ali-24
22.11.10, 19:51
Muszę podjąć decyzję, czy jutro iść na prześwietlenie czaszki mojego synka.
Jaś upadł w czasie wakacji na płytki podłogowe. Nie był pod naszą opieką a ciocia, która się nim wtedy zajmowała, nie wpadła na to, by przyłożyć mu na czoło- nad lewą brwią, coś zimnego.
Efekt był taki, ze mały miał guza wielkości mandarynki.
Nie wymiotował, nie stracił przytomności, po chwili płaczu biegał i bawił się normalnie.
Gdy wróciłam do domu zadzwoniłam na pogotowie.
Uspokoili mnie, ze jeśli nic się nie dzieje i jest tylko śliwa, to mam być spokojna.
Po weekendzie poszliśmy do lekarki, która powiedziała dokładnie to samo, co pan z pogotowia.
Minęło kilka miesięcy a Jaś ma w tym miejscu małe wybrzuszenie- czoło nie jest gładkie, jest taka twardsza jakby fałdka.
W ubiegłym tyg. znów byłam u lekarki, bo mnie to niepokoi, a ona na to, ze jeśli polałaby się krew, to wszystko by wypłynęło, ale tak się nie stało, stąd ta fałdka. Powiedziała, ze mogę być spokojna.
Ale nie jestem.
Dała mi, dla uspokojenia, skierowanie na RTG.
Byliśmy tam w piątek.
Kobieta, która tam pracuje- pielęgniarka, stanowczo nam odradzała naświetlanie Jaśka.
Zrobiła wywiad z nami i stwierdziła, ze niepotrzebnie będziemy naświetlać dziecko.
Stwierdziła, ze musiałaby zrobić fotki w 3 pozycjach, na pewno za pierwszym razem się nie uda, bo mały będzie się ruszał.
Mówiła, ze ona by swojego dziecka nie naświetlała.
Że dziś lekarze wszystko by prześwietlali, ze dramatyzujemy.
Tak nam namieszała, ze zdecydowaliśmy się zastanowić nad tym i podjąć decyzję do wtorku.
Co byście zrobiły na moim miejscu?
OŚWIEĆCIE MNIE
RTG jest naprawdę tak szkodliwy?