ada16 : nie martw się mój też Kuba mając 9 miesięcy też nie umiał tego co jego
            rówieśnicy (zresztą dalej nie umie, a ma prawie rok), a rehabilitujemy się od 3
            miesiąca życia. Musisz znaleźć dobrego rehabilitanta i do roboty.
            Mam do ciebie pytanie, jak stwierdzono u twojego dziecka zanik nerwu
            wzrokowego, bo mójemu Kubusiowi jak byliśmy w marcu w szpitalu, okulistka
            podczas badania dna oka, powiedziała że może mieć zanik nerwu wzrokowego na
            podstawie jaśniejszej tęczówki, ale powiedziała że mam się na zapas nie
            martwić, bo może to być taka uroda oka, skoro ma dobry wzrok, zaleciła jednak
            wizytę kontrolną po roku.
            Mirela
            • ada16 Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 18.05.04, 14:58
              Gdy Kuba miał 3 miesiące ja sama zaniepokoilam się , że nie wodzi wzrokiem.
              Okulista po badaniu dna oka rzucił: blade tarcze.
              Co to oznacza doczytałam sama.
              Jeżeli jesteś przekonana że Twój Kuba widzi , to OK.
              Mój Kuba , po kilku miesiącach terapii wzroku trochę widzi, ile -za wcześnie..
              • kasia0707 Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 18.05.04, 15:47
                Do Ada16, nigdy nie jest za późno na rehabilitację, my zaczęliśmy jak Mateusz
                miał prawie 8 miesięcy i powolutku posuwamy się do przodu, nie czekajcie tylko
                do pracy..
                Pozdrawiam
          • osmag Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 18.05.04, 18:44
            ada16 napisała:

            >
            .
            > Dziś Kuba ma prawie 9 miesięcy i nie potrafi tego wszystkiego co książkowe
            > dzieci potrafią.
            > Wyczytałam , że rehabilitację trzeba zacząć przed ukończeniem 6 mcy.
            > Co mam robić , gdzie szukać pomocy?



            Jeżeli synuś ma duży problem ze wzrokiem to właśnie z tego powodu mogą wynikać
            te opóźnienia. Oczywiście przyda mu się pomoc w postaci ćwiczeń. Dzieci
            niewidzące bądz słabo widzące potrzebują więcej czasu na zdobywanie nowych
            umiejętności. Mają za słabą motywację i są ostrożniejsze bo nie mogą ocenić
            sytuacji. W Warszawie jest ośrodek "Tęcza " zajmujący się takimi dziećmi.
            Konsultują dzieci z całej Polski a dodatkowo prowadzona jest rehabilitacja
            wzroku. Może warto się z nimi skontaktować?
            • zdral Do Ada16 18.05.04, 23:19
              Nic więcej w kwestii porad nie napiszę ale trzymam kciuki. Będzie dobrze.
              Jutro idę z Adasiem na badanie dna oka i mam stres ... Mam nadzieję, że Adaś lepiej to zniesie niż ja.
              Do usłyszenia
              Maggie&Adaś (25/09/2003)
              • ma_juli Wspierajmy sie..../Ada16 19.05.04, 12:01
                Witam nowa mame na watku, zreszta prawdopodobnie imienniczke? Nigdy nie jest za
                pozno na rehabilitacje, kwestia jedynie tego, co mozna osiagnac zaczynajac
                pozniej. Nie dziwne wcale, ze postawilas na ratowanie wzroku, bo to wydawalo sie
                sprawa kluczowa. A wszystko naraz robi sie bardzo trudno sad Wiec nie rob sobie
                wyrzutow. Mysle, ze trzeba zaczac od neurologa - bez skierowania prywatnie i on
                zdecyduje co z ewentualna rehabilitacja. To Ty musisz naciskac i dopominac sie,
                bo obawaiam sie, ze dla neurologa tez wiadacym problemem jest zanik nerwu i
                reszte bagatelizuje. Rehabilitacja, nawet w kierunku poprawienia ogolnej
                sprawnosci, na pewno nie zaszkodzi. Ale to dodatkowy obowiazek, wiec dobrze
                wiedziec, czy rzeczywiscie jest potrzebna.
                "Tęcza" ma swoja strone w internecie, mozesz sobie o nich poczytac.
                Mam w rodzinie dziewczynke z zanikiem nerwu wzrokowego rozpoznanym bodajze w 3
                roku zycia. Mialo byc coraz gorzej. Nie jest. Ma 8 lat, widzi, nie rozpoznaje
                barw, ma ograniczone pole widzenia. Ale jest w szkole i posluguje sie wzrokiem.
                Wiem , ze jej rodzice jezdzili z nia prywatnie do Krakowa na diagnostyke, jesli
                cos bedziesz chciala wiedziec wiecej - sprobuje sie dowiedziec.
                Mirelka - jeszcze dwa zdania na temat podejscia lekarzy do zaburzen napiecia
                miesniowego u dziecka. Bardzo trafnie to ujelas - dokladnie takie daja poczucie
                - ze to katar, "trzeba pocwiczyc", bardzo bagatelizuja sprawe, a przynajmniej
                takie robia wrazenie. Ogromny blad! Pamietam moment, w ktorym poczulam, ze to
                nie przejdzie.. Zreszta pisalam juz kiedys o tym na watku. Chyba musimy gdzies
                to opublikowac, bo lekarze pozostana w nieswiadomosci, he, he.
                I ostatnia rzecz - Kasia Twoj Mateusz jest 1 dzien mlodszy od mojej Amelki smile
                Ona urodzila sie 6.07. Milo.
                Maggie trzymamm te kciuki za dno oka, ale czuje, ze bedzie ok. Napisz koniecznie
                jak poszlo.
                Wszystkie mamusie pozdrawiam wiosennie. A slyszalyscie, ze od piatku ma byc
                pelnia lata, +30 st i sloneczko?? Fajnie co wink
                No to do lata, Ania juz pewnie w kostiumie smile wiec i na nas czas.
                Pa, pa

                ada
                • helena4 Re: Wspierajmy sie..../Ada16 19.05.04, 14:03
                  Witam wszystkich, a szczególnie nową mamę - Adę16. Ada16 - mój Jacek też "nie
                  nadąża" za rówieśnikami, ale uważam , że źle jest cały czas porównywać nasze
                  dzieci z innymi. Oczywiście, trzeba wiedzieć na czym stoimy, ale nie katować
                  się tym, że inne dzieci umieja to i to, a nasze nie. Znajdź tylko dobrego
                  neurologa, który podejdzie do sprawy całościowo, a nie skoncentruje się jedynie
                  na sprawie zaniku nerwu wzrokowego i stwierdzi obiektywnie czy rehabilitacja
                  jest potrzebna.
                  Mirela i Ada, do Waszych uwag nt. lekarzy, którzy bagatelizują dolegliwości
                  dziecka i mówią,że one przejdą same, dodam jako przykład moją pediatrę, która
                  do tej pory nie wierzy, że neurolog dopatrzyła się czegoś u Jacka i, że trzeba
                  go rehabilitować (!) Wg pediatry - wystarczy kojec pelen zabawek i dziecko
                  będzie się ruszać...

                  Muszę kończyć, bo Jacek woła, pozdr :
                  Helena
                  • zdral Re: Wspierajmy sie... 19.05.04, 21:53
                    Dno oka - ok. Poza niewielką (ale widoczną) asymetrią szpar powiekowych. Było trochę wrzasku. Adaś za nic nie pozwoli dotknąć swoich oczek i trudno było je zakroplić a potem obejrzeć źrenice.
                    Ojku! Żeby Adaś chciał ćwiczyć jak powinien... Ostatnio krótko ćwiczymy w domu bo nie chodzi nawet o to że płacze ale ... Ćwiczymy siadanie a Adasiowi nie chce się nawet podnieść głowy. Ćwiczenie wygląda tak że trzeba Adasia obrócić na boczek i "pociągnąć" za bioderko - powinien podnieść głowę, podeprzeć się ręką na zgiętym łokciu, wyprostować łokieć i tyle. Ale ćwiczenie zatrzymuje się na leżącym boczku bo głowa dalej nie idzie. Albo ja coś robię nie tak...
                    Jutro się dowiem.
                    Pozdrowionka
                    Maggie
                    • joan78 Re: Wspierajmy sie... 20.05.04, 18:41
                      Kochane mamy,

                      chciałabym dołączyć do waszego grona. Jestem zupełnie załamana. Licze na to że
                      wygadanie się przed wami pomoże. Tyle różnych okropnych sytuacji przeszłyście.
                      Niestety nie zdołałam dotychczas przeczytać wszystkich waszych postów. Mam
                      nadzieję że z czasem znajdę na to więcej czasu.
                      Liczę że przyjmiecie mnie do swego grona.
                      Jestem właśnie po spotkaniu z rehabilitantem. Diagnoza: obniżone napięcie
                      nerwowe. Moje dzieciątko ma niespełna 2 miesiące. I roztoczyła się przede mna
                      wizja mojego nowego życia. Niekończące się ćwiczenia... I wszystko co robiłam do
                      tej pory było nie tak- karmienie, przewijanie, noszenie. A jakie będą rezultaty
                      ćwiczeń- nikt powiedzieć nie potrafi.Będfziemy ćwiczyć metodą Vojty i Bobathów
                      łącznie. Podobno tak najlepiej...
                      Hmm... Nie będę rozpisywać się za pierwszym razem. Dzisiaj jestem na to zbyt
                      przygnębiona. I w dodatku zostałam z tym wszystkim sama.

                      Pozdrawiam
                      Asia

                      • mikoad Re: Wspierajmy sie... 20.05.04, 20:27
                        Witaj Asiu w klubie.Na pewno znajdziesz wsród nas bratnie dusze a i wygadać się
                        będziesz mogła do woli.My ćwiczymy już ponad pół roku.I przechodziłam już
                        wszystko od załamania i niechęci do ćwiczeń poprzez euforię.Tak więc nie jest
                        mi obce to co teraz się dzieje z Tobą.Dzięki temu forum a przede wszystkim
                        dziewczynom które ono skupia pokonałam wiele trudności a także wiem że nie
                        jestem osamotniona .Wiem że jest jeszcze ktoś,kto tak jak ja zmaga się z
                        podobnymi problemami.
                        Ale chciałam się jeszcze podzielić z Wami,drogie mamusie pewnym
                        spostrzeżeniem.Otóż jakieś dwa miesiące temu,naszym znajomym urodził się
                        synuś.W krótce okazało się że wymaga ćwiczeń ze względu na podwyższone
                        napięcie.Moja koleżanka była nieco przestraszona nie wiedziała o co chodzi i co
                        ją czeka.Ponieważ my to już przerabialismy zaoferowałam że mogę jej pomóc i
                        poprosić moją rehabilitantkę o zbadanie dziecka i o ocenienie jakie faktycznie
                        ma zaburzenia.Powiedzieliśmy jej także na co powinna zwrócić uwagę zgłaszając
                        się na rehabilitację czyli wypytać się o certyfikat rehabilitanta i jaką metodą
                        będzie dziecko prowadzone.W trakcie rozmowy wyszło jeszcze że nigdzie nie była
                        u neurologa i nie wykonywała usg.Ja zaproponowałam jej wizytę u naszej pani
                        neurolog-Edyta wie o kogo chodzi gdyż chodzimy do tej samej lekarki.No i
                        okazuję się że koleżanka była u tej pani neurolog alebyła wizytą bardzo
                        zawiedziona.Według niej lekarka nie jest dość kompetentna.Zobaczyła coś czego
                        żeden z lekarzy wcześniej nie widział i koniecznie chciała namówić na
                        rehabilitację Vojtą.A według mojej koleżanki jej dziecko jest zdrowe.Strasznie
                        głupio mi się zroboło.A przecież ta lekarka jest jedną z najlepszych w kraju.Do
                        jej ośrodka przyjeżdzają rodzice z całej Polski.Pioza tym według niej prywatnie
                        lekarze nie leczą tylko zbijają kasę.Dlatego namawiają na częste wizyty i
                        konieczność rehabilitacji.No na kim jak na kim ale żeby na dziecku
                        oszczędzać.Teraz powiedziałam sobie że już więcej nie będę jej nic proponować i
                        nie angażować się w pomoc.Tylko poczekamy i zobaczymy jakie mogą być
                        konsekwencje braku prawidłowej rehabilitacji.
                        Ojej ale pomarudziłam.Ale musiałam się wygadać.Bo od wczoraj o niczym innym nie
                        myślę tylko o tej rozmowie.Nie którzy ludzie to myślą ze są mądrzejsi od
                        lekarzy i wszystkie rozumy pozjadali.Co za zacofanie.
                        Kończę bo muszę iść ćwiczyć malutkiego.Pozdrawiam gorąco.
                        Acha,jeszcze nie wskoczyłam w ten kostium.Za to zapraszam Was na gorącą
                        czekoladę.Ale pychotka.
                        Ania
                        • mamitka Re: Wspierajmy sie... 21.05.04, 00:23
                          Cześć Dziewczynki!
                          Maggie dobrze że u okulisty w porządku. A z tymi ćwiczeniami to właśnie tak
                          wygląda - jak patrze na ćwiczenia to wydaja się proste a jak mam sama zrobic to
                          kurde coś nie wychodzi. Mały wrzeszczy, ja mam wrażenie że źle robie bo
                          wrzeszczy...ech. Aniu powiem Ci że ta znajoma jest trochę niepoważna - przeciez
                          gdyby istniał chocby cien podejrzenia że u dzieciaka cos jest nie tak to trzeba
                          zrobić wszystko żeby dziecku pomóc. A nie zakładac że jest ok i się wyluzować.
                          Nie rozumiem takiego zachowania. Ja latam po wszystkich lekarzach jak tylko cos
                          mnie zaniepokoi i przeważnie wszystko jest w porządku, ale przeciez przy
                          niemowlaklu na zimne trzeba dmuchać! Wydaje mi się że to duża niefrasobliwośc w
                          wykonaniu twojej znajomej ze szkoda dla maleństwasad Ale czasem tak jest że
                          ludzie nie chcą przyznac się przed innymi że dziecku cos dolega i wolą zgrywac
                          chojraków i bagatelizować sprawe. Nie wiem na czym to polega ale sama zetknęłam
                          sie z takim zachowaniem u mojej znajomej. Ależ się rozpisałam a miało byc
                          krótko smile
                          Jesteśmy po drugiej rehabilitacji, wydaje mi sie intensywniejszej. Mały
                          był "zmuszany" ćwiczeniam do trzymania główki. Właściwie to nie wiem czy to sa
                          ćwiczenia jakąś metoda czy takie ogólnie usprawniające... Też zastanawiam sie
                          czy mój neurolog nie podchodzi do tematu na zasadzie "kataru"? Bo może tu
                          trzeba działać Vojtą lub Bobath? Cholercia na nastepnej rehabilitacji o
                          wszystko wypytam.
                          Dziewczyny mam jeszcze pytanie bo wiem że ten temat był wcześniej poruszany a
                          nie mam siły wertować całego wątku wink Chodzi mi o ośrodek rehabilitacji dla
                          malutkich dzieci chyba w Busku-Zdroju? Czy macie może jakieś namiary i
                          informacje jak to wogóle wygląda? Czy skierowanie czy prywatnie? Czy wogóle sa
                          szanse się dostać???
                          No i w tym wszystkim zapomniałabym napisac o tym że mój Maluch - co chyba jest
                          efektem ćwiczeń - zaczął lekko podnosic główke przy ciągnieciu za rączki!!!!
                          Tak się ucieszyłam że normalnie dostałam skrzydeł!!!! No i zaczął pakowac
                          zabawki do buźki trzymając je w obu dłoniach! Wiem że to chyba niewielki postep
                          jak na 4 miesięcznego Malca ale dał nam tyle radości że szok! smile))))
                          A co do goracej czekoladki to z tej radości chlapne ze dwa kubeczki - do diaska
                          z odchudzaniem! wink Do wakacji jeszcze zdążymy stracic te pare kilo - mam
                          nadziejewink
                          Pozdrawiam serdecznie!
                          Marzena + Tomuś smile
                          Mój śliczny Tomuś smile
                          • ada16 Re: Wspierajmy sie... 21.05.04, 09:43
                            Byłam wczoraj w Warszawie na badanich oczu mojego Kuby.Diagnoza raczej trochę
                            optymistyczna, ma szanse posługiwać się wzrokiem, musimy duzo ćwiczyć .
                            Jak zawsze każde badania to strach przed wyrokiem.
                            Tęcza w internecie to było pierwsze miejsce gdzie przeczytałam o rehabilitacji
                            wzroku.
                            Niestety obecnie nie przyjmują dzieci spoza województwa, dzwoniłam , byłam ,
                            tylko okulistka przyjęła nas tam ( oczywiście odpłatnie) , terapeuci nie chcą
                            nas, bardzo żałuję, chociaż w CZD sugerowali, żeby być namolnym.
                            O Krakowie też słyszałam wiele dobrego, na pewno będę się kontaktować.
                            My jeździmy do Owińsk k Poznania, tam w Ośrodku SZkol-Wych dla dzieci Niewid.
                            jest Poradnia Wczesnej Interwencji dla takich jak Kuba, wg mnie lepszyy niż w
                            Bydgoszczy ( też byliśmy).
                            Wszystkim dziękuję za dobre słowo,
                            Ada
    • olka_gd Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 21.05.04, 12:54
      A propos rodziców. Po rozmaowach z kilkoma znajomymi mamami wyszło no to, że jesli ty nie miałaś w ciąży czasu na to, by poczytac sobie trochę nt. maluszka to może dojść do sytuacji następującej. Dziecko się wygina, pręży albo wręcz odwrotnie ale ty nie wiesz, że tak byc nie powinno. Lekarze nie zwracają na to uwagi, nie wysyłają oczywiście do neurologa i panuje ogólna szczęśliwość. Dziecko kończy sześć miesięcy, niewiele robi oprócz leżenia, potem mijaja następne dwa, trzy- i dalej nic. Teściowa ci mówi "to nic, Jacuś (np.) też był leniuszkiem" i co? I nic. W którymś momencie dopiero dociera do Ciebie, że chyba cos jest nie tak. A można było od tak dawna już ćwiczyć...
      Zawsze chcemy wierzyć, że jak cos bedzie nie tak to lekarze zwrócą na to uwagę. Niestety, wychodzi na to, że obowiązki lekarzy musimy przejąć my. Bo NAM zależy na naszych dzieciach.
      Witam Was, Ado i Asiu.Zostańcie z nami- z pewnością będzie Wam łatwiej!
      Pzdr dla wszystkich.
    • lukaszekcz Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 21.05.04, 17:03
      Cześć,

      Już kiedyś pisałam na temat mojego synka i otrzymałam od Ciebie odpowiedź.
      Czytam tak listy różnych mam na temat rehabilitacji i sama nie wiem co mam
      robić. Mój syn ma obecie 4 m-cę i 10 dni. W wieku 2,5 miesiąca zaobserwowałam,
      iż trzyma główkę tylko w jedną stronę (tzw. kręt szyjny) powiedziałam o tym
      pediatrze, który zalecił kontakt z rehabilitanetem. Mój rehabilitant zelecił
      ćwiczenia. Mały strasznie się przy nich męczył. Ale nie o to chodzi. Poza tym
      zlecił również wizytę u neurologa. Byłam u dwóch. Jeden zalecił dodatkowo
      masaże na tzw. kręt szyi, co też uczyniłam. Raz w tygodniu chodzę do szpitala
      do pani która masuje synka i trochę z nim ćwiczy. Pani stwierdziła, że synek
      jest fajnym facetem i nie widzi potrzeby specjalnych ćwiczeń i poleciła mi
      innego neurologa. Podczas wizyty u kolejnego neurologa pani stwierdziła, iż
      syn nie podnosi główki jak jest ciągnięty za raczki. Na brzuszku główke
      podnosi. Poleciła mi pana rehabilitanata pracującego w Instytucie matki i
      dziecka na Kasprzaka. Byłam u tego pana dwa razy w odstępach miesięcznych.
      Ostatnio w zeszły piątek. Pan drugi juz raz potwierdził, iż synowi nic nie jest
      jedynie lekka asymetria (nazwał ją fizjologiczną) i że nie ma potrzeby ćwiczeń.
      Muszę dodać, iż syn zaczął podnosić już głowkę (trochę jeszcze mu leci do tyłu
      ale już nie tak bardzo), od miesiąca wkłada rączki obie do buzi chwyta zabawki
      i tez do buzi, ładnie gaworzy, śmieje sie do każdego, jest bardzo kontaktowy.
      Rehabilitant nie widzi potrzeby dalszych wizyt ale dla mojego spokoju moge
      przyjść za miesiąc tj. w połowie czerwca.
      Reasumując dwóch lekarzy pracujących w szpitalu stwierdza, że wszystko jest
      ok., a jeden daje ćwiczenia (ten na moje pytanie o jego stan stwierdził
      tylko,że synowi nic nie jest, ale jak nie będzie ćwiczył to może być dzieckiem
      które potrafi przewrócić się o własne nogi). Sama nie wiem co mam robić, czy
      dalej szukać rehabilitantów czy zaufać tym dwóm. Na masaże i tak będę chodzić
      nadal raz w tygodniu (jest to w miejscu gdzie mieszkam). Mieszkam pod W-wą i
      każdy wyjazd do niej do duża wyprawa dla dziecka. Co mam robić. Jeśli dobrze
      wyczytałam Ty jesteś rehabilitanetm. Proszę dorać mi. Może ty byś mogła
      zobaczyć moje dziecko. Nie chciałabym czegoś przegapić z jednej strony a z
      drugiej strony jeździć z nim niepotrzebnie po różnych gabinetach (i tak ze
      względu na inne rzeczy dość często jest u lekarzy).
      Z góry dziękuję za odpowiedź. W niedzielę jadę do rodziców i nie będę miała
      dostępu do komputera. Więc jesli nie uda mi się teraz to odczytam Twoją
      odpowiedź za tydzień.

      Ewa mama Łukaszka.

      Ps. Syn urodził się 3 tygodnie przed terminem.


      • minkapinka Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 24.05.04, 22:06
        To może ja się tu wtrace: jak nazywa się ten rehabilitant z IMiDz Artur czy
        Paweł? Jesli jest to Paweł, to możesz mu w 100% zaufać.
        Nasza córka urodziła sie w 25 tyg. ciazy i od poczatku byla pod jego opieka.
        Nigdy nie miala zaleconej rehabilitacji, ale od czasu do czasu pokazywalismy ja
        temu rehabilitantowi aby miec pewnosc, ze wszystko jest w porzadku.
        Pozdrawiam
        Kasia
    • lukaszekcz Re: do Osmag 21.05.04, 17:08
      Cześć,

      Już kiedyś pisałam na temat mojego synka i otrzymałam od Ciebie odpowiedź.
      Czytam tak listy różnych mam na temat rehabilitacji i sama nie wiem co mam
      robić. Mój syn ma obecie 4 m-cę i 10 dni. W wieku 2,5 miesiąca zaobserwowałam,
      iż trzyma główkę tylko w jedną stronę (tzw. kręt szyjny) powiedziałam o tym
      pediatrze, który zalecił kontakt z rehabilitanetem. Mój rehabilitant zelecił
      ćwiczenia. Mały strasznie się przy nich męczył. Ale nie o to chodzi. Poza tym
      zlecił również wizytę u neurologa. Byłam u dwóch. Jeden zalecił dodatkowo
      masaże na tzw. kręt szyi, co też uczyniłam. Raz w tygodniu chodzę do szpitala
      do pani która masuje synka i trochę z nim ćwiczy. Pani stwierdziła, że synek
      jest fajnym facetem i nie widzi potrzeby specjalnych ćwiczeń i poleciła mi
      innego neurologa. Podczas wizyty u kolejnego neurologa pani stwierdziła, iż
      syn nie podnosi główki jak jest ciągnięty za raczki. Na brzuszku główke
      podnosi. Poleciła mi pana rehabilitanata pracującego w Instytucie matki i
      dziecka na Kasprzaka. Byłam u tego pana dwa razy w odstępach miesięcznych.
      Ostatnio w zeszły piątek. Pan drugi juz raz potwierdził, iż synowi nic nie jest
      jedynie lekka asymetria (nazwał ją fizjologiczną) i że nie ma potrzeby ćwiczeń.
      Muszę dodać, iż syn zaczął podnosić już głowkę (trochę jeszcze mu leci do tyłu
      ale już nie tak bardzo), od miesiąca wkłada rączki obie do buzi chwyta zabawki
      i tez do buzi, ładnie gaworzy, śmieje sie do każdego, jest bardzo kontaktowy.
      Rehabilitant nie widzi potrzeby dalszych wizyt ale dla mojego spokoju moge
      przyjść za miesiąc tj. w połowie czerwca.
      Reasumując dwóch lekarzy pracujących w szpitalu stwierdza, że wszystko jest
      ok., a jeden daje ćwiczenia (ten na moje pytanie o jego stan stwierdził
      tylko,że synowi nic nie jest, ale jak nie będzie ćwiczył to może być dzieckiem
      które potrafi przewrócić się o własne nogi). Sama nie wiem co mam robić, czy
      dalej szukać rehabilitantów czy zaufać tym dwóm. Na masaże i tak będę chodzić
      nadal raz w tygodniu (jest to w miejscu gdzie mieszkam). Mieszkam pod W-wą i
      każdy wyjazd do niej do duża wyprawa dla dziecka. Co mam robić. Jeśli dobrze
      wyczytałam Ty jesteś rehabilitanetm. Proszę dorać mi. Może ty byś mogła
      zobaczyć moje dziecko. Nie chciałabym czegoś przegapić z jednej strony a z
      drugiej strony jeździć z nim niepotrzebnie po różnych gabinetach (i tak ze
      względu na inne rzeczy dość często jest u lekarzy).
      Z góry dziękuję za odpowiedź. W niedzielę jadę do rodziców i nie będę miała
      dostępu do komputera. Więc jesli nie uda mi się teraz to odczytam Twoją
      odpowiedź za tydzień.

      Ewa mama Łukaszka.

      Ps. Syn urodził się 3 tygodnie przed terminem.

      Mam nadzieję, ze tym razem dobrze to wysyłam
    • helena4 Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 24.05.04, 12:04
      Hej, dziewczyny,

      właśnie zajrzałam do naszego wątku i wprost oczom nie wierzę - taki zastój! Co
      u Was słychać ? Jak tam dzieciaki i ich postępy w ćwiczeniach ?
      My mieliśmy weekend sportowo - imprezowy : 7 urodziny naszego starszego synka i
      6 m-cy Jacka, a oprócz tego w niedzielę zaczęliśmy z Jackiem "kurs pływania"
      dla maluchów. Na basenie Małemu b. się podobało, są to na razie zajęcia
      oswajające z wodą ( robienie "motorówki" na pleckach i na brzuszku, machanie
      nóżkami, dużo zabaw z piłkami, robienie "żabich skoków" na wodzie z ...
      zanurzeniem pod wodę, co któryś skok - dzieciaki wcale się nie zachłystują ani
      nie płaczą! ) Jacek oprócz tego postanowił "uczcić" swoje pół roku samodzielnym
      siedzeniem, niestety, jeśli chodzi o obracanie się wokół osi - nadal kiepskosad
      ( na boki potrafi ), ale nic to, nadal ćwiczymy.

      Pozdrawiamy wszystkich serdecznie i czekamy na odzew :
      Helena z Jackiem (22.11.2003)
    • osmag Re:do lukaszekcz 24.05.04, 16:07
      Napisałam na priv.
      • chinka5 rehabilitacja Laury 24.05.04, 23:19
        Dawno już nie pisałam trochę to wina operatora internetowego a trochę braku
        czasu jeżdżę na dwutygodniową sesję z Łukaszkiem prostujemy nóżki.
        Laura skończyła 9 miesięcy nadal ćwiczy metoda Bobath i jest masowana chodzimy
        prywatnie. W domu też ćwiczymy i masuję ją masaż Shantala. Czekam cierpliwie aż
        mała zacznie sama siadać na razie zaczęła wesoło podrygiwać gdy siedzi.
        Niepokoi mnie fakt że jedną rączkę trzyma bardziej zgiętą w piąstkę podczas gdy
        uczę ją siadać, ale przeczytałam u "maJuli" jakie są metody zwalczenia tego-
        dziękuję. Proszę napiszcie ile ćwiczycie ze swoimi dziećmi w ciągu dnia?
        Byliśmy z Laurą u pani chirurg i ona stwierdziła że u małej mogą te problemy
        tkwić w odcinku szyjno-piersiowym kręgosłupa, że trzeba zrobić prześwietlenie
        trochę mnie to przeraziło.
        Czy ktoś jest tu na forum z Bydgoszczy chętnie bym się dowiedziała do jakiego
        neurologa chodzicie mamusie z Bydzi i gdzie rehabilitujecie swoje dzieci.
        Dobranoc....
      • chinka5 rehabilitacja 24.05.04, 23:20
        Dawno już nie pisałam trochę to wina operatora internetowego a trochę braku
        czasu jeżdżę na dwutygodniową sesję z Łukaszkiem prostujemy nóżki.
        Laura skończyła 9 miesięcy nadal ćwiczy metoda Bobath i jest masowana chodzimy
        prywatnie. W domu też ćwiczymy i masuję ją masaż Shantala. Czekam cierpliwie aż
        mała zacznie sama siadać na razie zaczęła wesoło podrygiwać gdy siedzi.
        Niepokoi mnie fakt że jedną rączkę trzyma bardziej zgiętą w piąstkę podczas gdy
        uczę ją siadać, ale przeczytałam u "maJuli" jakie są metody zwalczenia tego-
        dziękuję. Proszę napiszcie ile ćwiczycie ze swoimi dziećmi w ciągu dnia?
        Byliśmy z Laurą u pani chirurg i ona stwierdziła że u małej mogą te problemy
        tkwić w odcinku szyjno-piersiowym kręgosłupa, że trzeba zrobić prześwietlenie
        trochę mnie to przeraziło.
        Czy ktoś jest tu na forum z Bydgoszczy chętnie bym się dowiedziała do jakiego
        neurologa chodzicie mamusie z Bydzi i gdzie rehabilitujecie swoje dzieci.
        Dobranoc....
      • lukaszekcz Od osmag 27.05.04, 20:48
        osmag napisała:

        > Napisałam na priv.
        ???
        Czy na priv oznacza, ze napisalas emaila?
        Jesli tak to na jaki adres?
        Jesli nie to jak mam odczytac "priv" ?

        Pozdrawiam i prosze o kontakt.
    • mamamatyska Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 24.05.04, 22:28
      Witam eszystkie eMamy!
      Nie wiem od czego mam zacząć.
      Do tej pory nie zaglądałam tu, omijałam ten wątek.
      Mój synek za dwa dni skończy 18 miesięcy, w 3 i 5 miesiącu życia
      konsultowaliśmy się z neurologami (2) na temat zdrowia synka, zwłaszcza po tym
      jak jeden z pediatrów zauważył "nieco wzmożone napięcie mięśniowe". Daliśmy
      spokój jak i neurolog i pediatrzy potem stwierdzili, że nic Matyskowi nie jest.
      Teraz postanowiliśmy przebadać się u innego neurologa i usłyszeliśmy, że synek
      ma asymetrię, mo trochę pochyloną główkę w prawą stronę. Ale nie zaleciła nam
      ćwiczeń twierdząć, że na to jest za późno. Pani doktor poleciła nam jeszcze
      wizytę u okulisty. W domu z mężem przyglądaliśmy się synkowi i zauważiliśmy że
      prawe ramionko ma trochę wyżej niż lewe. Postanowiłam iść z nim do dobrego
      ortopedy, który zajmuje się minn. wadami postawy. Zarejestrowałam się na jutro.
      Nie wiem co usłyszę. Chodzimu z małym na basen ale to tylko raz w tygodniu. Nie
      wiem co mam myśleć, teraz puściły mi nerwy.
      Pozdrawaiam, Ela
      • mirelak Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 25.05.04, 07:52
        Serwus dziewczyny, u nas znowu "pod wozem", jak już wszystko szło ku lepszemu,
        to Kubuś dostał zapalenie oskrzelików, na tyle groźne, że podobno szło mu już w
        kierunku zapalenia płuc. W piątek byliśmy u lekarza, bo mały miał katar, a z
        soboty na niedzielę już miał kaszel i jak wylądowaliśmy u lekarza w niedzielę
        to były już objawy, które wyżej opisałam. Lekarka nawet myślała czy by go nie
        wziąć do szpiala, ale powiedziałam jej, że jeżeli nie ma takiej konieczności,
        to wolałabym go nie dawać do szpitala, bo ostatni bardzo przeżył, poza tym w
        naszym szpitalu nie można zostać z dzieckiem, a tego bym już nie wytrzymała.
        Więc skończyło się na zastrzykach i chyba idzie ku lepszemu, idziemy dzisiaj do
        kontroli, mam nadzieję że lekarka potwierdzi poprawę. No i znowu w
        rehabilitacji przerwa, ale ta lekarka która go badała nie widziała go od 2
        miesięcy i powiedziała że jest bardzo duża poprawa jak go ostatnio widziała, że
        Kubuś jest już dużo mocniejszy i za pół roku najpóźniej dogoni rówieśników. Mam
        taką nadzieję i będę się tego trzymać. Może u nas nie idzie to wszystko takimi
        dużymi krokami jak u was, ale też nie stoimy w miejscu.
        Elu, myślę że na rehabilitację w waszym przypadku nie jest za późno, warto
        zacząć ćwiczyć, cwiczenia na pewno nie zaszkodzą, a mogą pomóc. Nasz ekspert -
        osmag, pewnie powie ci coś więcej na ten temat.
        Edytko, niestety nie pojechaliśmy do dr Białożyt, z wymienionych wyżej powodów,
        muszę się umówić na nową wizytę. Jak będziemy po, to ci opowiem co i jak.
        Muszę kończyć, bo robota czeka, niestety.
        Trzymajcie się wszystkie i nie puszczajcie. Idę sobie zrobić kawkę z mleczkiem,
        ale bez cukru. CZego się nie robi dla figury.
        Na razie Mirela

        P.S.Od czwartku ma być już ponad 20 stopni i to nie jest Prima Aprilis.
        • zdral dla poprawy nastrojów 25.05.04, 10:22
          Wejdźcie sobie na eDziecko - Śmieszne powiedzonka naszych dzieci. wink)
        • zdral Dla poprawy nastrojów 25.05.04, 10:26
          Wejdźcie sobie na eDziecko - Śmieszne powiedzonka naszych dzieci.
          (www.edziecko.pl --> Forum eDziecko --> eDziecko --> Śmieszne ...)
    • osmag Do lukaszekcz 28.05.04, 08:39
      Na samej górze w zielonym pasku masz napis Poczta. Kliknij tam
    • mamamatyska Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 28.05.04, 23:16
      Witam!
      Skierowanie do ortopedy dostałam we wtorek popołudniu i musiałam przełożyć
      wizytę na czwartek. Ortopeda zbadał dokładnie, na tyle ile to było możliwe,
      naszego synka i stwierdził, że na razie nie widać nic złego. Mały przy badaniu
      się wyrywał więc najpierw padło stwierdzenie, że może mieć krótszą jedną nóżkę
      i z tego jedno ramię jest wyżej. Natomiast po kolejnych "wygibasach" udało się
      zobaczyć lekarzowi, że nóżki są ok. Ortopeda zwrócił nam uwagę na to, że synek
      jak stawia krzywo nóżkę to ramię też idzie do góry. Zalecił nam na razie baczną
      obserwację, zabawę-ćwiczenie na dużej piłce z uszami, dobre buty aby trzymały
      nóżki w kostkach oraz dużo ruchu na powietrzu. Wg ortopedy synek dostawał
      trochę mało wit. D3 i teraz ma trochę skrzywione nóżki- bardzo mało ale to też
      może mieć wpływ. Usłyszeliśmy, że nie jest to nic niepokojącego. Mamy się
      zgłosić na wizytę kontrolną za 6-8 tygodni. A w między czasie odwiedzimy
      okulistę żeby sprawdzić czy to przechylanie główki nie jest spowodowane wadą
      wzroku. Teraz będę śledzić ten wątek. Pozdrawiam wszystkich gorąco.
      Ela
    • tootiki007 Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 30.05.04, 13:14
      Proszę napiszcie cos więcej jak prawidłowo pielęgnować maluszka nosić,
      przebierać, karmić itd.
      może jest jakiś poradnik???
      • minkapinka Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 31.05.04, 16:10
        Jest poradnik pielegnacji małego dziecka wydany przez IMiDz
        www.wczesniak.pl/poradnik_opieki.html
    • osmag Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 30.05.04, 18:29
      Instytut Matki i Dziecka w Warszawie wydał taką broszurkę i można ją u nich
      dostać bezpłatnie.
    • ma_juli Re: WSPIERAJMY SIE... Co tam u was? 01.06.04, 09:50
      Czesc Mamuski! Czyzby cwiczenia tak was pochlonely, ze nie znajdujecie czasu
      zeby kilka slow skrobnac? A moze po prostu wszystkie dziewczyny sa w tak dobrej
      formie, ze nie ma potrzeby pisac? Zycze Wam tego. Ale fajnie byloby sie
      dowiedziec jak sobie radzicie i co tam u Was... A co u mnie? Jutro kontrolna
      wizyta u lekarza rehabilitanta i pani rehabilitantki. Jestem spokojna. Widze jak
      Amelka sobie radzi, jest na etapie chodzenia bokiem przy meblach. Masujemy te
      stopki caly czas, i coraz mniej stawania na palcach, choc zdarza sie. Albo dla
      odmiany podkula paluszki pod spod stopy, he, he.
      Bylismy we czwartek u neurologa, to pierwsza poszpitalna wizyta i w sumie nic
      nowego. Nie wiadomo dlczego Amelka przygina glowke, moze to taka maniera? a moze
      sie czegos wystraszyla i ma taki odruch nerwowy? Czasami w ogole tego nie ma,
      czasmi sie pojawia, w sumie to juz nawet przestalam zwracac na to uwage. Moze z
      tego wyrosnie?
      A poza tym, to bardzo niesmialo idzie lato. Dziewczyny, ktore mieszkaja na
      poludniu maja z pewnoscia cieplej, niz my na polnocy, he, he. Pocieszam sie, ze
      w Gdansku podobno zimniej?
      Ale niezaleznie od pogody , moje drogie dziewczyny, zycze WSZYSTKIM NASZYM
      DZIECIOM duzo zdrowka, zeby byly szczesliwe i byly zdolne odbierac cale piekno
      tego swiata.
      Duza buzka

      Ada

      ps. do Ada16 - czy jest mozliwe zebys podpisywala sie inaczej? Unikniemy
      pomylek. Z gory dziekuje. ada.
      • ada16 Re: WSPIERAJMY SIE... Co tam u was? 01.06.04, 10:39
        Przeprawszam, ale wolalabym pozostać adą16 .( 16 bo to daleko za Adą, Adą1,
        Adą2 ...
    • chinka5 do ma julii 02.06.04, 23:23
      Jesteś nie samowitą osobą,że stworzyłaś ten serwis (nie jestem mocna w
      powiedzonkach internetowych) dużo daje on wielu mamom mającym ten problem.
      Mam pytanie ile ćwiczysz z Amelką dziennie pisałaś też gdzieś o ćwiczeniu
      wymuszającym raczkowanie proszę opisz go. Laura ma 9 miesięcy skończone i jest
      na tym etapie że powinno się ją nauczyć raczkować to też próbuje robić pani
      rehabilitantka. Mała jeszcze dobrze się nie przewraca, podnosi ani pełza i
      jestem optymistką że to wszysko nadrobi bo co mi pozostało, chciaż czasami też
      mam doły. Laura podobnie jak Amelka zaciska rączki w piąstki, no i jeszcze ten
      kołnierz żeby nie pochylała głowy na jedną stronę.
      Mam nadzieję, że nie jestem zbyt bezpośrednia w stosunku do twojej osoby ale
      dziękuję ci za to że teraz mogę tu pisać o Laurze.
      • edytaiola Re: do ma julii 03.06.04, 12:30
        ja załapuje doła
        szczególnie jak widze rówiesników Oli którzy biegają
        wiem że rechabilitacja wymaga czasu
        ale my zaczeliśmy bardzo puźno i boje się strasznie że nie pomoże
        Ola nie chce zginać kolan, nie ma mowy o ułożeniu jej w pozycji - na czworaka
        nie przekręca się na brzuch, generalnie nie widze postępów w ćwiczeniach a co
        gorsza kiedy z nią ćwiczymy nie widze żeby ruszała tymi mięśniami które
        pokazywała nam rehabilitantka,
        • helena4 Re: do ma julii 03.06.04, 13:52
          Cześć, dziewczyny!

          Trochę nie pisałam, ale to nie znaczy, że mnie z Wami nie było smile
          Taki już nas los, że żyjemy jak na sinusoidzie - od doła do zwyżki nastroju
          spowodowanej postępami malucha. Edyto - podaję Ci wirtualną dłoń żeby wyciągnąć
          Cię z doła - postępy przyjdą na pewno, przecież ćwiczycie dopiero od niedawna.
          To tak jest, że długo nic i potem skok. Zobaczysz, będzie dobrze!
          Ado - cieszę się, że z Amelki taki "piechur przymeblowy". A niedawno martwiłaś
          się kiedy ustawi się do czworaków ! Chinko, jestem pewna, że Laura też zrobi
          szybkie postępy i zgadzam się z Tobą co do opinii nt. Ady smile
          Mam dobry humor, bo u Jacka są postępy, a dziś znalazłam mu fajną opiekunkę, bo
          od lipca, niestety, wracam do pracy...

          Dziewczyny, będzie dobrze! Muszę kończyć, bo piszę z Małym na kolanach,
          spróbuję skrobnąć coś później,

          Pozdr :
          Helena z Jackiem / 22.11.2003/
        • osmag Re: do ma julii 03.06.04, 15:46
          edytaiola napisała:

          > ja załapuje doła
          > szczególnie jak widze rówiesników Oli którzy biegają
          > wiem że rechabilitacja wymaga czasu
          > ale my zaczeliśmy bardzo puźno i boje się strasznie że nie pomoże
          > Ola nie chce zginać kolan, nie ma mowy o ułożeniu jej w pozycji - na czworaka
          > nie przekręca się na brzuch, generalnie nie widze postępów w ćwiczeniach a co
          > gorsza kiedy z nią ćwiczymy nie widze żeby ruszała tymi mięśniami które
          > pokazywała nam rehabilitantka,
          >




          A dlaczego nie skontaktujesz się z waszą rehabilitantką. Poproś o szybką wizytę
          i wyjaśnij swoje wątpliwości. To lepsze od zamartwiania się. Może wystarczy
          drobna korekta i będzie lepiej.Powodzenia
          • edytaiola Re: do ma julii 03.06.04, 16:25
            wiem wiem osmag
            ale Ty widziałaś moją Ole
            i nie byłaś zbytną optymistką sad
            a może to tylko ja już wszystko tak czarno widze
            dobrze że mój mąż ma inne nastawienie od moje
            • osmag Re: do ma julii 04.06.04, 17:21
              edytaiola napisała:

              > wiem wiem osmag
              > ale Ty widziałaś moją Ole
              > i nie byłaś zbytną optymistką sad
              > a może to tylko ja już wszystko tak czarno widze
              > dobrze że mój mąż ma inne nastawienie od moje




              Zaczęliście późno rehabilitację i teraz trzeba troszeczkę czasu na wyniki. Nie
              należy tracić wiary. Wiem ,że to duże obciążenie dla rodziców ćwiczyć
              codziennie i systematycznie z własnym dzieckiem. Zawsz w razie problemu
              powinnaś konsultować się ze swoją rehabilitantką. Trzymam kciuki i pozdrawiam
              was obydwie.
    • chinka5 Re: WSPIERAJMY SIE- dla rodzicow rehabilitujach d 03.06.04, 23:23
      Hej dziewczyny!!!
      Najpierw do Edyty i do wszystkich mających doła: o zmianach w mózgu u Laury
      dowiedzieliśmy się jak mała miała 7 miesięcy i dopiero wtedy mała rozpoczęła
      konkretną rehabilitację metodą Bobath przedtem ja trochę nią turlałam, więc też
      późno przedtem zajmowałam się głównie jej alergią, skazą białkową. Trzeba
      jednak wierzyć i mieć nadzieje, że będzie lepiej, że każdy dzień przyniesie coś
      nowego może jakiś mały z pozoru nieznaczący gest, ruch, który okaże się krokiem
      stumilowym. Ja nie rehabilituje swojej córki prywatnie jeżdzimy do ośrodka
      rehabilitacyjnego i tam się napatrze na cierpienie dzieciaków.Gdybym radziła
      sobie z tą całą sytuacją nigdy by mnie tu nie było, ale jestem i mogę do was
      pisać o postępach, trudnościach, radościach i smutkach.
      Dzisiaj Laura siedząc na mnie w pozycji półleżącej zaczęła się podnosić,
      ciągnąc główkę do przodu i tak robiła kilka razy, siadała i kładła się - chyba
      ćwiczyła. Może to jest właśnie przełom ten krok stumilowy?
      Pozdrawiam, trzymajcie się.
      Wiolka mama Łukasza l. prawie 5 i Laury 22.08.03
      • ma_juli ma_ juli odpowiada :-) 04.06.04, 12:55
        Witam Was wszystkie! O rany 2 dni mnie nie bylo, juz mialam obawy czy ktos tu
        jeszcze zaglada, a tu okazuje sie, ze jestescie! tylko dzialacie w ukryciu smile
        Dziekuje za mile slowa. Wielokrotnie juz pisalam, ze stworzylam ten watek z
        egoistycznych pobudek wink Chcialam z kims sensownie pogadac, a nie licytowac
        sie. Bardzo sie ciesze, ze spelnia on swoja role dla kolejnych mam. Nie opuszcze
        go mimo ze nasza droga rehabilitacyjna dobiega juz konca. A moze wlasnie
        dlatego? Jestesmy zywym przykladem tego, ze nie wolno stracic nadziei. Mimo ze
        kazdy kiwa glowa - trzeba robic swoje. To przynioslo efekty, chociaz nie bylo
        latwo...
        Chinko, cwiczylam z Amelka przez 6 miesicy Vojte + Bobath. Wtedy cwiczylysmy 4
        razy dziennie. Potem same Bobathy i to najpierw 2 razy dziennie po 15 minut,
        potem raz dziennie. Zmniejszylam do 1 razu, bo sama widzialam, ze Amelka jakby
        "przeskoczyla" ten etap. Amelka nie lubila zadnych cwiczen i nie byla to dla
        niej zadna zabawa. cwiczenie akceptowala wink kiedy zaczynala sobie z nim dobrze
        radzic. Ale tez nie byla po cwiczeniach jakos rozdrazniona, dosyc szybko wracala
        do zabawy, albo ukladala sie przy cycu.
        Teraz mamy tylko masowanie stopek, bo troche podgina palce, ale wczoraj
        rehabilitantka okreslila, ze to juz kosmetyka i zalecila kupic buciki z
        odkrytymi paluszkami i juz w nich zachecac Amelke do chodzenia.
        "Wymuszone czworakowanie" polega na tym, ze stawia sie dziecko w pozycji "na
        czworakach", mama klęka przodem do dziecka i chwyta za rece na wysokosci łokci,
        a tata klęka z tylu i łapie za nogi nad kolanami. I na 3-4 ruszaja naprzod-
        mama lewa reka a tata prawa noga. Konczyny dziecka musza isc do przodu
        naprzemiennie - czyli prawa reka z lewa noga a lewa reka z prawa noga. To BARDZO
        wazne. I tak sobie chodzimy. Amelka na poczatku prostowala nogi i kladla sie na
        podlodze i wcale jej sie to nie podobalo, ale po ok. 7-10 dniach zaczela sama
        smigac, najpierw niesmialo, a potem jak maly samochodzik smile
        Musze konczyc, bo Amelka domaga sie spaceru. Zajrze wieczorem, ewentualnie cos
        dopisze. Trzymajcie sie babeczki dzielnie. Za Helenka podaje dlon tym, ktore jej
        akurat potrzebuja. Nie jestescie same!
        Buziaki

        Ada

        ps. Ado16 oczywizda, ze mozemy byc obie Ady, nie przepraszaj smile Wydawalo mi
        sie, ze byloby latwiej, ale sprobujmy.

        ps2 : Helenko ciekawe czy juz jestes po zebraniu w przyszlej Piotrusiowej
        szkole? My bylismy wczoraj w szkole Julki i przechodze kryzys wink Pa.
        • mikoad Re: WSPIERAJMY SIĘ 05.06.04, 08:30
          Zgłaszam się na wezwanie Ady.U mnie powoli zaczyna się remont więc nie będzie
          mnie cały czerwiec.Teraz będę u rodziców a tam niestety nie ma internetu.
          U nas rehabilitacja też przynosi widoczne rezultaty.Mikołaj pomyka na czworaka
          jak opętany i nawet kombinuje stanąć na nogi.Nasza rehabilitantka powiedziała
          że niedługo będziemy zmniejszać ilość ćwiczeń do trzech razy w ciągu dnia.A i
          jeszcze jedna rewelacja.Te komory przestrzeni mózgowych znacznie się
          zmniejszyły,teraz poniżej 5mm.
          Także dziewczyny zobaczcie ta rehabilitacja i trud jaki w nią wkładamy naprawdę
          przynosi efekty.Raz wcześniej raz później ale zawsze jest jakaś poprawa.My też
          czekaliśmy prawie trzy miesiące aż Mikołaj zaczął czworakować.A ćwiczymy już
          pół roku.
          A tak na marginesie to jestem ciekawa jak to będzie mieszkać miesiąc z
          rodzicami.Dopiero malucha rozpieszczą dziadkowie.Moja mama jak Mikołaj coś
          zastęka natychmiast biegnie do niego i bierze go na ręce.I cały dzień potrafi
          dyskutować a to mały jest głodny a to pić mu się chce a to trzeba się z ni8m
          pobawić.Oj kochani są ci nasi rodzice ale tak na dłuższą metę z nimi mieszkać
          to ciężko.
          Kochani trzymam za Was wszystkich kciuki i myślami jestem przy Was. Zobaczycie
          że przyjdzie dzień kiedy będziecie mogły tak jak ja powiedzieć że jest dużo
          lepiej.Pozdrawiam mocno i życzę powodzenia.Ania
Inne wątki na temat:
Pełna wersja