dorek3
07.02.11, 23:30
Jestem nienormalna, wiem.
Odbieram dziś młodego ze szkoły, wychodzi z świetlicy blady, mówi że go boli brzuch, głowa i ma mdłości, nienaturalnie chłodne (ale nie spocone) czoło. Ogólnie bez życia. To wszystko pojawiło się na ostatnim kółku (gimnastycznym), wcześniej było ok. Nie zjadł kanapek, ale był po śniadaniu i obiedzie (4 godziny wcześniej). Zanim docieramy do domu, coś tam zjada, wypija i usypia w samochodzie. W domu, pod kocykiem pod dwóch godzinach (albo i szybciej) wszystko mija i nie wraca. Myślałam najpierw. że to początek jakiejś jelitówki ale nic się już więcej nie działo.
No ale oczywiście zaczęłam kombinować i wyszło mi co wyszło tym bardziej że: zawsze dużo pił (dużo tzn więcej od brata, który w ogóle pije mało, za mało moim zdaniem), łatwo się poci (przy zasypianiu, latem), ostatnio zwróciłam uwagę iż po nocy tak kwaśno mu pachnie z buzi, od tygodnia nie chce mu zniknąć afta (okresowo się pojawiają). Ostatnie badania miał w lipcu 2010 i wszystko było ok.
Na badania dotrę najwcześniej za tydzień a do tego czasu chyba zawaruję sama ze sobą. Może ktoś się ulituje i wesprze dobrym słowem. Faktycznie mógł się tak poczuć "z niejedzenia" ?Później na jedzenie się wcale nie rzucał.