szklanapulapka2
03.09.14, 21:39
Witam serdecznie. mam ogromny problem z synkiem, może ktoś przeżył coś podobnego... Mój syn jest dzieckiem ze spektrum autyzmu (zespół aspergera), ma 10 lat. W tym roku poszedł do klasy 4 w masowej szkole. Bardzo denerwował się faktem rozpoczęcia nauki w klasie czwartej, gdyż wiązało sie to dla niego z dużymi zmianami - colekcyjna zmiana pracowni w wielkiej kilkuskrzydłowej szkole, zmiana nauczycieli, każdy od własnego przedmiotu itd. Nie zmieniło sie tyle, ze dziecko posżło do 4 klasy dalej z tymi dziećmi, z którymi uczy sie w nauczaniu początkowym - klasa sie nie zmieniła.
Tydzień temu nagle w czasie jazdy samochodem, zaczął w czasie oddychania wydawać dziwne odgłosy, jakby "chrapał", jakby wydawał takie "gardłowe"k"" (w stronę gardła, nie wiem jak to opisać.
Problem trwa do dziś. Syn oddycha "dziwnie", jakby chrapał, jakby go chwilami "zatykało" tak na poziomie gardła. Przeszkadza mu to, czasem aż płącze. Dolegliwości nasilaja sie późnym popołudniem i wieczorami. Byłam u lekarza pediatry, zbadała go dokłądnie - nie ma żadnych somatycznych objawów chorobowych. Lekarka twierdzi, ze to tło nerwowe. Zastanawiała sie nad wizytą u laryngologa, ale sama doszła do wniosku, ze bez sensu jest męczyc dziecko, bo NAPRAWDĘ nie ma podstaw do niepokoju pod katem zdrowotnym - gardło czyste, węzły chłonne niepowiększone, kataru nie ma...
No tak, A JEDNAK... problem istnieje. Codziennie prowadzam synka do szkoły, odstawiam pod klasę. Dzis rozmawiałam z nauczycielami - podobno jest ok. Mały jest aktywny, zgłasza się, uważa na lekcjach, nie ma z nim zadnych problemów. Na przerwach pilnuje sie klasy i razem szukają kolejnych sal lekcyjnych. Niestety, wraca do domu i koło 17-18 problem sie zaczyna. Najpierw pojedyncze "chrapnięcia", a późnym wieczorem to już sie słuchac tego nie daje - jakby się dusił.
Dodam, ze syn nie ma chrypki, nie zmienił mu sie głos, nie ma objawów przeziębienia, temperatury - nic.
Lekarka kazała mu dawać syrop z melisy i chrypex. Wszystko fajnie, tylko syn wypił już ten syrop i nic nie pomaga - no może szybciej zasypia (chociaż też nie przed 23). W nocy problem nie istnieje - spi spokojnie, oddycha przez nos, buzię ma zamkniętą, nie chcrapie. Rano wstaje też jest w miarę ok. Jedynie denerwuje się faktem ponownego wjścia do szkoły. Wraca, denerwuje się, że lekcje do odrabiania, wieczorem denerwuje się, ze rano trzeba iść do skzoły. No koszmar jakiś!
Lekarka powiedziała mi dzis, ze jak tak dalej pójdzie, to będzie treba iść po leki do psychiatry. Ja nie chcę, żeby syn wchodził w psychotropy i nie wiem, jakie podłoże tych jego "pochrapywań" i "zatykań" jest naprawdę.
Jutro zamówiłam wizytę lekarza neurologa w domu... Nie wiem, czy to moze być tło nerwowe???