sagnesa
24.02.04, 21:24
Moja prawie 2-letnia córeczka tydzień temu najpierw straciła zupełnie apetyt,
a jadła sporo. Potem doszła straszna biegunka w dzień, w nocy wymioty, temp.
39o. Rano przyjechał lekarz - "pewnie jakiś wirus": Nifuroksazyd, Smecta,
Lacidofil. Na trzeci dzień wydawało mi się, że jest lepiej, odzyskała humor,
coś przegryzła, poszła spokojnie spać. I od nowa wymioty i biegunka przez dwa
dni. Wczoraj zasnęła mi na podłodze gdy wyszłam do ubikacji, znowu przyjechał
lekarz- "może rotawirus - badanie kału" ale dzisiaj jak na złość nic nie
zrobiła (bo niby po czym?).
Dzisiaj cały dzień spała, momentami gdy nie spała chciałą pić i prawie w
ogóle z nią nie było kontaktu (nie odp. na pytania, nie uśmiechnęła się itd.)
tylko mówiła, że ją boli brzuch.
Nie wiem co robić! To już tydzień jak nic nie je. Wiem - ma pić i coś tam
pije, ale widzę jak schudła w oczach - kości obciągnięte skórą (podobno nie
jest odwodniona). Przecież dziecko nie może zupełnie nic nie jeść tyle dni
(kości, mózg ...). Boję się jutra - co dalej robić??