mamasynka2008
24.10.12, 23:33
Dzień dobry.Jestem mamą chłopca 4,5 letniego.Jakoś miesiąc temu zaczęło się pociąganie nosem.Dziecko nie miało kataru ani nie wydawało się być chore.Początkowo myślałam,że to jakiś nowy nawyk ale z czasem robiło się co raz gorzej.Ponieważ myślałam,że to na tle nerwowym podawałam herbatę z melisy.Nie pomogło.Poźniej zaczęłam smarować nos maścią majerankową i zaczęłam podawać wapno.Też zero rezultatów.Kupiłam krople do inhalacji.Ponieważ dziecko nie chciało sie inhalować dodałam krople do kąpeli zgodnie z tym co było napisane na opakowaniu.Już w trakcie kapieli dziecko narzekało.Na drugi dzień spuchły mu dłonie,zrobiły się czerwone z drobną wysypką.Poszłam do pediatry (około 17-10) która wykluczyła wirusa bostońskiego,dziecko zdrowe,stwierdziła uczulenie i dała Zyrtec.Podawałam lek ale nie widziałam różnicy.Ponieważ ciągnięcie nosem nie ustępowało,rączki były cały czas czerwone i dziecko je drapało zarejestrowałam dziecko do alergologa.Byliśmy u niego 23-10.Po wywiadzie stwierdziła,ze dziecko jest niespokojne i ruchliwe więc nie da sobie zrobić testów.Obejrzała dłonie,które nadal są zaczerwienione i swędzace i stwierdziła,że jest to jednak wirus bostoński...Zaleciła podawanie wapna,nawilżanie nosa i obserwację dziecka.Nie ukrywam,że w domu jest sporo zwierząt-świnka morska,kot,rybki i najkrócej z nami mieszka papuga (ta ją najbardziej podejrzewałam o problemy).Wynosiłam zwierzęta kolejno do innych pomieszczeń piętro wyżej ale nie zaobserwowałam poprawy.Wymieniłam poduszki na nowe,wytrzepałam wszystkie pluszaki,dokładnie posprzątałam mieszkanie,zmieniłam mydło,płyn do kąpieli i nie widzę żadnej poprawy.Z moich obserwacji widzę,że dziecko gdy zaczyna cięzko pobierać powietrze robi to jedną dziurką nosa.Wiem,że nic nie włożył do środka bo go pytałam i akurat mam na niego chwilowo sposób na mówienie prawdy.Dziecko w zeszłym tygodniu narzekało na ból nóg i rąk,głowy a o nosie nie wspomnę...Drapie rączki z uporem maniaka...Najgorzej jest rano i wieczorem-wtedy jakby objawy się nasilają.Bardzo proszę o pomoc bo juz sama nie wiem jak mu pomóc...W rodzinie są przypadki alergii (pokarmowa u mojej siostry oraz u przyrodniej siostry mojego dziecka z tego co wiem też się zdarzaja jakieś skazy na skórze). Widzę,że dziecko jest umęczone a ja naprawdę nie wiem co robić