taadeek
09.04.15, 17:50
Syn w sobotę skarżył się na ból lewego jądra. Po przeczytaniu na necie, że nie można tego lekceważyć pojechaliśmy na pogotowie. Synowi zrobiono usg. Wyszło na nim tylko, że jest zwiększony przepływ. Chirurg zapisał mu imuprom 3 razy dziennie i jakby nie przeszło to mieliśmy przyjść za 2 dni po antybiotyk. Nazwał to zapaleniem nadjądrza. Sna bolało tylko przy dotykaniu. Ból przeszedł, ale syn od wtorku gorączKuje. Na początku 38, 38,5 A dziś juz musiałam mu zbijać gorączkę bo miał prawie 40 stopni i przespał cały dzień. Skarżył się na ból głowy, ma lekki katar i bolał go brzuch. Teraz mówi, że boli go "kość na nodze". Okazało się, że boli go miejsce na nodze w pachwine pod tym jądrem, które go wcześniej bolało. Ból jest mocny przy dotyku, samo jądro nie boli juz. Jest to lewe jadę i noga. Syn ogólnie wcale nie choruje, ta gorączka jest trochę za duża na ten katar/kaszel co ma. Teraz się zastanawiam czy jechać z nim jeszcze raz na pogotowie, czy jutro do pediatry. Czy gorączka może mieć związek z tym jądrem? Czy pod tym jądrem jest coś co może boleć? Nie bardzo uśmiecha mi się jechać na pogotowie, ponieważ zostałam z dziecmi sama, drugie dziecko ma roczek, szpital jest w remoncie, trzeba najpierw iść kilometr od parkingu do wejścia, potem latać przejściami po piwnicach w tą i z powrotem. Syn jest osłabiony i jeszcze musiałabym z córką na rękach biegać. Jechać? Czy czekać do jutra aż mąż wróci, ewentualnie w dzien do pediatry?