szklanapulapka2
21.11.13, 09:57
Witam serdecznie! Pomyślałam, ze może ktoś mądrzejszy od lekarzy i bardziej doświadczony życiowo mi cokolwiek pomoże, bo ręce opadają....
Jestem mamą dwójki - córeczka 4,5 roku i syn 9,5 roku. Na przełomie lipca i sierpnia córka zaczęła bardzo kaszleć. Odwiedziłam kilkakrotnie lekarza, nic osłuchowo nie znalazła (a córka az wymiotowała!), w końcu dali antybiotyk - klabax , który jednak zbyt dużo też nie pomógł. Kaszel jak sam przyszedł, tak sam odszedł po jakichś 3 tygodniach. Potem zaraził się syn, potem ja i na koniec mąż. Mąż wyszedł bez szwanku i po miesięcznym kaszlu ozdrowiał, ja wylądowałąm w szpitalu, gdzie stwierdzono sarkoidozę, a syn... kaszel do dziś.
Zmieniłąm poradnię, bo lekarz w tej "starej" cały czas twierdził, ze osłuchowo jest czysto. W nowej poradnio syn był 2 września z ogromnym kaszlem (tylko, nie miał temp., kataru, nic). Lekarz dał klabax i syrop wykrztuśny. Pomogło... na 4 dni. Próbowaliśmy leczyć domowymi sposobami, bo znów kasłał. 4 października synek wrócił ze szkoły "roznegliżowany" - z gołą szyją, rozpiętą kurtką, bez szalika. Po kolejnych 3 dniach kaszel się nasilił. Najpierw był to suchy męczący kaszel, po jakimś tygodniu, może więcej zaczął się mokry. Ja w tym czasie trafiłam dos zpitala ze sobą, więc synek nie wylądował natychmiast u lekarza - był leczony w domu domowymi sposobami. Niestety, było coraz gorzek. 2 tygodnie temu pojechaliśmy na pomoc doraźną w neidzielę, bo Adaś kasłał bardzo, a do tego doszedł koszmarny zielony, gęsty katar. Dziecko było słabe i zmęczone. Pani dr w szpitalu stwierdziła, ze to "początek zapalenia oskrzeli". Popatrzyłam na nią jak na wariata - no bo jaki początek????? Dziecko kaszle od sierpnia z tygodniową przerwą. Dała Amotax , pulmolan (czy pneumolan) i hederasal. Po tygodniu, w czasie którego nic się nie poprawiło z kaszlem, jedynie katar ustał i ogólne samopoczucie może troszkę się poprawiło, poszłam na wizytę kontrolną do przychodni. Lekarz stwierdził, ze są zmiany nad całym prawym płucem i zlecił rtg. Dał też znów receptę na klabax, mimo że tłumaczyłam, ze ten antybiotyk dziecko w różnych wersjach bierze od miesięcy i niewiele pomaga.
Poszłam na rtg., potem ze zdjęciem (nie opisanym) do pulmonologa prywatnie 9ponoć dobra lekarka). Pani dr obejrzałą zdjęcia i osłuchała Adasia i stwierdziła, ze pachnie jej to mykoplazmą lub chlamydią - w każdym razie jakas atypówka. Zdjęcie obrazuje jakiś typowy dla atypówki naciek na płucu i w połączeniu z objawami, diagnoza jest raczej przesądzona. Adaś dostał kolejny antybiotyk - sumamed (przez 2 dni po 2 kapsułki dziennie i potem kolejne 6 dni po jednej). Tamtego klabaxu nawet nie wykupiłam. Lekarka kazała, żeby lekarz opisał zdjęcie, ale nic poważniejszego od atypówki to raczej nie ejst.
Adaś znów zaczął brać kolejny antybiotyk (pomijam, ze to 3ci tydzień, kiedy dziecko nie chodzi do szkoły - ale to akurat mały pikuś). Do tego kazano podać flavamed (syn już się uodpornił na niego, więc kupiłam flegaminę), postawić bańki (już postawiłam - takie próżniowe), inhalacje z soli fizjologicznej z pulmicortem i tyle.
Przez pierwszy dzień po podaniu antybiotyku miaąłm wrażenie, ze wszystko siew yciszyło. Adaś zaczął mniej kaszleć, w sumie tylko po oklepaniu, sam z siebie już nei kasłał. Jednak wczoraj wieczorwem po zażyciu 3ej dawki antybiotyku zaczął się okropny kaszel. dziś też od rana kaszle. Ten kaszel jest mokry, odrywaljący, Mały aż wymiotuje... Poza tym po inhalacjach i oklepywaniu wrócił katar - jednak już nie taki gęsty.
Już mi ręce opadają. Czy to normalne, ze po sumamedzie objawy choroby mogą się nasilić????? Gdzieś czytaąłm, że dziecko musi odkrztusić cała tę wydzielinę. Czy to wiec możliwe, żeby antybiotyk "uruchomił" odruch kaszlowy? Już nie wiem co robić, jestem podłąmana... Dodam, zę stan ogólny syna nie budzi zastrzeżeń. Jest wesoły, ma apetyt, bawi się, trochę nawet odrabioa lekcje. Tylko ten kaszel...