Pani świnka przyszła z wizytą do mojego synka....

06.11.10, 20:23
Zaczęło się bólem głowy i temperaturą. Potem bolał brzuszek... A teraz już obrócenie głowy kończy się płaczem... Drogie mamy,tatusiowie też,prosimy o dobre,sprawdzone rady... Jak pomóc choć trochę,jak ulżyć w bólu 4 latkowi?
    • zdunia1979 Re: Pani świnka przyszła z wizytą do mojego synka 06.11.10, 22:14
      U mnie podobna sytuacja była podobna. Mały miał przeogrome węzły chłonne itp. Ale lekarka powiedziała mi, że to nie świnka bo ta dzięki szczepieniom już nie występuje. Z leków dostał tylko ibufen przez trzy dni. Oczywiście gdyby węzły się po dwóch dniach nie zmniejszyły mieliśmy robić wyniki. Jak starszy syn był w podobnej sytuacji przyczyna okazała się być mononukleoza.

      Zdrówka życzę smile!
      • kasiulkkaa Re: Pani świnka przyszła z wizytą do mojego synka 07.11.10, 11:26
        A
        > le lekarka powiedziała mi, że to nie świnka bo ta dzięki szczepieniom już nie w
        > ystępuje.
        Jeśli dzięki szczepieniom świnka już nie występuje, to po co szczepienia? Lekarka idiotka wcisnęła ci kit, który, dziwię się, połknęłaś.
        Świnka występuje jak najbardziej, a szczepienia guzik robią, nie chronią.
        • zdunia1979 Re: Do Kasiulkki! - ośwince słów kilka 07.11.10, 19:38
          Kasiulko nie czytałaś mojego posta uważnie , albo go nie zrozumiałaś. Szczepienia zabezpieczają przed chorobą i to skutecznie. Zwróć uwagę, że wiele chorób "popularnych" w latach 80 już nie istnieje np; Heinego medina. I świnka dzisiaj występuje więc bardzo rzadko. Ale moje słowa miały na celu pokazanie, że świnka w cale nie musi nią być, tak jak było z moim starszym synem. Wszystkie objawy świnki a wynik mononukleoza. Ważne jest aby to sprawdzić i skutecznie leczyć. Mój młodszy synek również objawy świnki (ogromne węzły, gorączka) a dzisiaj wysypało go na całym ciele i ze świnki zrobiła się różyczka. Dzisiaj mnóstwo dzieci reaguje na różne wirusy właśnie powiększeniem węzłów chłonnych , gorączką i bolesnością. I o to chodziło w tym poście. Także zanim będziesz obrażać zastanów się czy na pewno masz rację.

          Pozdrawiam!
          • kasiulkkaa Re: Do Kasiulkki! - ośwince słów kilka 07.11.10, 20:00
            Szczepie
            > nia zabezpieczają przed chorobą i to skutecznie.
            Nawet producent takich cudów nie obiecuje,jak pełna ochrona po szczepieniu, ale rozumiem, że wiara matki czyni cuda.

            a dzisiaj wy
            > sypało go na całym ciele i ze świnki zrobiła się różyczka.
            A pediatra powie ci, że to na pewno nie różyczka, bo dzięki szczepieniom została wyeliminowana i to skutecznie. A że służy jako straszak na rodziców, bo co się stanie, jak córka zachoruje w czasie ciąży (drobiazg, że szczepi się roczne dzieci, a w ciążę zachodzą dwudziestolatki i starsze kobiety; pomijam 13-letnią patologię), którzy wzbraniają się przed tym szczepieniem.
            • zdunia1979 Re: Do Kasiulkki! - ośwince słów kilka 07.11.10, 20:48
              Kasiulkka masz prawo nie szczepić swoich dzieci, tylko zastanów się czy masz prawo igrać z ich zdrowiem. A druga sprawa jest taka, że pisząc na forum owszem jesteś anonimowa, ale kulturę osobistą i szacunek do rozmówcy powinnaś zachować. Ja mam trzech synów i regularnie ich szczepię. Nie chorują, są odporni. Moje stanowisko jest właśnie takie, ale twoje szanuję!
          • fifi_5 Re: Do Kasiulkki! - ośwince słów kilka 07.11.10, 22:06
            a dzisiaj wy
            > sypało go na całym ciele i ze świnki zrobiła się różyczka.

            Droga zdunio, nie wiem czy Twoje dzieciatko dostalo antybiotyk na mononukleoze, ale czerwona wysypka to skutek uboczny tego antybiotyku u 90% pacjentow. No i swinka i mononukleoza roznia sie troche objawami. Dobry lekarz zalecilby badania krwi bo mono bardzo szybko w nich wyjdzie.

            PS GO KASIULEK!!!
            • zdunia1979 Re: Do fifi 08.11.10, 21:32
              Nie doczytałaś w poście smile Na mononukleozę chorował mój 8 letni synek a wsypkę ma dwulatek. Także dwa różne egzemplarze smile. Także zupełnie różne przypadki. Objawy mononukleozy u moje go starszego synka pokryły się ze świnką:oogrome węzły chłonne, bolesność , temperatura. A wyniki z krwi robiliśmy od razu i dlatego piszę o monukleozie (miano wyszło dodatnie od razu). A maluch nie przyjmował żadnych leków bo takiej potrzeby nie było.
        • aretahebanowska Re: Pani świnka przyszła z wizytą do mojego synka 07.11.10, 20:05
          Kochanie, gdyby nie szczepienia to praktycznie każde (albo prawie każde) dziecko by na świnkę chorowało. Jak byłam mała to na świnkę się nie szczepiło. Nie znam nikogo z mojego pokolenia kto by jej nie przeszedł. Ty nie kumasz chyba jednej rzeczy, że nasze szczepione dzieci jeśli się ze świnką zetkną to mają dużo mniejszą szansę na zachorowanie, a jeśli zachorują to z kolei mają większą szansę przejść ją łagodniej. W przypadku Twojego, nieszczepionego istnieje olbrzymie prawdopodobieństwo zachorowania. A ty na świnkę chorowałaś? Bo jeśli nie to nie wiesz co to za miód.
          • kasiulkkaa Re: Pani świnka przyszła z wizytą do mojego synka 07.11.10, 21:45
            A ty na świnkę chorowałaś? Bo jeśli nie to ni
            > e wiesz co to za miód.
            No to się zdecyduj, zakładasz, że wszyscy chorowali czy jednak ktoś się uchował. Tak, chorowałam na świnkę, różyczkę i, o zgrozo, na odrę, przeciwko której szczepili we wczesnym wieku. Przeciwko różyczce też byłam szczepiona, ale jako kilkunastolatka. I przeciwko szczepieniu w tym wieku nic nie mam -> to do zduni.

            a jeśli zachorują to z kolei mają większą szans
            > ę przejść ją łagodniej.
            Znów wiara matki, która czyni cuda. Jak to sprawdzić, że po szczepieniu przejdzie się łagodniej, skoro szczepień cofnąć się nie da. Areta, postaraj się jednak czasami pomyśleć sama, a nie tylko łykać to, co sprzedają specjaliści od wakcynologii.

            nasze szczepione dzieci jeśli się ze świnką zetkną to mają dużo m
            > niejszą szansę na zachorowanie
            Zakładając, że szczepionka chroni przed zachorowaniem, to kiedy przestanie działać za kilkanaście lat i na świnkę zachorują dorośli mężczyźni, przestanie być tak śmiesznie. No chyba że będą się doszczepiać całe życie.
            • aretahebanowska Re: Pani świnka przyszła z wizytą do mojego synka 08.11.10, 14:26
              Nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi. Napisałam, że za moich czasów chorowali praktycznie wszyscy bo szczepień na świnkę nie było (nie było też na odrę i różyczkę). Ile znasz dzieci chorujących teraz? Ciekawe dlaczego od czasu wprowadzenia tych szczepień ilość chorujących spadła gwałtownie? To co piszę nie jest wiarą matki. Nie jestem wakcynologiem ani nawet immunologiem ale śmiem twierdzić, że z racji wykształcenia moja wiedza na ten temat jest wystarczająco głęboka by mieć wyrobione zdanie na temat szczepień.

              > Zakładając, że szczepionka chroni przed zachorowaniem, to kiedy przestanie dzia
              > łać za kilkanaście lat i na świnkę zachorują dorośli mężczyźni, przestanie być
              > tak śmiesznie. No chyba że będą się doszczepiać całe życie.

              No a co jest złego w doszczepianiu dorosłych osób? Po prostu powinny się doszczepiać i już. Żadna wielka filozofia. Nie chcemy chorować to się szczepimy. Wtedy jest duże prawdopodobieństwo, że to choróbsko nas ominie.
              Moje dziecko w tym roku złapało boreliozę. Na to w tej chwili szczepionki nie ma, a samo zachorowanie odporności nie daje niestety. Gdyby szczepionka była i trzeba by było szczepić dzieciaka nawet co roku to bym to robiła, bo skutki pełnoobjawowej boreliozy są delikatnie mówiąc poważne. Jak zresztą wielu innych chorób, na które szczepimy teraz dzieci.
              • sledznaostro Re: Pani świnka przyszła z wizytą do mojego synka 08.11.10, 16:06
                Na to w tej chwili szczepionki nie m
                > a, a samo zachorowanie odporności nie daje niestety.
                A przechorowanie świnki, różyczki i odry, i owszem, daje odporność. W przeciwieństwie do szczepień. Są to niestety tak śmiertelne choroby, że aż się dziwię, że w Polsce zaleca się szczepienie dopiero w 13/14 miesiącu zamiast od razu po porodzie.
                W doszczepianiu się nie ma OCZYWIŚCIE nic złego. Zwłaszcza dla producenta, kasa leci tongue_out A że szczepionka nie chroni w pełni, że choroba dla kobiety w ciąży jest bardzo niebezpieczna, no to są doprawdy drobiazgi niewarte wspominania.

                >Ile znasz dzieci chorujących teraz?
                Cyklicznie chorujących co kilka lat, tak jak to mają do siebie powracające epidemie, bardzo dużo.

                Nie jestem wakcynologiem ani nawet immunologiem ale śmiem twierdzić, że
                > z racji wykształcenia moja wiedza na ten temat jest wystarczająco głęboka by m
                > ieć wyrobione zdanie na temat szczepień.
                Witaj w klubie. Z racji wykształcenia podobnie sądzę o sobie, z tą różnicą, że nie widzę sensu w szczepieniu roczniaka. Nastolatka, który chorób wieku dziecięcego nie przeszedł, i owszem. Ale mam nadzieję, że do tego moje dziecko je przejdzie i zdobędzie odporność na całe życie, a nie kilkuletnią szczepionkową.
                • kasiulkkaa Re: Pani świnka przyszła z wizytą do mojego synka 08.11.10, 16:16
                  Ech, dziewczyno, nie przekonasz maniaczek szczepień, nie próbuj nawet. Do tego, co napisałaś można dodać tylko jedno - świnka, różyczka, odra dzięki cudownym szczepieniom odeszły (jak wmawiają niektórym naiwnym matkom lekarze). Pojawiła się za to mononukleoza. Jakimś dziwnym trafem jednak nikt badań na nią nie zleca, bo a nuż by się okazało, że to jednak nie mono-, tylko zwykła świnkawink

                  Areta, ile masz lat, że nie objęło cię szczepienie przeciwko odrze ani różyczce jako kilkunastolatki? Dzieci chorowały i bardzo dobrze, bo nie są to jakieś bardzo groźne choroby dla dziecka. W przeciwieństwie do przypadków tych chorób wśród dorosłych.

                  Co do doszczepiania. Jak ktoś się uprze, niech się doszczepia. Tylko że jak zwykle sprawę zaczyna się od d... strony. Zamiast informować, że szczepionka chroni przez kilka lat, szczepi się roczne dziecko, potem chyba 10-letnie i koniec. Dwudziestokilkulatka już nie jest chroniona. A informacji brak. Robi się taka sama sytuacja jak z tężcem czy krztuścem, ostatnie szczepienia w wieku 19 lat i koniec. Ilu znasz dorosłych, którzy się szczepią albo wiedzą , że powinni to robić (litościwie pomijam tu sprawę tego, czy szczepionki chronią, bo to osobna sprawa). Poza służbą zdrowia, o ile znasz, jest to promil. I podobnie będzie z ŚRO. Szczepienia przestaną chronić, pojawią się epidemie wśród dorosłych.
                  • aretahebanowska Re: Pani świnka przyszła z wizytą do mojego synka 08.11.10, 20:49
                    > Areta, ile masz lat, że nie objęło cię szczepienie przeciwko odrze ani różyczce
                    > jako kilkunastolatki? Dzieci chorowały i bardzo dobrze, bo nie są to jakieś ba
                    > rdzo groźne choroby dla dziecka. W przeciwieństwie do przypadków tych chorób wś
                    > ród dorosłych.

                    A Ty jesteś pewna, że byłaś szczepiona na świnkę. Według mojej wiedzy najwcześniejszy szczepiony na świnkę rocznik to 1996. Masz 14 lat? Ja mam trochę więcej. Kiedy wprowadzono szczepienia na świnkę już pracowałam. Przechorowałam ją w dzieciństwie. A świnka to nie jest taka sobie niegroźna choroba. Moja ciotka po śwince ogłuchła. Na jedno ucho całkowicie a na drugie częściowo. Super - niegroźnie. Na odrę też nie byłam szczepiona. Najwcześniej na odrę szczepiono w 1972 roku dzieci 13-14m., ale nie masowo. Nie załapałam się. Masowe szczepienia rozpoczęto w 75-76 roku. Na różyczkę nie załapałam się nawet jako nastolatka. W 1988 roku (wtedy były pierwsze szczepienia) miałam 17 lat. Wszystkie te choroby przeszłam wcześniej.
                    I wypraszam sobie nazywanie mnie maniaczką szczepień. Ani siebie ani moich dzieci nie szczepię na wszystko co się rusza i na co jest szczepionka, jeśli nie mam pewności, że to ma sens. A co do informacji na temat szczepień dorosłych to jeśli ktoś chce to się dowie. Niestety to jak ze znajomością prawa - nieznajomość nie zwalnia od odpowiedzialności. Zdaje się, że Ty nie masz problemu z dotarciem do informacji. Jeśli będziemy szczepić dzieci to po iluś tam latach okaże się, że nie ma już dorosłych, którym grozi zachorowanie (albo będzie ich bardzo niewielu) bo nie będzie czym się zarazić.
                    • kasiulkkaa Re: Pani świnka przyszła z wizytą do mojego synka 08.11.10, 21:11
                      > A Ty jesteś pewna, że byłaś szczepiona na świnkę.
                      Pytałam o odrę i różyczkę. Przeciwko śwince szczepiona nie byłam. Po pierwsze, nie było szczepionki "za moich czasów", po drugie, po co, skoro przeszłam świnkę.

                      A świnka to nie jest taka sobie niegroźna choroba. Moja ciotka po ś
                      > wince ogłuchła. Na jedno ucho całkowicie a na drugie częściowo. Super - niegroź
                      > nie.
                      Wiesz, po szczepionce można dostać wstrząsu anafilaktycznego. Naprawdę chcesz się przekomarzać, co jest groźniejsze? Skrajne przypadki są zawsze. Osoba z kiepską odpornością może się nabawić po chorobie powikłań, ale ta sama osoba może zejść z tego świata po szczepieniu. Dużo bym dała za to, żeby PRZED szczepieniami pojawiły się testy, które sprawdzają, czy dziecko nie jest uczulone na którykolwiek składnik szczepionki. A jest to przeciwwskazanie, o którym głośno uprzedza producent. Doczekamy się takich testów? Mam nadzieję. Może skupmy się, jako rodzice, na wzmacnianiu odporności dzieci, a nie na waleniu szczepionek na niegroźne choroby. Groźne są powikłania, nie choroby. I cała sztuka polega na tym, żeby do powikłań nie doszło. Dajmy wreszcie rodzicom decydować o swoich dzieciach i nie straszmy ich bez powodu. Kiedy wreszcie będzie pełen dostęp do wiedzy na temat szczepień, zarówno ich zalet (tak, tak, zalet, nie potępiam szczepień, choć swojego dziecka NA RAZIE nie szczepię), jak i wad; oraz chorób - przebiegu, powikłań, możliwości leczenia.
                      Na razie rodzice są straszeni utratą słuchu po śwince i bezpłodnością, uszkodzeniem płodu w czasie ciąży (czym straszą przy odrze, nie wiem. Śmiercią?), a o szczepieniach powszechnie rodzice wiedzą, że zdarza się gorączką. Ulotek nie czyta jakieś 90% rodziców, bo i po co. Rozporządzenie ministra zdrowia nt. NOP-ów rzadko kto ujrzał na oczy, a niedługo szczęśliwie 10 lat mu stuknie.

                      Na różyczkę nie załapałam się nawet jako nastolatka. W 1988
                      > roku (wtedy były pierwsze szczepienia) miałam 17 lat. Wszystkie te choroby prz
                      > eszłam wcześniej.
                      Więc szczepienia były ci potrzebne jak umarłemu kadzidło. Masz odporność, zaszczepione dzieci w dorosłym życiu nie będą jej miały.

                      Jeśli będziemy szczepić dzieci to po iluś tam latach okaże s
                      > ię, że nie ma już dorosłych, którym grozi zachorowanie (albo będzie ich bardzo
                      > niewielu) bo nie będzie czym się zarazić.
                      Miałoby to sens, gdyby szczepionki chroniły w 100%, a tak nie jest, o czym świadczy pierwszy post. Gdyby epidemie miały to do siebie, że nie powracają cyklicznie co kilka lat, również wśród zaszczepionych, bo szczepienia nie dają pełnej gwarancji, że szczepiony nie zachoruje (opowieści o lżejszym przebiegu choroby wkładam między bajki, jest to nie do sprawdzenia). I gdyby wszyscy byli szczepieni, a tak nie jest, bo gros dzieci ze względu choćby na problemy neurologiczne ma odraczane w czasie lub w ogóle szczepienia, pomijam już taki szczegół, że dany kraj to nie cały świat, a całej ludzkości w tym samym czasie nie zaszczepisz. I dobrze.
                      • aretahebanowska Re: Pani świnka przyszła z wizytą do mojego synka 08.11.10, 22:09
                        > Wiesz, po szczepionce można dostać wstrząsu anafilaktycznego. Naprawdę chcesz s
                        > ię przekomarzać, co jest groźniejsze? Skrajne przypadki są zawsze. Osoba z kiep
                        > ską odpornością może się nabawić po chorobie powikłań, ale ta sama osoba może z
                        > ejść z tego świata po szczepieniu.
                        Wstrząsu anafilaktycznego można dostać po każdym głupim leku. Ja dostałam po penicylinie. Moje młodsze dziecko dostawało mega duszności zanim jeszcze pojawiały się objawy chorobowe - jak to stwierdziliśmy z lekarzem - jest uczulony na wirusy wink. Piszesz, że skrajne przypadki są zawsze - no właśnie to samo tyczy się powikłań po szczepionkach, z tym że jest ich mniej (mówimy o tych poważnych a nie o zaczerwienieniu w miejscu ukłucia) niż powikłań po przebytej chorobie. Ty twierdzisz, że groźne są powikłania a nie choroby. Ja twierdzę co innego, bo pamiętam dzieci na te choroby chorujące, masowo.
                        Dużo bym dała za to, żeby PRZED szczepieniam
                        > i pojawiły się testy, które sprawdzają, czy dziecko nie jest uczulone na któryk
                        > olwiek składnik szczepionki. A jest to przeciwwskazanie, o którym głośno uprzed
                        > za producent. Doczekamy się takich testów?
                        Przecież można np. sprawdzić, czy dziecko jest uczulone na białko kurze, będące np. składnikiem niektórych szczepionek. Wiesz o tym to szczepisz czymś innym.
                        > (czym straszą przy odrze, nie wiem. Śmiercią?),
                        Nie, tylko stwardniejącym zapaleniem mózgu, które kończy się śmiercią. Plus takie sobie zwykłe zapalenie mózgu (1/1000), zapalenie mięśnia sercowego i takie tam drobiażdżki.

                        Mnie nie szczepili bo nie było szczepionek. Jakby były, to przed zachorowaniem byłabym na pewno zaszczepiona. Moja mama jest rozsądną kobietą.
                        Tak, szczepienia nie dają pełnej gwarancji, tak jak i leki. Nie masz pewności czy pomoże. A im więcej się szczepi tym mniej jest takich, którzy będą chorować, bo i te wirusy nie będą się miały jak rozmnażać. Epidemie nadal zdarzają się w krajach takich jak Polska, które niektóre ze szczepień na masową skalę wprowadziły stosunkowo niedawno. Ale i te epidemie są coraz słabsze, to łatwo prześledzić - polecam "Przegląd Epidemiologiczny".
                        • kasiulkkaa Re: Pani świnka przyszła z wizytą do mojego synka 09.11.10, 09:51
                          no właśnie to samo tyczy si
                          > ę powikłań po szczepionkach, z tym że jest ich mnie
                          Oczywiście, że jest ich mniej, bo nagminnie nie są zgłaszane. Z czego zdaje sobie sprawę sama góra szczepionkowa,[url=http://www.pzh.gov.pl/page/index.php?id=49&L=1&tx_ttnews[backPid]=3&tx_ttnews[tt_news]=21&cHash=5b26ea944f] apelując o zgłaszanie NOP-ów[/url]. Choroby zakaźne też nie są zgłaszane. Dziecko kaszle, sru antybiotyk. Po co badania w kierunku krztuśca, w końcu szczepione było.
                          Taki drobiazg, jak "Niepożądany odczyn poszczepienny (NOP) stanowi każde zaburzenie stanu zdrowia, jakie występuje po szczepieniu. Jeśli nie podano inaczej i z wyjątkiem odczynów po szczepieniu BCG, za związane czasowo ze szczepieniem uznaje się zaburzenia stanu zdrowia, które wystąpiły w okresie 4 tygodni po podaniu szczepionki" jest w ogóle niewart wspominania. Dziecko zachoruje po szczepieniu, co rodzic usłyszy u lekarza? Że to na pewno nie ma związku ze szczepieniem. Albo że dzięki szczepionkom świnki już nie ma. Brawa dla tej pani "dochtor". Psim obowiązkiem lekarza jest zgłoszenie tego, bo taki obowiązek nakłada na niego rozporządzenie. Ale prawo sobie, życie sobie. NOP-y nie są zgłaszane, i tym sposobem jest ich mniej.

                          > Przecież można np. sprawdzić, czy dziecko jest uczulone na białko kurze, będące
                          > np. składnikiem niektórych szczepionek.
                          Areta, nie mówię o uczuleniu na białko, tylko na którykolwiek składnik szczepionki. Jak się sprawdza, czy noworodek nie jest uczulony na glutaminian sodu (składnik BCG) albo na tiomersal (szczepienia przeciwko WZW typu B). Kto robi testy w pierwszej dobie życia dziecka? NIKT. Masowo się szczepi. Gdzie można wykonać testy (będę wdzięczna za informację) uczuleniowe na formaldehyd, tiomersal, neomycynę, mannitol, laktozę, sorbitol, wodorotlenek i fosforan glinu i parę innych składników szczepionek. GDZIE? Kto i kiedy zająknął się przed rodzicem, że takie składniki w szczepionkach występują. I PO CO?

                          Ale i te epidemie są coraz słabsze, to łatwo prześled
                          > zić - polecam "Przegląd Epidemiologiczny".
                          Dzięki, czytam regularnie smile
                          • aretahebanowska Re: Pani świnka przyszła z wizytą do mojego synka 09.11.10, 12:56
                            > Areta, nie mówię o uczuleniu na białko, tylko na którykolwiek składnik szczepio
                            > nki. Jak się sprawdza, czy noworodek nie jest uczulony na glutaminian sodu (skł
                            > adnik BCG) albo na tiomersal (szczepienia przeciwko WZW typu B). Kto robi testy
                            > w pierwszej dobie życia dziecka? NIKT. Masowo się szczepi. Gdzie można wykonać
                            > testy (będę wdzięczna za informację) uczuleniowe na formaldehyd, tiomersal, ne
                            > omycynę, mannitol, laktozę, sorbitol, wodorotlenek i fosforan glinu i parę inny
                            > ch składników szczepionek. GDZIE? Kto i kiedy zająknął się przed rodzicem, że t
                            > akie składniki w szczepionkach występują. I PO CO?
                            Jaki jest skład szczepionek to można sobie przeczytać. Testy istnieją, choć nie wykonuje się ich przesiewowo wszystkim dzieciom. Testy przeciwalergiczne wykonuje się gdy jest podejrzenie alergii. Bo alergenem może być wszystko. Dla każdego coś innego. Nie ma możliwości przetestowania wszystkich substancji pod tym kątem. Zanim zaczęłaś rozszerzać dziecku dietę zrobiłaś mu testy na wszystkie jej składniki? Przecież to nawet fizycznie niemożliwe. Czy podając każdy nowy lek robisz najpierw test? Ile razy w życiu spotkałaś się z przypadkami wstrząsów anafilaktycznych? Gdy się bada nowe związki chemiczne stosowane w produkcji leków czy żywności sprawdza się czy nie są toksyczne, bo to jest podstawa. Jeśli przy okazji pojawiają się podejrzenia o wywoływanie alergii to ok. Jak nie to się zaczyna stosować a potem "w praniu" wychodzą różne rzeczy. Nie da się wszystkiego przewidzieć, a czasem zyski przeważają nad kosztami. Przypadki uczuleń na wymienione przez Ciebie związki nie są wcale takie częste i mogą dawać całe spektrum objawów, od łagodniejszych do ciężkich. Ty zawsze myślisz o najgorszym, ja o tym co pozytywne.
                            A tak naprawdę to nie wiem czego Ty się czepiasz. Czy gdybyś miała te wszystki informacje o których piszesz, i mogła zrobić testy, gdyby lekarze byli kompetentni (w Twoim mniemaniu), zgłaszali wszystkie powikłania, nie ukrywali problemów, to byś szczepiła? Nie rozumiem czy Ty ogólnie potępiasz szczepionki czy nie podoba Ci się system szczepień w Polsce i na świecie. Bo jeśli to pierwsze to ta dyskusja jest bez sensu bo nic Cię nie przekona. Jeśli to drugie to trzeba walczyć o zmianę systemu jeśli wg Ciebie jest zły.
                            • kasiulkkaa Re: Pani świnka przyszła z wizytą do mojego synka 09.11.10, 13:26
                              Testy istnieją, choć nie
                              > wykonuje się ich przesiewowo wszystkim dzieciom.
                              GDZIE się wykonuje? Że nie wykonuje się dzieciom, o tym doskonale wiem. Ale szczepi się je bardzo ochoczo. Bez sprawdzenia ryzyka, jakie się z tym wiąże.

                              Nie da się wszystki
                              > ego przewidzieć, a czasem zyski przeważają nad kosztami.
                              Koszty gryzą ziemię od spodu, zyski rosną na koncie producenta. Dzięki, nie interesuje mnie taki układ.

                              Przypadki uczuleń na w
                              > ymienione przez Ciebie związki nie są wcale takie częste
                              Ha, kto to sprawdza, skoro szczepionym dzieciom nie wykonuje się testów. Areta, zejdź na ziemię i przestań rzucać sloganami. Interesują mnie konkrety, a nie to, co ci się ubzdurało w głowie. Nie wykonuje się badań, ale wiesz, że przypadki uczuleń nie są wcale takie częste.

                              Ty zawsze myślisz o najgorszym, ja
                              > o tym co pozytywne.
                              I dlatego w jednym ze swoich postów straszysz dziewczynę utratą słuchu po śwince. Zaiste, pozytywizm z ciebie bucha. Wybiórczo, ale bucha.

                              Czy gdybyś miała te wszystki
                              > informacje o których piszesz, i mogła zrobić testy, gdyby lekarze byli kompeten
                              > tni (w Twoim mniemaniu), zgłaszali wszystkie powikłania, nie ukrywali problemów
                              > , to byś szczepiła?
                              Wtedy miałabym konkretną wiedzę i zastanawiała się, jak postąpić. Na razie mam mnóstwo niewiadomych i samowolkę uprawianą przez niekompetentnych absolwentów medycyny. Lekarzy znam kilku, absolwentów medycyny spotkałam już mnóstwo.

                              Nie rozumiem czy Ty ogólnie potępiasz szczepionki czy nie p
                              > odoba Ci się system szczepień w Polsce i na świecie.
                              Wróć do moich wcześniejszych postów w tej dyskusji i dla odmiany postaraj się przeczytać je ze zrozumieniem, dowiesz się, że zalety szczepień widzę. Nieliczne, ale jednak. System szczeoień w Polsce jest, owszem, do d...




                              • aretahebanowska Re: Pani świnka przyszła z wizytą do mojego synka 09.11.10, 13:51
                                Interesują mnie konkrety, a nie
                                > to, co ci się ubzdurało w głowie. Nie wykonuje się badań, ale wiesz, że przypad
                                > ki uczuleń nie są wcale takie częste.
                                Ależ są wyniki badań. Jak będę miała chwilę to znajdę odpowiednie publikacje. W wielu krajach Europy wykonywano takie badania. Dotyczyły m. in. dzieci z kontaktowym zapaleniem skóry. Badano wtedy uczulenie np. na tiomersal czy neomycynę. Są też testy dla formaldehydu. A propos formaldehydu, pracuję w miejscu gdzie używa się mnóstwa różnego rodzaju odczynników. Formaldehydu też. Znam jedną osobę, która jest na niego uczulona.

                                > I dlatego w jednym ze swoich postów straszysz dziewczynę utratą słuchu po świnc
                                > e. Zaiste, pozytywizm z ciebie bucha. Wybiórczo, ale bucha.
                                Tak naprawdę zrobiłam to samo co i Ty robisz. Ty straszysz powikłaniami poszczepiennymi, ja postraszyłam powikłaniami po przebytej chorobie. Czym to się różni?

                                > Koszty gryzą ziemię od spodu, zyski rosną na koncie producenta. Dzięki, nie int
                                > eresuje mnie taki układ.
                                Zyski będą tak czy inaczej - jak nie na szczepionkach to na lekach. To dla Ciebie jakaś różnica?

                                > Wtedy miałabym konkretną wiedzę i zastanawiała się, jak postąpić.
                                W tej dziedzinie nigdy nie będziesz miała kompletnej wiedzy. Zawsze mogą przydarzyć się sytuacje wyjątkowe, zbiegi okoliczności, które doprowadzą do takie a nie innej reakcji organizmu. Organizm to skomplikowany układ i NIGDY nie przewidzisz pełnej gamy reakcji. można tylko określić prawdopodobieństwo. Ty jesteś do szczepionek bardzo uprzedzona i choćby 0,00000000000000001% prawdopodobieństwa wystąpienia powikłań jest dla Ciebie powodem do rezygnacji z nich.
                                • kasiulkkaa Re: Pani świnka przyszła z wizytą do mojego synka 09.11.10, 14:29
                                  > Ależ są wyniki badań. Jak będę miała chwilę to znajdę odpowiednie publikacje.
                                  Będę wdzięczna.

                                  > Tak naprawdę zrobiłam to samo co i Ty robisz. Ty straszysz powikłaniami poszcze
                                  > piennymi, ja postraszyłam powikłaniami po przebytej chorobie. Czym to się różni
                                  > ?
                                  Po raz kolejny apeluję o czytanie ze zrozumieniem. To ty pisałaś o groźnych powikłaniach po chorobach. Ja z kolei o tym, że po szczepieniach również są groźne powikłania, i o tym, że rodziców straszy się powikłaniami po chorobach, a przemilcza te po szczepieniach.

                                  > W tej dziedzinie nigdy nie będziesz miała kompletnej wiedzy.
                                  Nie potrzebuję kompletnej wiedzy, tylko konkretnej. Możliwe, że dla ciebie znaczy to samo, dla mnie nie.

                                  Ty jesteś do
                                  > szczepionek bardzo uprzedzona i choćby 0,00000000000000001% prawdopodobieństwa
                                  > wystąpienia powikłań jest dla Ciebie powodem do rezygnacji z nich.
                                  A to już twoje wnioski wzięte z sufitu, do których masz oczywiście prawo, ale nie przypisuj ich mnie.

                                  > Zyski będą tak czy inaczej - jak nie na szczepionkach to na lekach. To dla Cieb
                                  > ie jakaś różnica?
                                  I znów wiara matki czyni cuda. Zakładasz po raz kolejny, że szczepieni nie chorują. Co jest kompletną bzdura - kolejny raz odsyłam do pierwszego postu. Teraz zysk jest i ze szczepień, i z lekarstw, a tych się stosuje coraz więcej. Producent, ten sam, ma podwójny zysk.
                                  • lulu2.0 Re: Pani świnka przyszła z wizytą do mojego synka 09.11.10, 15:07
                                    Przepraszam że się wtrącę w temat .
                                    Nie wiem z jakich roczników jesteście ale w moich (nie aż tak odległych)nikt nie szczepił nas na świnkę i prawie nikt na nią nie chorował -ja byłam wyjątkiem i zachorowałam ,więc wiem co to za ból-mam pięcioro rodzeństwa i nikt nas nie izolował i nikt się ode mnie nie zaraził.Znam tylko kilka osób które przechodziły świnkę.
                                    Mam dwóch synów i tylko młodszy jest szczepiony ,starszy syn miał już kontakt z osobą chorą i się nie zaraził.
                                    Piszę bo tyle czytam o epidemiach świnki -gdzie one są -ja jeszcze o żadnej nie słyszałam w mojej okolicy.
                • aretahebanowska Re: Pani świnka przyszła z wizytą do mojego synka 08.11.10, 20:53
                  A że szczepionka nie chroni w pełni, że choroba dla kobiety w ciąży je
                  > st bardzo niebezpieczna, no to są doprawdy drobiazgi niewarte wspominania.
                  >
                  Chyba lepiej, że chroni, nawet jeśli nie w pełni, niż wcale.
                  > Cyklicznie chorujących co kilka lat, tak jak to mają do siebie powracające epid
                  > emie, bardzo dużo.
                  Mówisz o tym, że dane dziecko choruje cyklicznie czy o tym, że są epidemie? Tak są bo ciągle są jeszcze grupy, które z jakichś powodów tych chorób nie przechorowały lub nie były szczepione. Ale te epidemie są coraz rzadsze i coraz mniejszy mają zasięg.

                  Z racji wykształcenia podobnie sądzę o sobie, z tą różnicą, że
                  > nie widzę sensu w szczepieniu roczniaka. Nastolatka, który chorób wieku dziecię
                  > cego nie przeszedł, i owszem. Ale mam nadzieję, że do tego moje dziecko je prze
                  > jdzie i zdobędzie odporność na całe życie, a nie kilkuletnią szczepionkową.

                  Za to z głuchotą po śwince.
                  • kasiulkkaa Re: Pani świnka przyszła z wizytą do mojego synka 08.11.10, 21:14
                    > Za to z głuchotą po śwince.
                    Właśnie o tym, Areto, piszę. Straszenie rodziców jest powszechne. Tylko czemu ma służyć. Lepiej się poczułaś. Mogłaś jeszcze dorzucić bezpłodność, a nuż dziewczyna ma syna.

                    > Chyba lepiej, że chroni, nawet jeśli nie w pełni, niż wcale.
                    Nie chroni w pełni, to znaczy, że jak będziesz miała to szczęście, zachorujesz nawet mimo szczepienia. W ciąży również. Pełną odporność daje tylko przechorowanie różyczki.

                    Ale te epidemie są coraz rzadsze i coraz mniejs
                    > zy mają zasięg.
                    Wiara matek naprawdę może przenieść góry.
          • halszka111 Re: Pani świnka przyszła z wizytą do mojego synka 08.11.10, 21:51
            Ja nie byłam szczepiona na świnkę i nie chorowałam. Na odrę też nie.
            • myelegans Re: Pani świnka przyszła z wizytą do mojego synka 09.11.10, 03:40
              halszka111 napisała:

              > Ja nie byłam szczepiona na świnkę i nie chorowałam. Na odrę też nie.
              Ditto. Nie bylam szczepiona p/odzre, swince , rozyczce, odrze i nie zachorowalam na zadna znich, pomimo, ze bylam narazana wielokrotnie. Bylam w 4tygodniu ciazy, kiedy spotkalam sie z przyjaciolka na kolacje, po 3 dniach zadzwonila, ze jest obsypana. Miala ospe. Nastepny tydzien..... Wole nie opisywac.
              Dziecko zaszczepione na wszystko co jest wkaledarzu, nie w Polsce wiec jest tego wiecej. Ufam szczepionka, bo sa kontrolowane, chroba idzie na zywiol. Moze nie smiertelne, ale ja nie mam czasu ani na chroby ani na komplikacje, wiec szczepie p/grypie cala rodzine od lat. O dziwo moj 6 latek byl na antybitykoterapii ... jeden raz.
              Podczas calego pobytu w przedszkolu i teraz wszkole nie bylo ani jednego przypadku chorob przeciwko ktorym sa szczepienia, wiec nawet nie na sie od kogo zarazic
              Hawk
    • mamabaka Re: Pani świnka przyszła z wizytą do mojego synka 15.11.10, 06:56
      moja mama mówiła żeby okładać szyję ciepłymi rozgniecionymi ziemniakami np zawinietymi w gazę alo to było 30 lat temu jak ja chorowałami jeszcze sąrowała mi maścią kamforową aco do chorób zakaznych na które jeszcze wtedy nie szczepili to zachorowałam na odrę jak miałam 2 lata i o mało nie umarłam.a
      do kasiulki
      nie atakuj każdego kto szczepi swoje dzieci i uważa , że robi to dobrze ty jesteś przeciwna i bardzo aktywna na każdym polu gdzie tylko pojawi się słowo "szczepionka" wybacz ale chyba zaczynasz popadac w jakąś paranoję
Pełna wersja