slonko1335
20.10.10, 21:38
Jakie są realne korzyści dla dziecka? jakie ułatwienia dla rodziców?
Dzisiaj jak byłam po receptę, po raz kolejny lekarka zagaiła mnie o złożenie wniosku o uznanie niepełnosprawności córki. Problem chyba polega na tym, że ja nie uważam, nie traktuję jej jako osoby niepełnosprawnej. owszem zdaję sobie sprawę z jej problemów zdrowotnych ale po tym co naoglądałam się w szpitalach to chyba wstydziłabym się stwierdzić, że moje dziecko jest chore, gdy tak chore widziałam...
Do rzeczy. Aluta ma wodogłowie-w chwili obecnej nieaktywne bezzastawkowe. Rozwija się normalnie choć ma nieco zaburzeń sensorycznych, miała obniżone napięcie mięśniowe była krótko rehabilitowana ale teraz nie wymaga ingerencji. Jest alergiczką, astmatyczką(astma zdiagnozowana z wywiadu) , ma nieduży refluks pokarmowy, jest za chuda i nieco za niska ale bez paniki obecnie. Jest kilka innych pierdół z którymi chodzimy na kontrole do specjalistów, największy problem z tymi specjalistami właśnie bo kolejki z kosmosu terminy długie, więc często prywatnie trzeba to robić. Intelektualnie super-wyprzedza znacznie swoich rówieśników.
Do żadnych sanatoriów nikt nas nie kierował (raz do ośrodka leczniczo-rehabilitacyjnego proponowała lekarka-tam wystarczało skierowanie od pediatry ale się nie zdecydowałam po rozmowie z pulmonolog) ale chyba i nie ma po co. Alka normalnie chodzi do przedszkola, na zajęcia z dziećmi, jest cały czas na lekach wziewnych-refundowanych wiec płacimy za nie nie dużo, odkąd jest na nich przestała chorować na zapalenia oskrzeli co było największą zmorą...
Co traci nie mając takiego orzeczenia? oczywiście zakładając że w ogóle by je dostała, jak pomyślę teraz że trzeba by do tych wszystkich lekarzy iść i wziąć jakieś zaświadczenia czy opinie a do tego moja niechęć do tego przedsięwzięcia....
Acha ja nie pracuję na etacie jeśli to ma znaczenie aczkolwiek w przyszłym roku jak młodszy pójdzie do przedszkola mam taki zamiar.