chorowanie w zerówce....

09.10.11, 18:34
Drogie mamy
Już się trochę tu naczytałam o odporności dzieci czestym chorowaniu itp ale ja chciałam zapytac o cos troszkie innego....otóż moja 5latka chodzi do obowiazkowej juz zerówki i choroba goni chorobe bo w 1tygodniu we wrzesniu opuszczony tydzien potem pochodziła dwa tygodnie i teraz znów tydzień w domu z tym ze to nie słaba odpornosc jest tu przyczyna tylko te inne dzieci ktore mamy puszczaja do szkoly chore i wtedy jedno dziecko zaraza sie bardzo szybko od innego
a gdy pani zwrocila uwage mamom chorych dwoch dziewczynek ze z takim kaszlem powinny zatrzymac dzieci w domu one sie oburzyly i powiedzialy ze sobota i niedziela jest od siedzenia w domu a ten kaszel sam minie...
co Wy byście zrobiły w takiej sytuacji jak byscie postapiły w tym przypadku bardzo prosze o odpowiedz
    • bobusie Re: chorowanie w zerówce.... 09.10.11, 18:49
      Pewnych rzeczy niestety nie przeskoczysz, są rodzice, którzy trzymają dziecko z katarkami, są, którzy wyślą z gorączką, zielonymi gilami i krztuszących się kaszlem (i jeszcze powiedzą, że to alergiczne). Mogą pomóc jedynie uwagi nauczycielki i telefon po rodzica (gdy rzeczywiście stan nieciekawy). Ty możesz tylko zadbać o odporność swojego malucha. Jak przykład podam ci sytuację z rodziny mojego męża - dziecko biega po polu nawet na antybiotyku w pierwszy dzień jego brania, także z gorączką po podaniu nurofenu. W zeszłym roku zaczął przedszkole i tam dzieciom mocno zakatarzonym i kaszlącym nie wolno było chodzić (bardzo drogie przedszkole), to mama nie puszczała, a już na imieniny z nim przychodziła, mimo że były tez inne dzieci z rodzinysad
    • mrowka777 Re: chorowanie w zerówce.... 09.10.11, 20:21
      Piszesz, że Twoje dziecko choruje, nie dlatego że nie jest odporne, tylko że zaraża się od innych dzieci. Dla mnie stwierdzenia te są sprzeczne!!
      Gdyby była odporna, nie zarażała by się od innych.
      Kazda matka zna swoje dziecko najlepiej i wie kiedy może zaprowadzić je do przedszkola.
      Gdybym swoją córkę trzymała w domu z powodu kaszlu i kataru, wcale by nie chodzila do "zerówki". Pierwsze dwa lata przedszkola były koszmarne, choroba za chorobą, ale teraz dla mnie katarek i kaszel to przeziębienie, więc jeśli po tygodniu kuracji w domu jest lepiej, idziemy do przedszkola. Jest jeszcze jeden problem: opieka nad dzieckiem..... Ja niestety jestem nie mam babć, dziadków, cioć, wujków.... a oboje z mężem musimy pracować.
      Oczywiście wykluczam sytuacje z gorączką, antybiotykiem i innymi chorobami typu zapalenie płuc, oskrzeli, anginy itp...
    • magdek2 Re: chorowanie w zerówce.... 09.10.11, 20:46
      dyskusja ta sama co roku.... i zawsze są tacy rodzice co z katarem, kaszlem a nawet gorączką zbijaną paracetamolem posyłają bo MUSZĄ pracować tak jakby inni nie musieli... ja walczę nie w szkole ale w przedszkolu z takimi - efekt ? żaden... wychowawczynie muszą przyjąć dziecko a potem najwyżej mogą dzwonic po rodzica, który też potrafi odpowiedzieć, że teraz i tak nie przyjedzie... któregoś dnia dziwczynka z jelitówką siedziała cały dzień na dywanie obok miseczki i wymiotowała bo mama i tata nie mogli, co wychowawca miał z nią zrobić ? wysłać w kosmos ? a co moja córka złapała wtedy ? kolejna jelitówkę ? jak mam uodpornic dziecko na takiego wirusa ? poproszę o złoty środek... w dodatku oboje z mężem też się zaraziliśmy... też coś z nami nie tak ???
      panie pracujące w przedszkolu też się zarażają od tych dzieci tak jak i nauczyciele w szkole, potem jest tylko larum jak to pani wychowawczyni czy nauczyciel ciągle choruje... u nas tak było - zbulwersowane mamy "jak to znowu wychowawczyni chora ? coś podobnego !"
      odporność to jedno a egoizm innych to drugie, moja tez ta chorująca... ona nie ma nigdy tylko kataru bo zaraz dołącza gorączka, choroba wybucha po prostu a u innych dzieci choroba rozwija się etapami więc już z tym cholernym katarem zarażają bo coś się kluje, ja mam dość przedszkola... ale niestety wiem, że w szkole podobnie, dziecko przychodzi rano już chore, sama też pracuję i stajemy w domu na rzęsach żeby się zorganizować jak córka jest chora, gadanie że ktos nie ma babci cioci itd mnie wk....a bo są opiekunki jeszcze,a le najważniejsze żeby dbać o własne cztery litery... prawda ???
      do autorki wątku - raczej nic nie zdziałasz, walka z wiatrakami i tyle, mnie przynajmniej nic się nie udało
      • mrowka777 do magdek2 09.10.11, 21:10
        Czytaj posty ze zrozumieniem.
        CHORE dziecko owszem, zawsze pozostawiam w domu, ale gdy ma katar lub kaszel, dobrze sie czuje...- nie przesadzaj.
        Rozumiem, ze jak Ty kaszlesz również nie chodzisz do pracy-jestes na zwolnieniu. Ja bym nie chciała mieć w swoim zespole takiego pracownika.
        A co do opiekunek- ja akurat mam opiekunkę dorywczo, ale znam osoby, które nie moga sobie na taka formę opieki pozwolić, ale Ty tego chyba nie zrozumiesz, bo nigdy nie byłas w takiej sytacji
        • b.bujak Re: do magdek2 20.11.11, 14:49
          mrowka777 napisała:

          > Rozumiem, ze jak Ty kaszlesz również nie chodzisz do pracy-jestes na zwolnieniu

          temat chorych dzieci w placówkach wraca jak bumerang i ciągle te same głupie argumenty!
          naprawde nie widzisz różnicy pomiedzy dorosłymi a dziećmi? jak dziecko jest zasmarkane to jest zasmarkane wszystko wokól - rece, buzia, ubranie, zabawki... dorośli zazwyczaj bardziej kontroluja emisję swoich chorobotwórczych wydzielin; poza tym chyba zasadniczo jest też róznica w podatności na infekcje dorosłych i dzieci...
      • katisza Re: chorowanie w zerówce.... 09.10.11, 21:19
        dokładnie tak , jak pisze magdek2 .Ja też siedzę z zasmarkanym synem w domu .Nie mam cioć , wujków , babci która mi zabierze małego .Do przedszkola chory nie chodzi ze względu na jego zdrowie i innych dzieci .
        Może dlatego nie bierze antybiotyków .Bo choroba jest wyleczona w domu .Nie częstuje innych swoim gilem .Strasznie bym chciała , żeby inne dzieci nie przychodziły chore do przedszkola .... marzenia smile
    • mrowka777 do magdek2 09.10.11, 21:27
      Przeczytałam teraz Twój inny post.
      Wspólczuję Ci, że dziecko cały czas Ci choruje, ale chyba nie jest najlepszym przykładem nabierania odporności przez dziecko.
      Myślę, że jak Twoja córa by wsiadła do metra warszawskiego, efekt by był taki sam, jak dwa dni przebywania w przedszkolu- czyli choroba gwarantowana.
      A izolowanie dzieci od wirusów, trzymanie w domu, chuchanie z każdej strony nic nie pomaga.

      Dziwie się tylko, że puszczałaś dziecko do przedszkola jak ma tak słabą odporność..
      Skoro jest taka wrazliwa, to każda choroba jeszcze bardziej osłabiała jej organizm.
      Może dobrze by było, jakbyś wczesniej zrezygnowała z przedszkola.
      Ale teraz można sobie tylko gdybać.
      • magdek2 Re: do magdek2 10.10.11, 12:25
        niestety nie do końca zostałam zrozumiana... dziecka nie trzymam w domu jak w szklanej kuli, córka ma kontakt z innymi dziećmi, ludźmi, chodzi na zajęcia dodatkowe i nic się wtedy nie dzieje, nie jest izolowana od wszystkiego i od wszystkich, zastanawiające jest dla mnie to, że choruje po kontakcie z dziećmi przedszkolnymi właśsnie, a niestety te dzieci są przyprowadzane w różnym stanie, w szatni słyszę jak mamy mówią : " oj nie mdli cię, oj wydaje ci się" i zostawiają dziecko w przedszkolu, a potem to dziecko początkuje jakąś jelitówkę, która kosi wszystkich, denerwuje mnie to, że inni mają gdzieś pozostałe dzieci, pozostałych ludzi, ja też pracuję, przez pierwszy rok przedszkola byłam non stop na dywaniku z racji zwolnień na dziecko, wiem dokładnie o czym mówię,
        u jednego dziecka proces wylęgania choroby trwa kilka dni i już wtedy zarażają, a u mojego od zawsze wszystko wybucha od razu, wychowawczyni zaraża się non stop, pani wspierająca grupę również, no to chyba coś jest nie tak,
        to wszystko w tym temacie z mojej strony, tak jak powiedziałam, dla mnie to walka z wiatrakami
    • ola33333 Re: chorowanie w zerówce.... 14.10.11, 16:52
      a chodzilo dziecko wczesniej do przedszkola? Bo jesli nie to pewnie swoje musi odchorowac..
    • joxanna Re: chorowanie w zerówce.... 14.10.11, 21:32
      Jeśli pięciolatka ciągle tak bardzo choruje, to raczej problem z wyjątkowo słabą odpornością dziewczynki.
      Duże dzieci, po dwóch latach w przedszkolu już raczej tak nie chorują. Nikt w grupie pięciolatków nie będzie robił afery ze zwykłego kataru, czy kaszlu, który nie męczy dziecka, bez gorączki, bez pogorszenia nastroju czy apetytu. I inne dzieci oczywiście, że mogą się zarazić, ale przeważnie też kończy się zwyczajnym katarem, czy kaszlem. Skoro zarażenie się każdym głupim katarem kończy się poważną chorobą, to nie jest dobrze z odpornością.
    • laura_anna Re: chorowanie w zerówce.... 15.10.11, 16:37
      Z większością infekcji chyba jest tak, że do zarażenia dochodzi nim wystąpią pierwsze objawy. A zatem kiedy dziecko ma upiorny kaszel czy katar to już po ptakach. Nie robiłabym dramatu z faktu, że rodzice pozwalają kaszlącym i zasmarkanym dzieciom chodzić do przedszkola, jeśli te czuję się na siłach, aby tam spędzić dzień.
      • nochybatytyty Re: chorowanie w zerówce.... 25.10.11, 20:18
        najgorsze to są powikłania, widziałam film na youtubie o grypie, otwiera oczy, polecam sobiew obejrzeć www.youtube.com/watch?v=Zj4Z-BA6L08 :[
      • b.bujak Re: chorowanie w zerówce.... 20.11.11, 14:41
        laura_anna napisała:

        > Z większością infekcji chyba jest tak, że do zarażenia dochodzi nim wystąpią pi
        > erwsze objawy.

        teoretycznie tak, ale w tym przypadku ten argument jest bez sensu, bo najbardziej intensywny rozsiew mikrobów jest na tym etapie choroby, w którym są wydzieliny, więc katar i kaszel jak najbardziej zwiekszaja zarażalnosc, a szczegolnie w przypadku dzieci, które jeszcze muszą popracować nad higieną! problemem przedszkolaków jest wszechobecny smark i kasłanie innym w twarz czy do talerza!
    • asik37 Re: chorowanie w zerówce.... 19.11.11, 23:23
      A Twoje dziecko nie chodziło do przedszkola? Mój syn tez jest w zerowce, ale juz podczas jego edukacji przedszkolej przekonałam się, ze ten temat to walka z wiatrakami...niestety. Ja chorego nie puszczam, inni puszczają. Mój syn nie ma nigdy katarku, który przechodzi....tylko rozwija sie w chorobę, ale sa dzieci, biegające z katarkiem caly sezon i nic im sie "nie wylęga". Cóż mogę Ci poradzić....wyluzuj, bo szkoda twoich nerwów. Ja pierwsze 3 lata się wsciekałam a teraz odpusciłam.
    • magdek2 Re: chorowanie w zerówce.... 20.11.11, 20:57
      widzę, że dyskusja trwa...
      moja córka w czwartek przyniosła wirusowe zapalenie spojówek... wychowawczyni po fakcie mówiła, że właściwie każdego dnia jakieś dziecko przychodzi z tym do przedszkola więc trudno się nie zarazić... na to prawdopodobnie nałożyło się nadkażenie bakteryjne więc znowu siedzi w domu, tym razem z zaropiałymi, bolącymi oczyma... nadkażenie też mnie nie dziwi bo dwoje w grupie było z zielonymi gilami spływającymi z nosa, dosłownie...
      do czego zmierzam ? znowu do tego samego.... że rodzice najprawdopodobniej wiedzą od lekarza jak zaraźliwe jest takie zapalenie spojówek ale i tak posyłają dziecko, które zaraża inne... i w tym momencie nic nie ma do rzeczy duża lub mała odporność dziecka, zielony katar pomijam milczeniem, bo i tak dla niektórych on nie jest bakteryjny tylko alergiczny tongue_out
Inne wątki na temat:
Pełna wersja