Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dziecka

01.10.10, 19:10
Witam
za kazdym razem jak moja 7 letnia córke dopada jakaś goraczka, kata,r bol głowy czy brzucha ja zaczynam szaleć. Poprostu nie potrafie sobie poradzic z lękiem że czegos nie dopilnuje cos zawale i coś może się stac mojemu dziecku? czy tez tak macie? Czy ze mna cos nie tak? Podejrzewam ze jest to też wynik nagonki prasowej o złych decyzjach lekarzy, zresztą sama kiedys też o malo nie zmarłam w wyniku złej diagnozy i chyba to od tego czasu tak mam.
prosze moze macie jakieś sposoby na poradzenie sobie z tym problemem?
pozdrawiam
    • 0wiolcia0 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 02.10.10, 15:04
      też tak mam, wszystkie znane mamy mi mówią, że drugie dziecko mnie z tego wyleczy wink
      • krolis11 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 02.10.10, 15:52
        No tak a co w przypadku jednego dziecka? Drugiego nie planuje, a swoja droga ciekawe czemu tak jest, przeciez dzieci powinno sie traktowac jednakowo?
      • 0wiolcia0 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 03.10.10, 19:08
        0wiolcia0 napisała:

        > też tak mam, wszystkie znane mamy mi mówią, że drugie dziecko mnie z tego wylec
        > zy wink

        dokładniej mówiąc chodziło o tą całą (często) nie potrzebną histerie, przedwczesną panikę, o to że sama się nakręcam... co to będzie etc., myślę że i różnica wieku między dziećmi ma tu duże znaczenie, jeśli jest nie wielka to mama ma więcej zajęć i mniej czasu na rozmyślanie, a przy różnicy wieku 6/7 lat to prawie jakby się jedynaka wychowywało
      • lejdi111 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 19.10.10, 12:14
        0wiolcia0 napisała:

        > też tak mam, wszystkie znane mamy mi mówią, że drugie dziecko mnie z tego wylec
        > zy wink

        a mnie nawet pediatra tak powiedział smile
    • aniutka4 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 02.10.10, 16:41
      Ja taż tak mam z moim 7 - latkiem. Dodam jeszcze, że mam 16-letnią córkę. Kiedy decydowałam się na drugie dziecko byłam pewna, że nie będę się już tak przejmować chorobami, że to już przeżyła i "z drugim będzie lepiej". Od razu mówię . W moim przypadku z drugim jest gorzej. Może dlatego, że syn choruje jeszcze bardziej intensywniej niż córka.
      Moje życie zdominowały teraz jego choroby. Posyłam do szkoły i myślę co się tam dzieje ( czy się spocił i np. jest otwarte okno, czy wyszli na podwórko a on się źle ubrał itp. ), te myśli to obsesja. Ciągle jednak mimo starań (morze, trany, szczepionki, itp itp. ) syn np. po 3 dniach - góra tygodniu chodzenia znowu jest chory. Wtedy "3 dni z życiorysu" - jak syn ma gorączkę i nie ma siły wstać z łóżka - nie jem, nie mogę spać. Gdy mu lepiej odżywam, ale martwię się, że znowu będzie to samo - bo musi iść do szkoły. Czasami myślę, że tracę radość życia nic mnie nie cieszy i ciągle się zamartwiam. Czekam kiedy będzie lepiej..........? Nie wiem
      • kubo-nia Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 02.10.10, 18:25
        mam to samo i obalam teorię że drugie dziecko z tego wyleczy w moim przypadku o drugiego synka martwię się jeszcze bardziej a to chyba przez internet. Jak Kubuś był mały (obecnie ma siedem lat ) nie miałam dostepu do tej kopalni wiedzy , teraz przy młodszym synku ( ma roczek) jestem bardzo oczytana i chyba za dużo wiem, jakiekolwiek objawy od razu kojarzę z najgorszym. Próbuję z tym walczyć , ale skutki walki - OPŁAKANE. Mimo wszystko nie dajmy się zwariować . Pozdrawiam wszystkie nienormalne mamy .
    • solaris31 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 02.10.10, 19:39
      mam to samo.

      także obalam teorię, jakoby drugie dziecko z tej "przypadłosci" leczy. wręcz przeciwnie - teraz mam strachy na stereo, bo dzieci zwykle chorują razem, albo kilka dni po sobie confused

      staram się panować nad sobą, ale nie zawsze się udaje...
    • dorek3 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 02.10.10, 21:50
      Fajnie przeczytać że się w swojej schizie nie jest osamotnionym.
      Ja pomimo 7-letniego macierzyństwa, chorób stereo w ilości już niepoliczalnej nadal tak mam. Ewidentnie jest lepiej jak młodzi odpuszczają i mniej chorują. Ale zawsze przychodzi moment, że któryś daje popalić i wszystko wraca. Przez ostatnie dwa sezony królowały uszy, teraz młody zaserwował zapalenie płuc. I już od paru dni myślę nie o tym, że fajnie że zdrowy tylko co to będzie jak wróci do szkoły i kiedy i na co znowu się rozłoży.
      M aż twierdzi że jestem nienormalna z lataniem do lekarza, robieniem badań ale muszę przyznać że intuicja zwykle mnie nie zawodzi i pomimo że czasami nie umiem postawić diagnozy (brak stetoskopu lub otoskopu) to wyczuwam chwile kiedy coś się pogarsza i trzeba radykalizować leczenie.
      • kubo-nia Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 03.10.10, 11:08
        okazuje się że jest nas całkiem sporo i podejrzewam że nie każda mama ma odwagę się przyznać a więc tak sobie myślę że to nie my jesteśmy nienormalne tylko coś nie tak z mamami całkiem wyluzowanymi. I tej wersji będę się trzymać.
    • ata99 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 03.10.10, 20:06
      Mam to samo z 3,5 latkiem. Myślę, że problemem jest okropne poczucie osamotnienia i braku wiary w dzisiejszych lekarzy. Jak mam być spokojna, że syn jest dobrze leczony, jeśli nie mam pełnego zaufania do pediatrów z ośrodka (i mam ku temu podstawy). Od dawna szukam kogoś z doświadczeniem, dobrym, nowoczesnym podejściem do leczenia dziecka i nic...w dużym mieście!
      • krolis11 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 06.10.10, 11:33
        Witam
        ciesze się że nie jestem sama w tym wszystkim,,,
        I potwierdzam że to nieufność do lekarzy i interent sprawiają ze tak bardzo szalejemy, ale niestye czasem jeżeli człowiek się nie dokształci w necie to lekarze stawiają bardzo dziwne diagnozy....
        Pozdrawaim i zdrówka dla wszystkich naszych pociech.
    • dagi80 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 06.10.10, 12:56
      To chyba faktycznie wina służby zdrowia. Jak moje dziewczyny chorują to martwie sie strasznie a jeszcze bardziej wnerwiam tak najbardziej na bezsilność. Dzwonie do przychodni i walcze najpierw z pania w rejestracji bo "jak nie ma gorączki to może jutro itd" a potem z lekarzem, który twierdzi "ja nic nie widze dawac przeciwzapalnie i za 2 dni sie pokazać" i tak chodze co 2 dni aż i tak sie kończy antybiotykiem i zamiast tygodnia choroby mamy wyjęty z życiorysu miesiąc. już nie wspomne o lekarzach specjalistach, do których czeka sie w kolejkach miesiącami. Do alergologa czekam już od maja a nos pełny pediatra rozkłada ręce bo nic nie ma laryngolog twierdzi że on już swoje zrobił i tzreba do alergologa a my czekamy i denerwuje sie strasznie żeby sie później nie okazało że sie czegoś niedopilnowało.
    • mamka30 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 06.10.10, 19:21
      ze mną jest podobnie..jestem mamą 5-latka i za kazdym razem czy to bol brzucha czy tylko gorączka to ja szaleje ale to z tego tez względu ze jest tyle chorob ktore zaczynaja sie tak niewinnie a kończa tragicznie..
    • yula Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 06.10.10, 20:06
      Ja sie przejmuje bólami brzucha, chociaż nie lecę od razu do lekarza po pierwszych wymiotach czy biegunce, już sie je trochę przeszło (córka 5,5 i syn 7,5). Wczoraj jednak byliśmy u lekarza bo córka skarżyła sie na mocny ból brzucha. Diagnoza rotawirus, ja też tak myślałam , bo parę dni wcześniej syn to przeszedł bez lekarza. Teraz mam wątpliwości, a jutro znów idziemy do lekarza z podejrzeniem że młoda ma ospę wietrzną. Wczoraj był jeden pęcherzyk w pachwinie, teraz 4 na nóżkach. A w klasie młodej jedna dziewczynka na bank ma ospę. Więc teraz mam parę tyg z głowy z młodą, a pewnie za 2 tyg powtórka z rozrywki ze starszakiem, chociaż w przedszkolu tyle szans mieli na to i nic, a tu od razu uncertain
    • korusiar Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 11.10.10, 21:28
      Jestem pesymistką i panikarą "z urodzenia", jak tylko dziewczyny zaczynają kichać, ja już myślę o najgorszym. Mam świadomość, że niepotrzebnie się nakręcam ale nie wiem jak temu zaradzić sad
      Jestem przerażona nawet zwykłym przeziębieniem bo wtedy przynajmniej tydzień musimy zostać w domu i starsza nie może brać udziału w terapii.
      Natomiast młodsza ma taką dziwną "przypadłość", że gdy rośnie jej gorączka to córka jest zimna i ma okropne dreszcze i dopiero gdy temperatura osiąga prawie 40 stopni to mała robi się przeraźliwie gorąca. Gdy pierwszy raz tak zareagowała, wezwaliśmy karetkę, byłam pewna, że córka umiera. Odchodziłam od zmysłów i nawet najgorszemu wrogowi nie życzyłabym takich przeżyć i takiego widoku (dziecko było lodowate, miało sine usta, trzęsło się niesamowicie i było półprzytomne). Dlatego lekarz zalecił podawać jej lek przeciwgorączkowy już przy temperaturze 37,5 stopnia. Ponadto prawie każde przeziębienie kończy się u niej antybiotykiem (katar spływa jej do uszu).
      Dlatego najlżejszy nawet katarek stawia mnie na równe nogi i powoduje, że nie śpię po nocach ze strachu bo wiem, czym to się może skończyć sad
    • zebra12 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 12.10.10, 12:25
      Ja mam 3 dzieci i tak samo panikuję przy każdym. Nogi mam jak z waty, nie mogę racjonalnie myśleć, spać, pracować, bo martwię się, czy katar nie zejdzie znó na uczy, czy ból brzucha to znów nie wirus, który położy mi wszystkie, czy ból głowy to znów nie udar itd itp...
      Z tego wszystkiego sama wcale nie choruję. Gdy mi się zaczyna infekcja, gorączka czy ból gardła, a któraś nagle zachoruje, to od razu wszystko mi mija. Natychmiast, bez leków. A dzieci mam już duże: 14, 11 i 4 lata.
      • farfalina Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 13.10.10, 13:40
        Ja dołaczam do grona obsesyjnych mamus....ja juz wiem,ze potzrebuje pomocy psychologa.Wpadla w paranoje i nie radze sobie z chorobami corki(6 lat)wszystko widze w czarnych kolorach,zwykle przeziebienie?ja wiodze juz tragedie.Moja mala ma ciagle dziwne(dla mnie)dolegliwosci,niby wszystkie dzieci choruja ale...no wlasnie nie potrafie opanowac tych glupich zlych myusli ze cos jej jest-bedzie strasznego.Siedze w pracy i mysle czy nic jej sie nie dzieje,czy nic nie boli.to jest chore i jestem tym juz wykonczona.Teraz jestesmy po zapaleniu ucha,czeka nas badanie sluchu i ja juz na zapas sie zapartwiam na amen czy cos zlego nie wyjdzie...bagly bol zoładka,ona ze stresu nie moze normalnie oddychac a ja szalej i nie wiem co robic.wiem,ze u niej tak jest ze stresu.ciagle ja pytam czy cos ja boli,jak sie czuje.wiem,ze tak nie mozna ale walcze z tym....nie chce wycjhowac hipohondryka(przepraszam,chyba strzelilam blad)
        Musze cos z tym zrobic bo zwariuje.Moze ktos zan dobrego psychologa?...a moze juz psychiatry??latam z nnia po lekarzach,doszukuje sie od razu wszystkiego i ten cholerny internet,ktory nakreca na maxa....
        mam obsesje,ogarnela mnie paranoja...co z tym zrobic???drugie dziecko w moim przypadku tylko pogorszy ten stan.Jak urodzilam mala tak nie mialam,trwa to od jakies 2 lat i sie nasila....
        • farfalina Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 13.10.10, 13:50
          dodoam,ze badania krwi robie zawsze raz jak nie 2 razy w roku,miala teraz robione mc temu łacznie z borelioza i wszystko ma ksiazkowe...chyba powinnam sie cieszyc a jednak ja ciagle mysle czy nic jej nie jest..pomozciesad
          • naszaheidi Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 13.10.10, 21:25
            Ja to samo,kazdo chorobe traktuje w kategoriach przegranej wojny.Jak ktos kichnie lub zasmarcze to az mi wlosy staja,nie chodze w miejsca publiczne:sklepy,lekarze-zamawiam wizyty domowe-chyba ze juz musze isc do luxmedu to jak zlodziej sie rozgladam za zasmarkancami.Mecze sie z tym strasznie,maz jak zwykle bagatelizuje,bo przesadzam...a dzieciaki chorowite
            • lilly80 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 14.10.10, 08:49
              Dzieki dziewczyny za ten post, bo ja juz chcialam isc do psychiatry ze soba. Mam dokladnie tak samo jak piszecie, z tym ze mam juz dwie corki i mlodsza (astmatyczka) przezywam jeszcze bardziej. Z tym ze u mnie dochodza oprocz niejedzenia, nie przespane noce bo nasluchuje jak mala oddycha i co chwile odpalam inhalator zeby ja inhalowac. MASAKRA!! Chcialabym miec taki luz jak moj maz, ktory sie ze mnie smieje ze bezsensu panikuje.
          • lukas.2004 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 16.10.10, 22:10
            Mam identycznie - każde zakasłanie powoduje u mnie ból brzucha. Rano mam często biegunę, czasem wymiotuję. Ciągle całuję dzieci w czoło - sprawdzam, czy aby nie gorączkują, nawet jak wszystko jest ok. Nawe jak dzieci są zdrowe, to się obawiam co przyniesie noc. Jak odbieram z przedszkola, to zasanawiam się, czy odbiorę zdrowe. To histeria. Inernet dodakowo nakręca potwornie, sama się też nakręcam. Sezon jesienno-zimowy mnie dobija.
            Mi się z tym źle żyje, a reszcie rodziny źle żyje się ze mną.
            Zaczęłam leczenie, bo mam silną nerwicę lękową i odbija się o już na rodzinie...
        • kocia17 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 15.10.10, 15:08
          Do farfaliny. Nie wiem skąd jesteś, ale jak to przeczytałam to jakby jesteś moim psychicznym klonem, albo ja twoim. Do tego moja mała ma również 6 lat. Pozdrawiam.
    • alusiap1 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 15.10.10, 13:26
      Mam to samo, moja córka ma 8 lat i teraz jest od 2 tygodnichora, kaszle, do tego co jakis czas bole brzucha, nie śpię po nocach , widzę wszystko w czarnych kolorach, nawet leki mi nie pomagaja, tak się boje, ze cos sie wydarzy, jak znajdziesz na to radę, błagam podziel się ze mną
      pozdrawiam
      • kocia17 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 15.10.10, 14:53
        Witajcie. Ale nas dużo! Ja mam podobną schizę jesli chodzi o zdrowie mojego dziecka i niestety mi się pogarsza. Rozmawiałam na ten temat z mądrą panią doktor i powiedziała mi że to wszystko przez hormony ( z którymi coś się dzieje po porodzie, a potem jest już tylko gorzej), internet i ogólną zmianę podejścia do dzieci, na które się chucha i dmucha. Czasem wydaje mi się, że juz jest tak źle ze mną, że powinnam natychmiast pójść do psychologa. Obecnie na ziemię przywraca mnie mój mąż, który ma chyba zdrowe podejście do tego problemu, ale oczywiście nie za bardzo go słucham, no bo przecież faceci się nie znają i niczym się nie przejmują!
        • farfalina duzo nas... 18.10.10, 15:21
          kocia ja jestem z wawy...
          matko jak nas duzo!!!Ja juz pytalam mojej pediatry czy nie moze polecici mi jakiegos psychologa,chce pojsc z polecenia.mam ale psycholog dziecieca,mam zadzwonic i moze kogos poleci albo sama sie podejmie mojej terapii...zobaczymy.Jak kogos znajde godnego polecenia napisze tu,moze ktoras tez jest z Wawy i potrzebuje pomocy.Mysle ,ze kazda z nas co tu pisze juz jest na tym etapie,tak sie zyc nie da.Moja mala wlasnie jest po jelitowcesadod piatku.boze co ja przechodzilam!!!oczywiscie byla pediatra bo po calym dniu spokoju znow wymiotowala nagle i to chlusnela wiec mnie trafilo...na bol brzucha nic jej nie pomagalo..jakas masakra

          Ja nawet w nocy sprawdzam jej czolo,tak jak tu ktoras z mam napisała...
          Zauwazylam,ze mała juz podlapala to ze jak ja cos boli-to ja staje na glowie,bardzo duzo czasu jej poswiecam,bawimy sie razem,spimy,przytulamy.Jakbym chciala jej wynagrodzic jej zle samopoczucie,a jak juz idziemy na pobranie krwi to zawsze dostaje jakis drobiazg ze bykla dzielna...Boje sie,ze niedlugo juz nie bede umiala odroznic jej klamstwa od prawdy choc narazie wiem kiedy klamie.Na ta chwile z bolem nie klamala ale boje sie ze zacznie bo wie ze ja sie nad nia uzalam...Jestem juz bardzo zmeczona swoim stanem...nie daje rady.dlaczego wszystko widze w czarnych kolorach,nie wspomne juz ze tez odbija sie to na mojej rodzinie,glownie mezu...jestem nieprzyjemna dla niego jak tylko malej cos jest,a przeciez on tu niczemu nie jest winny.nic mnie nie cieszy,boje sie na zapas ze cos moze sie wydazyc.to jest chore!a najgorsze jest to,ze jak mam jakies przeczucia,ze mala zachoruje,ze cos jest nie tak to prawie zawsze mi sie to sprawdza,jakbym sciagala to na siebie!!!!
          ojjj mozna by pisac i pisac...
          wiem jedno,tlumaczenie innych ,ze przesadzam,ze jest wszystko OK mi nic nie daja...musze szukac pomocy gdzie indziej,u specjalisty....
    • magda2663 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 15.10.10, 19:11
      Identycznie mam jak wszystkie tu mamy.Syn 6 lat córka 2,5 roku .Syn obecnie zapalenie oskrzeli przechodzi wyjatkowo długo a w sierpniu wycinaliśmy 3 migdał i teraz strasznie sie boje że każde przeziebienie tak sie bedzie kończyc a gdzie tam do wiosny .Zawsze przez pierwsze 3 dni choroby nie jem nie spie bo sie boje jak sie choroba rozwinie.Masakra .i tak każda choroba dzieci kosztuje mnie 1-2 kilo na wadze ( a niestety nie mam sie z czego odchudzać)Na dodatek nawet jak są zdrowi to ja i tak mysle i patrze czy któregos cos nie bierze.Czysta paranoja.Nic tylko do psychiatry.
      • marla79 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 15.10.10, 21:55
        mam tak samo.
        mam 2 dzieci i boje sie jeszcze bardziej niz przy jednym jak mialam.
        za kazdym ich katarem zaczyna bolec mnie brzuch, pzrestaje jesc.
        boje sie wlasnei ze niedopilnuje czego, ze przeocze cos.
        wariuje
    • marla79 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 15.10.10, 22:02
      witam,
      mam tak samo.
      boje ise i drze bardziej niz przy pierwszym dziecku.
      za kazdym razem go zaczynaja miec katar mnie zaczyna bolec brzuch, nie mam ochoty na jedzenie.
      boje sie ze ocs przeocze ze czegos nie dopilnuje.
      chore to sjest , wiem, bo to juz kolejny 100 katar a ja wariuje
      • marla79 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 15.10.10, 22:05
        ups,

        dwa takie same, podobne posty napisalam,
        odswiezalam strone ale sie poprzedni nie pojawial.
        sorry za powielenie
        • jaga-0 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 16.10.10, 16:36
          Witam! Też tak mam, synek ma 2 lata i drżę jak tylko kichnie lub kaszlnie. Teraz chorowal na trzydniówkę a najgorsze jest to, że synek panicznie boi się lekarzy więc sama próbuję "diagnozować chorobę" np. z trzydniówką nie byłam u lekarza, zbijałam gorączkę a że innych objawow nie miał to stawiałam na trzydniówkę a jak na trzeci dzień wysypało to odetchnełam z ulgą, że to tylko trzydniówka. Boję się co będzie dalej... teraz chodzi i trze nos i oczy więc już się martwię czy to nic poważnego??!! Po urazie głowy jaki miał pół roku temu i szyciu na siłe reaguje histerią na jakiekolwiek wizyty w przychodni, prześwietlenia głowy też nie udalo się zrobić, badany nie był odkąd skończył rok i teraz zachodzę w głowę czy nic mu nie jest, czy może jest na coś chory jak zaczyna grymasić itp. itd.
          Nic się nie liczy,nie mam chwili dla siebie, nigdzie na dłużej nie wychodzę, nie pracuję tylko opiekuję się synkiem, wiem że odbija się to na moim zdrowiu ale nic na to nie mogę poradzić, tylko aby był zdrowy a on i tak choruje sad
    • dorek3 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 20.10.10, 09:55
      Dziewczyny, napiszcie prosze czy Wasze podejście ma zwiazek z dużą ilościa chorób u dzieci czy jest od tego całkowicie niezależne. Ja jestm juz koszmarnie umęczona chorobami chłopaków. Od 4 lat przerabiam ich ogromną ilość. U jednego widac wyrastanie z takiej masy infekcji i pomimo iz ma wrodzona wadę serca to podchodze spokojniej. Drugi, alergik, swoimi choróbskami poprostu mnie wykańcza. Ciągle jest coś (i to wcale nie błache katary, na które prawie nie zwracam uwagi, tylko poważne infekcje), ciągle leki i lekarze Teraz poszedł po 4 latach w przedszkolu do I klasy i choc juz było całkiem dobrze rok temu to do dziś od września zdążyliśmy przerobić wirusową infekcję gardła, odoskrzelowe zapalenie płuc, teraz jest katar a od wczoraj ból ucha więc pewnie jutro sie okaże że ma zapalenie ucha.
      Jestem wykończona psychicznie, nic mi się nie chce, nie mam już siły!
      • farfalina Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 20.10.10, 10:13
        Jesli chodzi o mnie to rok temu mala chorowala znacznie mniej a teraz od wrzesnia jakas masakra...w czerwcu przeszla angine,we wrzesniu zlapala male przeziebienie,katar ktry ciagnie sie z malymi przerwami do dzis!w miedzy czasie na nodze miala ziarniniaka obraczkowatego-naczytalam sie w necie to dojsc do siebie nie mogłam i do dzis ja co dziennie ogladam bo to lubi powracac...,3 tyg temu zapalenie ucha a w piatek zlapala jelitowke,no przeciez oszalec mozna!!!!
        u mnie nie ma zwiazku z duza ilosci chorow ale zqwsze tak bylo przy byle malej infekcji,ja poteguje to w glowie na taka skale jakby jakas tragedia miala byc,nawet jak jest zdrowa to ja bacznie obserwuje i ciagle mysle czy czasem za chwile cos sie nie wydarzy...
        od niedzieli jest ok po jelitowce ale raz na dzien albo przez sen mowi ze ja boli brzuch i sie masuje.wiem ,ze te bole moga byc jakis czas po tym wirusie ale ja nie wyrabiam....

        w przedszkolu u nas jakas plaga tych jelitowek i znow siedze jak na szpilkach bo boje sie ze drugi raz to złapiesad
        • dorek3 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 20.10.10, 10:47
          Mogę tylko pcoieszyc że taka prawdziwa jelitówke z biegunka, wymiotami i gorączka przez 3 dni przerabiałam tylko raz jako pierwszą. Wszystkie kolejne później juz były bardziej lajotwe. Za tym pierwszym razem zachorowałam i ja i to była najgorsza choroba jaką pamiętam od 10 lat. A niechęć do jedzenia, w szczególności wedliny i mięsa, miałam jeszcze przez miesiąc po.
          • farfalina Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 20.10.10, 11:17
            u nas poprzednim razem byly tylko wymioty raz i dzien biegunki i koniec a teraz jest zupelnie inaczej i gorzej.Podobno tych odmian jelitowek jest kilka i kazda przechodzi sie inaczej
        • dianaro Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 20.10.10, 10:53
          Nie tylko ciebie. Ja też przyłączam się do grona. Moje dziecko dotąd praktycznie zdrowe, od tego roku jest obecnie na 8 kuracji antybiotykowej. 2 razy w tym roku był w szpitalu z zapaleniem płuc, 3 razy zapalenie oskrzeli, 2 zapalenie krtani. I czuję, że na tym się nie skończy. A przedszkole dopiero zaczął, jak dotąd spędził tam 3 dni, a tego trzeciego wrócił z gilem do pasa. I muszę powiedzieć, że jak na tak poważnie chorego to moje dziecko nie wyglada. Nie ma gorączki, gardło czyste, nawet dobrze z jedzeniem, nie kaszle. Zaczyna się od lejącego kataru, który po 2 dniach już zalega w nosie, spływa od razu do środka i na trzeci dzień mamy zapalenie oskrzeli/płuc. Nie wiem, ile jeszcze to potrwa, co moje dziecko ściągnie na siebie, ile leków przyjmie. Cieszę się, że rozumie, że podczas choroby należy zażywać leki, chętnie je przyjmuje i słucha się zaleceń lekarzy. Po prostu chyba jest z tym pogodzony. Gorzej ze mną - patrzę na nos mojego syna, słucham oddechu czy przypadkiem się coś nie zaczyna. Na początku choroby chodzę zła, nie odzywam sie do męża, dziecko też mnie denerwuje. Potem jak emocje opadają, godzę się z tym, podaję leki i modlę, aby szybko wrócił do zdrowia.
          Ta właśnie sytuacja i obawa przed kolejną chorobą powstrzymuje mnie przed drugim dzieckiem, bo nie wiem czy miałabym tyle siły przechodzić to ponownie. A nie wierzę, że drugie będzie okazem zdrowia. Po prostu nie wierzę, że drugie chowa się inaczej jak wszyscy dookoła mi mówią.
          • jaga-0 Re: Czemu tak mnie martwi kazda choroba mojego dz 20.10.10, 14:40
            Też nie wierzę, że przy kolejnym dziecku byłoby inaczej a wręcz przeciwnie myślę, że byłoby o następny raz gorzej. Moim zdaniem to wynika z naszego charakteru. Moja bratowa też ma jedno dziecko i pomimo, że dziecko chore od miesiąca nie widzę u niej oznak takiej wariacji jak byłaby u mnie. Chodzi z dzieckiem do lekarza i to co lekarz powie to tak stosuje i niczym się nie martwi, jeszcze z chorym dzieckiem przychodzi do mnie posiedzieć, a ja z siebie wychodzę i zabieram moje dziecko jak najdalej od chorego, bo ono kaszle, a ona patrzy na mnie jak na dziwoląga, że wyolbrzymiam, że lekarz mówiła, że nie zarazi. A ja nawet nie potrafię jej wprost powiedzieć, żeby nie przychodziła do mnie z chorym i jak sama jest chora tylko takimi ogródkami jej tłumaczę. Moje dziecko ma dwa latka i nie mogę powiedzieć, że jest chorowitym dzieckiem ale ja i tak się przejmuję, że coś przeoczę.Źle mi z tym ale wiem, że inaczej nie będzie bo ja wszystkim się przejmuję, jak pracowałam to też stale mi się wydawało, że o czymś zapomniałam albo czegoś nie dopilnowałam, teraz siedzę w domu z dzieckiem i już myślę jak to będzie jak wrócę do pracy, czy dam radę czy nie zawalę itp. itd.a powodów do tego nie mam.
            • fogito Re: A kto mnie przebije... 20.10.10, 22:15
              Mój syn ma teraz prawie 7 lat. Kiedy ma 1,5 roku podejrzewam, że dziecko nie dosłyszy. Nie mówi i nie reaguje prawidłowo. Prof Skrażyński, czołowy otolaryngolog w kraju stwierdza płyn w uszach i wycina 3 migdał, co ma zlikwidować niedosłuch. Po miesiącu od zabiegu dziecko trafia na OIOM. Ma zapalenie kratani, jesteśmy na wsi u dziadków. Lekarze w Koninie intubują Małego i wzywają karetkę. Jest tydzień przed Bożym Narodzeniem, wali śnieg a my godzinę jedziemy karetką do Poznania. To znaczy ja i synek już wentylowany ręcznie przez lekarza. Mój mąż pociągiem jedzie z W-wy. To jest koszmar, którego nie zapomnę. Trzy doby na OIOM'ie i Boże Narodzenie na pulmonologii. Przez następny rok nie przespałam żadnej nocy spokojnie. Właściwie do tej pory nie śpię spokojnie. Po tym zdarzeniu postanawiam wyjechać do teściów do Stanów, bo lekarze radzą zmianę klimatu po akcji ze szpitalem. Mały ma osłabiony układ odpornościowy. Cały czas niepokoję się o słuch. Synek ma już skończone dwa lata a nie mówi. Mąz nazywa mnie paranoiczką i podpiera się opinią lekarzy z Kajetan. Ale ja wiem swoje i wymuszam zorganizowanie badań w Stanach. I mój niepokój się potwierdza. Dziecko ma wrodzony niedosłuch. Zdiagnozowany właściwie w ciągu dwóch godzin. Mały ma już wtedy 2,5 roku a lekarze patrzą na nas jak na przybyszy z trzeciego świata. Trudno im uwierzyć, że nikt tego nie zdiagnozował u tak dużego dziecka. Mąż w Polsce płacze do słuchawki. Ja nie płaczę, bo wiedziałam od dawna. Dziecko dostaje aparaty, wracamy do kraju a ja zaczynam rehabilitację. Trwa kilka lat i kończy się sukcesem. Ale ja już nikomu nie wierzę. Żadnemu lekarzowi. Douczam się sama i do lekarzy chodzę już właściwie tylko po recepty.
              W międzyczasie Mały trafia jeszcze do szpitala z grypą. Ma powikłania. Nie zaszczepiłam, bo lekarz odradził a ja głupia posłuchałam. Już tego błędu nie popełnię.
              Jeżdżę dwa razy do roku z dzieckiem do Stanów do otololaryngologa na kontrole uszu i słuchu. Boję się panicznie latać a ciągłe problemy ze zdrowiem dziecka nie pomagają. Rok temu potrąca mnie samochód na pasach. Nic się nie dzieje złego, ale ja tracę chyba cały magnez jaki jeszcze posiadałam w organiźmie. Mam zawroty głowy, nie mogę ustać na nogach. Kilka razy jadę karetką do szpitala kiedy tracę czucie w rękach. Neurolog diagnozuje zespół lęku pourazowego. Ja chudnę, mizernieję. Kiedy dostaję kołatań serca i bóli w klatce piersiowej trafiam wreszcie do kardiologa, który stwierdza, ze z takimi wynikami czeka mnie zawał. Zaczynam brać magnez na stałe i jest lepiej. Chociaż w międzyczasie dostaję ataku paniki w samolocie. Lecę sama z dzieckiem kolejny raz do lekarza i myślę, że dla mnie to już koniec. Nie wiem jak ale dochodzę do siebie.
              W Stanach lekarz podejmuje ryzyko operowania i naprawy słuchu w prawym uchu. Mąż zwala podjęcie decyzji na mnie. No bo jak się nie uda, to przecież będę mogła mieć pretensje tylko do siebie a nie do niego. Jakież to wygodne. Operacja zostaje zrobiona w lipcu. Udaje się, ale ja jestem starsza o jakieś kolejne 10 lat.
              Syna czeka kolejna operacja, ale ja nie wiem czy dam radę podjąć ryzyko po raz kolejny. Nie mam już siły po prostu.
              Kilak ostatnich dni... Dziecko rano wstaje z bólem stopy. Ma zaczerwienienie w miejscu ukłócia (drzazga?) i pręgę idącą od rany. Mąz jak zwykle bagatelizuje, że nadepnął na coś. Ale ja nie mogę się uspokoić. Jedziemy do chirurga, który oczyszcza ranę i stwierdza stan zapalny, który objawia się charakterystyczną pręgą. Jeszcze tego samego dnia jesteśmy na ostrym dyżurze na Niekłanskiej, bo pręga się powiększa.
              Wyleczyliśmy stopę. Dziecko idzie do toalety i krwawi podczas oddawania stolca. Zdarzało mu się czasami, ale nigdy tak dużo. Może jakiś polip pękł... Nie wiem, ale pediatra znów kieruje do chirurga do szpitala. Pewnie syna czeka kolonoskopia, bo to nie pierwszy raz.
              Po tych wiadomościach ręce mi opadły do ziemi.
              Reasumując ten spis nękających nas chorób i nieszczęśliwych przypadków...Dopóki dziecko nie trafiło na OIOM, to byłam spokojną wyluzowaną matką. Później już nigdy nie.
              Pomimo tych wielu lat życia w permanentnym stresie uważam, że nie ma nic ważniejszego od bycia matką/rodzicem. Reszta to marność.
              I żebym tylko mogła przytyć i przestać się tak martwić uncertain Chyba się pójdę po prostu wykąpać i łyknąć magnez.
              Pozdrawiam wszystkie paranoiczki.
              • myelegans Re: A kto mnie przebije... 21.10.10, 04:20
                Wow, fogito , faktycznie masz powwow do schizy. Mam jedno dziecko I nie mam lekow zdrowotnych, znaczy mam jak jest powazny powod, Przeszlismy korekcyjna operacje, wrodzonej wady, ktora zyciu nie zagrazala, ale ostateczna decyzje musielismy podjac MY.
                Po przeczytaniu calej mozliwej literatury medycznej, maglowaniu chirurga przez godzine ..... Poszlam po duga opinie do ego szefa. Rzecz dziala sie w jednej z najlepszych klinik dzieciecych na swiecie, a do tego chirurga po nauki przyjezdzaja urolodzy z calego swiata.
                Podjecie decyzji bolo najgorsze, operacja 3-godzinna odebrala mi 3lata zycia.
                "zwyklymi" katarami, zapaleniami oskrzeli, gardla, ucha, nie stresuje sie wcale. Do lekarza dzwonie po 3 dniach niespadajacej goraczki. Najczesciej osluchuje go I do uszu zaglada przyjaciolka pilegniarka, ktora ma wlasna praktyke rodzinna. jJak jej orzeczenie jest OK to juz do pediatry nie ide.
                Moze dzieki temu antybiotyk mial podany raz, a moze dlatego, ze te infekcje wlasciwie same sie leczyly, specjalnie nie ingerowalam. Jak ma goraczke to zabieram go dosiebie do lozka.
                razz w roku na zlecenie pediatry ma robione kompleksowe badania, jest szczepiony, w tym p/grypie corocznie i Tyler. byle tak dalej bylo to nie bede narzekac ani sie schizowac.
                • myelegans Re: A kto mnie przebije... 21.10.10, 04:24
                  O rant, przepraszam za te literowki.
                  IPad ma wlaczona autokorekte I nie wiem jak wylaczyc. Jest na sali jakis komputerowiec?
              • monika19782 Re: A kto mnie przebije... 21.10.10, 10:55
                Fogito współczuję, sama wiem co to permamentny stres, ból wszystkiego, kilka razy myslałam ze mam zawał, napiszę ci tylko ze to w końcu minie, wcześniej czy później wyjdziecie na prostą a synkowi duzo zdrowia.
                • fogito Re: A kto mnie przebije... 21.10.10, 16:24
                  Mam nadzieję, że minie... ale do osiemnastki jeszcze tyle czasu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja