skandal w laboratorium

27.04.04, 17:42
Cześć. Wiecie co nas spotkało? Wczoraj rano poszłam z moją córeczką pobrać
krew do badania. Dziś przy odbieraniu wyniku dowiedziałam się, że wyniku nie
ma, ponieważ została pobrana za mała ilość materiału do badania. W związku z
tym musimy przyjść jeszcze raz pobrać krew (oczywiście bezpłatnie). Nie dość,
że wczoraj pokłuli jej 2 palce bo z pierwszego przestała lecieć krew, dziecko
było bez śniadania, to jeszcze muszę to wszystko powtórzyć. Co na to powiecie?
Pozdrawiam.
    • juli5 Re: skandal w laboratorium 27.04.04, 18:25
      to jeszcze nic, robiłam mojej malutkiej prywatnie badania na lamblie; które
      wykazały oczywiście ich obecność; pediatra wypisała leki - ale są one bardzo
      silne i zdecydowałam się na powtórzenie badań w innym laboratorium - nie bardzo
      chciałam malutką katować tak silnymi lekami, poza tym nie miała żadnych objawów
      lamblii; ma bardzo dobry apetyt i dobrze przybierała na wadze; poza tym
      koleżanka robiła badania w tym samym laboratorium, i była w podobnej sytuacji -
      najpierw wynik był dodatni, później w innym laboratorium ujemny; powtórzyłam
      badania w drugim laboratorium (też prywatnie) i okazało się, że wynik jest
      zupełnie inny; co na to powiecie, nie dość że ściągają kasę to jeszcze nie
      potrafią dokładnie zrobic analizy; i jest to znane laboratorium w Białymstoku,
      gdzie badania trochę kosztują;
      • patyczako Re: skandal w laboratorium 27.04.04, 22:39
        No coz z lamblią tak niestety bywa ...czasami trzeba zrobic badanie
        kilkakrotnie...i nie jest to bynajmniej wina laboratorium...
    • delta.x Re: ciąg dalszy historii z laboratorium 28.04.04, 12:15
      Dziś poszłyśmy ponownie oddać krew. Pokłuli jej tym razem 3 palce, bo za każdym
      razem krew przestawała spływać - zakrzepła w rurce. Gdy nazbierała się podobno
      odpowiednia ilość zalecono mi zaczekanie aż wrzucą to na aparat i sprawdzą czy
      wystarczy.Zaczekałyśmy. I okazało się, że wynik morfologii wypadł tak
      abstrakcyjny, że aż nie możliwy. Więc trzeba powtórzyć ale z tamtej próbki już
      nie wystarczyło materiału do powtórnego badania...co oznaczało konieczność
      pobrania nowego. Tym razem z żyły. Po długich oględzinach rączek zdecydowano
      się na wkłucie... na szczęście z pozytywnym efektem.
      Jedyne co mnie jeszcze uspokaja to fakt, że moja córcia (2 i pół roczku) znosi
      to nader spokojnie - nie płacze, nie panikuje, nawet się nie boi. Bo nie
      wyobrażam sobie co by było gdyby to inaczej przeżywała - w sumie 5 ukłuć w
      paluszek i po każdym ukłuciu ok. 10 minut wyciskania krwi a potem jeszcze w
      żyłę.
      Pozdrawiam i życzę, żeby nikomu się to nie przydarzyło.
      Ala
      • patyczako Re: ciąg dalszy historii z laboratorium 28.04.04, 21:20
        Sama pracuje w laboratorium i wiem ze zdarza sie ze dziecku krzepnie tak szybko
        krew ze zaczyna krzepnac w kapilarze (a tam nie powinna gdyz jest poryta
        srodkiem przeciwkrzepliwym !!!)...zdarza sie niestety...i przy takim pobieraniu
        powstaja czesto niewidoczne golym okiem mikroskrzpiki ktore falszuja
        wyniki...niestety samo zycie...wspolczuc tylko tym biednym maluchom kłutym
        nieraz wielokrotnie...
    • aniask_mama Re: skandal w laboratorium 28.04.04, 12:55
      Tak... kiedy mój roczniak poszedł na badanie krwi to wyszła mu spora
      niedokrwistość! Okazało się, że pani w laboratorum pobierając krew ściskała za
      mocno palec, a krew powinna swobodnie wypłynąć, inaczej wynik jest
      niemiarodajny.
    • isma Re: skandal w laboratorium 28.04.04, 13:48
      Bywa. Nasza corka miewala regularnie liczne bakterie w moczu, do momentu,
      kiedy, zobaczywszy, ze pobrany w rejonowej przychodni material zajezdza w kilka
      dobrych godzin pozniej do laboratorium w brezentowej torbie (akurat robilysmy
      badania krwi na miejscu), zaczelismy robic badania prywatnie ;-(((

      Dziecie "ozdrowialo" jak reka odjal wink))
      • patyczako Re: skandal w laboratorium 28.04.04, 21:21
        moze nie tyle zawinila tu brezentowa torba (w koncu mocz jest w zamknietym
        pojemniku) ale dlugi czas od przewiezienia do oznaczenia...
        • isma Re: skandal w laboratorium 29.04.04, 09:08
          No, z torba to byl skrot myslowy, chodzilo mi o to, ze nie np. w jakiejs
          przenosnej lodowce, czy czyms takim, a auteczko zapewne objechalo z dziesiec
          przychodni, zanim do laboratorium dotarlo, i efekt byl taki, jaki byl.
          • patyczako Re: skandal w laboratorium 29.04.04, 21:50
            ale tak to juz jest u nas goniec tez nie jezdzi z zadna lodowka...chyba ze
            wymaga tego jakies konkretne badanie...nosi to wszystko w skorzanej torbie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja