kubamelbor
27.02.15, 20:21
2 tyg. temu 4,5 letni Synek nocował jedną noc u dziadków, którzy kilka dni wcześniej chorowali na jelitówkę, grypę żołądkową. Po dobie dziecko poczuło się źle: w nocy wymiotowało i skarżyło się na ból brzuszka. Rano wymioty ustąpiły, wystąpiło za to kilka luźnych stolców. Zatrzymałam dziecko 3 dni w domu, właściwie już po dobie sytuacja się unormowała, pozostały jedynie gazy. Poza tym apetyt - wszystko było w porządku. Dziecko wróciło do przedszkola. Po ok 4,5 dniach powróciło złe samopoczucie. Dokładnie 23 ( poniedziałek) zaczęło się od braku apetytu, osowiałości. W nocy z poniedziałku na wtorek gorączka do 38,4 ból brzuszka - od rana luźne stolce i się zaczęło ... Dziecko nie chce nic jeść, pokłada się i nie ma siły. Jak tylko coś zje pojawiają się wodniste, pieniste, żółte wypróżnienia. Ok. środy nawet już było trochę lepiej, tylko stan podgorączkowy, Synek zaczął się bawić. Ale w czwartek znów gorzej. Pediatra zalecił nam po każdym luźnym wypróżnieniu 30 ml Acidolitu i homeopatyczny lek Aloe 9CH. Jednorazowo dostaliśmy Arsenicum Album ( homeopatia )
Oprócz tego Enterol, Sanprobi i Dicofloor. Oczywiście ścisła dieta. Wczoraj - 4 dzień choroby było najwięcej wypróżnień ok.8 . Noc spokojna ale dzisiaj od rana znowu. Dziecko leży, nie chce jeść, bawić się ... Dużo pije. Jak tylko uda mi się przemycić mu jakieś jedzenie pojawiają się wodniste kupki - dzisiaj ok. 5 . Czy to wirus czy zatrucie ? Bardzo się martwię bo to już 4 dzień a dziecko zamiast lepiej czuje się gorzej. U lekarza byliśmy wczoraj. Ile to jeszcze może potrwać, czy zmuszać dziecko do jedzenia ? Czy mamy czekać czy w weekend znów szukac pomocy lekarskiej ?