e-milia1
20.04.15, 21:37
i wogole nie zauwazylismy na poczatku, ze cos zlego sie dzieje... dziecko 8 miesiecy. pewnego dnia corka byla marudna, miala slabszy apetyt. w drugim dniu temperatura powyzej 37 stopni, w trzecim dniu podobnie. dziecko poza tym spokojne, ciut wiecej spalo, bawilo sie, raczkowalo. myslelismy, ze zabkuje. trzeciego dnia temperatura pod wieczor wzrosla do 39 i dziecko bylo marudne, rano pojechalam w czwartym dniu do pediatry, 40 stopni. zdjagnozowal infekcje, sprawdzil jednak profilaktycznie mocz.. w moczu bakterie, kolejne badania i to samo. badania krwi wyszly zle. skierowano nas do szpitala. tam okazalo sie, ze ma zapalenie nerek. gdyby nie intuicja to nie wiem co by sie stalo. maz mnie wysmial jak pojechalam po jednym dniu goraczki do pediatry. niemowle moze miec goraczke kilka dni przeciez. czekalabym dwa dni dluzej to nerki bylyby moze do niczego. nie moge przestac o tym myslec... nie pomyslalabym, ze takie paskuctwo moze tak szybko i praktycznie bezobjawowo sie pojawic. corka miala prawdopodobnie wczesniej zapalenie pecherza, ale bez goraczki, bez wiekszych objawow.gdy pojawila sie goraczka, nerki byly juz zaatakowane...