Pasozyty mojego dziecka cd.

05.01.11, 22:38
Witam

Pisalam jakis czas temu o tym, ze po klopotach z alergia dziewczyny z e-mam polecily a wrecz nakazaly badanie pasozytów, oraz jedna wskazala bardzo dobra placowke.
Bylo to okolo miesiac temu, okazalo sie ze mala ma lamblie (ma 3 lata i chodzi do zlobka).
Przeleczylam tak jak nakazala alergolog tzn. tydzien Metronizadolu. Stan skory sie nie zmienil, wiec sadzilam ze to jednak na 100% jakas dziwna alergia, jednak w przyplywie rozpaczy i drapania nocnego malej zapisalam sie do Vega Mediki.
Tam zaczelismy testy odczulanie na roztocza, kurz, nikiel w piatek idziemy na mleko (to na 100% z tego co widze, pewnie jest cos jeszcze).
Ale ja nie o tym.
Mala nie byla w zlobku 1,5 miesiaca, oczywscie ja glupia, naiwna, uczciwa matka, zadzwonilam do zlobka i powiedzialam ze mala ma lamblie i ze moze inne dzieci z grupy jesli czesto choruja rowniez powinny zostac przebadana (mialam jak najlepsze intencje w celu poprawy jakosci zycia zarowno dzieci jak i rodzicow), a przeciez Sanepidu na nich nie naslalam. Nie poszlam rowniez z dokumentem stwierdzajacym obecnosc tych lambli, byla to tylko rozmowa telefoniczna.
Wczoraj, niczym nie zrazona, prowadze dziecie po dluuuugiej przerwie do żlobka gdzie słysze, ze oni jej nie powinni wlasciwie przyjac bez hmm zaswiadczenia ze nie ma juz robakow i ze chetnie obejrzeliby wyniki hmmm badan na te lamblie po kuracji (zlobek panstwowy).
Od poltora miesiaca chodze do pracy w kratke, maz pracuje do 11:00, w domu jest o 12:00, wiec albo czekam az przyjedzie, albo ciagam mala ze soba do biura, przez pol miasta, autobusem, metrem a potem znow autobusem. Wk...wiona chodze tak ze zaczelam w koncu brac Zoloft (na glowe).
Z dzieckiem na reku, zwlaszcza 3-letnim, to zadna praca i wrecz udreka w biurze.
W koncu ja przyjeli po moim solenny zapewnieniu, ze zaswiadczenie zdobede i ze wieczorem pojde do pediatry.
Dostac sie do lekarza nie udalo wczoraj, dzis bylam umowiona w Vega Medice, a nasz lekarz jest badz co badz lekarzem medycyny a nie czarodziejem.
Poniewaz mimo zalecen diety (bezmelczna i bezjajeczna) wczoraj dali jej do jedzenia twarozek - sama sie przyznala, plus pol nocy drapania i placzu - zadzownilam dzis rano do zlobka, ze sniadanie jej dam w domu (unikniemy nabialu), a przyprowadze ja pozniej, na co Pani bardzo grzecznie powiedziala ze jej nie przyjma bez zaswiadczenia ze nie ma robakow.
Ja zaswiadczenie moglam miec najwczesniej o 17:00, bylam umowiona na spotkanie w pracy na 11:00, z powaznymi ludzmi, co im sie raczej 3-latki pod nogami petac nie powinny. No ssiadlam i sie rozplakalam.
Zapakowalam mala pod pache i zabralam do pracy.

Do czego zmierzam:
- tak naprawde powinnam im naslac Sanepid (na zlobek), bo skoro ona ma to i polowa dzieci plus opiekunki pewnie tez
- nie wiadomo skad to przywlokla, mogla rownie dobrze wlasnie ze zlobka i to nie ona musi byc zrodlem zakarzenia
- uczciwie "po cichu" poinformowalam, przeleczylam i wykazalam trud
- lekarz prowadzacy w Vega Medice okreslil to krotko "Te Panie sa chyba idiotkami, zaden lekarz nawet po negatywnych badaniach nie moze dac zaswiadczenia, ze pasozytow nie ma", dodal ponadto ze wlasnie na zlobek sie ten Sanepid klania i to nie ja powinnam udowadniac ze nie jestem wielbladem, oraz ze to hipokryzja, a ponadto nie ma przepisu ktory nakladalby na mnie obowiazek przedstawiana takich zaswiadczen.

Poszlam dalej i pomyslalam sobie ze to moze Panie opiekunki powinny udowadniac ze nie sa wielbladami i pokazywac co pol roku zaswiadczenia o przejsciu kuracji odrobaczajacych lub badan kalu (od weterynarzy robiacych to metoda mikroskopowa). Z moich wiadomosci wynika, ze nie ma chyba niezarobaczonej osoby zajmujacej sie dziecmi w przedszkolach i zlobkach (to oczywiste lapia od dzieci).

I tak ja teraz w domu przetrzymam, bo na badaniu w Vega Medice wyszlo, ze jednak caly czas te Lamblie sa (bardzo to naszego lekrza zmartwilo, poniewaz poprzedni lek zapisany przez Pania alergolog byl "z grubej rury" i chyba z grubszej sie juz nie da) oraz dodatkowo wyszla wlosogłowka (to nam w Felixie nie wyszlo).
Powiem wam tylko, ze w Vega Medice poza biorezonansem, ze nie lecza tylko ziolkami, my dostalysmy na oble robale recepte na Zentel (normalny lek z apteki), i na lamblie tez podobno juz jest logiczny farmaceutyczny pomysl, skoro ich Metronizadol nie wytlukl smile

Eeeee wkurzona jestem.

ps. dorgie mamy ktore napisaly do mnie na priv w sprawie Tarota, odpisze wam jutro bo jak widzicie nie nudze sie obecnie i chwile wolna oraz mozg wypoczety polaczyc trudno. Bardzo przepraszam.
    • an_ni Re: Pasozyty mojego dziecka cd. 05.01.11, 23:58
      to sie nazywa nadgorliwosc, i z twojej i ich strony
      ale zrobilabym afere ze podano dziecku serek czy inny nabial przy alergii
      chyba ze nie zglosilas tego w zlobku
      bo jesli moga sie czepiac ciebie o zasw. zdrowotnym to ty mozesz liczyc na przestrzeganie diety, bezwarunkowo
      swoja droga, wiadomo ze w zlobku wymagane sa zasw. zdrowotne po powrocie z choroby, a tym bardziej zakaznej, ja nie mialam dziecka w zlobku, ale wiem o tym chocby z forum
      swoja droga te lamblie wyszly z biorezonansu? nie wierzylabym w to za bardzo ...
      • kulma.m Re: Pasozyty mojego dziecka cd. 06.01.11, 00:30
        Zglosilam... zglosilam jak nalezy na pismie od alergologa.... zglosilam wtornie slownie....

        Co do zasiwadczenia to owszem mam obecnie takie ze dziecko moze uczeszcac do zlobka....
        Co do robali to jak wyzej (nikt nie potwierdzi ze ich nie ma na 100%).
        Lamblie jak pisalam nie wyszly pierwotnie z biorezonansu, tylko z bania mikroskopem kup mojego dziecka z 3 kolejnych probek (co trzy dni). Zostaly przeleczone, ale to sa paskudy okropne i oporne.
        Zentel dostalam od lekarza na pierwszej wizycie (na wszlelki wypadek przeleczyc), nikt mnie nie naklanial do ich ziolowej terapii.

        Teraz tez (nie dalam tego Zentelu, bo mala miala powiekszona watrobe po Metronizadolu), powiedzieli ze ma wziac Zentel, a na w przyszlym tygodniu lek na lamblie.
        Lamblie tak sie leczy podobno - jeden rzut, a po jakims czasie drugi na ostateczne wybicie.

        M.
        • an_ni Re: Pasozyty mojego dziecka cd. 06.01.11, 13:43
          ok pierwotnie wyszly z badania mikroskopowego
          po wtore z biorezonansu tak?
          to wlasnie dlatego pisze ze nie wierzylabym biorezonansowi bo z tego (wg mnie) wychodzi wszystko
    • tully.makker Re: Pasozyty mojego dziecka cd. 06.01.11, 00:04
      Wytlumacz im, ze diagnoza z lambliami byla pomylka - bo gdyby nie byla, to musialabys wszak zglosic zlobek do ssanepidu, prawda?
      • kulma.m Re: Pasozyty mojego dziecka cd. 06.01.11, 00:16
        Az tak podla nie jestem ... ale wkurzylo mnie to wszytsko bo jednak zalatuje mocno hipokryzja...
        Zlobek na 90- cioro dzieci i Pani pielegniarka mi mowi, ze nie maja (poza moim) doniesien o pasozytach!!!!!!!!!!!!!!
        Podczas rozmowy wytknelam lekko, ze musi to skads miec... i ze pewnie nie ona jedna....
        Po raz kolejny ucze sie, ze uczciwosc nie poplaca i lepiej rznac glupa.
        Szkoda tylko, ze jestemy jednak spoleczenstwem nietolerancyjnym na maxa, inne matki w/g mnie powinny zostac poinformowane, a dzieci udac sie na badania.... Utopia!
        Postanowilam zrobic mlodej dodatkowo test ELISA (ma zapis ze poza testem na antygen powienien zostac zrobiony test mikroskopowy, ale nie jest to przestrzegane i dlatego ELISA ma mala wykrywalnosc smile, tam zapewne z jednej probki wyjdzie ze nie ma tych lamblii, przedstawie w zlobku i tyle.
        Taki sobie plan obmyslilam wlasie smile
        • memphis90 Re: Pasozyty mojego dziecka cd. 07.01.11, 00:00
          > Podczas rozmowy wytknelam lekko, ze musi to skads miec... i ze pewnie nie ona j
          > edna...
          Może mieć z wody z kranu...
          • przeciwcialo Re: Pasozyty mojego dziecka cd. 07.01.11, 08:29
            No co ty, napewno ze żłobka wink
      • lolinka2 Re: Pasozyty mojego dziecka cd. 06.01.11, 00:16
        tully.makker - doooobre smile

        za podanie dziecku "zakazanej potrawy" zrobiłabym aferę na 4 fajery i tyle.
      • wespuczi Re: Pasozyty mojego dziecka cd. 06.01.11, 01:13

        > Wytlumacz im, ze diagnoza z lambliami byla pomylka - bo gdyby nie byla, to musi
        > alabys wszak zglosic zlobek do ssanepidu, prawda?

        dokladnie - a za twarozek zrobilabym im z doopy jesien sredniowiecza...
    • na_pustyni Re: Pasozyty mojego dziecka cd. 06.01.11, 13:48
      Kulma, tak na marginesie użerania się ze żłobkiem - jak wrażenia po wizycie w V? Bo ja miałam bardzo mieszane.
      • kulma.m Re: Pasozyty mojego dziecka cd. 06.01.11, 23:13
        Wiesz ja na poczatku myslalam ze mnie ten dorktor Szymanski wkreca odrobine.
        Bo wyszly oczywsicie roztocza, plus zanieczyszczenia srodowiska, nikiel (ja na nikiel jestem uczulona i wiem to bez testow, uszy mi puchna i ropieja po kolczykach, a po innej bizuterii mam wysypki), chlor (to tez ja niestety, wiem jak wygladam po kapieli).
        Na ostatniej wizycie zyskal w moich oczach na maxa:
        - po pierwsze planowal odczulanie mleka (najgorszy alergen wedlug mnie) na ten wlasnie dzien (wczesniej bylysmy tylko 2 razy wiec i kasy nie zostawilysmy nie wiadomo jakiej), i Pani pielegniarka chciala juz nas pod to mleko podlaczac, tyle ze sie przyznalam sie ja serkiem nakarmili dzien wczesniej a nie wolno
        - wiec skoro planowal to wczesniej musi byc pewien, jesli by nie byl to nadal odczulaby nas na jakies proszki do prania, kurze po 3 razy, roztocza, srodowiska i inne (na mleko sie odczulamy jutro, Pan doktor idzie w zaparte)
        - na oble robale dal lek z apteki, a nie ziolka
        - tymi lambliami sie naprawde zmartwil, bo widzialam w jego twarzy ze chetnie powtorzylby Metronizadol, ale to spowodowalo bardzo duze obciazenie watroby u malej i teraz przepisze jakis lek jednodniowy

        Ja coraz bardziej ufam, zwlaszcza, ze oczy mlodej poprawily sie o jakies 50% od momentu odczulania na kurze i roztocza, drugie 50% to mleko z moich obserwacji. Zaden liczacy na czysty biznes czlowiek nie odczula dziecka na oczywisty alregen po dwoch wizytach wiedzac ze to nie dziala. Znaczyloby to ze nie dosc ze rodzic nie wroci, to jeszcze opinie zszarga...

        Ide jutro z mala na to mleko, a potem lecze od nowa oble (wlosogłowka, to sie da udowodnic jesli wykapie ja w tych ziolkach (nikt mi nie wciskal, sama poczytalam) i jak robale na plecach wwyjda to mur beton ma), i na lamblie, bo i tak leczenie powinno byc dwuetapowe.

        Nie ufalam, ale zdobywa moje zufanie ....
        • memphis90 Re: Pasozyty mojego dziecka cd. 07.01.11, 00:02
          jesli wykapie ja w tych ziolkach (nikt mi nie wciskal, sama poczyta
          > lam) i jak robale na plecach wwyjda to mur beton ma)
          Po kąpieli w ziółkach włosogłówka plecami wyjdzie...???
          • kulma.m Re: Pasozyty mojego dziecka cd. 07.01.11, 00:07
            No...podobno tak...
            Wychodzi plecami jak takie strzepki robali (wlsooglowka czai sie po skora, przenosi sie z jelit) i trzeba to golic.
            Pan doktor polecil nam jednak na razie farmaceuryk z apteki...
    • i_love_my_babies Re: Pasozyty mojego dziecka cd. 06.01.11, 20:17
      miałam podobnie, ale trafiłam na bardzo mądrą panią Dyrektor, która kazała mi spokojnie posyłać dziecko do przedszkola, choć wice zaczęła coś bulgotać o zaświadczeniu właśnie

      czy odstawiłaś swemu dziecku drastycznie cukier??? to przy leczeniu lamblii jest bardzo ważne
    • slonko1335 Re: Pasozyty mojego dziecka cd. 06.01.11, 20:29
      u nas w przedszkolu owsiki dla odmiany. Kilka dni temu córka przyszła z karteczką żeby obserwować pod tym kątem bo są w sąsiedniej grupie stwierdzone.
      • lukas.2004 Re: Pasozyty mojego dziecka cd. 06.01.11, 20:55
        Moja córka miala salmonellę - powiedziałam. jak szła do przedszkola (jest debiutantką) że jest nosicielem, żeby zwracac uwagę na mysie rąk i higienę. I tyle. Trochę też miałam obawy, że powiedzą, żeby póki co nie przyprowadzac jej. Ale wcześniej pytałam w sanepidzie i nie ma takiego prawa, żeby zabronic dziecku przychodzic z nosicielstwem salmonelli do przedzkola. Dowiedz się jak to jest z robakami.
        A tak na marginesie - jeśli wszyscy rodzice byliby uczciwi i informowali szybko o różnego rodzaju pasożytach, to skala problemu byłaby dużo mniejsza.
    • gazeta_mi_placi Re: Pasozyty mojego dziecka cd. 06.01.11, 23:46
      Wydaj ( za przykładem niektórych koleżanek forumowych ) powieść w odcinkach o pasożytach Twojego dziecka.
      Czytam już kolejny Twój wątek założony na ten temat i coraz bardziej zapiera mi dech w piersi opis Twojej heroicznej walki z robakami Twojego dziecka.
      Jesteś bardzo dzielną kobietą!!!
      • kulma.m Re: Pasozyty mojego dziecka cd. 07.01.11, 00:04
        Gazeta, doceniam Twoj cynizm, jednakze ja od kilku miesiecy tocze boj o funkcjonowanie mojej corki. Mnie w pracy, meza.
        Chyba dobrym przykladem jest to ze lecze sie psychiatrycznie w zwiazku z alergia malej.
        Nie zaniedbuje Żadnej z drog potencjalnego leczenia (pasozyty, diety, leki, medycyna holistyczna).
        Ciezka alergia jest stanem porownywalnym z czasowym uposledzeniem. Jak mam ja oddac do zlobka gdzie napasa ja bialkiem mleka i laktoza? Jak mam bronic moje dziecko przed potencjalym alergenem?
        Mysle ze Twoje zrdowe i dorodne dzieci nie maja taich problemów.

        Ja sobie nie radze.
    • skarolina Re: Pasozyty mojego dziecka cd. 07.01.11, 08:58
      > I tak ja teraz w domu przetrzymam, bo na badaniu w Vega Medice wyszlo, ze jedna
      > k caly czas te Lamblie sa (bardzo to naszego lekrza zmartwilo, poniewaz poprzed
      > ni lek zapisany przez Pania alergolog byl "z grubej rury" i chyba z grubszej si
      > e juz nie da)

      Da się, da się.
      My się leczyliśmy (młoda 1,5 roku plus starsza siostra lat 6 plus rodzice) - 5 dni metronidazol, 7 dni furazolidon, 5 dni metronidazol plus na koniec lek mocno przeczyszczający, żeby oczyścić ile się da. Plus oczywiście pranie i sprzątanie. Takie leczenie zalecił nam gastroenterolog. Skuteczne toto było, przyznam, choć dawki drakońskie.
      Młoda mając 1,5 roku jadła tylko ryż, marchewkę, królika, indyka, ziemniaki i dynię, piła bebilon Amino, więc już nic bardziej "wypranego" z białka się nie dało. Po roku od kuracji nie mogła jeść jeszcze tylko czekolady, jajek i pić mleka, przetwory były już ok.
      Od tego czasu minęło już ponad 5 lat, lamblie nie wróciły raczej, a nawet jeśli wróciły, to nie dają objawów.
      • pszczolaasia Re: Pasozyty mojego dziecka cd. 07.01.11, 09:39
        no wiec wlasnie. od poczatku swiata powtarzam ze po 1 dawce to jest tylko rozdraznienie qrestwa za przeproszeniem....trzeba dac druga dawke na dobicie. trzeba! howgh! robilas jeszcze raz badanie kalu?
        mysmy dawali mlodym furazolidon przez 14 dni i 10 dni przerwy i potem jeszcze 7 dni i na razie tfu! odpukac jest cisza...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja